|
Łączna liczba wyświetleń
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konstytucja dla wybranych. trzecia wladza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konstytucja dla wybranych. trzecia wladza. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 sierpnia 2012
APEL - STOP BEZPRAWIU SĄDÓW I PROKURATUR
sobota, 24 marca 2012
MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY cz.III- Ławnik
Udział czynnika społecznego w procesie sądowym
Przypominam, iż jest zasada
zagwarantowana zapisem konstytucyjnym, innaczej zasada ustrojowo –
organizacyjna, a więc w
hierarchii - fundamentalna
Nie
podlega dyskusji, iż nowoczesny wymiar sprawiedliwości winnien być poddany
kontroli społeczeństwa i powinna to być
gwarancja ustrojowa. I taka niby zapisana jest Art.
182 Konstytucji RP.
W
praktyce jeszcze przed wejściem w życie
obecnej Konstytucji rozpoczął się proces odchodzenia od zasady udziału czynnika społecznego
w wymiarze sprawiedliwości. Już w zmianie Kodeksu postępowania cywilnego z 1 marca 1996 w przeważającej
większości spraw cywilnych ławnicy zostali uznani za zbędny balast.
Normalką było, iż nikomu w wymiarze sprawiedliwości nie przyszło nawet do głowy,
iz po wejściu w życie Konstytucji w 1997 roku, ten zapis w kpc jest
niekonstytucyjny i winien być zmieniony. To samo dotyczy zapisu z dnia 29 czerwca 1995 r. o zmianie
Kodeksu postępowania karnego, kiedy wprowadzono jednoosobowy skład sądu orzekającego
w postępowaniach szczególnych (postępowanie uproszczone, z oskarżenia prywatnego,
przyspieszone, nakazowe) . Ten niekonstytucyjny zapis utrzymano w k.p.k. z 1997
r i do dzisiaj obowiązuje – 15 la!
Nikt
jakoś nie zawracał sobie głowy takimi drobiazgami – niekonstytucyjnością tych zapisøw, a więc nasi rządziciele
w 2007r przy okazji kolejnej nowelizacji kpk i kpc jeszcze drastyczniej ograniczyli
udział ławników w orzekaniu. W postępowaniu cywilnym w pierwszej instancji sąd
rozpoznaje, w składzie jednego sędziego i dwóch ławników, wybrane sprawy: z
zakresu prawa pracy oraz prawa
rodzinnego i opiekuńczego. Natomiast w sprawach karnych na rozprawie głównej sąd
orzeka w składzie jednego sędziego i dwóch ławników wyłącznie w sprawach w sądach
okręgowych i tylko o zbrodnie
(art. 28 § 2 kpk), a w sprawach, w których ustawa przewiduje karę dożywotniego
pozbawienia wolności – w składzie dwóch sędziów i trzech ławników (art. 28 § 4
kpk). Tymczasem przecież to sądy rejonowe orzekają w większosci spraw
karnych i tam już zagwarantowanego Konstytucją czynnika społecznego nie ma w ogóle.
Sama formuła wybierania ławników i wpisywania na listy sądów
wzbudza poważne wątpliwości co do rzetelności tego procesu.
Autorytety prawnicze wmawiają nam, iż ławnik
w Polsce jest odpowiednikiem ławy przysięgłych. To już kompletny absurd i
robienie wody z mózgu.
W naszym systemie wybrany w gminie ławnik,
umieszczany jest na liście sądu i może ławnikować w tym sądzie do usranej. Czyli
jest ławnikiem zawodowym, atrapą, a ławnikowanie jest sposobem na
dorobienie do nędznej pensji, emerytury czy renty, a nie bycie przedstawicielem
społeczeństwa. Aktywność ławnika podczas procesu ogranicza się do
statystowania i nic po za tym, bo wiadomo, że jak weźmie sobie do serca tę
społeczną kontrolę, to fora ze dwora.
Ława przysięgłych wybierana jest przez
strony – oskarżyciela i obrońcę z puli obywateli
wygenerowanej losowo na potrzeby jednego konkretnego procesu. Ława
przysięgłych ciężko pracuje podczas procesu, bo to ława przysięgłych, a nie sędzia
wydaje orzeczenie o winie lub niewinności, a w niektórych jurysdykcjach również
wydaje wyrok. Rolą sędziego jest czuwanie nad przestrzeganiem prawa przez
strony i gwarantowanie rzetelnego przebiegu procesu. Porównywanie ławy przysięglych do ławników w Polsce jest
absurdem i manipulacją.
W założeniu to właśnie obecność ławników
w postępowaniu sądowym ma zapewnić kontrolę społeczeństwa nad działaniami sądów.
Ławnik zasiadający w składzie sądu ma teorytecznie takie same uprawnienia jak sędzia
(z jednym wyjątkiem, nie może przewodniczyć rozprawie sądowej). Niestety i w
tym przypadku teoria i prawo nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
Jestem ciekawa, czy ktoś słyszał o ławniku
mającym inną opinię, niż sędziowie zawodowi? Głosował podczas narady innaczej,
niż sędziowie zawodowi? Zgłosił sprzeciw przeciwko bezprawiu na sali sądowej?
Zadawał pytania?
Ja słyszałam o jednym, w procesie zomowców
odpowiedzialnych za śmierć górników w kopalni Wujek. Podczas narady ławnik zgłosił
sprzeciw, kiedy reszta składu sędziowskiego z przewodniczącą sędzią Aleksandrą
Rotkiel podjęli decyzję o uniewinnieniu zomowców.
Szef Sądu Okręgowego nie zdzierżył takiej
bezczelności,
atrapa utrudnia działanie niezawisłego i niezależnego sądu, no nie !!!,
więć zażądał
odwołania tego ławnika !
Autorytety prawnicze wmawiają nam, iż ławnik
w Polsce jest odpowiednikiem ławy przysięgłych. To już kompletny absurd i
robienie wody z mózgu.
Reasumując – prawa i
gwarancje konstytucyjne – w tym omawiany w tym odcinku – udzial czynnika społecznego
w procesie sądowym , są olewane totalnie, a obywatele Polski są już tak
przyzwyczjeni i nieczuli na to
totalne bezprawie, że nie zgłaszają zadnych sprzeciwów.
Ale
nawet gdyby to konstytucyjne prawo do uczestnictwa obywateli w procesie sądowym
nie było gwałcone i ławnicy uczestniczyliby we
wszystkich procesach sądowych, to obecna formuła lawników „zawodowych“ nie gwarantuje ani niezależnosci,
ani bezstronności tychże, a więc de facto obecne przepisy dot. ławników nie
zapewniają również zagwarantowanej Konstytucją kontroli społecznej wymiaru
sprawiedliwości.
Innymi słowy
– udział czynnika społecznego w procesie sądowym jest jedną wielką tragiczną
farsą.
Wszystkich moich czytelników zapraszam na blog Trybunału Obywatelskiego, gdzie podejmujemy działania zmian w wymiarze sprawiedliwości.
http://trybunalobywatelski.blogspot.ca/
http://trybunalobywatelski.blogspot.ca/
piątek, 23 marca 2012
MITY I HITY TRZECIEJ WŁADZY cz.II - PRAWO DOSTĘPU DO SĄDU
►►► Mit drugi:
mamy Konstytucję i Kodeksy i w nich są zawarte gwarancje uczciwego i
rzetelnego procesu, które sa przestrzegane przez funkcjonariuszy i urzędników wymiaru sprawiedliwości.
Każdy, kto miał
spotkanie trzeciego stopnia z polskim wymiarem sprawiedliwości zna
dzialanie tego mitu z autopsji.
Ileż to razy
opowiadanie o bezprawiu organów ścigania, czy sądów spotyka się z jawnym i
mniej jawnym sceptyzmem słuchaczy, czy tym wyśwechtanym i nadużywanym bezmyślnie
frazesem “ w więzieniach wszyscy są
niewinni”, albo jak z klasycznej odpowiedzi na skargi i zażalenia do różnych
organów wymiaru sprawiedliwości – “te zarzuty wynikają z subiektywnego
odczucia skarżacych”. Spotkałam
się i z takimi – “no nie wygłupiaj się,
w końcu jesteśmy w Europie a nie w Korei i mamy XXI wiek”
Rzeczywiście
mamy XXI wiek i nominalnie i geograficznie jesteśmy w Europie, co niestety
niczego nie załatwia. Okazuje się, że ani położenie geograficzne ani “przynależnosć
do cywilizacji europejskiej” ani przynależnosc do struktur UE, ani też
sygnowane przez Polskę Konwencje i Traktaty nie zmieniają nabytych przez 44
lata PRL-u “zwyczajów” w wymiarze sprawiedliwości.
Surrealizm
Trzeciej Władzy w Polsce, w skrócie STW – definicja:
innaczej nadrealizm, doktryna prawna mająca swoje źródło w modelu działania i orzecznictwie
sądownictwa wojskowego z późnych lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego
wieku i szkole Duracza. Stosowany do dnia dzisiejszego prokuraturach i w sądownictwie
wszystkich instancji w Polsce. Doktryna ta uniezależnia wyobraźnię od
wszelkich form logicznego myślenia, poszanowania i przestrzegania prawa,
dopuszcza też porzucenie wszelkich norm etycznych, a zwolennicy tej doktryny
opierają wszelkie decyzje, orzeczenia i postanowienia, uchwały i wyroki na
skojarzeniach płynących z podświadomości i marzeń sennych, wyrażających się w
nienaturalnym zestawieniach i kombinacjach. Sztandarowe osiągnięcia STW to uzasadnienia wyroków, fascynujące
zestawienia sofistyki, kazuistyki, retoryki, niedopowiedzeń, gry słów i nieposzanowania
prawa. Wybitni przedstawiciele używają też fantastycznie spreparowanych fałszywych
dowodów.
( za Słownikiem
wyrazów obcych )
Przyjrzyjmy się jak wygląda rzeczywistość. Czy
gwarancje konstytucyjne i przepisy prawa sa stosowane, jak nam wmawia propaganda
massmediów, czy też Surrealizm Trzeciej Wladzy i totalne bezprawie ?
Zacznę od krótkiego przypomnienia zasad rzetelnego
procesu karnego.
Zasady zagwarantowane zapisami konstytucyjnymi,
inaczej zasady ustrojowo – organizacyjne to:
1.
zasada prawa
do sądu
2.
zasada udziału
czynnika społecznego w procesie karnym
3.
zasada
niezawisłości sędziowskiej
4.
zasada
kolegialności sądu
5.
zasada
bezstronności
Zasady procesowe – zagwarantowane przepisami Kodeksu postępowania Karnego i innymi ustawami
Wszczęcie procesu karnego:
6.
zasada
oficjalności (ścigania z urzędu)
7.
zasada
legalizmu
8.
zasada
skargowości
Postępowanie dowodowe
9.
zasada prawdy
10.
zasada
bezpośredniości
11.
zasada koncentracji materiału dowodowego
12.
zasada swobodnej oceny dowodów
Forma i sposób
prowadzenia postępowania
13.
zasada
kontradyktaryjności
14.
zasada jawności
15.
zasada rzetelnego procesu
16.
zasada
ustności
Prawo do obrony
17.
zasada
kontroli
18.
zasada
domniemania niewinności oskarżonego
Oraz wynikająca z art. 30
Konstytucji
19.
zasada humanitaryzmu
Wszystkie (poza nielicznymi, acz istotnymi wyjątkami,
o których poniżej) powyższe zasady procesu karnego spełniają kryteria obowiązujące
w “cywilizowanych” krajach, jak również sa zgodne z wymogami Konwencji Praw Człowieka
i Podstawowych Wolności i innych traktatów międzynarodowych, ktorych Polska
jest sygnatariuszem.
Tak więc głównym grzechem polskiego wymiaru
sprawiedliwości generalnie jest zwykłe, ordynarne bezprawie – czyli lekceważenie,
a często oburzające i rażące lamanie przepisów prawa. W dalszej części tego
tekstu zajmę się przedstawieniem konkretnych przykładów nieprzestrzegania powyższych
zasad.
1.
Zasada dostępu do sądu
jest
zagwarantowana w Konstytucji - art. 45
ust. 1 – „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez
nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”,
a także w art. 77
ust 2 Ustawy o sądach
powszechnych „Ustawa nie może
nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw,
otwierając drogę sądową każdej jednostce w razie naruszenia jej wolności i praw”.
Innymi
słowy oznacza to z jednej strony prawo obywatela do samego
fizycznego - dostępu do sądu, a z
drugiej strony wymaga, aby sąd ten byl ustanowiony
przez ustawę i był też właściwy, niezależny i bezstronny.
Tymczasem wbrew gwarancjom konstytucyjnym - przez 12
lat od wprowadzenia Konstytucji w 1997r. prawa tego pozbawiano miliony
obywateli RP, ktørych sprawy sądowe rozpatrzyli asesorzy sądowi,
a nie właściwy sąd.
Wreszcie w
dniu 27 października 2007 Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, w którym Eureka!
TK stwierdził, że ASESOR rzeczywiście
jest uczniem, a nie sędzią i zgodnie z konstytucją RP nie może wydawać wyroków
w imieniu RP.
Dziwi i oburza
ta niemająca precedensu praktyka, którą spokojnie uprawiano przez tyle lat pozbawiając obywateli jednego z podstawowych praw w cywilizowanym państwie.
Co więcej ta praktyka nie “zaniepokoiła” przez te 10 lat rzeszy “zawodowych
strażników” praw obywateli, oczywiście ironicznie opłaconych przez tychże
obywateli, jak np. - 10 ministrów
sprawiedliwości. 3 konstytucyjnych strażników naszych praw obywatelskich,
zwanych górnolotnie rzecznikiem, czy setek posłów, senatorów i innych decydentów.
Artykuł Konstytucji brzmiał dokładnie tak samo i gwarantował to samo w 1997 jak
i 2007.
Orzeczeniem tym TK stwierdził jasno i wyraźnie, iż przez lata miliony
orzeczeń i postanowień tych „czeladników” sędziego, wydanych w imieniu
Rzeczpospolitej są tyle warte, co papier, na którym je spisano, ale
jednocześnie ten sam TK uznał, że dotychczasowe wyroki wydane przez
nieuprawnionych do tego asesorów są prawomocne i niezaskarżalne. Co więcej przez następne 18 miesięcy to horrendalne
bezprawie będzie OK i asesorzy mogą dalej orzekać!!!, bo przecież “system
wymiaru sprawiedliwości” musi mieć odpowiedni czas na wprowadzenie tych “rewolucyjnych
zmian”
Czyli innymi słowy
Trybunał Konstytucyjny swoim kuriozalnym orzeczeniem, zaaprobował kontynuację konstytucyjnego
bezprawia do kwietnia 2009 roku i pocieszył obywateli, że od kwietnia 2009
wszystko będzie cacy, bo przecież konstytucyjne prawo do właściwego sądu po 12
latach od ustanowienia Konstytucji zacznie działać ! W końcu TK mogło też uznać,
że orzekanie przez czeladników sędziowskich jest OK i zgodne z Konstytucją!
Czy na
bezrybiu i rak ryba(?) czyli summum ius, summa iniura !
I chociaż wyrok TK gwarantuje prawomocność orzeczeń czeladników sędziowskich do
kwietnia 2009 roku, jeden bezczelnie uparty obywatel RP z takim właśnie
orzeczeniem czeladnika –
prawomocnym i niepodważalnym - poskarżył się do Strasburga o złamanie jego
podstawowego prawa do właściwego, ustanowionego ustawą sądu. Nie tylko miał
szczęście w strasburskiej loterii i jego sprawę przyjęto do rozpatrzenia, to na
dodatek ETPC zgodziło się z tezami jego skargi i wygrał. ETPC orzekł, iż
pomimo powyższego wyroku TK, zgodnie z zapisami Konwencji Praw Człowieka i
Podstawowych Wolności, która obliguje Polskę do jej przestrzegania, a także
konsekwentną w takich kwestiach
linią orzeczniczą Trybunału w Strasburgu – jego podstawowe prawo do własciwego,
ustanowionego ustawą sądu zostało pogwałcone. No i podatnicy znowu otworzyli
portfel.
Obecnie, kiedy już uporano się z kwestią asesorów, sprawa
dostępu do sądu dalej nie wygląda różowo. Dalej dostępu do sądu właściwego i
ustanowionego ustawą pozbawiane jest dziesiątki tysięcy ludzi. np przez nieprawidłowe delegacje sędziów do rozpatrywania spraw w innych niż
macierzysty sądach.
Osoba powołana przez Prezydenta RP na stanowisko sędziego
jest uprawniona do orzekania wyłącznie w sądzie wskazanym w akcie powołania. Prezydent RP
wyznacza w akcie powołania siedzibę sędziego, a tym samym terytorium, na którym
powołany sędzia będzie sprawował władzę sądowniczą. Wyjątki od tej zasady
unormowane są w ustawie Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wyjątkowy charakter
przepisów normujących delegowanie sędziego w tej ustawie, determinuje ich ścisłą
interpretację.
Sąd Najwyższy w Uchwale z dnia
19 lutwgo 2003r. sygn. I KPZ 51/02 stwierdził,
iż „...wymogi, które musi spełniać
zarządzenie o delegowaniu sędziego, określone przez przepis art. 77 & 8
u.s.p., to: podmiot uprawniony do delegowania, wskazanie sądu oraz czasu
delegowania...”, przy czym – „czas nie dłuższy niż miesiąc” oznacza „...od określonej
daty na nieprzerwany okres miesiąca lub krótszy, albo na oznaczone – także
pojedyńczo – dni, których suma w wypadku wielokrotnego delegowania w danym roku
nie może przekroczyć trzydziestu...Nieprawidłowe jest natomiast delegowanie sędziego
jedynie do orzekania w konkretnej sprawie rozpoznawanej w innym sądzie, jeżeli
tylko tak określony jest czas delegowania, gdyż nie pozwala to na jednoznaczne
ustalenie wyznaczonego czasu, w jakim sędzia ma pełnić obowiązki w innym sądzie...”
Również patrz wyrok SN z 22 sierpnia 2007 r., III KK 197/07
Zgodnie z przepisami procesowymi wadliwa
delegacja sędziego jest bezwzględną przyczyną odwoławczą,
czyli wyrok wydany przez wadliwe obsadzony sąd musi być uchylony, a sprawa
oddana do ponownego rozpatrzenia. Ponadto podczas kontroli
apelacyjnej sad apelacyjny jest zobligowany do sprawdzenia, czy w sprawie nie
ma bezwzględnych
przyczyn odwoławczych.
To teoria, w praktyce
niezwykle rzadko się zdarza, aby sąd apelacyjny z urzędu
sprawdził istnienie ewentualnych bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Również Sąd
Najwyższy niezwykle rzadko z własnej inicjatywy – czyli z urzedu –
sprawdza ewentualność zaistnienia w sprawie bezwzględnych przyczyn odwoławczych.
Co więcej nawet wtedy, gdy w kasacji wskazane są takowe, Sąd Najwyższy
pomimo podjęcia kilku uchwał (jedna powyżej) i wielu orzeczeń uchylających
wyroki wydane z udziałem sędziego nieprawidłowo delegowanego, orzeka często
w analogicznych sytuacjach całkowicie odmiennie i twierdzi, iż nie doszukał się
żadnych uchybień w delegacji sędziego.
Sędziowie Sądu Najwyższego mają
zawsze na podorędziu „wytłumaczenie“ na te zwroty o 180 stopni w swoim
orzecznicznictwie i zwie się to doktryną, a także zależnie od potrzeby mogą się
powołać na odpowiednią „linię orzeczniczą‘ – przecież dysponują dwiema takimi –
za i przeciw - uznaniu uchybień w
delegowaniu sędziów.
Zważywszy, iż orzeczenia SN są
praktycznie ostateczne, takie orzekanie oparte na widzimisie skladu sędziowskiego,
a nie na podstawie prawa procesowego i konsekwentnej, rzetelnej i logicznej
linii orzeczniczej, świadczy o żenującym poziomie moralnym i etycznym wielu sędziów
tego sądu, który dla tysięcy skazanych jest sądem „ostatniej nadziei“. Jest to
nie tylko rażacym i oburzającym bezprawiem, ale ma też tragicznie negatywny wpływ na życie apelujących i ich
rodzin.
Poza ludzkimi krzywdami i
tragediami jakie pociągają za soba te
zbrodnie sądowe, koszty społeczne,
są jeszcze tragiczniejsze. W badaniach publicznych oceny wymiaru
sprawiedliwości od upadku komuny do dzisiaj, ogólna pozytywna ocena wymiaru sprawiedliwości nie przekracza progu 10%
, a sa i takie badania, gdzie 1% - slownie jeden procent ankietowanych ocenił tę
pracę jako dobrą ! Do tego dochodzą koszty wymierne w złotówkach – koszty
procesów apelacyjnych, kasacyjnych i koszty związane z procesami
prowadzonymi w Strasburgu. A nie sa to bagatelne sumy. Jeszcze większym obciążeniem
skarbu państwa są wypłaty zasądzone przez ETPC w przegranych procesach przez Polskę.
Społeczna ocena sądu
jako instytucji faktycznie niezawisłej wymaga wymierzania sprawiedliwości w
sposób, który usuwa potencjalne zastrzeżenia uczestników postępowania co do właściwoci, bezstronności i
niezawisłości sądu. Taki standard jest normą w cywilizowanych krajach i takie stanowisko
potwierdza Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazując na wagę postrzegania
sprawowania wymiaru sprawiedliwości przez obywateli. Ale ten koncept jest obcy polskiej Trzeciej Władzy.
Przykłady zmienności i chwiejności linii orzeczniczej SN
wskazują wprost, iż ani „wyróżnianie się wiedzą prawniczą”, ani “
bycie najlepszymi z najlepszych“ nie są gwarantem rzeczywistego
wymierzenia sprawiedliwości zgodnie z prawem, ani też nawet
zwykłej przyzwoitości tegoż sądu, o etyce zawodowej już nawet nie wspomnę.
Ewidentnie dzisiejsze standardy rzetelnego procesu w polskim sądownictwie zmierzają dokładnie w odwrotnym
kierunku, niż powszechne
trendy chociażby w Europie. Orzecznictwo ETPC zmierza w kierunku roszerzania
katalogu gwarancji procesowych.
Ewolucja jurysprudencji Trybunału w Strasburgu wskazuje, iz nie
tylko sąd musi być właściwy, niezależny
i bezstronny, ale musi być postrzegany przez wszystkich jako właściwy, niezależny i bezstronny.
Europejski Trybunał podniósł te wymaganie do rangi zasady i
uważa je za
konieczne i nieodzowne, aby nie osłabiać zaufania opinii publicznej, a w
sprawach karnych i zaufania również
oskarżonego - do władzy sądowniczej.
Wynika to z fundamentalnej roli
sądu w każdym demokratycznym społeczeństwie i państwie prawa.
„ Justice
not only must be done, but must be seen to be done“
Rozmiary łamania konstytucyjnego prawa do właściwego sądu są praktycznie
niemożliwe do ustalenia. Nikt też nie prowadzi badań tego tematu, brak jest prac magisterskich
czy przewodów doktoranckich podejmujących takie problemy. W ostatnim 20 leciu
wychowaliśmy nowe pokolenie prawników, którzy w większości kontynuują „zwyczaje“ nauczycieli i wygodne „niedostrzeganie“
tych systemowych problemów.
W Polsce nie publikuje się wyroków sądów powszechnych, a nawet Sąd
Najwyższy nie publikuje wszystkich swoich wyroków, nie mówiąc już o
postanowieniach, które SN wydaje odrzucając kasacje, czy wnioski o wznowienie
postępowania – a ktore to stanowią ponad 95% orzecznictwa SN. Ile postanowień o odrzuceniu
kasacji czy wniosków o odrzucenie wznowienia postępowania dotyczy zarzutów o
rozpatrzenie sprawy prze niewłasciwy sąd nie wiadomo. Niemniej musi to być
zjawisko nagminne, jeżeli zajmuje się ta kwestią Helsińska Fundacja Praw
Czlowieka i coraz częściej poruszają
te kwestię oficjalne media, jakże nieskore do krytyki władzy sądowniczej.
W listopadzie 2011r. w sprawie Richter v
Polska (Skarga nr 54809/07) dotyczącej
braku ważnej delegacji sędziego, Trybunał w Strasburgu uznał, iż taki sąd rozpoznający sprawę może
być traktowany jako, „sąd
nieustanowiony ustawą” , a więc nastąpiło naruszenie Artykułu 6 ust. 1 Konwencji
przez Polskę.
Interesujący w tym wyroku jest fakt, jak krytycznie odniósł
się Trybunał do orzeczenia SN w tej sprawie.
„..Trybunał zauważa także, iż zgodnie z właściwymi przepisami prawa
krajowego nienależyty skład sądu jest jedną z przyczyn, które podlegają
rozpoznaniu sądów odwoławczych, w tym również w kontekście postępowania
kasacyjnego, niezależnie od faktu, czy wnoszący środek zaskarżenia uwzględnił
taką podstawę prawną w jego treści. Ponadto, uchybienie to skutkowało
powstaniem bezwzględnej przyczyny odwoławczej.
Wobec powyższego, jako że kwestia składu sądu mogła mieć zasadniczy wpływ
na wynik sprawy, Sąd Najwyższy powinien był uwzględnić tę kwestię w swoim
postanowieniu. Tymczasem, Sąd Najwyższy oddalił kasację stosując typową formułę
stosowaną zazwyczaj w kontekście kasacji w sprawach karnych dla celów oddalenia
kasacji oczywiście bezzasadnych...”
Na zakończenie rozważań o dostepie do sądu podniósę jeszcze jeden aspekt -
istnieje w polskiej rzczywistości prawnej procedura prawna pozbawiająca dziesiatki tysiecy obywateli prawa do sądu.
Jest to przyznanie prawa do wniesienia kasacji nadzwyczajnej tzw podmiotom
specjalnym – Rzecznikowi Praw Obywatelskich i Prokuratorowi Generalnemu.
Praktycznie wygląda to tak – iż delikwent mający prawomocne orzeczenie sądu
– moze to być orzeczenie sądu I instancji ( od którego nie odwoływał się), może
to być orzeczenie, ktore bylo podtrzymane przez sąd odwoławczy czy SN, a doszukal
się/lub od orzeczenia sądu I instancji ma przekonnie, że orzeczenie zapadło
przy rażacym naruszeniu prawa procesowego, ktore mogło miec wpłw na treść
wyroku – ma prawo zwrócić się do RPO lub PG o wystąpienie do SN z wnioskiem o kasację nadzwyczajną.
Prośba o wywiedzenie kasacji nadzwyczajnej, podnosząca często
zarzuty nowe - nierozpatrywane
nigdy przez sady odwolawcze lub SN, sa oceniane pod względem ich zasadności
przez wątpliwej reputacji instytucję RPO lub Prokuratora Generalnegp –
przedstawiciela władzy wykonawczej.
Taki stan rzeczy jest naruszeniem podstawowych praw człowieka,
prawa do rozpatrzenia jego sprawy przez niezalezny, niezawisły, bezstronny i
ustanowiony ustawą sąd ( nawet jezeli te przymioty sądu w naszej rzeczywistości
są często i za często tylko teoretyczne).
Jak dotąd nie znalazłam żadnego orzeczenia ETPC w tej
kwestii dotyczącego sprawy obywatela polskiego. Ale wydaje się, iż jest to
kwestia czasu. Podobne rozwiązania ( a jakże !) istniały powszechnie w prawodawstwie wszystkich byłych
demoludów no i oczywiście w ZSRR.
Takie kraje jak Rosja, Ukraina, Litwa, Bułgaria podobnie jak Polska - do
dzisiaj uzalezniają wniesie kasacji nadzwyczajnej od decyzji Prokuratora
Generalnego. Rosja, Ukraina czy Bułgaria przegrały w Strasburgu szereg spraw, w
których obywatele zarzucali arbitralnosć i brak niezależności i bezstronności
decyzjom PG i pozbawianie poprzez negatywną ocenę wniosku - dostępu do własciwego, niezależnego,
niezawisłego, bezstronnego i ustanowionego ustawą sądu, podstawowego prawa człowieka
w panstwie prawnym.
Trybunał w Strasburgu jest szczególnie uczulony na kwestę
rozdziału kompetencji poszczególnych gałęzi władzy i konsekwentnie od lat
orzeka przeciwko podejmowaniu decyzji leżacych w kompetencji wladzy sądowniczej
przez władzę wykonawczą. A Prokurator Generalny – jest to władza wykonawcza, a
nie sądownicza.
CDN
Wszystkich moich czytelników zapraszam na blog Trybunału Obywatelskiego, gdzie podejmujemy działania zmian w wymiarze sprawiedliwości.
http://trybunalobywatelski.blogspot.ca/
http://trybunalobywatelski.blogspot.ca/
Etykiety:
bezprawie w Polsce,
ETPC,
kasacja,
Konstytucja dla wybranych. trzecia wladza,
PG Seremet lamanie prawa,
Prokurator Gentalny,
rozdzialł władz,
RPO,
SN,
zbrodnia sadowa,
zbrodnie sadowe
poniedziałek, 19 marca 2012
MITY I HITY - Polska demokratyczne panstwo prawa
Część pierwsza
Tekst
ten jest próbą pokazania drugiej strony medalu, niż ta „zapewniana”
Kowalskiemu przez masmedia „prawda”. Jest też próbą obalenia pokutujących
wśród spoleczeństwa legend i mitów dotyczących działania państwa prawa.
Dedykuję ten tekst tysiącom, które straciły literalnie wszystko przez bandyckie
działania Rzeczpospolitej, majątek, rodzinę, marzenia, nadzieje i wolność.
Dedykuję go tysiącom ofiar „praworządności i demokracji”, o których milczą
masmedia.
Tekst
ten jest próbą pokazania drugiej strony medalu, niż ta „zapewniana”
Kowalskiemu przez masmedia „prawda”. Jest też próbą obalenia pokutujących
wśród spoleczeństwa legend i mitów dotyczących działania państwa prawa.
Dedykuję ten tekst tysiącom, które straciły literalnie wszystko przez bandyckie
działania Rzeczpospolitej, majątek, rodzinę, marzenia, nadzieje i wolność.
Dedykuję go tysiącom ofiar „praworządności i demokracji”, o których milczą
masmedia.
Jest ten tekst też bardzo osobisty. Sama walczę od
lat z tym systemen i z bezprawiem. Ta walka to podróż, której nie życzę najgorszemu wrogowi. Przeciwnik
nie przestrzega reguł, praw, przepisów, logiki, etyki. honoru i
zwykłej przyzwoitości. To samotność i niekończące się pasmo upokorzeń i
upodlenia. To zimny, paraliżujący strach i uczucie całkowitej niemocy i
bezsilności. To upokarzające wiszenie u klamek Posłów, Senatorów, RPO, ministrów, dziennikarzy...z
nadzieją, że trafi się kiedyś na
Człowieka...
To
jest moja Polska i Twoja.
Widz TV czy czytelnik prasy codziennej i periodyków
bombardowany jest codziennie nachalną propagandą, żenującymi
przykładami wiadomości, komentarzy i analiz, ktore przynalezą do gatunku
science fiction, a nie rzetelnej roboty dziennikarskiej, gdzie tworzywem winny
być FAKTY. I tak jest w każdej
dziedzinie. Mnie
interesują przede wszystkim te dotyczące praworządności - stanu i
funkcjonowania sądownictwa, organów ścigania i ochrony podstawowych praw i
wolności człowieka.
Na
stronie http://www.mediawpolsce.pl/funkcje-mediow-w-polsce/
wyłożono bez ogródek
„funkcje“ mediów. Cytuję kawałek poniżej:
„Polskie
masmedia mają bardzo wiele funkcji, a także wyróżniają się zadaniami, jakich
nie spełnia, żadna inna instytucja w państwie. Obecnie traktuje się
polskie media, jako centrum informacyjne, promocyjne, oraz służące
upowszechnianiu się kultury...Główną funkcją mediów w Polsce, podobnie jak i na
całym świecie, jest kształtowanie publicznej opinii ludzi, na tematy zarówno
indywidualne, jak i państwowe. Dzięki mediom jednostki budują własne
wyobrażenie o rzeczywistości. Zdarza się, ze wywołują one zamierzone
reakcje społeczeństwa i wydaje się, ze żadna władza w państwie nie ma
tak silnego wpływu na oddziaływanie masowe wśród ludzi. Z tego
względu media spełniają tez funkcję społeczną, zaś, kiedy są wolne, niezależne
i rzeczywiste, żadna inna instytucja nie może równać się z ich przekazem
informacji. Wielu ludzi twierdzi, ze media powinny istnieć, ponieważ zapewniają
społeczeństwu możliwość poznania prawdy, a także dają możliwość
swobodnego komunikowania się społeczności...Media nie zawsze mogą wyjawić
każdą wiadomość, podać ją do wiadomości publicznej dla wszystkich ludzi, lecz
działają w sposób obiektywny i prawdziwy.”
Po
ponad 20 letnim „kształtowaniu opinii” przez masmedia na temat praworządności i
działania wymiaru sprawiedliwości, większość obywateli Polski nie
ma wyobrażenia o rzeczywistości, a tragedią jest, że „zdarzyło się wywołanie zamierzonej
reakcji” – większość obywateli żyje w lukrowanym Lalalandzie. Hasła i
slogany zrobiły swoje. Treść i prawda były zbyteczne.
Wieczór
spędzony przed telewizorem, czy prasówka wprowadza mnie zawsze w stan
osłupienia i obezwładniającej bezsilności,...”bo
to tak wygląda jakby Polski nie było, Polaków nie było...i tylko trzeba
wszystko pokazywać, bo wszystkiego zostało na okaz, po trochu; ...pokazywać,
jakby srebra stołowe w zastawie, pokazywać, jakby te kartki i
karteczki zastawnicze – i kryć się, i udawać, i udawać...”S.Wyspiański – Wyzwolenie
Permanentna
propaganda sukcesu, posuwająca się putynizacja polskiej polityki wewnętrznej i
ostracyzm środowiskowy wokół co odważniejszych i uczciwszych dziennikarzy
nie pozostawia miejsca na obiektywną i rzetelną ocenę stanu polskiej
„praworządności”.
Takie
programy jak "Uwaga", Superwizjer", "Interwencja"
rzeczywiście pokazują jak absurdalna jest nasza wiara w praworządność państwa,
czy jako tako działający wymiar sprawiedliwości. Niestety są to programy
nastawione na tanią sensację, prześlizgują się po problemach, spłycają je i
trywializują. A co najważniejsze formuła tych programów podtrzymuje
popularną i jakże daleką od rzeczywistości
opinię, iż są to wypadki icydentalne, a nie problem systemowy.
Jeszcze skuteczniej
„zapewniają społeczeństwu poznanie prawdy” gwiazdy dziennikarskie
(czytaj wazeliniarze i karierowicze) w swoich „zaangażowanych”
programach publicystycznych, wywiadach czy debatach z zaproszonymi
„autorytetami” i politykami. Zawsze napawa mnie zdumieniem, jak tym gościom
uchodzi na sucho raczenie odbiorców tym picem, zgrabną
nowomową, katalogowaniem prawa i banialukami, które z
rzeczywistością nie mają nic wspólnego.
Dygresja
dotycząca „autorytetetów”.
Już
w roku 1990 po uchwaleniu przez Sejm w dniu 29.12.1989r. nowelizacji ustawy
zasadniczej i wprowadzeniu nowego terminu w języku polskim polskim - „państwo prawne” pojawiły się na ten
temat prace naukowe i inne publikacje. Liczba tych publikacji zaczęła
rosnąć po uchwaleniu Małej Konstytucji 17.10.1992r, a nasiliła się po
wprowadzeniu obowiązującej do dzisiaj Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997r. w
której art.2 stanowi, iż: “Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym
państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości
społecznej”. Nieustające zainteresowanie teoretyków i filozofów prawa,
konstytucjonalistów, prawników-praktyków, publicystów i ciort wie
kogo jeszcze, podtrzymują ten trend do dzisiaj.
Interesujące i symptomatyczne jest, że autorzy tych
publikacji koncentrują swoją uwagę na państwie prawnym jako
teoretycznym bycie i na cechach jakie powinien posiadać ów
desygnat, nie
konfrontując tych rozważań z faktami empirycznymi, ani tym bardziej nie
prowadząc żadnych badań empirycznych, które miałyby uzasadnić te abstrakcyjne
twierdzenia. Czyli innymi słowy większe i mniejsze autorytety polskich
koncepcji państwa prawnego, politycy i dziennikarze od 22 lat zużywają tony
papieru na rozważania, które z rzeczywistością nie mają nic wspólnego, ale też
i nikt z nich ukazaniem rzeczywistości nie jest zainteresowany !
Halo Panie i Panowie, król jest nagi !
A
farsa o Rzeczpospolitej „demoktratycznym państwie prawa” jest grana
dalej. 3 lipca 2010 na konferencji z okazji 10 lecia „Wspólnoty Demokracji”
zainicjowanej przez Bronisława Geremka i Madelaine Albright ( siedziba w
Warszawie sic!) minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział – „
Jestem dumny, że to właśnie do Polski cały świat zjeżdża, aby mówić o
demokracji”.
No cóż demokracja i praworządność w naszym kraju
ciągle potrzebuje zastępów złotoustych i mówienia, mówienia mówienia, i
mówienia.... wiadomo kłamstwo powtarzane w nieskończoność staje się prawdą.
Na konferencji zaprezentowano podręcznik dla młodych
dyplomatów, pokazujący jak zabiegać o prawa człowieka w krajach niedemokratycznych.
Tę
informację zapodano tak, abyśmy nie mieli żadnych wątpliwości, że Polska do
„niedemokratycznych” nie należy.
Proponuję
ministrowi Sikorskiemu i innym rządzicielom mniej mówić i zacząć coś robić.
Prezydent nareszcie swój, więc nie będzie przeszkadzał. Można zacząć od
rozszerzenia zakresu odbiorców wspomnianego podręcznika o Premiera, Prezydenta,
wszystkich urzędników państwowych, Posłów, Senatorów, Sędziów sądów wszystkich
instancji, prokuratorów i funkcjonariuszy policji. To tak na początek.
Nie
wiem czy te wszystkie „autorytety”, politycy i dziennikarze stracili kompletnie
kontakt z rzeczywistością, czy przenieśli się w inny wymiar, czy po deklem coś
im szwankuje, czy są po prostu cynicznymi manipulatorami, dość, że każda z tych
przypadłości jest zabójcza dla odbiorców zapodawanych rewelacji. Efekt jest
taki, że w społeczeństwie en masse obraz faktycznej degrengolady naszego
państwa, zastąpiły lukrowane mity.
►►►Mit
pierwszy: Polska jest państwem prawnym
„Gdybym mógł sprawić tyle,
aby każdy znalazł nowe pobudki miłowania
swoich obowiązków, ... swojej ojczyzny,... praw... uważałbym się
za najszczęśliwszego ze śmiertelnych". Monteskiusz
Jeżeli
prawdą jest, iż Polska jest państwem prawnym, jak nam codziennie
wmawiają autorytety, politycy i masmedia, to aby to twierdzenie było
prawdziwe muszą być spełnione następujące warunki ( za Konstytucją RP):
Ø suwerenność narodu
Ø zasada konstytucjonalizmu
Ø demokratyczne formy legitymizacji władzy
Ø zasada przedstawicielstwa
Ø zasada podziału władzy,
Ø samorząd terytorialny
Ø zasada pluralizmu politycznego,
Ø wolności jednostki i praw obywatelskich, jak wolność
sumienia, poglądów i wyznania, poszanowanie godności człowieka, wolność
działania w granicach gwarantujących nieszkodzenie innym
Ø zasada legalizmu,
Ø niezawisłości sądów
Ø równości, tak w prawie, jak i wobec prawa
Ø prawo do rzetelnej procedury
Ø efektywny system organów kontroli
Ø fukcjonowanie instytucji RPO
Ø przyjęcie odpowiedzialność państwa za szkody wyrządzone przez
funkcjonariuszy
Ø prawo do życia i osobistego bezpieczeństwa
Ø prawo do własności
W
naszej wolnej, demokratycznej i praworządnej Rzeczpospolitej, która tak gromko
i zajadle pokazuje i piętnuje bezprawie PRL-u, w gruncie rzeczy oprócz zmiany
Konstytucji, haseł i sloganów, nic się nie zmieniło. Dalej gwarancje
konstytucyjne, hasła i slogany są mniej warte niż papier na którym je
wydrukowano. Jedyna różnica in minus – tym razem miliony dały się nabrać.
W tym miejscu przypomina się anegdota, zwięzle i
lakonicznie oddająca sedno .
Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid
przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał:
- Jest coś nowego?
- Owszem.
- Co?
- Data.
Tekst ten ograniczony jest tylko do omówienia
przejawów łamania powyżej wymienionych gwarancji konstytucyjnych i prawa
RP w tzw. wymiarze sprawiedliwości.
Będąc przy gwarancjach jakie teoretycznie zapewnia
obywatelom RP Konstytucja, postanowiłam jednak przypomnieć kilka z dziesiątków
tysięcy przykładów, które nie
dotyczą per se wymiaru
sprawiedliwości, a wskazują jak są “spełniane” warunki niezbędne, aby Polska
mogła pretendować do nazwy państwa prawa i państwa prawnego.
1. Sprawa katastrofy smoleńskiej,
bezprecedensowa tragedia narodowa we współczesnej historii. Napisano na ten
temat tysiące notek i artykułów zarzucającymi pogwałcenie prawa, ograniczę się
do, do naistotniejszych w mojej opinii.
W
każdym demokratycznym państwie prawnym po takiej bezprecedensowej tragedii, w
której zginął urzędujący Prezydent, były Prezydent Rządu na Uchodźctwie,
wszyscy dowódcy wojskowi, kilku szefów centralnym instytucji państwowych,
parlamentarzyści, pierwszym krokiem premiera byłoby
zdymisjonowanie ministrów i wiceministrów resortów odpowiedzialnych
za logistykę i organizację tego lotu.
Premier
Tusk wyrzucił na zbity łeb całe szefostwo Ministerstwa Sprawiedliwości, po
trzecim „samobójstwie” wśród morderców K.Olewnika.
Los
Pazika wziął priorytet przed 96 ofiarami tragedii smoleńskiej !
Oczywistym
jest też, iż natychmiast powinna być powołana niezależna i ponadpartyjna
komisja do zbadania wszystkich aspektów tej tragedi. To jest minimalny wymóg,
aby minister Sikorski i każdy Polak mogli „mówić” o demokratycznym
państwie prawnym.
Z
punktu widzenia polskiej racji stanu i polskich interesów, oburzająca i bezprawna jest decyzja o zastosowaniu art 13
Konwencji Chicagowskiej, a nie art 11 porozumienia z 7 lipca 1993zawartego
pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Federacją Rosyjską, dotyczącego katastrof
polskich samolotów wojskowych w rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Nie
wiadomo kto tę decyzję podjął i na jakiej podstawie prawnej?
Wyeliminowanie
strony polskiej jako współuczestnika śledztwa i losy śledztwa w sprawie tej
katastrofy zostały przesądząne tą bezprawną i bezprecedensową w historii
współczesnych demokracji decyzją.
W
maju w Moskwie, pełniący obowiązki prezydenta B.Komorowski odznaczył 20 Rosjan
– lekarzy wojskowych, laborantów, wojskowych, pilotów, strażaków i patologów za
dobrą robotę w akcji po katastrofie.
2.
Horrendum, o którym milczą nie tylko
masmedia – Spis powszechny w 2011 roku,
który był pretekstem do stworzenia superbazy danych obywateli RP. W projekcie
ustawy o ewidencji ludności „obowiązkowo” mamy odpowiedzieć na pytania jak
np. numer Pesel, numer telefonu, Co mają te osobiste dane ze statystyką? Pan
Arabski, który jest głównym architektem ustawy twierdzi, że Pesel - po to, aby
nas sprawdzić, czy aby nie kłamiemy(sic!?). Hmmm...czy to znaczy, że mają już
bazę, gdzie sprawdzą, a my nic o niej nie wiemy? Zgodnie z Konstytucją, państwo
nie ma prawa do wymuszania od nas tych informacji.
Samorządy ujawniają dane
personalne – a nie tylko statystyczne -
kto mieszka na ich terenie, kto bierze zasiłek, płaci alimenty; urzędy pracy - również z personaliami - kto jej nie ma
i poszukuje. Nawet dostawcy energii i
usług telekomunikacyjnych przekazują dane personalne o swoich klientach. "Po raz pierwszy państwo w
takim zakresie wykorzystuje dane z państwowych rejestrów, a nie bezpośrednio
od ludności" – cieszył się rzecznik GUS Wiesław Łagodziński.
." Nic to, że wykorzystywanie danych z państwowych instytucji,
które były zbierane do celów niezwiązanych ze statystyką, jest bezprawne.
Czy były jakieś sprzeciwy obywateli?! Czyż nie jest to objaw
kompletnego „zbaranienia" i zatrważającej bierności jaki panuje w
społeczeństwie?
W XXI wieku
państwo przemocy nie musi nas pałować!. Przemoc państwa też uległa
modernizacji, IBM przyszedł z pomocą. Co można zrobić z ludźmi, kiedy ma się o
nich wystarczająco dużo informacji? .....
·3. Morderstwo ks. Jerzego Popiełuszki.
Do dzisiaj czekamy na wskazanie i ukaranie wszystkich winnych tej
zbrodni. Bezpośredni mordercy i ich przełożony Adamem Pietruszka zostali
w 1985 r. skazani procesie toruńskim sterowanym przez MSW. Pietruszka
i Piotrowski - na 25 lat, Pękala - na 15, Chmielewski - na
14 lat. Dwukrotnie objęła ich amnestia, od dawna są na wolności. Pękala
- od 1990, Chmielewski - od 1993, rok po nim z więzienia wyszedł
Pietruszka. Piotrowski biedaczek siedział najdłużej - bo aż do
2001 r !
4. Ruch JOW zebrał ponad
750.000 podpisów w sprawie zmiany ordynacji wyborczej. PO przyłączyła się do
tego zbierania i obiecała w programie wyborczym zmianę ordynacji. Te podpisy
zbierane były, aby przedstawić projekt
ustawy o zmianę ordynacji wyborczej w drodze inicjatywy obywatelskiej, a
projekt taki potrzebuje przynajmniej 100 tys. podpisów, aby rozpocząć
prace legislacyjne w Sejmie. Po dojściu
do władzy PO szybko zapomniała o obiecankach przed wyborami i o zmianach w
ordynacji, ani mru mru do dzisiaj. No, ale jak obiecywali byli w
opozycji.... a teraz to oni kręcą lody i JOW niepridatny, ba więcej
niebezpieczny, bo stołki z pod dupsk mogą się usunąć. A te 750 tys. podpisów, a
z nimi inicjatywa obywatelska zmiany ordynacji poszły na przemiał i makulaturę.
O tak... won! Najciekawsze jest, że z tych 750 tys. po za jednostkami, nikt
nie protestował.....? Mediom też umknęło.
5.
Sprawa FOZZ, czyli rabunek gigantycznych publicznych pieniędzy, który dał początek wielu polskim fortunom. Inspektor
Najwyższej Izby Kontroli, który wykrył aferę Michał Tadeusz Falzmann zmarł na zawał serca w wieku 38 lat. Jego
szef Walerian Pańko zginął w
wypadku. Samochód, którym jechał przepołowiła na dwie części ciężarówka. Dwaj
policjanci, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce wypadku mieli pecha
podczas wędkowania i utonęli w małej gliniance. Kierowca Pańki, jakimś cudem
przeżył wypadek, ale dopadł go ... zawał serca. W wypadku drogowym zginął też
jeden z oskarżonych w aferze Jacek Sz. Dokonano kilku napadów na jednego
z autorów książki o FOZZ Mirosława
Dakowskiego ( współautorem książki jest prof Jerzy Przystawa). Jak w amerykańskim action movie w jednym z
zamachów poleciano po nim miotaczem ognia, ledwo uszedł z życiem.
Sprawcy nieznani. Sprawa FOZZ do dzisiaj otwarta i niewyjaśniona.
6. Sprawa
zabójstwa gen. Marka Papały, śledztwo trwa od 11 lat. Temat rzeka, więc
ograniczę sie tylko do jednego faktu Po 11 latach okazało się,że dzielni
sledczy - „śledzili” tam, gdzie powinni. A ciut wcześniej zszedł świadek
koronny w tej sprawie Zirajewski, co to jego „koronność”, o której trąbiła
prokuratura od lat, w istocie stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Czy
znaleziona w pobliżu miejsca zabójstwa Marka Papały krew należała do mordercy
generała? Na zlecenie łódzkiej prokuratury sprawdzają... po 12 latach od
śmierci byłego szefa policji !
·
7. Sprawa
zabójstwa Krzysztofa Olewnika i nieprawidłowości w prowadzonym kolejno
przez 5 prokuratur śledztwie w tej sprawie. Nieprawidłowościami
zajmowała się Sejmowa Komisja Sledcza i
zajmuje się Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. Ale nie ma się co
podniecać, Komisja nie była w stanie wiele ustalić, ponieważ w zawodzie
prokuratorskim i policyjnym choroba zawodowa to amnezja. No i zabrakło posłom
Komisji zwyczajnie odwagi i jaj. W gdańskiej prokuraturze, po kolejnych
zwrotach, też cisza. W tej sprawie
też pomór wyjątkowy – jeden podejrzany i dwóch skazanych powiesiło się w
areszcie. Powiesił się też strażnik, który był na służbie, kiedy ta seria się
rozpoczęła.
Ostatnio Prokuratura Gdańska ma nowy trop –
K.Olewnik sam się porwał a rodzina wiedziała o akcie samoporwania.
W
związku z tym “zwrotem” w śledztwie – czy prawomocne wyroki, wydane przez SO w
Płocku i podtrzymane przez SA w Warszawie będą zweryfikowane? No bo tak na
chłopski rozum, jeżeli K.Olewnik sam się porwał, to nie mogą być prawdziwe
dowody porwania tegoż, przeprowadzone podczas procesu przez SO, a podtrymane po
kontroli apelacyjnej przez SA, na podstawie których skazano 15 osób mających
zarzut porwania!
8. Jak już jestem przy Komisjach Sledczych, to dokumentacja
filmowa i stenogramy z prac i tej „naciskowej” i tej „hazardowej”
jest dowodem, iż w Sejmie reguły gry też nie prawo wyznacza, a raczej
Szanowni Posłowie grają w co wygrywają (ukrywają?)
9. Żadna z wielkich afer
ostatniego dwudziestolecia nie została wyjaśniona.
10. Po niemal czterech latach postępowania warszawska
prokuratura okręgowa umorzyła śledztwo w sprawie nielegalnego przekazania
stronie niemieckiej przez byłą Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko
Narodowi Polskiemudowodów hitlerowskich zbrodni naPolakach. Powód?
Przedawnienie karalności czynu ! Postępowanie w sprawie wysyłki akt do Ludwigsburga zostało umorzone 12
października 2009 roku. Informacja ta nie dotarła do szerszej opinii
publicznej, umknęła masmediom?! Kopię pisma prokuratury okręgowej z informacją
o umorzeniu śledztwa zamieściło na swojej stronie internetowej Stowarzyszenie
Blogmedia24.
11. Prokuratorzy IPN wnioskują do sądów o uchylenie
immunitetu sędziom, którzy skazywali w czasach stanu wojennego opozycjonistów.
Sądy seryjnie odrzucają wnioski.
12.
16 grudnia 1981 roku, podczas pacyfikacji strajku w kopalni
"Wujek" w Katowicach, zginęło dziewięciu górników, a dwudziestu jeden
zostało rannych. Śmiertelny postrzał w głowę otrzymał Janek Stawisiński z
Koszalina. Zmarł 25 stycznia, nie odzyskawszy przytomności. Miał 22 lata.
W grudniu 2003 roku mijało 22 lat od
tragicznych wydarzeń w kopalni Wujek i 14 lat od narodzin wolnej Polski. Tymczasem w Koszalinie niewiele zmieniło się od czasów, kiedy
Tadeusz Wołyniec organizował przy grobie Janka Stawisińskiego konspiracyjne, a
później półkonspiracyjne uroczystości, związane z kolejnymi rocznicami
tragicznej śmierci. Władze konsekwentnie unikały w nich udziału, nie
przysyłając nawet delegacji. Janek nadal był nieznany większości koszalinian, a
w dzień zaduszny mieszkańcy miasta zapalali tysiące zniczy przed pomnikiem
Żołnierza Radzieckiego - Wyzwoliciela, stojącym tuż przy wejściu na cmentarz,
podczas gdy położony w głębi nekropolii grób Janka, pozostawał samotny. Pan
Wołyniec postanowił to zmienić - "Mamy wolną Polskę, demokratycznie
wybrane władze, dlaczego miasto, które powinno szczycić się swoim synem
poległym za wolność i niepodległość, nadal nic w tej sprawie nie robi".
Postanowił wystąpić z wnioskiem obwatelskim do Rady Miejskiej o nadanie Jankowi
tytułu Honorowego Obywatela Koszalina. Zebrał wymagane podpisy i przedstawił
swoją propozycję ojcom miasta Koszalina. Na posiedzeniu Rady powiedział
"Bo cóż tak na prawdę wzbraniało i wzbrania wam radni Koszalina aby
spłacić szczególny dług honorowy swojemu mieszkańcowi, z którego Koszalin
powinien być dumny po wsze czasy? Cóż stoi na przeszkodzie, żeby dać dowód
uznania za przelaną krew i ofiarę młodego życia, dzięki której po 1989 r.
mogliśmy przystąpić do budowania państwa demokratycznego, rządzonego wedle woli
jego obywateli?.” Przed każdym radnym położył zdjęcie górniczego
kasku przestrzelonego pociskiem.
Na
tej samej sesji Rady Miejskiej pospiesznie zmieniono regulamin nadawania tytułu
Honorowego Obywatela Miasta. Różnica polegała na zaakcentowaniu pojęcia
"osoba fizyczna", niezbyt ostro wyartykułowanego w regulaminie dotąd
obowiązującym. W myśl tej interpretacji, osoba fizyczna, to osoba żyjąca. A
Janek od wielu lat już nie żył, więc tytuł mu się nie należał. Pod
projektem, który faktycznie uniemożliwiał nadanie tytułu, podpisał się
prezydent Mirosław Mikietyński.
-
Nie żyje, więc co najwyżej można mu nadać tytuł honorowego nieboszczyka
Koszalina - kpił radny SLD Henryk Sobolewski, prezydent Koszalina
poprzedniej kadencji.
.Obecna
na sali matka Janina Stawisińska, rozpłakała się. - Cóż takiego wam zrobiliśmy,
że tak nas upokarzacie? - rzuciła w kierunku koszalińskich władz, po czym
wyszła z sali.
Zainteresowanym
dalszym ciągiem polecam, ( powyżej urywki z tekstu z linku)
13. Wbrew wyrokowi Trybunału
Konstytucyjnego CBA zbiera bez kontroli dane o chorobach, przekonaniach
politycznych i religijnych oraz preferencjach seksualnych obywateli. Po
usunięciu Mariusza Kamińskiego CBA nie ogranica się w swych działaniach tylko
do korupcji. Teraz ścigać wszystkich i wszystkie rodzaje przestępstw. Czy może
zostać wolne od nacisków polityków? Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z czerwca
2009 r., zobowiązał ustawodawcę do doprecyzowania definicji korupcji.
Stwierdzał też, że gromadzenie wrażliwych danych zbędnych do prowadzenia
śledztwa jest sprzeczne z konstytucją. TK nakazał korektę tych rozwiązań w
nowej ustawie. Ta jednak nie tylko nie usuwa błędów, ale jeszcze bardziej
zwiększa pole do nadużyć.
14. “…Państwo nie tylko okrada emerytów, ale szpieguje
obywateli, co jest możliwe dzięki technice,
przy której III Rzesza to prawdziwa
oaza demokracji.
Ulubiona zabawka Polaków, telefon komórkowy, służy do nadzorowania na co dzień
milionów Polaków. Oficjalnie tak zwane organa (ABW) w 2010 roku, zatemw
okresie istnienia przyjaznego państwa, sięgały milion trzysta tysięcy razy
po dane właścicieli komórek. Jeszcze częściej robiła to policja – 2 miliony
razy…”
Wszystkich moich czytelników zapraszam na blog Trybunału Obywatelskiego, gdzie podejmujemy działania zmian w wymiarze sprawiedliwości.
http://trybunalobywatelski.blogspot.ca/
http://trybunalobywatelski.blogspot.ca/
Subskrybuj:
Posty (Atom)