Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 8 października 2013

MITY I HITY - BŁĘDY, POMYŁKI, NIEDORÓBKI ? dowodzenie cz. II




     




W pierwszej części przedstawiłam  zasady procesowe dowodzenia 
i dowód z zeznań Jerzego B., a także ustalenia faktyczne  poczynione z tego dowodu przez sędziów Sądu Okręgowego w Suwałkach.

W tej części pytam i usiłuję odpowiedzieć na  pytania - czy te ustalenia faktyczne są zgodne rzeczywiście z faktami? Czy sędziowie dochodzili i ustalili prawdę materialną zgodnie z zasadą określoną w art. 2 kpk?

I tak:

Ø  Czy fakt znalezienia szczątków w jeziorze w okolicach P. i udowodnienie[1] iż są to szczątki Tomasza S. jest wystarcząjący do uznania, że był on przetrzymywany i zamordowany w okolicach P. ?

Sędziowie stwierdzili, z kilka dowodów potwierdza ten fakt.  W uzasadnieniu wyroku podano jako jeden z nich zeznania Jerzego B., a drugi zeznania funkcjonariusza policji - jako wzajemnie uzupełniające się.

Jerzy B. zeznał, że widział u pasierba dużą ilość pieniędzy. Było to podczas interwencji pogotowia ratunkowego 15 siepnia 1999r. Sędziowie ustalili, iż ta duża ilość pieniedzy to była zapłata Jacka W. za „udostępnienie miejsca przetrzymywania Tomasza S.“ przez pasierba Jerzego B. Wiesława S. Wg sędziów potwierdzały to ustalenie zeznanie oficera operacyjnego, który podsłuchał rozmowę, w której była mowa o żądaniu Wiesława S. zapłaty “za coś“ od Jacka W.  Tym ustaleniem sędziowie przy okazji udowodnili, iż możliwa jest podróż w czasie!  Podsłuchana rozmowa, w której omawiano dopiero potrzebę uregulowania zobowiązań w stosunku do Wiesława S. odbyła się 12 września 1999r., czyli prawie miesiąc po tym jak Jerzy B. widział  " dużą ilość pieniędzy... w wewnętrznej kieszeni marynarki" u pasierba.

Sędziowie nie przepytali podsłuchanych  rozmówców, ani też Jacka W. i Wiesława S., aby ustalić o jakich zobowiązaniach finansowych rozmawiano. Uznali arbitralnie i dowolnie, iż rozmowa dotyczyła zapłaty za  „udostępnienie miejsca przetrzymywania“.

Ponadto samo określenie "udostępnienie miejsca przetrzymywania" zgodnie z zasadami logiki i wykładnią językową wskazuje, iż Wiesław S. "udostępniał miejsce", którego był właścicielem czy rozporządzał takim miejscem, które ponadto wg. ustalenia sędziów miało spełniać warunki " niedostępne i odludne". Wiesław S. nie posiadał i nie rozporządzał takim "miejscem".  W okolicy P. lasy w 1999r.  były a) publiczne,   b) należały do zamknietego Ośrodka Rady Ministrów.

 Sędziowie ustalili też, iż Wiesław S. był jednym z aktywnych uczestników przetrzymywania i jednym z zabójców, a to zgodnie z logiką czyniło go jednym ze wspólników przestępstw,  a nie osobę, której zaangażowanie ograniczone było do udostępniania czegokolwiek za wynagrodzeniem.

Fakt, że Tomasza S. przewieziono do P. i tam przetrzymywano tygodniami w klatce, torturowano i  zamordowano - ma też potwierdzać zeznanie Jarosława R. Ten świadek relacjonował podsłuchaną rozmowę pomiędzy oskarżonymi Jackiem W. i Krzysztofem A. Podczas rozprawy odwołał te zeznanie i twierdził, że „zredagował  je i zawarł fakty, których nie podawał“ – prokurator. Za obietnicę uchylenia aresztu, zgodził się je podpisać, Zeznanie złożył  21 grudnia 2000r, a na Święta Bożego Narodzenia był już w domu.
Sędziowie uznali,  że zeznania złożne podczas rozprawy są absurdalne, bo przecież takie działania prokuratora są niemożliwe i oceniali tylko zeznanie z 21.12.2000r. Miało ono potwierdzać zeznania Jerzego B. i  ustalenia faktyczne jak przedstawione powyżej.

Nie wzięli sędziowie pod uwagę w tych rozważaniach i ocenach faktu fundamentalnego dla tej oceny - rozmowę tę  Jarosław R. miał podsłuchać – jak wynika z zeznania – 2-3 dni po zarzucanym porwaniu Tomasza S. a więc najpóźniej 20 kwietnia 1999r.
Jak więc te zeznania mogą potwierdzać 8 tygodni „działań“ oskarżonych  w okolicach P. – przewiezienie, przetrzymywanie w klatce, torturowanie i zabójstwo – najpóźniej 9 czerwca 1999r, jeżeli Tomasz S. nie żył – zgodnie z tym zeznaniem -  już 19/20 kwietnia?

Następne bardzo istotne zeznanie, które dotyczyło miejsca zabójstwa i kto brał udział w zabójstwie, to relacja świadka incognito nr 2, który relacjonował rozmowę z Markiem J. ( skazanym za porwanie Tomasza S.)
„...(M) J. powiedział...że z Damianem D. pojechali po Tomasza S. Nie mówił jakim samochodem... zawieźli ( Tomasza S.) do domu Adama S. Tam znajduje się również klub nocny....Słyszałem na mieście...że Sadowski nie przeżył tortur u Adama S.  w domu...”

Sędziowie  "swobodnie" ocenili, iż wszystkie fakty podane przez świadka są prawdziwe i zgodne z rzeczywistością... oprócz miejsca gdzie przewieziono i zamordowano Tomasza S.  Tutaj sędziowie doszli do wniosku, że żadne inne dowody nie potwierdzają faktu przewiezienia Tomasza S. do domu Adama S. i nie mogą uznać tej części zeznania za prawdziwe.

Fakt,  że takie same argumenty -- żadne dowody (oprócz dowodu podróży w czasie "zapłaty za udostępnienie miejsca przetrzymywania i dowodu, iż nieżyjący od 19/20 kwietnia Tomasz S. został przewieziony do P. i żył torturowany w klatce do 9 czerwca) nie potwierdzały, iż Tomasza S. był w ogóle przewieziony i zamordowany w P. jakoś przy tym ustaleniu nie przeszkadzał sędziom.

 Świadek nie posiadał żadnej bezpośredniej wiedzy ani na temat porwania , ani też zabójstwa. Co więcej wiedzę swoją czerpał nie tylko z rozmowy z Markiem J., ale z plotek na mieście. Jest oczywistym, że sędziowie nie mogli zweryfikować tych zeznań. 

Ciekawostka  - Sąd w Olsztynie przeprowadził w tej kwestii również dowody w sprawie jednego z zabójców Tomasza S. – Damiana D. (rozpatrywanej oddzielnie) i doszedł - stosując te same przepisy procesowe i oceniając te same zeznania i okoliczności do diametralnie różnych ustaleń faktycznych “… (Tomasz S.) został przewieziony na teren posesji…mieszkańca  Suwałk, Adama S … potem w inne nieustalone miejsce, najprawdopodobniej do zabudowań rodziny Krzysztofa A. … bądź nieruchomości Marka P. … W wyniku przetrzymywania …został pozbawiony życia … a jego zwloki rozkawałkowano, przewieziono w okolice Olsztyna i zatopiono w jeziorze…”

Ø  Sam fakt, że świadek słyszał dwa strzały może, ale nie musi mieć związek przyczynowo - skutkowy z faktem znalezienia szczątków w jeziorze.

Sędziowie nie wyeliminowali innych możliwych przyczyn słyszanych przez świadka strzałów. 
Miejscowość P. otoczona jest tysiącami hektarów lasu. W lasach tych od zawsze był problem z kłusownikami używającymi również nielegalnie broni palnej, działały  tam też koła łowieckie, wreszcie używali  broni pracownicy okolicznych leśnictw i nadleśnictwa. Dlaczego sędziowie a priori wyeliminowali wszystkie powyższe ewentualne i dużo bardziej prawdopodobne źródła strzałów, a przyjęli najmniej prawdopodobne – zabójstwo – nie poparte literalnie żadnym dowodem?  Jest też oczywistym, że taką weryfikację tym bardziej byli zobowiązani ustawowo przeprowadzić w sytuacji, kiedy nikt w P. nie tych słyszał strzałów poza Jerzym B.

Nie zaoferowali sędziowie żadnego logicznego, zgodnego ze zdrowym rozsądkiem, wiedzą i doświadczeniem życiowym dowodu, który potwierdził, iż strzały słyszane przez Jerzego B, były strzałami, które spowodowały smierć  osoby, której szczątki znaleziono w jeziorze.
Prokuratura nie znalazła świadka, który widział lub miał wiedzę, że Jacek  W. miał czy dysponował bronią palną.
Ø   Czy na podstawie faktu, że nie znaleziono żadnych śladów przetrzymywania, można ustalić, że Jacek W. usunął te ślady?

Zastanówmy się  najpierw - czym  w praktyce były te domniemane ślady?

Dorosły człowiek eliminuje dziennie przeciętnie około 2 - 3 litrów moczu i około 800g – 1500g  kału. W nigdy nieodnalezionym miejscu przetrzymywania i zabójstwa przez okolo 8 tygodni - w miejscu gdzie stała klatka – na powierzchni ca 2 metrów kwadratowych - w ziemię wsiąkło ( przyjmując za podstawę obliczeń minimalne ilości) ca 110 l moczu i rozkładało się wsiąkając cześciowo w ziemię ponad 50 kg kału. Do tego trzeba dodać krew i drobne kawałki kości i tkanki miękkiej pozostałe po zabójstwie i rozkawałkowaniu.

W polskim klimacie, rozkład takiej ilości odchodów przez bakterie ciepłolubne może nastąpić, tylko wtedy kiedy ludzkie odchody będą trzymane w kompostowniku przez co najmniej rok, przesypywane materią organiczną i napowietrzane.

W ustalonych przez sędziów realiach – „przetrzymywanie w klatce w niedostępnym miejscu“ przemiana chemiczna  tych odchodów byłaby bardzo powolna, ze względu na skondensowanie fekalii  na małej powierzchni i brak napowietrzenia. Wysychanie było też niemożliwe z tych samych powodów – mała powierzchnia i codzienne systematyczne „dodawanie“. Obrazowo była to cuchnąca wydzielanym m. inn amoniakiem i siarkowodorem i innymi gazami maź, utrudniająca lub wręcz uniemożliwiająca oddychanie. Ta  maź musiała być conajmniej 20-30cm głęboka, a na tej mazi żerowały miliony much, ich larw i innych insektów. 

Wg ustalenia sędziów  ofiara była torturowana, (zarzuty oskarżenia dotyczyły zabójstwa kwalifikowanego). Jak odbywało się praktycznie torturowanie w takich warunkach?

Sędziowie ustalili też pomijąjąc fakty, iż w okolicach P. było możliwe znalezienie "odludnego miejsca". 

Przeprowadzając ten dowód, sędziowie pominęli poniższe fakty.
Od zamierzchłych czasów PRL do lat 2000 w pobliżu P. znajdował się ośrodek wypoczynkowy Rady Ministrów. W 1999r. kilka kilometrów od domu Wiesława S. znajdowała się granica tego ośrodka, a lasy w okolicy patrolowane były przez służby ochrony, czuwające nad bezpieczeństwem notabli w ośrodku RM. W P. i okolicach setki prominentów lokalnych i "z Warszawy" ma wille wakacyjne, z których część jest używana przez cały rok, a część od wiosny do jesieni. Ponadto od wczesnej wiosny do czerwca 1999r. nadleśnictwo w P. przeprowadzało kwalifikacje drzew  do wycinki, co oznacza, że pracownicy nadleśnictwa i podległych leśnictw  literalnie przemierzyli każdy metr lasu. Nie jest możliwym, aby te setki ludzi pracujących w okolicznych lasach, spacerujących czy zbierających  runo leśne nie zauważyli oskarżonych w lesie czy okolicy przez 8 tygodni, czy też nie natknęli się na klatke z przetrzymywanym Tomaszem S. Sam fetor i "odgłosy"  milionów much i innych insektów nie mógł ograniczać się do kilku metrów wokół klatki i ktoś musiałby je "poczuć" czy "usłyszec". 
       
       Zasadnym jest też pytanie - czy ofiara mogła w ogóle  przeżyć w  takich warunkach  8 tygodni?

Równie zasadnym jest pytanie jak zabójcy  - bez masek gazowych i odpowiedniego zabezpieczenia przed patogenami i ekstementami w okolicy klatki i w samej klatce dokonali samego zabójstwa i poćwiartowania ofiary? Można domniemywać z dużą dozą prawdopodobieństwa, iż samo skondensowanie wydzielającego się amoniaku i siarkowodoru i innych gazów w miejscu gdzie stała klatka i wokół niej było wystarczające, by prowadzić do zawrotów głowy czy omdlenia z braku tlenu każdego, nawet pozbawionych skrupułów zabójców.
Jerzy B. nie widział, aby mężczyźni przyjeżdżający tam  wiosną od kwietnia do czerwca chodzili do lasu, czy też aby  Wieslaw B. i Romuald W. wzięli ze sobą jakieś inne przedmioty poza piłą w dniu, w którym słyszał strzały.
Czy zważywszy na powyższej rozważane okoliczności i fakty – dwie godziny (tyle czasu spędzili w lesie Wiesław S. i Romuald W. ) były wystarczające aby zabić ofiarę,  poćwiartować ciało, zapakować w plastykowe worki, część z tych worków wrzucić do jeziora, a resztę ukryć w nieznanym miejscu. Następnie  zmienić ubranie i dokładnie wyszorować się, umyć włosy,  tak aby pozbyć się skutecznie fetoru, którym musieli przesiąknąć podczas tych działań.

Jerzy B. nie zauważył, aby Wiesław S. czy Romuald W. mieli mokre włosy, zmienili ubrania etc. 

To były te ślady i warunki w jakich Jacek W. miał je usuwać.  Jak, gdzie i czym wywiózl czy wyniósł te „ślady“ – jeżeli miejsce przetrzymywania wg ustalenia sędziów znajdowało się w „niedostępnym miejscu“. Czy to dowodzenie jest zgodne z zasadami logicznego myślenia, a rozsądny i posiadający doświadczenie  życiowe, przeciętnie inteligentny  człowiek może być przekonany ponad wszelkie rozsądne wątpliwości, że możliwe było usunięcie powyżej opisanych śladów, tak że fachowcy CBŚ nie znależli śladu po tych „śladach“?

Sędziowie  nie rozstrzygnęli też czy Jacek W. „usuwał ślady“ – czy też „dopilnował zatarcia śladów“ – i naprzemiennie używają obydwu wykluczających się ustaleń w uzasadnieniu wyroku. Świadczy to o beztrosce sędziow w ustalaniu stanu faktycznego w sprawie o zabójstwo, abstrahując od łamania zasad procesowych dowodzenia.

Na poparcie swojego ustalenia, iż Jacek W.  usunął ślady, sędziowie przedstawiają w uzasadnieniu wyroku dowód z zeznania  Jerzego B., w którym zeznał on, że po podaniu w mediach  wiadomości o znalezieniu głowy w jeziorze, na posesję w P.  przyjechało wielu nieznanych mu mężczyzn, a o obecnosci Jacka  W. na posesji tego dnia swiadczył fakt, ze świadek słyszał kilka  razy „wymawiane imię Jacek“.

Powyższe ustalenie, iż ślady usuwano prawie trzy miesiące po zabójstwie (zabójstwa dokonano wg ustaleń sędziów najpóżniej 9 czerwca 1999r, a głowę znaleziono w jeziorze 24 sierpnia 1999r.) zgodnie z zasadami logicznego myślenia i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem,  eliminuje ustalenie:
-       „.. Obecność Jacka W. przy egzekucji wynikała między innymi z chęci dopilnowania zatarcia śladów...“
bowiem bezpośrednią przyczyną usuwania śladów zgodnie z  tym ustaleniem było odkrycie szczątków w jeziorze,  a nie „chęci“ Jacka W. dopilnowania zatarcia śladów bezpośrednio po zabójstwie.

Stąd nie jest zgodne z logiką ustalenie, iż  „był obecny przy egzekucji“, jeżeli nie spełniony został warunek tej obecności - „chęć dopilnowania zatarcia śladów“, bo śladów tych nie zatarł.

Ø          Czy z faktu, że świadek Jerzy B. nie widział Jacka W. w dniu w którym słyszał strzały, można ustalić, że był obecny czy też brał udział w zabójstwie, rozkawałkowaniu i ukryciu zwłok?

Stwierdzenie „...Świadek ten nie wymienił osoby Jacka W., jako powracającego z lasu..“ jest nieuprawnioną manipulacją, bowiem sugeruje, iż świadek widzial Jacka W. udającego się do lasu, a takie domniemanie nie znajduje potwierdzenia w zeznaniu świadka – jedynym źródle wiedzy sędziów w tej kwestii. Dalszą część ustalenia faktycznego sędziów  „...jednakże co znamienne – świadek ten stwierdził, że na posesji Wiesława S. było wiele osób i samochody były parkowane w sposób uniemożliwiający obserwację swiadka...“  jest wynikiem związku przyczynowo - skutkowego jaki znaleźli sędziowie w stwierdzeniu Jerzego B. „... Nie potrafię powiedzieć, kto wtedy był u nas. Jacyś mężczyźni byli u nas w tym okresie, ale jacy nie pamiętam...“ i w innym miejscu „...jakieś samochody były zaparkowane..." z faktem, że świadek nie widział  Jacka W. w P. tego dnia.

Jerzy B.  zeznał, że w dniu kiedy słyszał strzały widział jeden samochód - ten należący do Romualda W. Powyżej przytoczone urywki nie wiadomo jakiego okresu czy dnia dotyczą, a prokurator przeprowadzający przesłuchanie nie wypytywał swiadka o  szczegóły.
Żeby więc  udowodnić taki związek sędziowie winni wyjaśnić – przepytując świadka – czy ci męzczyźni byli u świadka tego dnia, w którym świadek słyszał strzały? Bo cóż oznacza samo określenie  „ ten okres“?  Czy jest to przedział czasu „ od kwietnia do czerwca“ kiedy świadek słyszał strzały? Czy też oznacza konkretny dzień, w którym świadek słyszał strzały? Czy jest to okres „od marca do czerwca“ kiedy przyjeżdżali na posesję różni mężczyźni – a świadek rozpoznał wsród nich Romualda W. i Jacka  W.?  Czy wreszcie świadek miał na myśli okres od wiosny 1999r. do momentu podania w radio wiadomości o znalezieniu głowy w jeziorze w P – co miało miejsce 24 sierpnia 1999r i po tym wizyty ustały?  Po ustaleniu precyzyjnie, kiedy ci nieznani mężczyżni przebywali  u swiadka, sędziowie mieli ustawowy obowiązek ustalić – iloma samochodami i czy w ogóle samochodami - mężczyżni ci przyjechali do P? A także, sędziowie nie usiłowałi nawet ustalić nie wspominając o powołaniu jako świadków, kto przebywał na posesji Wiesława S.? - A przecież Jerzy B. twierdził, iż tego dnia,  kiedy słyszał strzały była tam "libacja"

Przy tych rozważaniach sędzia prowadzący rozprawę w P. zignorował oczywiste wnioski z  obserwacji  w czasie pobytu w domu Wiesława S. A mianowicie:
- droga do lasu jest niewidoczna z podwórka posesji,  w miejscu gdzie  znajduje się wejście/wyjście z budynku, ponieważ droga znajduje się po przeciwnej stronie tego budynku.
- Samochody były parkowane z boku budynku i nie mogły zasłaniać drogi do lasu, ponieważ była ona prostopadła do usytuowania parkingu, a bok budynku od miejsca gdzie parkowano samochody oddziela droga wewnętrzna na posesji i pasy trawy po obu stronach drogi wewnętrznej, w sumie około kilkunastu metrów wolnej przestrzeni pomiędzy bokiem budynku i miejscem parkowania. Innymi słowy świadek Jerzy B. żeby obserwować drogę do lasu musial przejechać wózkiem inwalidzkim  końca  budynku, wjechać na wewnętrzną drogę  i dopiero wtedy widział drogę do lasu. Samochody zaparkowane z boku budynku, ale pod płotem posesji nie zasłaniały więc praktycznie  drogi do lasu i fakt czy byly tam zaparkowane, czy tez nie - był bez znaczenia.

Sędziowie sami zaprzeczyli temu ustaleniu, ustalając, iż świadek nie widział samochodów zaparkowanych na parkingu  z boku budynku : „...Świadek nie może wykluczyć, że poza tymi osobami do lasu przed oddaniem strzałów  poszły i inne osoby, gdyż samochody były parkowane za budynkiem, tak, że ich nie było widać...“  tym razem, aby  hurtowo wyjaśnić, dlaczego świadek nie widział w tym dniu nie tylko  Jacka W., ale też nie widział Damiana D.

Jest oczywistym, że albo parkujące samochody zasłaniały widoczność świadkowi i dlatego nie widzial Jacka W. i innych, albo nie widział zaparkowanych samochodów „za budynkiem“, a wtedy całe to dowodzenie sędziów jest fałszywe. Bowiem nie mogły samochody, których - jak ustalili sędziowie – świadek nie widział – uniemożliwiać równocześnie temu świadkowi obserwowanie powrotu Jacka W. z lasu.

 Na marginesie dodam, że świadek znał i Jacka W. i Romualda W. ponieważ od lat przyjeżdżali do jego pasierba Wiesława S. z pobliskiego Olsztyna,  co potwierdzaja zeznania wielu świadków, a co sędziowie pominęli w swoich ustaleniach i nie wyjaśnili, dlaczego świadek udawał, że ich nie znał.

Ø Czy ciało rozkawałkowano piłą, którą Wiesław S. wziął do lasu tego dnia, kiedy Jerzy B. słyszał strzały?
Podczas rozprawy biegły medyk sądowy zeznał, że ciało rozkawałkowano piłą mechaniczną.
Trzy lata wcześniej w  dwóch protokołach oględzin i dwóch protokołach autopsji opisał swoje obserwacje szczątków i stwierdził w nich, że cialo rozkawałkowano siekierą lub toporem. Prokurator brał udział w czynnościach oględzin ciała 24.08 i 2.09. 1999r .

Przy  ustaleniu jakim narzędziem rozkawałkowano zwłoki, sędziowie mieli ustawowy obowiązek wziąć pod uwagę: 
§  zawartość protokołów oględzin i autopsji, albowiem są to fakty znane z urzędu,  które uważa się za udowodnione mimo, że do udowodnienia nie doszło ( art. 168 k.p.k.). Wynika to z zaufania jakim sąd obdarza biegłego medyka sądowego co do jego wiedzy i bezstronności. Dlatego też art. 393 § 1 dopuszcza ujawnienie protokołów autopsji i oględzin na rozprawie, a biegły medyk sądowy nie musi składać żadnych wyjaśnień na rozprawie.
§  Stąd też wynika jedyny logiczny wniosek, iż obserwacje medyka sądowego udokumentowane w protokołach nie mogą być zmienione, bez dokonania ponownie tych czynności. Ponadto zakładając, że biegły był rzeczywiście godny zaufania sądu, jest oczywistym, iż biegły nawet jeżeli popełnił pomyłkę – cztery razy – to nie mógł przecież o niej wiedzieć, bez ponownego obejrzenia kości.
§  Samo zdeterminowanie do jakiej grupy narzedzi należało narzędzie użyte do rozkawałkowania zwłok jest stosunkowo proste, szczególnie kiedy dotyczy to róznicy śladów na kościach pozostawionych przez siekierę czy topór, a tych pozostawionych przez piłę mechaniczną.
§  Po zabezpieczeniu i zatrzymaniu piły przez CBŚ i po odebraniu zenań od Jerzego B.- w dwa lata po znalezieniu szczątków - biegły wezwany przez prokuratora do złożenia „dodatkowych“ wyjaśnień, stwierdził między innymi, że ciało rozkawałkowano piłą. Dodam, iż prokurator nie zlecił zadnych badań śladów na pile, jedynym materialnym dowodzie (poza szczątkami) jakim dysponowała prokuratura.

Ustalenie przez sędziów, iż ciało rozkawałkowano piłą, jest oburzającym przykładem, jak nie dochodzenie prawdy, a ukrywanie fałszywego zeznania biegłego i udowodnienie fałszywych  tez zawartych w oskarżeniu prokuratury było jedynym celem tego procesu. A wszystkie zasady procesowe zawarte w przepisach k.p.k, logika, wiedza i doświadczenie życiowe, zdrowy rozsądek, moralność, etyka zawodowa czy zwykła przyzwoitość, którymi winni kierować się sędziowei to bajka i fikcja.

cdn
[1] o dowodach identyfikacyjnych szczątków więcej tutaj
            http://faxe1.blogspot.ca/2012_01_01_archive.html

Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka

Mity i hity - dowodzenie w sądzie cz.I


Fundamentalne zasady procesowe (chociaż nie wszystkie) zawarte są w Rozdziale I k.p.k. , zatytułowanym „Przepisy wstępne“.
Na pierwszym miejscu w art.2 k.p.k. zawarto zasadę prawdy. Jest to zasada procesowa dotycząca postępowania dowodowego i tymi zajmę się w pierwszym rzędzie. A więc również zasadami
Øbezpośredniości
Økoncentracji materiału dowodowego
Øswobodnej oceny dowodów – art. 7 k.p.k.
Ørozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego (in dubio pro reo) art. 5 & 2 k.p.k
Øbadania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.)
Zanim przejdę do omówieniatych zasad, podkreślić muszę, iż sama ocena dowodów i ustalenie stanu faktycznego podczas procesu w sądzie jest zadaniem nie wymagającym posiadania jakiejś tajemnej i niedostępnej zwykłym śmiertelnikom wiedzy czy też wykształcenia prawniczego. Twierdzenie, iż „..sędziowie, czyli osoby specyficznie wykształcone, wyselekcjonowane i doświadczone…” [1] mogą tylko podołać temu zadaniu jest kolejnym mitem.
W doktrynie w Polsce, jak i w Europie i na świecie dominuje pogląd: udowadniany fakt uznaje się za udowodniny wtedy, kiedy każdy normalny, przeciętnie inteligientny, doświadczony człowiek, zostanie przekonany ponad wszelkie rozsądne wątpliwości, że ten fakt jest zgodny z rzeczywistościa.  

Oznacza to więc, że ten człowiek jest w stanie ocenić ten fakt zgodnie z logiką, wiedzą i doświadczeniem życiowym no i zdrowym rozsądkiem i nie musi być osobą specyficznie wykształconą i wyselekcjonowaną.
Wiele skomplikowanych czynników, jak organizacja państwa, potrzeba organizacji i unifikacji wymiaru sprawiedliwości i uwarunkowania historyczne zdeterminowały jaki system prawny obowiązuje w Polsce, a co za tym idzie, również to, że dowody są przeprowadzane i oceniane przez sędziów podczas rozprawy.
W krajach byłego imperium brytyjskiego, co oznacza ca połowę populacji na świecie, obowiązuje system prawny, gdzie dowody przeprowadzaja strony, a sędzia pilnuje, aby strony przestrzegały zasad dowodzenia. Natomiast ocenia dowody ława przysięgłych, czyli zwykli zjadacze chleba. Pryncypia samego dowodzenia i oceny dowodów w obu systemach są niemal takie same. W common law obowiązuje zasada prawdy sądowej, a nie prawdy materialnej.
Zasada prawdy systemie prawnym w Polsce - nakazuje sędziom, aby wszystkie ich decyzje, były ustaleniami faktycznymi zgodnymi z rzeczywistym stanem rzeczy, i to jest  prawda materialna.

Zasada prawdy ma w procesie karnym charakter nadrzędnybowiem celem procesu jest wydanie orzeczenia zgodnego z prawdą.
Taka też jest dyrektywa art. 2 § 2 k.p.k. - podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić prawdziwe ustalenia faktyczne.  Sędziowie mają obowiązekbadać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.), a nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzygać na korzyść oskarżonego (art. 5 § 2 k.p.k.).
Nie jest możliwe zrealizowanie zasady prawdy bez zachowania wszystkich zasad dowodzenia.
Pierwsze dwie zasady: bezpośredniości i koncentracji materiału dowodowego nie są w polskim prawie skodyfikowane. Być może z tego powodu w czasie procesu karnego niewielką wagę przywiązuje się do nich w ogóle. Tych zasad ortodoksyjnie przestrzega się w systemie brytyjskim.
Bezpośredniość oznacza, że sędziowie (lub strony) ustalają stan faktyczny opierając się na dowodach, które sami przeprowadzili na rozprawie, bez dopuszczania odczytania na rozprawie protokołów z przesłuchania oskarżonego, świadka lub biegłego, które zostały sporządzone w postępowaniu przygotowawczym albo na rozprawie, a jeżeli już to tylko w wyjątkowych sytuacjach uregulowanych przepisami k.p.k.
Teoretycy doszukują się tego uregulowania zasady bezpośredniości w art. 410 k.p.k. - podstawę wyroku może stanowić tylko całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie, art. 410 k.p.k. dopuszcza brak bezpośredniości bez żadnych ograniczeń, nakazując tylko ujawnienie całokształtu wszystkich okoliczności, na rozprawie. Ujawnienie nie oznacza dowodzenia przed sądem. Oznacza że sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności, a nie że ma przeprowadzić wszystkie dowody. Teoretycznie więc w świetle prawa procesowego w Polsce sąd nie naruszy zasad procesowych, jeżeli na rozprawie głównej ograniczy swoją rolę do ujawnienia całoksztaltu okoliczności sprawy ustalonych przez prokuraturę w postępowaniu przygotowawczym, nie stosując zasady bezposredności w ogóle!
I tak wygląda niestety najczęściej praktyka. Przyzwyczajenia sędziów, tendencja do ułatwiania sobie życia i „chodzenie na skróty“, uprawnienia prokuratury i ukształtowanie procedury powodują, że rozstrzygnięcie sądu jest w większości uzależnione od uzyskanych dowodów w śledztwie czy dochodzeniu. Sąd na rozprawie ogranicza większość postępowania dowodowego do ujawniania protokołów z postępowania przygotowawczego. Często – jak przedstawię na przykładach - nie weryfikuje nawet zeznań przepytując na rozprawie świadków i oskarżonych, a podstawą ustaleń faktycznych są ustalenia prokuratura. Co więcej najczęściej wynik postępowania przygotowawczego nie tylko kształtuje całkowicie podstawę orzekania, ale przesądza o winie oskarżonego.
A przecież sąd powinien korzystać z dowodów nie tylko przeprowadzonych bezpośrednio przed sądem, ale powinien korzystac z dowodów pierwotnych, bowiem tylko takowe pozwalają na poznanie prawdy bez niebezpieczeństwa zniekształceń - np. nie powinien dopuszczać dowodów z „drugiej ręki“ – plotek, zasłyszeń etc, co jest równie powszechną praktyką.
Wspomnę tylko zasadzie koncentracji materiału dowodowego.
Zgodnie z tą zasadą proces powinien stanowić zwarty ciąg czynności, które dokonywane są bez zbędnej zwłoki.
W polskim porzadku prawnym realizuje się tę zasadę poprzez dyskrecjonalną władzę sędziego, co umożliwia sądowi uwzględnianie faktów i dowodów powoływanych przez strony w dalszym etapie procesu, pomimo możliwości ich powołania na początku tegoż. Nieustannie zadziwia praktyka planowania rozpraw w procesie, gdzie powiedzmy 20 rozpraw odbywa się często po kilka miesięcznie, z przerwami wielotygodniowymi i taki process trwa pół roku do roku, zamiast miesiąc – gdyby stanowił zwarty ciąg czynności.
Ilość spraw na przewlekłość postępowania wygranych przez obywateli polskich w ETPC mówi sama za siebie - jak w ich przypadkach zwarty ciąg czynności był dokonywany bez zbędnej zwłoki.
Warto wspomnieć, iz k.p.k. z 1928r. przewidywał prekluzję w przytaczaniu faktów i dowodów. Strony były zobowiązane do przytaczania od razu wszystkich znanych przez nią faktów i dowodów pod rygorem utraty prawa do ich przytaczania w dalszym etapie procesu.
Zasady
Øswobodnej oceny dowodów(art. 7 k.p.k.)
Ø rozstrzyganie na korzyść oskarżonego niedających się usunąć wątpliwości (5 § 2 k.p.k.)
Ø badania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego(art. 4 k.p.k.)
zawierają określone dyrektywy dotyczące przeprowadzania i oceny dowodów skierowane do prokuratorów podczas postepowania przygotowawczego i sędziów podczas postępowania sądowego.
Przypomnę, iż osiągnięcie prawdy materialnej możliwe jest tylko wtedy, kiedy ustalenia faktyczne zostaną udowodnione, a to z kolei ma miejsce, gdy jednocześnie spełnione są dwa warunki: 
Øwarunek obiektywny – przeprowadzone dowody muszą u każdego normalnego, średnio inteligentnego i zdrowo myślącego człowieka rodzić przekonanie, iż ustalenia faktyczne są zgodne z prawdą;
Øwarunek subiektywny – sędziowie powini być przekonani, iż dokonane przez nich ustalenia stanu faktycznego, są zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy.
Zgodnie z art. 7 k.p.k. ocena dowodów oparta jest na zasadzie swobodnej, czyli dowody nie mają z góry określonej mocy i wagi, a sama ocena zależy od przekonania sądu. Przekonanie to winno być kształtowanego na podstawie doświadczenia życiowego, wiedzy o rzeczywistościzasad logicznego myślenia, zwykłego zdrowego rozsądku oraz wszystkich pozostałych dowodów. W teorii sędzia stosując powyższe kryteria oceny dowodów nie może ocenić ich dowolnie. Sędzia ma też ustawowy obowiązek uzasadnienia swoich ocen. Oceny te w teorii podlegają kontroli wyższej instancji. Taki rodzaj swobodnej oceny dowodów nazwano - kontrolowaną.
W innych systemach prawnych występuje też– swobodna niekontrolowana ocena dowodów i wtedy sąd nie ma obowiązku uzasadniania swoich orzeczeń, a dokonana przez niego ocena dowodów nie podlega kontroli instancyjnej. W anglo-saskim systemie prawa ława przysięgłych korzysta ze swobodnej niekontrolowanej oceny dowodów, nie muszą uzasadniać swoich ocen, a sam werdykt ławy przysięgłych nie podlega kontroli instancyjnej.
Następne dwie zasady
rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego (in dubio pro reo) art. 5 & 2 k.p.k
badania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.) 
nie wymagają szczegółowych wyjaśnień, obowiązki sędziego wynikające z nakazów tych zasad są jasne i proste. Wrócę do nich w częsci omawiającej praktyczne stosowanie.
Praktyka
Ustalenie winy oskarżonego zależy od prawidłowo przeprowadzonych dowodów i prawidłowego ustalenia stanu faktycznego zgodnego z rzeczywistością. Nie dysponujemy żadnymi danymi statystycznymi, które przybliżyłyby skalę problemu o ilości faktycznie niewinnych, skazanych na podstawie „błedów“ w ustaleniach faktycznych sądów. Pod efemizmem „błędy“, kryją się nie tylko faktyczne i nieuświadomione błędy sędziów, ale, co trzeba podkreślić, w większości przypadków są to świadome manipulacje dowodami, świadome pomijanie części dowodów i świadome fałszowanie dowodów przez sędziów.
Sądy rejonowe i okręgowe rozpatrują rocznie około 450 tys. spraw karnych, a  „ ...siedemdziesiąt pięć tysięcy. Do tylu pomyłek może dochodzić co roku na polskich wokandach. Nikt tego głośno nie mówi, a w statystykach Ministerstwa Sprawiedliwości nie ma rubryki „pomyłki”. Resort zauważa tylko te przypadki, w których osobom niesłusznie zatrzymanym, aresztowanym lub skazanym uda się wywalczyć odszkodowanie (za zarobki utracone w czasie odsiadki) lub zadośćuczynienie (za cierpienie moralne). Do oficjalnych rubryk trafiają więc wyłącznie ci, którzy szczęśliwie doczekali uznania roszczeń..." [2]
 Jeżeli „oficjalnie“ co 5 skazany jest niewinny, jaka jest nieoficjalna rzeczywistość?
Bezmiar bezprawia i łajdactwa sędziów w ustalaniu stanu faktycznego i udowadnianiu winy znam w detalach w sprawie, z której wzięłam moje przykłady. Jest to sprawa o zabójstwo sygnatura SO K 65/2002 Sądu Okręgowego w Suwałkach. 
Okoliczności sprawy – w jeziorze w miejscowosci P. pod Olsztynem znaleziono część rozkawałkowanych zwłok. Jeden z oskarżonych Jacek W. był kolegą też oskarżonego w tej sprawie – Wiesława S i często bywał u niego w miejscowości  P. W Suwałkach zaginął w kwietniu 1999r Tomasz S. – znajomy oskarżonych. Wiesław S. i Jacek W. razem z kilkoma innymi osobami zostali oskarżeni o zamordowanie Tomasza S – szczątki odkryte w jeziorze były wg prokuratury sczątkami Tomasza S.
Jednym z najważniejszych świadków oskarżenia był Jerzy B. – ojczym Wiesława S. Elementy jego zeznań były jedynym źródłem wiedzy sędziów, niepotwierdzonym żadnymi innymi dowodami podczas dowodzenia fundamentalnych faktów i okoliczności zarzucanego zabójstwa.
 Nie znaleziono świadków – wśród sąsiadów Jerzego B., czy mieszkańców P. i okolic, którzy potwierdziliby zeznania tego świadka. Dodać trzeba, iż prokuratura, policja i CBŚ przeszukiwała okolice P. i przesłuchiwała mieszkańców P. 10 miesiecy po odkryciu szczątków, a sam Jerzy B. zostal po raz pierwszy przesłuchany ponad półtora roku po odkryciu szczątków, kiedy wszyscy oskarżeni siedzieli w areszcie pod zarzutem zabójstwa.
Jedynym świadkiem w P., który miał coś do „zeznania“ i mogłyby te zeznania mieć związek ze sprawą - był Norbert D. – dozorca plaży w P.  W czerwcu 1999r widział zaparkowany samochód z suwalskimi numerami i obcych mężczyzn na plaży.
  
Sędziowie dysponowali dwoma dowodami rzeczowymi, które według ich oceny potwierdzały elementy zeznań tego świadka. Były to – 8 prętów metalowych piła spalinowa.
Wybrałam ten przykład, ze względu na ograniczony materiał dowodowy - co ułatwia przedstawienie dokładnie i z detalami dochodzenie sędziów do prawdy.
Zeznania Jerzego B. w śledztwie: najważniejsze fragmenty. Zeznanie złożone 29.01.2001 .
„...Wiem, że mój pasierb jest aresztowany – sprawa zabójstwa T.S. Wiosną 1999r przyjeżdżal do nas do domu mężczyzna. Nie znam go. W tym miejscu okazano tablicę poglądową nr.5. Po zapoznaniu się z tablicą, świadek pokazuje na zdjęcie nr.2 – to jest ten mężczyzna o którym mówię. Odczytano z legendy zdjecia nr 2 Romuald W . W tym miejscu okazano tablicę nr.6 . Po zapoznaniu się z tablicą, świadek pokazuje na zdjęcie nr.1- na tym zdjęciu widnieje drugi mężczyzna który wiosną przyjeżdżał do W. Odczytano z legendy Jacek W. Przyjeżdżał jeszcze jeden mężczyzna z Suwałk, nie jestem w stanie rozpoznać go.  Wiem tylko ze on kulał widocznie na nogę. Mężczyzna ten miał gdzieś ze 40 lat. Najwięcej takich wizyt było od marca do czerwca 1999r....
...(przyjeżdżali) osobowymi samochodami koloru czarnego bordowego. Przyjeżdżali także takimi busami dostawczymi. Takich wizyt było conajmniej trzy...
....Przypominam sobie, że do Wieśka były przywożone takie jakieś paczki z metalowymi prętami ze stali zbrojeniowej, ale co to było to nie wiem bo wszystko wnosili na strych, a ja jeżdżę na wózku inwalidzkim i nie mogłem tego sprawdzic. Nie wiem po co ci mężczyźni przyjeżdżali do Wieśka.... nieczytelne...
Wizyty te skończyły się gdy w radiu podali że znaleziono głowę w jeziorze...
...O okolicznościach zabójstwa tego człowieka z jeziora – teraz wiem że nazywał się S. nic nie wiem.
Na pewno słyszałem strzały od kwietnia do czerwca 1999r. Strzały dobiegały z kierunku lasu gdzie jest pusta czerpalnia wody. Było to w dzień po południu około 17. Myślałem ze to leśniczy strzelał, ale kto strzelał nie wiem. Nie pytałem leśniczego strzałów było dwa raz za razem.
Nie potrafię powiedzieć, kto wtedy był u nas. Jacyś mężczyźni byli u nas w tym okresie ale jacy nie pamiętam.
Wiesiek w tym momencie był w lesie bo poszedł do lasu powiedział że idzie po drzewo. Trochę tego drzewa przyniózł ale niewiele.Wtedy też jak Wiesiek wrócił do domu umył piłę dokładnie rozbierając ją na części przy użyciu benzyny
W lesie był ze dwie godziny dziwiło mnie to bo w domu i przy domu było dużo drzewa. Przypomniałem sobie, że z Wieśkiem był mężczyzna ktorego wskazałem to znaczy Romuald W, bo mu Wiesiek dawał później drzewo które włożyli do bagażnika....“
Na rozprawie na sesji wyjazdowej sądu w miejscu zamieszkania Jerzego B., świadek powtórzył powyższe zeznania. Nowym elementem było stwierdzenie, że w czasie, kiedy słyszał strzały, na podwórku posesji odbywała się libacja. Przypomniał sobie również, że pręty metalowe były zapakowane w szary papier i związane sznurkiem.
Jerzy B. przepytywany przez jednego z obrońców, powiedział, że przed złożeniem zeznań w śledztwie kilka razy ( pomiędzy lipcem a grudniem 2000r) odwiedził go funkcjonariusz CBŚ z Białegostoku,podczas tych wizyt nie składał zeznań, tak sobie rozmawiali.
Zeznania świadka Jerzego B. były podstawą następujących ustaleń faktycznych sędziów: 

ØTomasza S pzywieziono w okolice P. w kwietniu 1999r.

Øw okolice P. przewieziono klatkę zespawaną w Suwałkach i Tomasza S. przetrzymywano w tej klatce, usytuowanej gdzieś w lesie, w niedostępnym miejscu w okolicach P.

ØJacek W, pasierb świadka Wiesław S. i co najmniej 3 innych mężczyzn torturowali Tomasza S. w miejscu przetrzymywania przez około 8 tygodni.

Øzabójstwa dokonano oddajac dwa strzłay do ofiary – od marca do czerwca, w dniu kiedy świadek Jerzy B. dwa slyszal strzaly

Øw dniu zabójstwa Jacek W. był w P.

Øpo zabójstwie ciało rozkawalkowano piłą, którą Wiesław S. zabrał do lasu i zapakowano w worki, ktore wrzucono do jeziora iwinne nieznane miejsca. W tych działaniach brali udział Wiesław S., Jacek W. i Damian D.

ØJacek W. był na miejscu zbrodni ponieważ miał chęć zatarcia śladów.

ØŚlady przetrzymywnia ofiary w klatce w okolicach P. przez około 8 tygodni i ślady zabójstwa bardzo dokładnie usunięto. Tak dokładnie , iż rok później CBŚ nie znalazło jednego śladu tych wydarzeń i nie ustaliło miejsca przetrzymywania i zabójstwa.

Øfakt, że śladów przetrzymywania, torturowania i zabójstwa nie znaleziono wskazuje, że Jacek W. był obecny przy zbrodni.
  
Fragmenty uzasadnienia wyroku skazującego Jacka W. na karę dożywotniego więzienia za przetrzymywanie, torturowanie i zabójstwo Tomasza S.
„...Bezprzecznie Tomasz S. został zamordowany w okolicach posesji Wiesława S, w dniu w którym Jerzy B. słyszał strzały szybko następujące po sobie z pomieszczeń które zajmował...
...Jerzy B. rozpoznał Jacka W. jako przyjeżdżającego na posesję...
...Jacek W był obecny podczas oddawania strzałów w głowę Tomasza S, które spowodowały jego zgon....
....zeznanie Jerzego B., według którego słyszał on dwa strzały następujące bezpośrednio po sobie, a następnie z lasu powrócił Wiesław S. i Romuald Wiśniewski. Świadek ten nie wymienił osoby Jacka W., jako powracającego z lasu – jednakże co znamienne – świadek ten stwierdził, ze na posesji Wiesława S. było wiele osób i samochody były parkowane w sposób uniemożliwiający obserwację swiadka....
...Świadek nie może wykluczyć, że poza tymi osobami do lasu przed oddaniem strzałow poszły i inne osoby, gdyż samochody były parkowane za budynkiem, tak, że ich nie było widać...
...Podczas wykonywania egzekucji był obecny Jacek W, Wiesław S. a także inna osoba (Damian D, uznany wyrokiem innego sądu za niepoczytalnego - w związku z tym nie odpowiadał za zabójstwo – przypisek autorki). Obecność Jacka W. przy egzekucji wynikała między innymi z chęci dopilnowania zatarcia śladów, co uniemożliwiło odnalezienie konkretnego miejsca przetrzymywania i pozbawienia życia Tomasza S...
...Bezpośrednio po uzyskaniu informacji ( o znalezieniu głowy w jeziorze 24 sierpnia 1999r – przypisek autorki) w miejscu zamieszkania Wiesława S. pojawił się szereg osób, które dokonały zatarcia śladów działalności przestępczej. Zostały wyniesione ze strychu posesji elementy metalowe, które służyły do skonstruowania klatki w której przetrzymywany był Tomasz S...“
Co do zeznań Norberta D. w uzasadnieniu wyroku czytamy;
„...Zeznania tego świadka są o tyle istotne, iż wśród mężczyzn z Suwałk przebywających na terenie plaży nie rozpoznał on ani Jacka W, ani Krzysztofa A  oskarżonych o pozbawienie życia Tomasza S, natomiast rozpoznał Adama S. i Marka J...“
Interesujący jest fakt, iz prokurator Tamasz Kamiński z prokuratury białostockiej po odebraniu zeznań od Jerzego B. nie aresztował Romualda W., jak również nigdy nie przepytał go co robił i czego był świadkiem – kiedy poszedł do lasu z Wieławem S.?
Sędziowie również przesłuchując Romualda W. jako świadka nie pytali co robił w lesie podczas - jak sami ustalili zabójstwa, rozkawałkowania, pakowania i ukrycia szczątków, a także usuwania śladów.
Próba jakiejkolwiek normalnej analizy zeznań Jerzego B. jest praktycznie niemożliwa. Zeznania te nie zostały poparte żadnymi innymi dowodami i niemożliwe jest ich zweryfikowanie. Ich lakoniczność i nieprecyzyjność praktycznie nie może być podstawą jakichkolwiek ustaleń faktycznych. Sędzia podczas sesji wyjazdowej sądu w miejscu zamieszkania Jerzego B. nie próbował ani uszczegółowić tych zeznań, ani też wyjaśnić naturalnie nasuwających się wątpliwości.

cdn  
1. http://biolawgy.files.wordpress.com/2011/03/efekt-niedopuszczalnych-dowodc3b3w_b_kucharzyk.pdf
2.  SKAZANI ZA NIC - MAŁGORZATA ŚWIĘCHOWICZ,WWW.PRZEKROJ.PL (2010-09-28 00:00:00)

Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka