Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biuro RPO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biuro RPO. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 listopada 2013

Nadzieja umiera w Biurze RPO




Dzisiaj na FB prezes  Stowarzyszenia Przeciwko Bezprawiu zamieścił odmowną odpowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich na prośo wywiedzenie kasacji w sprawie Jana Ptaszyńskiego, skazanego na dożywocie za podwójne zabójstwo.[i] W opowiedzi BRPO lakonicznie "informuje", że nie ma podstaw do wywiedzenia kasacji. Fakty w sprawie są dość kontrowersyjne i nie tak jednoznaczne, jak odpowiedź BRPO.  Brak merytorycznego uzasadnienia odmowy, pozbawia wnioskodawców skonfrontowania zarzutow z oceną  specjalisty w BRPO.
Historię Jana Ptaszyńskiego opowiedzieli: redaktor Elżbieta Jaworowicz w „Sprawie dla reportera” (program z dnia 15 marca 2012 r.) oraz redaktor Rafał Zalewski w „Interwencji” (programy z dnia cz. I – 20 kwietnia 2012 r., cz. II – 27 sierpnia 2012 r.),[ii] a także program „Państwo w państwie“ wyemitowany 14 października 2012 r.[iii]
Po raz enty BRPO potwierdza, że jest kolejną atrapą demokracji na niby! Kosztuje to podatników ca 40 milionow zł rocznie.
Poniżej dane statystyczne RPO za rok 2012 – żródło – oficjalna strona RPO. Krótka analiza i  parę prostych obliczeń dotyczących tych danych, potwierdza powyższe twierdzenie.

Rzecznik Praw Obywatelskich  to okrutna mega-ściema.

Do RPO wpłynęło 62 400 skarg ( w tym 28 884 "nowe") + 6251 osób zgłosiło się osobiście z wnioskiem + 29 633 telefonicznie = 98 284.

Skargi dotyczące - spraw karnych (41.7%), cywilnych (15.1%), prawa międzynarodowego i konstytucyjnego (15.5%), prawa pracy i zabezpieczenia społecznego (14.9%), prawa administracyjnego i gospodarczego (11.8%).

Z tych niemal 100 000 skarg BRPO "podjęło" 32 224 spraw, a "rozpatrzyło" 11 094.

Rozwiązanie "oczekiwane przez wnioskodawcę uzyskano" w 2756 sprawach w tym 49 wniosków o kasację.

I tutaj dygresja;

zastanawia mnie powyższy eufemizm. Zgodnie z Art. 80 Konstytucji  - Każdy ma prawo wystąpienia, na zasadach określonych w ustawie, do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej. A zgodnie z art. 8 & 1 Ustawy o RPO - podejmuje czynności przewidziane w ustawie, jeżeli poweźmie wiadomość wskazującą na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania.

A więc zgodnie z prawem, RPO rozpatrując wnioski obywateli podejmuje czynności sprawdzające zasadność merytoryczną wniosku. Decyzja o zasadności czy bezzasadności wniosku musi zależeć więc od oceny faktów, a nie od „oczekiwań wnioskodawcy“. Te wszyscy wniokodawcy mają identyczne!

Wracając do statystyki, na ca 100 tys. próśb obywateli o pomoc (nawet jeżeli część jest ponawianą prośbą) BRPO pochylił się troszkę "głebiej" nad 1/3 spraw, a "rozpatrzył" z ogółu ca 11% i z tego ogółu, a tylko mniej niż 3% próśb obywateli uznał za zasadne!

Jeżeli BRPO zatrudnia (w przeliczeniu na pełne etaty) 277 osób, to pewnie ca 200 osób lub mniej faktycznie "rozpoznaje" prośby o pomoc.

200 osób X ca 1800 godzin przepracowanych rocznie = 360.000 godzin pracy.

Ale przecież BRPO nie tylko "rozpoznaje" skargi obywateli, ale też zajmuje przygotowaniem sprawozdań, wystąpień legislacyjnych, wniosków do instytucji państwowych, wnioskow do TK, wizytacją ZK, AŚ etc w ramach Krajowego Mechanizmu Prewencji, kontrolą np. przystosowania infrastruktury dla potrzeb niepelnosprawnych osób, kontrolą Policji, Straży Granicznej, Osrodków dla uchodźców, prowadzi akcje przyjmowania interesantów w terenie, musi przygotowac wystąpienia RPO na konferencjach, na wizyty zagraniczne, sprawozdania wymagane przez UE i oczywiście PR, itd itd.

Ile czasu poswięca BRPO na rozpatrywanie skarg obywateli? Przypuszczam, iż nie więcej niż 40% czyli przyjmuję ca 140 000 godzin rocznie.

W  tych 140 tys. godzin musi udzielić  pisemnej odpowiedzi na każdą prośbę ( zgodnie z ustawą o RPO) czyli minimum 62 400.  Zakladając przeciętnie tylko 3 godziny na zapoznanie się z prośbą, ewaluację i odpowiedź daje to 187 200 h pracy.

Tutaj czas przeznaczony na rozpatrywanie wniosków został przy moich załozeniach wyczerpany.

"Głębsze rozpatrywanie" tych 32 tys z haczykiem podjętych powinno zająć więcej czasu i przyjmuję tylko 4 godziny przeciętnie = 128 000 h pracy.

A te 11 tys skarg z haczykiem "podjętych" do rzeczywistego rozpatrzenia musi zajmowac conajmniej 2-3 dni (w sumie na różnych etapach) to ca 260. 000 godzin. A gdzie wywiedzenie kasacji co najlepszym specjalistom zajmuje dobre parę tygodni roboty, a tych RPO wywiódł w sumie 46.

Stąd konstatacja: nawet gdyby przyjąc, że RPO zatrudnia super-specjalistów i tytanów pracy, tej ilości skarg i wniosków o pomoc BRPO w liczbie ca 200 osób nie jest w stanie rozpatrzyć!  Brakuje mu minimum ca 435 tysięcy roboczogodzin!

I tutaj nasuwa się naturalny i oczywisty wniosek, cala ta statystyka przedstawiana w rocznym sprawozdaniu w Sejmie przez RPO, nie może być prawdziwa. A nasi przedstawiciele w Sejmie od dekad przyklepują to sprawozdanie i wszystko jest niby cacy.

A niestety wiedza fachowa specjalistów (znam z autopsji jakość pracy tych w od postępowań karnych) w tym urzędzie pozostawia wiele do życzenia, tak zreszta jak i profesjonalne maniery i stosunek do wnioskodawców.

Tragiczna prawda - RPO nie stoi na straży praw obywatela, jak gwarantuje Konstytucja, a chroni interesów urzędu,  na którego działania skarży się obywatel. Samo rozpatrywanie tych 11% - nie wiadomo wg jakich kryteriów wybranych wniosków do "rzeczywistego rozpatrywania" - w lwiej części polega na przesłaniu pisma do skarżonej instytucji z zapytaniem "czy to prawda, że obywatelowi X zrobiliście takie to a takie kuku"? Następnie po otrzymaniu odpowiedzi „ależ skąd to nieprawda“ wystarczy przepisanie odpowiedzi na firmowym papierze RPO. I voilà tout! Tadam! (Nawet jezeli ta odpowiedz jest absurdalna, a samo działanie instytucji rażąco i ewidentnie narusza prawa obywatela).

Zdaję sobie sprawę, że w tym miejscu wielu, być może większość może mi zarzucić, iż ta ocena jest krzywdząca, nieobiektywna czy absurdalna, a ja nie znam ani treści tych 100 000 000 wniosków, ani faktów, dokumentów etc.  

Śpieszę wyjaśnić, że zapoznałam się w ciągu kilku lat z dziesiątkami spraw, z którymi obywatele zwracali się do RPO o pomoc i wiele z nich dotyczyło nie prośby o kasację w sprawie skazania na dożywocie, czy wieloletnie więzienie, czy inne skomplikowane sprawy,  gdzie trzeba przestudiowac wielotomowe akta etc. Sprawy te dotyczyły prostych do zdeterminowania naruszeń praw człowieka i wolności.

Np. w prostej i ewidentnej sprawie rażącego naruszania prawa do obrony -  kiedy prosba o pomoc w dostepie do akt sprawy, którego odmawiał sąd okręgowy skazanemu odwołującemu się od wyroku, RPO odpowiedzial, że jest to sprawa administracyjna sądu i nic nie może(SIC!). Czy prawo do obrony może być administracyjną sprawą sądu? Ano dla fachowca RPO może! Na ponowiony wniosek RPO odpowiedział, ze przecież już ustosunkował się do wniosku i na "dalszą korespondencję" nie będzie wiecej odpowiadał!

Inny specjalista olał kompletnie wniosek o pomoc i nawet nie odpowiedział na wniosek, a na ponowiony uznał, iż wnioskodawca nie jest pokrzywdzonym, a tylko pokrzywdzony może składać wniosek, więc niech się odczepi. Tymczasem w ustawie o RPO stoi jak wół - Art. 9. Podjęcie czynności przez Rzecznika następuje:
 1) na wniosek obywateli lub ich organizacji, a nie tylko pokrzywdzonego.

Jeśli zas chodzi o wnioski o wywiedzenie kasacji w sprawach takiej wagi jak skazanie na dożywotnie więzienie, odpowiedż odmowna winna zawierać szczegółowe odniesienie się do zarzutów wnioskodawcy i uzasadnienie odmowy. Odpowiedż informująca o bezzasadności wniosku w dwóch czy trzech zdaniach jest jawnym pogwałceniem ustawy RPO! Uzasadnienie odmowy jest podstawą oceny przejrzystości działań tej instytucji.

Rzecznik ślubuje, iż każdą odpowiedż na wniosek obywatela poprzedzi bezstronnym, z największą sumiennością i starannością zapoznaniem się z argumentami  wnioskodawcy,  sprawdzeniem zasadności tych zarzutów poprzez zapoznanie się z dokumentami, aktami sprawy etc. Art. 14 Ustawy  o RPO -  po zbadaniu sprawy Rzecznik może:
 1) wyjaśnić wnioskodawcy, że nie stwierdził naruszenia wolności i praw człowieka i obywatela. Określenie wyjaśnienie nie jest tożsame z określeniem poinformowanie.

Za to płacimy Rzecznikowi i specjalistom w Biurze RPO (przy pomocy których Rzecznik wykonuje swoje zadania).

Parę dni temu czytalam w Salonie24 kolejną historię wniosku do RPO[iv] - a oto cytat:
“…Szczegółowy wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o kasację nadzwyczajną (G.N.) złożył w dniu 9 maja 2013 r. i adresat nie wystąpił do Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze o udostępnienie akt postępowania więc nie mógł zweryfikować obiektywnie dowodów…”

Abstrahując od kwestii oceny zasadności czy bezzasadności tego wniosku, pozostaje pytanie jak specjalista BRPO zdeterminował, że jest on bezzasadny, bez nawet pobieżnego zapoznania się z aktami sprawy?

Powyższy zarzut, powtarza się jak mantra w większości historii wnioskodawców, którzy „uzyskali rozwiązanie nieoczekiwane“!

Instytucja RPO jest dla setek tysięcy obywateli i ich rodzin ostatnią nadzieją na "sprawiedliwość", nadzieją, że instytucje państwa popełniają "błędy", działają bezprawnie, krzywdzą obywateli, ale jest przecież Rzecznik, ten pomoże. Ale ta ostatnia deska ratunku w morzu bezprawia jest spróchniała i zgniła jak cała reszta i rozpada sie w przy pierwszym kontakcie.

Zlikwidować! RPO jest jeszcze jedną instytucją utrwalającą bezprawie w Polsce, pod przykrywką !

A wracając do Jana Ptaszyńskiego

Apel!

Proszę podpisz petycję o jego ułaskawienie.

Twój głos jest na wagę ludzkiego życia.
Dla Ciebie to tylko dwie minuty.        
Dla Jana Ptaszyńskiego CAŁE życie!

Tutaj link:



Więcej o sprawie J. Ptaszyńskiego [v]

i dramatyczny apel matki [vi]

czwartek, 13 czerwca 2013

Wazon, spróchniała deska czy ombudsman ?



















26.10.2012 - w Europie, w ponoć cywilizowanym państwie prawa Polsce, w Gdańsku zmarł  Wojciech Dąbrowski. Wyeksmitowany wraz  ze sparalizowaną zoną, protestował pod Urzędem Miasta w Gdańsku. DWA MIESIĄCE ! 

Rzecznik Praw Obywatelskich "interesowała" się ponoć sprawą.Wojciech Dabrowski i jeg ozona potrzebowali POMOCY! Natychmiastowej!


1 stycznia 1988r. rozpocząl urzedowanie Rzecznika Praw Obywatelskich. Czy był to znak nadchodzego „nowego”, czy rozpaczliwe próby utrzymania podretuszowanego „starego”, nie wiem. Na pewno dla tysięcy obywateli powołanie RPO było nadzieją  na odzyskanie choć odrobiny zaufania do państwa, którego od dwóch pokoleń byli pozbawieni.  Od chwili powołania corocznie skarży się Rzecznikowi od 40 do ponad 60 tysięcy obywateli. Informują RPO oniepraworządnych działaniach  instytucji państwowych, o celowych działaniach lub zaniechaniach skutkujących naruszeniem wolności i podstawowych praw człowieka, a także proszą o pomoc w działaniach ī przeciwko bezkarności i arbitralności urzędników państwowych, sędziów, prokuratorów, komorników itd. 

 Rzecznik dysponuje oficjalnymi kompetencjami w zakresie rozstrzygania sporów pomiędzy obywatelem, a instytucją czy organem państwowym. Biorąc pod uwagę powszechne w intytucjach i organach państwa zaniechanie jakichkolwiek form realnej kontroli pracy urzędników i funkcjonariuszy, brak dyscyplinowania i wymierzania sprawiedliwości tym, którzy nie działają w ramach prawa i naruszają rażąco wolności i fundamentalne prawa obywateli – RPO ma pełne ręce roboty i jest najczęściej ostatnią deską ratunku, ostatnią nadzieją obywateli. 
Rzeczywista ocena działalności Rzecznika Praw Obywatelskich jest bardzo trudna. Oficjalne sprawozdanie z  działalności RPO przedstawiane corocznie Sejmowi jest traktowane przez posłów jako nudna formalność i de facto nikt nie kontroluje działań „kontrolera“. Praktycznie RPO może robić co chce i jak chce.
W mediach kwestie dotyczące ewentualnych zaniechań RPO w wypełnianiu jego konstytucyjnych obowiązków, są tematem tabu. I tylko w mediach drugiego obiegu pojawiają się krytyczne głosy.
W roku 2010 Rzecznik otrzymał  62 858 skarg, z których zbadał (przeczytał?) 34 248, a podjął 11 810. Z tych podjętych pozytywnie rozpatrzono 17% – czyli 2008 spraw ( w tym 64 kasacje). Czyli na ogólną liczbę skarg w roku 2010, zaledwie trochę więcej niż połowa została zbadana i zaledwie nad 1/3  tychbadanych RPO pochylił się głebiej i podjął je, tak więc  z ogólnej liczby skargtylko 5.86 % Rzecznik rozpatrzył pozytywnie.
Jak by nie liczyć, znając realia polskie, to nawet ten zgrabnie podretuszowany wynik 17 %,  na zdrowy chłopski rozum,  nie jest faktycznym odzwierciedleniem rzeczywistej zasadności tych 34 248 zbadanych skarg. Potwierdzeniem takiegoprzypuszczenia są SETKI relacji petentów Rzecznika zamieszczane w Internecie, włącznie z absurdalnymi interpretacjami prawa i uwarunkowań ewentualnej ingerencji, z którymi można się zapoznać przeglądając odpowiedzi specjalistówBRPO występujących w jego imieniu.
O jakości pracy RPO świadczy też,  jeżeli nie bezpośrednio to pośrednio ilość spraw, które przegrywa Polska w ETPC. Obywatele świadomi swoich praw próbują  wzystkich dróg dochodzenia tychże, lącznie ze zwracaniem się do RPO. Z dużym więc stopniem prawdopodobieństwa, można założyć, że skargi obywateli polskich do ETPC, miały szansę być rozwiązane w Polsce. Zaznaczyć trzeba, iż coraz częściej nie są to sprawy dotyczące przewlekłości postępowania, a sprawy dotyczące fundamentalnych  gwarancji sprawiedliwego procesu, dyskryminacji etc. Nie dalej jak parę tygodni temu jednego dnia Polska przegrała 10 spraw dotyczących bezprawnych decyzji jednego tylko oddziału ZUS. Na rozpatrzenie czeka w Trybunale 130 podobnych spraw! Ilu z tych skarżących Polskę w ETPC, korespondowało z BRPO a ich sprawy badano, ale nie podjęto?
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na interesujące badania przeprowadzono na zlecenie „Rzeczpospolitej” przez GfK Polonia dot. oceny demokracji i działania organów i instytucji państwa.
Według 37% badanych demokracja działa w Polsce ani dobrze, ani źle, 24% zdecydowanie dobrze lub dobrze, według 37 % zdecydowanie żle lub żle.
 instytucji i organów państwa najlepiej wypadł Trybunał Konstytucyjny 18 % , wojsko 13 %,  prezydent 11 %, rząd  7%, sądy 7%,  samorządy 5%, Narodowy Bank Polski 4%, no i prokuratury 1 %. 
Poniżej opis kilku takich skarg - zbadanych i załatwionych negatywnie.
Po zakończeniu procesu karnego, obywatel X chciał skorzystać zprzysługującego każdemu obywatelowi Rzeczpospolitej Polskiej i zagwarantowanego Konstytucją, prawa do złożenia skargi konstytucyjnej.Ponieważ nie posiadał żadnego majątku i nie miał żadnych dochodów (odbywałwyrok) zgodnie z przepisami prawa zwrócił się do sądu o przyznanie pełnomocnika w celu sporządzenia skargi konstytucyjnej.

Sąd Rejonowy Wydział Cywilny rozpatrzył wniosek i postanowił: odmówić ustanowienia pełnomocnika, uzasadniając odmowę … bezzasadnością skargi konstytucyjnej!   Sąd Okręgowy, podtrzymał tę decyzję i doprecyzował, iż w skardze konstytucyjnej nie można podważać wyroku(?).

X był decyzjami sądów zadziwiony i oburzony. I nie chodziło o samą odmowę ustanowienia pełnomocnika, a o kuriozalne uzasadnienia tej odmowy.

Skargę konstytucyjną, w tym także jej dopuszczalność i zasadność ocenia zgodnie z Konstytucją (art 188 ust.5) Trybunał Konstytucyjny. Czyli sądy tak rejonowy jak i okręgowy przekroczyły uprawnienia wynikające z art. 177 Konstytucji, sprawując wymiar sprawiedliwości ustawowo zastrzeżony dla właściwości Trybunału Konstytucyjnego, zaś sama ocena merytoryczna nieistniejącej skargi byla absurdem i nie mogła mieć miejsca, bowiem odmowa dotyczyła ustanowienia pełnomocnika, który tę skargę miał ewentualnie w przyszłości dopiero sporządzić.


W konsekwencji powyższych działań sądów X został pozbawiony konstytucyjnych praw
1.   złożenia skargi konstytucyjnej art. 79 ust.1 K
2.   prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez  WŁASCIWY  SĄD – czyli Trybunał Konstytucyjny   -    art 45 ust 1 K


Rodzina X złożyła skargę do Rzecznika w marcu 2007r., naiwnie wierząc, iż instytucja ta została powołana aby bronić podstawowych praw i wolności obywatelaTymczasem specjaliści podejmujący decyzje i występujący w imieniu RPO, znajdowali w tej skardze nieistniejące fakty, zarzuty, żądania i uwarunkowania prawne, a nie odnieśli się ani słowem do meritum skargi przez dwa i pół roku!
I tak – najpierw  skargę ignorowano przez 5 miesięcy,  a RPO milczal. Dopiero po dwukrotnym przypomnieniu skargi, rodzina otrzymała pierwszą odpowiedź.

1.     W piśmie z dnia 13.08.2007 specjalista BRPO poinformował, iż poszkodowany nie zwracał się do RPO o zbadanie sprawy. Poszkodowany nie zwracał się, ale zwracała się przecież rodzina. Ustawa o RPO wyraźnie wskazuje, iż osoba skarżąca, nie musi być tożsama z osobą poszkodowaną, a każda skarga musi być rozpatrzona.

2.     W następnym piśmie z 13.03.2008 tym razem główny specjalista RPO poinformował, iż jedyną formą ingerencji Rzecznika w proces karny jest kasacja. Na jaki proces karny powoływał się ten specjalista, nie wiadomo.

3.     W trzecim piśmie z listopada 2008r. skarżący zostali skarceni za namolność. Tym razem Zastępca Dyrektora Zespołu wyjaśnił, iż w dotychczasowej korespondencji rodzina była informowana o “…uwarunkowaniach prawnych określających możliwość podejmowania przez RPO działań ingerujących w czynności sądów karnych…”.  Jakie czynności  sądów karnych ? – zachodziła w głowę rodzina. Ewidentnie Z-ca Dyrektora Zespołu nie rozumiał lub nie chciał zrozumieć skargi.

4.     W ostatnim piśmie z dnia 5.08.2009 główny specjalista stwierdził, iż rzeczywiście RPO mógłby złożyć kasację od postanowienia SR Wydział Cywilny, ale niestety nie złoży...bo termin  do złożenia takowej minął ! To ten sam główny specjalista, który twierdził półtora roku wcześniej, iż jedyną formą ingerencji RPO w process karny – jest kasacja, a takowa się nie należy.

 W konsekwencji po dwóch i pól roku  korespondowania i informowania o uwarunkowaniach prawnych ewentualnej ingerencji Rzecznika na końcu rodzina dowiedziała się, iż owszem Rzecznik mógł wnieść skargękasacyjną – ale nie wniesie bo sprawę  przedawnił! Tyle tylko, że zgodnie z prawem RPO nie obowiązują terminy i przedawnienia, które kodeksy przewidują dla stron.

Rodzina ponowiła skargę, wskazując na przepisy dotyczące wnoszenia kasacji czy skargi kasacyjnej przez RPO.
Zniecierpliwione BRPO odpowiedziało, że rodzina otrzymała już odpowiedż i dalsza korespondencja pozostanie bez odpowiedzi.
BRPO dotrzymało słowa i próby ponowienia skargi  spotkały się z konsekwentnym milczeniem.

Próby zainteresowania sprawą Sejmowej Komisji Praw Człowieka, personalnie posła Kalisza w jego biurze poselskim i innych posłów nie doczekały się nawet odpowiedzi. Rodzina zrezygnowała z pisania na Berdyczów.

Obywatel Z w skardze złożonej do RPO zarzucał,  że jego prawa są gwałcone przez sąd, ponieważ nie ma dostępu do akt sprawy, m in sąd od 6 lat odmawia zrobienia kopii zapisów video i audio zawartych w aktach jego  sprawy – co narusza  gwarancje zawarte  art.156 & 1 kpk
Sąd od lat twierdził iż nie może wywiązać się ze swoich ustawowych obowiązków – ponieważ nie dysponuje środkami technicznymi (sic!) do sporządzenia kopii zapisów audio i video.  Z zaoferował sądowi usunięcie tej przszkody poprzez udostępnienie SO dwóch magnetowidów i dwóchmagnetofonów w celu sporządzenia kopii. Niestety sąd nie przyjął tej propozycji.

Z postanowił zwrócić się do strażnika praw i wolności. Przy czym  wierzył naiwnie, iż naruszenie jego praw jest tak oczywiste, iż w końcu po 6 latach proszenia SO i SA, Rzecznik zainterweniuje w tej sprawie i sąd wreszcie sporządzi te kopie. Tymczasem RPO nie ustosunkował się do skargi w tej sprawie i dopiero po dwukrotnym ponawianniu skargi odpowiedział wyraźnie zirytowany:

„ W odpowiedzi na kolejne wystapienia, z upoważnienia Rzecznika Praw Obywatelskich informuję, iż Rzecznik nie ma możliwości podjęcia działań w opisywanych sprawach.W zakresie udostępnienia kopii zapisu video z rozprawy (akurat chodzilo o zapisy czynności w postępowaniu przygotowawczym, a nie zapisy rozpraw), to kwestia ta dotyczy administracyjnej działalności sądu i podlega kontroli przez instancję nadrzędną. Tak więc może Pan rozważyć zwrócenie się do Sądu Apelacyjnego w B. z prośbą o wyjaśnienie sprawy...”

Po kolejnym ponowieniu skargi, BRPO stwierdziło, że odpowiedź zawarta jest w poprzednim piśmie i żeby nie fatygować ponownie w tej sprawie RPO, ponieważ skargi pozostaną bez odpowiedzi. Z nie śmiał zajmować czasu RPO i BRPO usiłowaniem ponownego wyjaśnienia, iż uniemożliwianie dostępu do akt, w tym zapisów video i audio nie jest na pewno „administracyjną działalnością sądu”, a prawem  zagwarantowanym Konstytucją i przywołanymi przepisami kpk. Zrezygnował.

Inna sprawa – obywatel Y – skarżył się RPO, iż sąd odmawia mu dostępu do akt niejawnych, które mogłbyć podstawą ustaleń co do sprawstwa i winy w jego sprawie karnej, a o których to aktach dowiedział się po zapadnięciu wyroku, a więc nie był z nimi nigdy zapoznany.  Y powołał się na  gwarancje art 156 § 4 kpk i art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych
Odpowiedź RPO „..Jeśli chodzi o dostęp do akt, w zakresie w jakim były one niejawne, to kwestie te reguluje ustawa o ochronie informacji niejawnych, gdzie podstawowym warunkiem takiego dostępu jest posiadanie stosownego certyfikatu...”
Y zapytał RPO w ponowionej skardze - Czy ta odpowiedź oznacza, iż tylko oskarżeni posiadający „stosowny certyfikat” mogą posiąść dostęp do akt niejawnych w swojej sprawie? Czy też działania sądu są łamaniem podstawowych praw i wolności –prawa do obrony?
 Po ponownej skardze RPO zwrócił się  do sądu z pytaniem, czy akta sprawy zawierają akta niejawne, sąd odpowiedział, ze nie zawierają i na tym badanie sprawy zakończono. Fakt, iż Y załączył do skargi kopie protokołów rozpraw, w których np. sąd odracza sprawę, ponieważ nie zapoznał się jeszcze z aktami niejawnymi, ewidentnie nie był zbadany przez specjalistów RPO.
Na ponowioną skargę, RPO odpowiedział, ze te akta niejawne zawierają tylko dane personalne świadków anonimowych. Y nie wierzy w te wykręty sądu i RPO, ponieważ policja prowadziła rozpoznanie operacyjne w jego sprawie, jak równieżtrudno jest przyjąć, iż sąd odraczał rozprawy, aby zapoznać się kilkakrotnie z danymi personalnymi 2 świadków anonimowych, zwłaszcza, że zaplanowane słuchania świadków na tych odroczonych rozprawach nie miały nic wspólnego ztymi anonimowymi świadkami.
Na ponawiane skargi RPO nie odpowiadał. Y też zrezygnował.
Powyżej zaprezentowane „traktowanie“  petenta przez strażnika naszych praw obywatelskich i wolności jest „normą“ na co wskazują inne sprawy opisywane na róznych portalach internetowychStrażnik naszych praw i wolności z  uporem wręcz maniaka uchyla się od spełniania swoich konstytucyjnych obowiązków. Badanie skargi i sprawy - to „korespondowanie“ ze skarżącym, przy czym zawartość tej „korespondencji“ wskazuje na:

1.   patologiczną niechęć do skarżących się i niezrozumiałą maksymalną  złą wolę – które to przypadłości ewidentnie nie mają żadnego związku przyczynowowo - skutkowego z merytoryczną zasadnością lub też nie samej skargi.
2.   albo na - żenującą niekompetencję, nieznajomośc prawa i obowiązków strażnika, niedoczytanie czy w ogóle nie zapoznanie się ze skargami, czy jej kompletne niezrozumienie
3.   a w najlepszym przypadku na – zwyczajne rżnięcie głupa, które przejawia się „owijaniem w bawełnę“, pomijaniem sedna skargi, udawaniem, że nie wiedzą o co chodzi, przywoływaniem jakichś wydumanych „uwarunkowań uniemożliwiających ingerencję“ i podkreślaniem subtelnie lub mniej subtelnie rzekomego debilizmu i upierdliwości skarżacych.
W każdym wariancie, czy kombinacji powyższych wariantów,  petent dopuszczający się  poddawania w wątpliwość  objawień specjalistów BRPO w „pierwszej korespondencji“ najpierw wszelkimi sposobami jest  zniechęcany do kontynuowania “korespondowania” z BRPO. Jeżeli zniechęcanie nie wystarcza dają petentowi do zrozumienia, że jest pieniaczem, głupkiem lub chorym na głowę.

   I co z tego, że Rzecznik wzniośle oświadczał
„...nie ma praw i wolności bez sprawnie funkcjonujących instytucji państwa prawnego - tak jak nie ma silnego państwa, bez wolnych obywateli. Nie ma wolnych obywateli bez społeczeństwa obywatelskiego, które promuje cnoty obywatelskie i poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne. Tego rodzaju państwo jest warunkiem rozwoju jednostki, jest niezbędnym komponentem siły narodu i konkurencyjności kraju na arenie międzynarodowej…”
kiedy były to tylko piękne i jakże puste frazesy.  To co winno być wprowadzane w czyn, co  z mocy obowiązującego prawa, winno być ustawową powinnością, jest zwykłym, ordynarnym picem i fikcją. Instytucja RPO, która miałaprzywracać poczucie bezpieczeństwa obywatela, zaufanie do państwa i przestrzegania przez nie prawa zawiodzi corocznie – 24 lata - dziesiątki tysięcy obywateli. Prawo, kodeksy,ustawy,  konwencje i podniosłe deklaracje są mniej warte niż papier na którym je wydrukowano.

Co pozostałtysiącom zdesperowanych ofiar tej niepraworządności i niedemokracji, tym, którzy stracili literalnie wszystko przez niepraworządnedziałania Rzeczpospolitej - majątek, rodzinę, marzenia, nadzieje, zdrowie i czasami wolność, jeżeli ta ich ostatnia deska ratunku zgnilizną trąci  i spróchniała rozpada się?

Zaiste prawdą jest  „…Im mniej godni swoich wysokich urzędów są ci, którzy je piastują, tym pewniej się czują i tym mocniej się nadymają głupotą i bezczelnością…” – Demokryt