Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prokurator Gentalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prokurator Gentalny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2012

Czy się różni sędzia od sapera?


Od kilku miesięcy w mediach main stream, jak i w niezależnych mediach coraz głośniej  i otwarciej mówi się o pomyłkach, błędach i niedoróbkach sędziów i prokuratorów, o zapaści wymiaru sprawiedliwości, o bezprawiu w Polsce.  Zbiegły się te przekazy z  Kongresem  ruchu Niepokonanych 2012.  Nie tylko pokrzywdzeni i ich rodziny, ale i Polacy, którzy nigdy nie mieli spotkania trzeciego stopnia z wymiarem sprawiedliwosci, powoli zaczynają sobie zdawać sprawę z powagi sytuacji.

Oliwy do ognia dolało Forum Obywatelskiego Rozwoju wraz z Instytutem Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, którzy  zorganizowali  9 lipca na UW w Warszawie konferencję połączoną z prezentacją raportu – „Przyczyny niesłusznych  skazań w Polsce“ - autorstwa Łukasza Chojniaka i Łukasza Wiśniewskiego.

Pokrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości mieli nadzieję, iż raport ten i sama konferencja będzie początkiem  „nowego“, początkiem oczyszczenia stajni Augiasza. Niestety, już dzisiaj, kilka dni po tych wydarzeniach przeglądając przekazy medialne i opinie -  na temat zawartości samego raportu i relacje z konferencji uwidaczniają , iż ani nie ma Herkulesa, który wyburzylby mur stajni i skierował rzeki Alfejos i Penejos, aby wymyły gnój piętrzący się pod sufit, ani też w rzeczywistości Augiaszowi nie przeszkadza ten gnój.

Naiwnym było domniemanie, iż zaproszeni na konferencję FOR najważniejsi animatorzy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, będą promowali prawdę i zdrowy rozsądek
w  tym dyskursie publicznym."


Konferencję otworzył Prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński duszsaczypatielnym: “…W przypadku niesłusznego skazania mamy do czynienia z gwałtem państwowym, bo - jak przy zwykłym gwałcie - nic później nie jest takie samo, to zdarzenie, które kaleczy człowieka na całe życie…”

Ale już prof. Lech Paprzycki – Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego – sędzia z olbrzymim doświadczeniem, także naukowiec i teoretyk prawa, który spotyka się z bezprawiem sędziów na codzień w swojej pracy, wyrażnie bagatelizował problem. „...Pomyłki można więc traktować wąsko i szeroko. Ale jakie są przyczyny pomyłek? Niczego nowego się nie dowiedziałem. Ludzie są po prostu omylni...”

Też prawda. Nic nowego.Tyle tylko, że sędzia SN i kto jak nie Prezes Izby Karnej SN.  zdaje sobie doskonale sprawę, iż nie te rzeczywiste  pomyłki, ale świadome manipulacje, fałszowanie dowodów, absurdalne i arbitralnie dowolne oceny dowodów przez sędziów sa najczęstszą przyczyną nieslusznych skazań ludzi faktycznie niewinnych. Trzeba ten dyskurs rozpocząc od odrzucenia wszelkich eufemizmów i nazwania rzceczy po imieniu. Nie pomyłki, błędy i niedoróbki, a  najzwyczajniejsze w świecie bezprawie i przestępstwa sędziów prowadzą najczęściej  do niesłusznych skazań.

Dalej w dyskusji profesor  postulował "…zadbać trzeba, by właściwe osoby były sędziami…” Nie można nie zgodzić  się i z tym postulatem. Ale nie można też nie zauważyć, iż jest to banał i puste słowa, bo przecież nic nie słychać i nic się nie dzieje – nie prowadzone są jakiekolwiek prace nad zmianą systemu wyboru sędziów, a sami sędziowie nie inicjują i nie postulują rzeczywistych zmian.

Podobne puste frazesy usłyszeli uczestnicy konferencji od profesora  Girdwoynia. Na pytania: czy nie pomogłoby wprowadzenie możliwości dochodzenia odszkodowania za oczywiście niesłuszne oskarżenie? I co z odpowiedzialnością finansową sędziów za niesłuszne skazania? profesor odparł: “… Sędzia nie może się bać wyrokowania. Problem jest w doborze kadr, urząd sędziego powinien być koroną zawodów prawniczych…”

Rzeczywiście sędzia nie powinien bać się wyrokowania, ale może powinien bać się konsekwencji łamania prawa – bo przecież to był omawiany problem na konferencji. W raporcie wyrażnie podkreślono, że nawet dostępne obecnie narzędzia dyscyplinowania nie są stosowane.

“…Przyjmując, że przyczyna niesłusznych skazań – co do zasady – leży w słabości ludzkiej pracy i oceny materiału dowodowego, w przypadku zawinionych błędów nie istnieje – w praktyce – realny system prewencji, przejawiający się choćby w skorzystaniu w przypadku oczywistych naruszeń prawa przez sąd, z dyscyplinującej instytucji wytyku, zarezerwowanej tak dla sądów odwoławczych183, jak i dla Sądu Najwyższego184. W sprawach, w których orzeczono przykładowo kary powyżej górnego zagrożenia ustawowego, a więc z rażącą, oczywistą obrazą prawa, nie stwierdziliśmy skorzystania z instytucji wytyku. Nie chodzi o zatem o karanie sędziów, obrońców czy prokuratorów w każdym przypadku, gdy w danej sprawie zaistnieje przypadek niesłusznego skazania, ale jeśli doszło do niego na skutek zawinionych działań profesjonalnego uczestnika postępowania, odpowiedzialność dyscyplinarna, a także odszkodowawcza nie powinny być tylko iluzoryczne. Jeśli przyczyną niesłusznego skazania jest najczęściej ludzki błąd, to brak mechanizmów wdrażających realną odpowiedzialność za popełnione błędy z pewnością zwiększa skalę tego zjawiska…“

Sędzia, który ma „ręce nieuwalane“ nie musi obawiać się wyrokowania. Takich sędziów właśnie potrzebujemy! Co do doboru kadr i uczynienie urzędu sędziego koroną zawodów prawniczych – jak wyżej.

Według Prezesa Izby Karnej SN nie potrzeba nam herosa Herkulesa, Augiasz sam oczyści swoją stajnię. „...Główna teza raportu - brak profesjonalizmu jako przyczyna pomyłek, profesjonalizm jako lekarstwo - została obroniona…”

Czy tego wariantu już raz nie przerabialiśmy  przy okazji dyskusji nad lustracją władzy sędziowskiej? I w czyim profesjonaliźmie widzi sędzia Paprzycki lekarstwo na bezprawie i nagminne łamanie prawa przez sędziów i prokuratorów?
Ja zupełnie co innego wyczytałam w tym raporcie.

“…Gdyby pokusić się o próbę wskazania jednej głównej przyczyny pomyłek sądowych skutkujących niesłusznym skazaniem, to w pierwszej kolejności należałoby wskazać na niekompetencję po stronie profesjonalnych uczestników postępowania. Zdajemy sobie sprawę z wyrazistości tej oceny, ale niekiedy jest ona konieczna. Oczywiście, dalecy jesteśmy od generalizacji i ujawnione przez nas przykłady nie świadczą o całym środowisku sędziów, adwokatów czy prokuratorów, ale dobitnie wskazują jednak, że profesjonaliści mylą się niekiedy w sposób niedopuszczalny, co wywołuje daleko idące negatywne skutki. Wskazywanie tych przykładów ma na celu dążenie do ich ograniczenia w praktyce wymiaru sprawiedliwości, choćby nawet stanowiły one margines…


W konferencji wziął też udział Zastępca Prokuratora Generalnego - Robert Hernand .

Na stronie internetowej Prokuratury Generalnej , Mateusz Martyniuk
Rzecznik Prasowy  PG podsumował jego udział:

 „...Badający jednoznacznie pozytywnie ocenili pracę Prokuratury Generalnej, często umożliwiającej wszczęcie procedury służącej wyeliminowaniu z obrotu prawnego niesłusznego skazania...”

Warto przytoczyć  w całości tę ocenę, aby zauważyć manipulację rzecznika PG:
„..Z uwagi na brak uczestnictwa obrońcy w szeregu spraw, w których stwierdziliśmy przypadki niesłusznych skazań, nadzwyczajna kontrola prawomocnych orzeczeń była wszczynana na skutek skargi Prokuratora Generalnego lub Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednoznacznie pozytywnie należy ocenić pracę obydwu podmiotów, często umożliwiających wszczęcie procedury służącej wyeliminowaniu niesłusznego skazania z obrotu prawnego…”


Nie jednoznacznie pozytywna ocena - ogólna w domyśle, a jednoznacznie pozytywna ocena w przypadkach niesłusznych skazań  z uwagi na brak uczestnictwa obrońcy – a to jest zupełnie co innego.

Dalej Mateusz Martyniuk“…Warto podkreślić, że w 2011 r. w Departamencie Postępowania Sądowego Prokuratury Generalnej rozpoznano 2 063 wnioski o wniesienie przez Prokuratora Generalnego kasacji od prawomocnych orzeczeń sądów karnych, przy czym 457 wniosków złożonych zostało przez prezesów sądów, prokuratorów apelacyjnych i okręgowych oraz innych oskarżycieli publicznych. Ilość wniosków kierowanych przez prokuratorów apelacyjnych i okręgowych w porównaniu z rokiem 2010 znacząco wzrosła, co wskazuje że zalecenie Prokuratury Generalnej kierowane do prokuratorów apelacyjnych w 2011 r. zostały zrealizowane. W 2010 roku prokuratorzy skierowali 130 wniosków o wywiedzenie kasacji, podczas gdy w roku 2011 takich wniosków było 253…” ( podkreślenia autora)

Niestety te imponujco irrelewantne wyliczanki  statystyczne nic nam nie mówią bez najważniejszego  numerka - ile wniosków o kasację wywiódł i skierował do SN Prokurator Generalny, aby wyeliminować z obrotu prawnego niesłuszne skazania? No i ile tych ewentualnych wniosków zakończyło się skasowaniem wyroku nieslusznie skazującego?

I  ten problem zdaja się dostrzegać autorzy raportu.

“…Inną kwestią jest konieczna kontrola i zbadanie, w porozumieniu z Prokuratorem Generalnym i Rzecznikiem Praw Obywatelskich, rodzaju spraw kierowanych do tych podmiotów przez potencjalnie niesłusznie skazanych i wskazywanych przez nich przyczyn takiego stanu rzeczy…”

Na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości i Rzecznika Praw Obywatelskich nie ma w ogóle wzmianki o tym raporcie.

Nie trzeba  być geniuszem, żeby zorientowac się z fragmentarycznych przekazów z tej konferencji i wspomnianego sprawozdania na stronie  internetowej PG,  że korporacje prawnicze i decydenci z najwyższej półki wykorzystali i raport i konferencję dla swojego PR. Metodą – spin – czyli odkręcania kota ogonem, zniekształcali rzeczywistość na swoją korzyść. Taktyka pozbawiania ludzi zdroworozsądkowego myślenia, poprzez manipulowanie faktami, używanie powyżej wskazanych  “kojących” eufemizmów, proponowanie pełnych obłudy,  niewykonalnych  “rozwiązań“, podawanie statystyk, które nic nie wnoszą i bagatelizowanie tak  skali jak i konsekwencji społecznych zjawiska  pracuje na najwyższych obrotach.

Nie można też pominąć zawartości samego raportu, który w sposób niezamierzony przez autorów wpisywał się swietnie w ten spin z racji niezwykle ograniczonego zakresu badań.


“…Aby mówić o niesłusznym skazaniu, konieczne jest ustalenie, że w konkretnej sprawie zapadł prawomocny wyrok skazujący. Orzeczenie takie musi zostać następnie uchylone w drodze nadzwyczajnych środków zaskarżenia (kasacja albo wznowienie postępowania), a poprzednio skazana osoba uniewinniona albo postępowanie w jej sprawie umorzone. Możliwe jest również ponowne rozpoznanie sprawy po uchyleniu prawomocnego wyroku. Jeżeli w takim postępowaniu odpowiedni sąd uniewinni oskarżonego, umorzy postępowanie albo skaże oskarżonego na karę łagodniejszą, również ma miejsce niesłuszne skazanie...

…Łącznie przeanalizowano 119 spraw rozpoznanych przez sądy z obszaru właściwości Sądu Apelacyjnego w Poznaniu (ze 171 wytypowanych – nie wszystkie akta były dostępne), z czego w 68 sprawach stwierdzono niesłuszne skazanie. Już te dane, obejmujące sprawy rozpoznane jedynie przez sądy z apelacji poznańskiej, dowodzą, że liczba niesłusznych skazań w całej Polsce (11 apelacji) musi być zdecydowanie większa niż liczba spraw, w których zasądzono odszkodowanie lub zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie…”

Niezwykle istotny jest fakt, że badaniu poddano praktycznie wyłacznie sprawy rozpatrywane w pierwszej instancji przez sądy rejonowe. Nie wiadomo czy to był wybór badaczy, czy też zmuszeni byli do takiego wyboru spraw okolicznościami, np. odmową czy utrudnianiem dostępu do dokumentacji spraw. (badacze podają, że na 171 wytypowanych spraw – w 52 sprawach „nie wszystkie akta były dostępne“) Jakakolwiek była przyczyna takiego doboru spraw,  nie podlega dyskusji, że każde niesłuszne skazanie jest naganne i swiadczy o tym, że państwo zawiodło obywatela, to jednak konsekwencje tak dla skazanego jak i jego rodziny są zupelnie inne w przypadku niesłusznego wyroku 6 miesiecy, roku czy dwóch, a zupełnie inne w przypadku wyroków wieloletnich  do dożywocia włącznie.

Oczekiwania i nadzieje  tysięcy niesłusznie skazanych  i pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości oczekujących na raport Łukasza Chojniaka i Łukasza Wiśniewskiego zakończyły się rozczarowaniem.  I nie wynika to z nierzetelności badaczy,  a raczej z nierealistycznych nadziei oczekujących.

Pokrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości, niewinnie skazani prawomocnymi wyrokami,  gnijący w więzieniach, nie mają żadnych narzędzi i nie mogą zmusić żadnego sądu do pochylenia się nad  ich sprawą ponownie. Nie są więc te skazania „oficjalnie“ potwierdzone wyrokiem sądu, jako niesłuszne.

Jedynymi instytucjami mającymi narzędzia - upoważnionymi do wywiedzenia kasacji są Rzecznik Praw Obywatelskich i Prokurator Generalny. Działania tych „podmiotów specjalnych“ w  dziedzinie “umożliwiania wszczęcia procedury służącej wyeliminowaniu z obrotu prawnego niesłusznego skazania” są tematem na oddzielną notkę. Gwarancyjna funkcja Prokuratora Generalnego i Pzecznika Praw Obywatelskich w zakresie eliminowania niesłusznych skazań jak na razie jest w Polsce fikcją.

W dyskusji na konferencji przedstawiającej raport nie było więc miejsca na  podnoszenie kwesti tysięcy faktycznie niewinnych, niesłusznie skazanych prawomocnymi wyrokami. W świetle prawa ich wyroki są słuszne, (najczęściej potwierdzone kontrolą apelacyjną  i nieudaną kasacją) a ich zarzuty to „subiektywne odczucia, do których mają prawo  w najlepszym wypadku. Oczywiście są i inne warianty - mogą też wynikać z “zaburzeń psychiatrycznych„ skarżących, a także z „pieniactwa i bezpodstawnej wyjątkowej roszczeniowości“, no i „zwykłego niezadowolenia z wyroku“.

I autorzy raportu doskonale zdają sobie sprawę, że ich badania to tylko czubek góry lodowej.

“..,Mamy natomiast przekonanie, iż duża część spraw, w których zaistniała pomyłka sądowa, pozostaje w ogóle niedostrzeżona, skoro często usuwanie takich błędów, co stwierdziliśmy podczas badań, dzieje się na skutek ich zupełnie przypadkowego dostrzeżenia i wszczęcia procedury kasacyjnej lub wznowieniowej, nierzadko przez Rzecznika Praw Obywatelskich lub Prokuratora Generalnego. Ile takich spraw wciąż pozostało niezauważonych i funkcjonuje w obrocie prawnym – nie wiadomo…

Dalej nie ma odpowiedzi na pytanie, jak te „niezauważone sprawy“ wyeliminować z obrotu prawnego – czyli jak zwrócić niewinnie skazanym ich marzenia, nadzieje, plany, utracone rodziny i życie.

 http://www.for.org.pl/pl/misja-for
http://www.pg.gov.pl/index.php?0,821,1,526

piątek, 23 marca 2012

MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY cz.II - PRAWO DOSTĘPU DO SĄDU




►►► Mit drugi: mamy Konstytucję i Kodeksy i w nich są zawarte gwarancje uczciwego i rzetelnego procesu, które sa przestrzegane przez funkcjonariuszy i urzędników wymiaru sprawiedliwości.
  
Każdy, kto miał spotkanie trzeciego stopnia z polskim wymiarem sprawiedliwości zna dzialanie tego mitu z autopsji.
Ileż to razy opowiadanie o bezprawiu organów ścigania, czy sądów spotyka się z jawnym i mniej jawnym sceptyzmem słuchaczy, czy tym wyśwechtanym i nadużywanym bezmyślnie frazesem “ w więzieniach wszyscy są niewinni”, albo jak z klasycznej odpowiedzi na skargi i zażalenia do różnych organów wymiaru sprawiedliwości – “te  zarzuty wynikają z subiektywnego odczucia skarżacych”.  Spotkałam się i z takimi – “no nie wygłupiaj się, w końcu jesteśmy w Europie a nie w Korei i mamy XXI wiek”

Rzeczywiście mamy XXI wiek i nominalnie i geograficznie jesteśmy w Europie, co niestety niczego nie załatwia. Okazuje się, że ani położenie geograficzne ani “przynależnosć do cywilizacji europejskiej” ani przynależnosc do struktur UE, ani też sygnowane przez Polskę Konwencje i Traktaty nie zmieniają nabytych przez 44 lata PRL-u “zwyczajów” w wymiarze sprawiedliwości.

Surrealizm Trzeciej Władzy w Polsce, w skrócie STW – definicja:

innaczej nadrealizm, doktryna prawna mająca swoje źródło w modelu działania i orzecznictwie sądownictwa wojskowego z późnych lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku i szkole Duracza. Stosowany do dnia dzisiejszego prokuraturach i w sądownictwie wszystkich instancji w Polsce. Doktryna ta uniezależnia wyobraźnię od wszelkich form logicznego myślenia, poszanowania i przestrzegania prawa, dopuszcza też porzucenie wszelkich norm etycznych, a zwolennicy tej doktryny opierają wszelkie decyzje, orzeczenia i postanowienia, uchwały i wyroki na skojarzeniach płynących z podświadomości i marzeń sennych, wyrażających się w nienaturalnym zestawieniach i kombinacjach. Sztandarowe osiągnięcia STW to uzasadnienia wyroków, fascynujące zestawienia sofistyki, kazuistyki, retoryki, niedopowiedzeń, gry słów i nieposzanowania prawa. Wybitni przedstawiciele używają też fantastycznie spreparowanych fałszywych dowodów.
 ( za Słownikiem wyrazów obcych )

Przyjrzyjmy się jak wygląda rzeczywistość. Czy gwarancje konstytucyjne i przepisy prawa sa stosowane, jak nam wmawia propaganda massmediów, czy też Surrealizm Trzeciej Wladzy i totalne bezprawie ? 

Zacznę od krótkiego przypomnienia zasad rzetelnego procesu karnego.

Zasady zagwarantowane zapisami konstytucyjnymi, inaczej zasady ustrojowo – organizacyjne to:

1.   zasada prawa do sądu
2.   zasada udziału czynnika społecznego w procesie karnym
3.   zasada niezawisłości sędziowskiej
4.   zasada kolegialności sądu
5.   zasada bezstronności

Zasady procesowe – zagwarantowane przepisami Kodeksu postępowania Karnego i innymi ustawami

Wszczęcie procesu karnego:
 
6.   zasada oficjalności (ścigania z urzędu)
7.   zasada legalizmu
8.   zasada skargowości

Postępowanie dowodowe

9.    zasada prawdy
10.                zasada bezpośredniości
11.                 zasada koncentracji materiału dowodowego
12.                 zasada swobodnej oceny dowodów

Forma i sposób prowadzenia postępowania

13.                zasada kontradyktaryjności
14.                 zasada jawności
15.                 zasada rzetelnego procesu
16.                zasada ustności

Prawo do obrony

17.                zasada kontroli
18.                zasada domniemania niewinności oskarżonego

Oraz wynikająca z art. 30 Konstytucji


19.                zasada humanitaryzmu


Wszystkie (poza nielicznymi, acz istotnymi wyjątkami, o których poniżej) powyższe zasady procesu karnego spełniają kryteria obowiązujące w “cywilizowanych” krajach, jak również sa zgodne z wymogami Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i innych traktatów międzynarodowych, ktorych Polska jest sygnatariuszem.

Tak więc głównym grzechem polskiego wymiaru sprawiedliwości generalnie jest zwykłe, ordynarne bezprawie – czyli lekceważenie, a często oburzające i rażące lamanie przepisów prawa. W dalszej części tego tekstu zajmę się przedstawieniem konkretnych przykładów nieprzestrzegania powyższych zasad.

1.

Zasada dostępu do sądu

jest zagwarantowana w Konstytucji - art. 45 ust. 1 – „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”, a także w art. 77 ust 2 Ustawy o sądach powszechnych „Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw, otwierając drogę sądową każdej jednostce w razie naruszenia jej wolności i praw”.

Innymi słowy oznacza to z jednej strony prawo obywatela do samego  fizycznego - dostępu do sądu, a z drugiej strony wymaga, aby sąd ten byl ustanowiony przez ustawę i był też właściwy, niezależny i bezstronny.

Tymczasem wbrew gwarancjom konstytucyjnym - przez 12 lat od wprowadzenia Konstytucji w 1997r. prawa tego pozbawiano miliony obywateli RP, ktørych sprawy sądowe rozpatrzyli asesorzy sądowi, a nie właściwy sąd.

Wreszcie w dniu 27 października 2007 Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, w którym Eureka! TK  stwierdził, że ASESOR rzeczywiście jest uczniem, a nie sędzią i zgodnie z konstytucją RP nie może wydawać wyroków w imieniu RP.  

Dziwi i oburza ta niemająca precedensu praktyka, którą spokojnie uprawiano  przez tyle lat pozbawiając obywateli jednego z podstawowych praw w cywilizowanym państwie. Co więcej ta praktyka nie “zaniepokoiła” przez te 10 lat rzeszy “zawodowych strażników” praw obywateli, oczywiście ironicznie opłaconych przez tychże obywateli, jak np.  - 10 ministrów sprawiedliwości. 3 konstytucyjnych strażników naszych praw obywatelskich, zwanych górnolotnie rzecznikiem, czy setek posłów, senatorów i innych decydentów. Artykuł Konstytucji brzmiał dokładnie tak samo i gwarantował to samo w 1997 jak i 2007.

Orzeczeniem tym TK stwierdził jasno i wyraźnie, iż przez lata miliony orzeczeń i postanowień tych „czeladników” sędziego, wydanych w imieniu Rzeczpospolitej są tyle warte, co papier, na którym je spisano, ale jednocześnie ten sam TK uznał, że dotychczasowe wyroki wydane przez nieuprawnionych do tego asesorów są prawomocne i niezaskarżalne.  Co więcej przez następne 18 miesięcy to horrendalne bezprawie będzie OK i asesorzy mogą dalej orzekać!!!, bo przecież “system wymiaru sprawiedliwości” musi mieć odpowiedni czas na wprowadzenie tych “rewolucyjnych zmian”

Czyli innymi słowy Trybunał Konstytucyjny swoim kuriozalnym orzeczeniem, zaaprobował kontynuację konstytucyjnego bezprawia do kwietnia 2009 roku i pocieszył obywateli, że od kwietnia 2009 wszystko będzie cacy, bo przecież konstytucyjne prawo do właściwego sądu po 12 latach od ustanowienia Konstytucji zacznie działać ! W końcu TK mogło też uznać, że orzekanie przez czeladników sędziowskich jest OK i zgodne z Konstytucją!

Czy na bezrybiu i rak ryba(?) czyli summum ius, summa iniura !

I chociaż wyrok TK gwarantuje prawomocność orzeczeń czeladników sędziowskich do kwietnia 2009 roku, jeden bezczelnie uparty obywatel RP z takim właśnie orzeczeniem czeladnika  – prawomocnym i niepodważalnym - poskarżył się do Strasburga o złamanie jego podstawowego prawa do właściwego, ustanowionego ustawą sądu. Nie tylko miał szczęście w strasburskiej loterii i jego sprawę przyjęto do rozpatrzenia, to na dodatek ETPC zgodziło się z tezami jego skargi i wygrał. ETPC orzekł, iż pomimo powyższego wyroku TK, zgodnie z zapisami Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, która obliguje Polskę do jej przestrzegania, a także konsekwentną w takich kwestiach  linią orzeczniczą Trybunału w Strasburgu – jego podstawowe prawo do własciwego, ustanowionego ustawą sądu zostało pogwałcone. No i podatnicy znowu otworzyli portfel.

Obecnie, kiedy już uporano się z kwestią asesorów, sprawa dostępu do sądu dalej nie wygląda różowo. Dalej dostępu do sądu właściwego i ustanowionego ustawą pozbawiane jest dziesiątki tysięcy ludzi. np przez nieprawidłowe delegacje sędziów do rozpatrywania spraw w innych niż macierzysty sądach.
Osoba powołana przez Prezydenta RP na stanowisko sędziego jest  uprawniona do orzekania wyłącznie  w sądzie wskazanym  w akcie powołania. Prezydent RP wyznacza w akcie powołania siedzibę sędziego, a tym samym terytorium, na którym powołany sędzia będzie sprawował władzę sądowniczą. Wyjątki od tej zasady unormowane są w ustawie Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wyjątkowy charakter przepisów normujących delegowanie sędziego w tej ustawie, determinuje ich ścisłą interpretację.
Sąd Najwyższy w Uchwale z dnia 19 lutwgo 2003r. sygn. I KPZ 51/02 stwierdził, iż „...wymogi, które musi spełniać zarządzenie o delegowaniu sędziego, określone przez przepis art. 77 & 8 u.s.p., to: podmiot uprawniony do delegowania, wskazanie sądu oraz czasu delegowania...”, przy czym – „czas nie dłuższy niż miesiąc” oznacza „...od określonej daty na nieprzerwany okres miesiąca lub krótszy, albo na oznaczone – także pojedyńczo – dni, których suma w wypadku wielokrotnego delegowania w danym roku nie może przekroczyć trzydziestu...Nieprawidłowe jest natomiast delegowanie sędziego jedynie do orzekania w konkretnej sprawie rozpoznawanej w innym sądzie, jeżeli tylko tak określony jest czas delegowania, gdyż nie pozwala to na jednoznaczne ustalenie wyznaczonego czasu, w jakim sędzia ma pełnić obowiązki w innym sądzie...” Również patrz wyrok SN z 22 sierpnia 2007 r., III KK 197/07
Zgodnie z przepisami procesowymi wadliwa delegacja sędziego  jest bezwzględną przyczyną odwoławczą, czyli wyrok wydany przez wadliwe obsadzony sąd musi być uchylony, a sprawa oddana do ponownego rozpatrzenia.  Ponadto podczas kontroli apelacyjnej sad apelacyjny jest zobligowany do sprawdzenia, czy w sprawie nie ma bezwzględnych przyczyn odwoławczych.
To teoria, w praktyce niezwykle rzadko się zdarza, aby sąd apelacyjny z urzędu sprawdził istnienie ewentualnych bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Również Sąd Najwyższy niezwykle rzadko z własnej inicjatywy – czyli z urzedu – sprawdza ewentualność zaistnienia w sprawie bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Co więcej nawet wtedy,  gdy  w kasacji wskazane są takowe, Sąd Najwyższy pomimo podjęcia kilku uchwał (jedna powyżej) i wielu orzeczeń uchylających wyroki wydane z udziałem sędziego nieprawidłowo delegowanego, orzeka często w analogicznych sytuacjach całkowicie odmiennie i twierdzi, iż nie doszukał się żadnych uchybień w delegacji sędziego.
Sędziowie Sądu Najwyższego mają zawsze na podorędziu „wytłumaczenie“ na te zwroty o 180 stopni w swoim orzecznicznictwie i zwie się to doktryną, a także zależnie od potrzeby mogą się powołać na odpowiednią „linię orzeczniczą‘ – przecież dysponują dwiema takimi – za i przeciw  - uznaniu uchybień w delegowaniu sędziów.
Zważywszy, iż orzeczenia SN są praktycznie ostateczne, takie orzekanie oparte na widzimisie skladu sędziowskiego, a nie na podstawie prawa procesowego i konsekwentnej, rzetelnej i logicznej linii orzeczniczej, świadczy o żenującym poziomie moralnym i etycznym wielu sędziów tego sądu, który dla tysięcy skazanych jest sądem „ostatniej nadziei“. Jest to nie tylko rażacym i oburzającym bezprawiem, ale ma  też tragicznie negatywny wpływ na życie apelujących i ich rodzin.
Poza ludzkimi krzywdami i tragediami jakie pociągają za soba te  zbrodnie sądowe, koszty społeczne,  są jeszcze tragiczniejsze. W badaniach publicznych oceny wymiaru sprawiedliwości od upadku komuny do dzisiaj, ogólna pozytywna ocena wymiaru sprawiedliwości nie przekracza progu 10% , a sa i takie badania, gdzie 1% - slownie jeden procent ankietowanych ocenił tę pracę jako dobrą ! Do tego dochodzą koszty wymierne w złotówkach – koszty procesów apelacyjnych, kasacyjnych i koszty związane z procesami prowadzonymi w Strasburgu. A nie sa to bagatelne sumy. Jeszcze większym obciążeniem skarbu państwa są wypłaty zasądzone przez ETPC w  przegranych  procesach przez Polskę.
Społeczna ocena sądu jako instytucji faktycznie niezawisłej wymaga wymierzania sprawiedliwości w sposób, który usuwa potencjalne zastrzeżenia uczestników postępowania co do właściwoci, bezstronności i niezawisłości sądu. Taki standard jest normą w cywilizowanych krajach i takie stanowisko potwierdza Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazując na wagę postrzegania sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez obywateli.  Ale ten koncept jest obcy polskiej Trzeciej Władzy.
Przykłady zmienności i chwiejności linii orzeczniczej SN wskazują wprost, iż ani „wyróżnianie się wiedzą prawniczą”, ani “ bycie najlepszymi z najlepszych“ nie są gwarantem rzeczywistego wymierzenia sprawiedliwości zgodnie z prawem, ani też nawet zwykłej przyzwoitości tegoż sądu, o etyce zawodowej już nawet nie wspomnę.

Ewidentnie dzisiejsze standardy rzetelnego procesu w polskim sądownictwie zmierzają dokładnie w odwrotnym kierunku, niż powszechne trendy chociażby w Europie. Orzecznictwo ETPC zmierza w kierunku roszerzania katalogu gwarancji procesowych.

Ewolucja jurysprudencji Trybunału w Strasburgu wskazuje, iz nie tylko sąd musi być właściwy, niezależny i bezstronny, ale musi być postrzegany przez wszystkich jako właściwy, niezależny i bezstronny.

Europejski Trybunał podniósł te wymaganie do rangi zasady i uważa je za konieczne i nieodzowne, aby nie osłabiać zaufania opinii publicznej, a w sprawach karnych i zaufania również oskarżonego - do władzy sądowniczej. Wynika to z fundamentalnej roli sądu w każdym demokratycznym społeczeństwie i państwie prawa.

„ Justice not only must be done, but must be seen to be done“
Rozmiary łamania konstytucyjnego prawa do właściwego sądu są praktycznie niemożliwe do ustalenia. Nikt też nie prowadzi badań tego tematu, brak jest prac magisterskich czy przewodów doktoranckich podejmujących takie problemy. W ostatnim 20 leciu wychowaliśmy nowe pokolenie prawników, którzy w  większości kontynuują „zwyczaje“ nauczycieli i wygodne „niedostrzeganie“ tych systemowych problemów.
W Polsce nie publikuje się wyroków sądów powszechnych, a nawet Sąd Najwyższy nie publikuje wszystkich swoich wyroków, nie mówiąc już o postanowieniach, które SN wydaje odrzucając kasacje, czy wnioski o wznowienie postępowania – a ktore to stanowią ponad 95% orzecznictwa SN. Ile postanowień o odrzuceniu kasacji czy wniosków o odrzucenie wznowienia postępowania dotyczy zarzutów o rozpatrzenie sprawy prze niewłasciwy sąd nie wiadomo. Niemniej musi to być zjawisko nagminne, jeżeli zajmuje się ta kwestią Helsińska Fundacja Praw Czlowieka i coraz częściej poruszają  te kwestię oficjalne media, jakże nieskore do krytyki władzy sądowniczej.
W listopadzie 2011r. w sprawie Richter v Polska  (Skarga nr 54809/07) dotyczącej braku ważnej delegacji sędziego,  Trybunał w Strasburgu uznał, iż  taki sąd rozpoznający sprawę może być traktowany jako, „sąd  nieustanowiony ustawą” , a więc nastąpiło naruszenie Artykułu 6 ust. 1 Konwencji przez Polskę.

Interesujący w tym wyroku jest fakt, jak krytycznie odniósł się Trybunał do orzeczenia SN w tej sprawie.
„..Trybunał zauważa także, iż zgodnie z właściwymi przepisami prawa krajowego nienależyty skład sądu jest jedną z przyczyn, które podlegają rozpoznaniu sądów odwoławczych, w tym również w kontekście postępowania kasacyjnego, niezależnie od faktu, czy wnoszący środek zaskarżenia uwzględnił taką podstawę prawną w jego treści. Ponadto, uchybienie to skutkowało powstaniem bezwzględnej przyczyny odwoławczej.

Wobec powyższego, jako że kwestia składu sądu mogła mieć zasadniczy wpływ na wynik sprawy, Sąd Najwyższy powinien był uwzględnić tę kwestię w swoim postanowieniu. Tymczasem, Sąd Najwyższy oddalił kasację stosując typową formułę stosowaną zazwyczaj w kontekście kasacji w sprawach karnych dla celów oddalenia kasacji oczywiście bezzasadnych...”

Na zakończenie rozważań o dostepie do sądu podniósę jeszcze jeden aspekt - istnieje w polskiej rzczywistości prawnej procedura prawna pozbawiająca  dziesiatki tysiecy obywateli prawa do sądu. Jest to przyznanie prawa do wniesienia kasacji nadzwyczajnej tzw podmiotom specjalnym – Rzecznikowi Praw Obywatelskich i Prokuratorowi Generalnemu.

Praktycznie wygląda to tak – iż delikwent mający prawomocne orzeczenie sądu – moze to być orzeczenie sądu I instancji ( od którego nie odwoływał się), może to być orzeczenie, ktore bylo podtrzymane przez sąd odwoławczy czy SN, a doszukal się/lub od orzeczenia sądu I instancji ma przekonnie, że orzeczenie zapadło przy rażacym naruszeniu prawa procesowego, ktore mogło miec wpłw na treść wyroku – ma prawo zwrócić się do RPO lub PG  o wystąpienie do SN z wnioskiem o kasację nadzwyczajną.

Prośba o wywiedzenie kasacji nadzwyczajnej, podnosząca często zarzuty  nowe - nierozpatrywane nigdy przez sady odwolawcze lub SN, sa oceniane pod względem ich zasadności przez wątpliwej reputacji instytucję RPO lub Prokuratora Generalnegp – przedstawiciela władzy wykonawczej.

Taki stan rzeczy jest naruszeniem podstawowych praw człowieka, prawa do rozpatrzenia jego sprawy przez niezalezny, niezawisły, bezstronny i ustanowiony ustawą sąd ( nawet jezeli te przymioty sądu w naszej rzeczywistości są często i za często tylko teoretyczne).

Jak dotąd nie znalazłam żadnego orzeczenia ETPC w tej kwestii dotyczącego sprawy obywatela polskiego. Ale wydaje się, iż jest to kwestia czasu. Podobne rozwiązania ( a jakże !) istniały powszechnie  w prawodawstwie wszystkich byłych demoludów no i oczywiście w ZSRR.  Takie kraje jak Rosja, Ukraina, Litwa, Bułgaria podobnie jak Polska - do dzisiaj uzalezniają wniesie kasacji nadzwyczajnej od decyzji Prokuratora Generalnego. Rosja, Ukraina czy Bułgaria przegrały w Strasburgu szereg spraw, w których obywatele zarzucali arbitralnosć i brak niezależności i bezstronności decyzjom PG i pozbawianie poprzez negatywną ocenę wniosku -  dostępu do własciwego, niezależnego, niezawisłego, bezstronnego i ustanowionego ustawą sądu, podstawowego prawa człowieka w panstwie prawnym.

Trybunał w Strasburgu jest szczególnie uczulony na kwestę rozdziału kompetencji poszczególnych gałęzi władzy i konsekwentnie od lat orzeka przeciwko podejmowaniu decyzji leżacych w kompetencji wladzy sądowniczej przez władzę wykonawczą. A Prokurator Generalny – jest to władza wykonawcza, a nie sądownicza.

CDN


Wszystkich moich czytelników zapraszam na blog Trybunału Obywatelskiego, gdzie podejmujemy działania zmian w wymiarze sprawiedliwości.

http://trybunalobywatelski.blogspot.ca/