Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwarancje prawne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwarancje prawne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2012

APEL - STOP BEZPRAWIU SĄDÓW I PROKURATUR

Zaczynamy ogólnopolską akcję protestacyjną:...
Jerzy Jachnik26 sierpnia 16:44
Zaczynamy ogólnopolską akcję protestacyjną: STOP BEZPRAWIU SĄDÓW i PROKURATUR

niedziela, 26 sierpnia 2012 21:31

PROSIMY o ROZPOWSZECHNIANIE TEJ WIADOMOŚCI:

Uwaga: W związku z 30 dniową głodówką pokrzywdzonych pod Sądem Okręgowym w Krakowie i brakiem decyzji w sprawie pokrzywdzonych przez krakowskie sądy, Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu w Bielsku-Białej wzywa WSZYSTKICH POKRZYWDZONYCH przez PROKURARURY I SĄDY do rozpoczęcia kroczącej akcji protestacyjnej w 10 miejscowościach Polski, w których siedziby mają Sądy Apelacyjne i Prokuratury Apelacyjne. Poniżej podajemy miasta i terminy rozpoczęcia ogólnopolskie akcji protestacyjnej:
Sąd Apelacyjny w Gdańsku – początek – 3.09.2012 r. – ul. Nowe Ogrody 28/29
Sąd Apelacyjny w Białymstoku – początek – 5.09.2012 r. – ul. A. Mickiewicza 5
Sąd Apelacyjny w Warszawie - początek - 7.09.2012 r. - PL. Krasińskich 2/4/6
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu - początek - 9.09.2012 r. – ul. Energetyczna 4
Sąd Apelacyjny w Katowicach - początek – 11..09.2012 r. – Al. Korfantego 117/119
Sąd Apelacyjny w Lublinie - początek – 13.09.2012 r. – ul. Obrońców Pokoju 1
Sąd Apelacyjny w Łodzi - początek - 15.09.2012 r. - Pl. Dąbrowskiego 5
Sąd Apelacyjny w Poznaniu - początek - 17.09.2012 r. – ul. Trójpole 21
Sąd Apelacyjny w Rzeszowie - początek - 19.09.2012 r. - ul. Ul. J. Piłsudskiego 28
Sąd Apelacyjny w Szczecinie - początek - 21.09.2012 r. – ul. A. Mickiewicza 163
Do dnia 5 godz. 16 prosimy o przekazanie na adres info@aferyibezprawie.org danych osobowych chętnych do podjęcia głodówki w w/w miastach i przygotowanie dokumentów w swoich sprawach. Sprawa pilna. Musimy zgłosić zgromadzenia aby protest był legalny.
Akcja w poszczególnych miastach będzie rozpoczynała się ( o ile będą chętni), zgodnie z podanym powyżej harmonogramem.
W związku z sytuacją, iż w miesiącu wrześniu i październiku są już chłodne noce zwracamy się do mieszkańców wszystkich miast, którzy posiadają przyczepy campingowe, o ich udostępnienie na czas akcji protestacyjnej.
W imieniu głodujących w Krakowie specjalną prośbę kierujemy do mieszkańców Krakowa:
POTRZEBNA PILNIE PRZYCZEPA CAMPINGOWA POD SĄD OKRĘGOWY W KRAKOWIE !!!
KONTAKT TELEFONICZNY: 504 105 220

czwartek, 2 sierpnia 2012

Niechże SN nie krępuje się – wywalić Rozdział 2 kpk !




SN w orzeczenie I KZP 6/11, wyraził zapatrywanie że w składzie sądu orzekającego o pozostawieniu bez rozpoznania wniosku o wyłączenie sędziego może brać udział sędzia, którego wniosek dotyczy.Jeżeli instytucja wyłączenia jest ważną gwarancją niezawisłości i bezstronności sędziego, to niedopuszczalnym jest, aby sędzia, którego wniosek dotyczy był arbitrem we własnej sprawie – nawet jeżeli postanowiono pozostawić wniosek bez rozpatrzenia. Ale to nie ostatnie słowo SN w materii instytucji wyłączenia.

W “Informacja o działalności Sądu Najwyższego w 2011 roku, Warszawa kwiecień 2012” na stronie 140 SN zapowiada(...) potrzebę kolejnego skorygowania treści przepisów dotyczących postępowania w sprawie wyłączenia sędziego, tak aby uniemożliwić składanie bezzasadnych wniosków, obliczonych na przewlekanie postępowania lub wymierzonych w godność sędziego;"
A więc nie dość, że instytucja wyłączenia sędziego praktycznie nie ma zastosowania w polskich sądach, to jeszcze SN zamierza korygować “treść przepisów”! Po pierwsze - czy od korygowania przepisów nie jest przypadkiem władza ustawodawcza? Po drugie jak bez zapoznania się z wnioskiem o wyłączenie, kiedy po korekcie przepisów sąd uniemożliwi jego złożenie, tenże sąd oceni - czy był on obliczony na przewlekanie postępowania lub będzie wymierzony w godność sędziego? Po co te pic i ściema? Niechże SN nie krępuje się i skoryguje te przepisy definitywnie – wywalić cały Rozdział 2 kodeksu postępowania karnego – (Wyłączenie sędziego)! Przynajmniej stan prawny nareszcie będzie zgodny z praktyką i rzeczywistością.

Nie sposób nie zauważyć, iż gdyby sędziowie w RP mieli honor i godność, to byłaby wystarczająca gwarancja niezawisłości i bezstronności sędziów, a wnioski o wyłaczenie byłyby zbyteczne – albowiem godni i honorowi sędziowie sami wyłączaliby się ze spraw gdzie mogłyby zaistnieć jakiekolwiek wątpliwości co do ich bezstronności. Tak się dzieje w krajach zwanych demokratycznymi państwami prawa.

Blogerka Eclipse podała przykład z życia jak instytucja wyłączenia sędziego działa. Sąd Apelacyjny w Katowicach w składzie; Edward Przesłański (spr), Iwona Wilk i Tomasz Pidzik ( sędzia na delegacji – ciekawe czy zgodnej z przepisami prawa) odrzucili wniosek powoda o wyłączenie wszystkich sędziów Sądu Okregowego w Bielsku Białej.
Powód w uzasadnieniu podnosił obawę co do niezawisłości i bezstronności sędziów tego sądu, ponieważ stroną w sprawie była szefowa tychże sędziów.
Z uzasadnienia:

Z załączonych do akt sprawy  oświadczeń wszystkich sędziów Sadu Okręgowego w Bielsku-Białej wynika, iż nie zachodzą przesłanki z art 48k.p.c. do wyłączenia.... Ponadto wszyscy sędziowie oświadczyli,  że nie znają osobiście żadnej ze stron...SIC !

Zaiste bezczelność i bezkarność sędziów SO w Bielsku Białej i sędziów SA w Katowicach jest porażająca.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Sejmowi obrońcy sprawiedliwości/praw człowieka w akcji




Kilka dni temu Aneta Mrugła zamieściła na Facebook informację i link do zapisu posiedzenia Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka /nr 33/ z dnia 26-06-2012, gdzie przedstawiła sprawę św. pamięci Doroty Mrugały zmarłej w zeszłym roku w areszcie.

Sprawa to i tragiczne i bulwersująca.

Niestety Aneta Mrugała nie miała więcej szczęścia, niż inni pokrzywdzeniu występujący ze swoimi sprawami przed tą Komisją.

Komisja tym razem obradowała pod przewodnictwem posła Jerzego Kozdronia (PO), zastępcy przewodniczącego Komisji oraz posła Stanisława Piotrowicza (PiS), też zastępcy przewodniczącego Komisji.

Na tym posiedzeniu Komisja   “zrealizowała następujący porządek dzienny:” - informacja na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania.

W tym samym czasie, kiedy Komisja “realizowała” punkt swojego programu - przepraszam porządku dziennego, w Sejmie odbywała się dyskusja na temat zmiany ustawy o zgromadzeniach.

Dlaczego w dyskusji nad tak istotną ustawą dotyczącą praw człowieka, nie uczestniczyli sejmowi fachowcy od tychże praw? Planowanie w tym samym czasie posiedzenia Komisji, co tak ważne dla suwerena posiedzenie Sejmu, jest oburzającym i niedopuszczalnym brakiem respektu dla tegoż suwerena. Stawia to też pod wielkim znakiem zapytania jakość pracy naszych posłów tak w samej  Komisji jak i na sali obrad parlamentu.
Wielu posłów udziela się w pracach kilku Komisji. Vide Przewodniczący  w tej Komisji, poseł Jerzy Kozdroń, spiesz przewodniczyć Komisji Kodyfikacyjnej ( także kilku innych posłów) i miał nadzieję, że szybko odwali się program dnia na tym posiedzeniu.

Poseł Jerzy Kozdroń dał do zrozumienia, iż ewentualne wysłuchanie Anety Mrugały nie wynikało z chęci pochylenia się członków Komisji nad tragedią rodziny Mrugałów, czy  z chęci poznania powszechnych praktyk w stosowaniu aresztu tymczasowego, ale li tylko i wyłacznie z “dobroci “ Przewodniczącego komisji...dla posła Jaworskiego.

Co to strony merytorycznej, to sam problem przedstawiony w porządku dnia - informacja na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania, był jakimś nieporozumieniem. Wskazywał na brak podstawowej wiedzy szefów Komisji na temat problemów związanych ze stosowaniem aresztu tymczasowego. Takie zawężenie tematu nie tylko do przedłużających się terminów, ale do przede wszystkim  kuriozalnego ograniczenia  tylko do informacji, czyniło samo posiedzenie Komisji zbędną stratą czasu. Takie informacje na prośbę Komisji mogły przesłać  zaangażowane podmioty.

Co  do meritum - Trybunał w Strasburgu,  po ponad 170 sprawach o nieuzasadnioną przewlekłość tymczasowego aresztowania  przegranych przez Polskę powoli wymusił polepszenie sytuacji w tej kwesti.

Dlatego też zaproszeni - Prokurator Generalny Andrzej Seremet i Podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Grzegorz Wałejko nie mieli problemu z zarzuceniem Komisji statystykami, z któych oczywiście wynikało, ze terminy aresztowań nie wydłużają się, a wręcz przeciwnie skracają. Nie musieli nawet kombinować.

PG A. Seremet podkreślił też zasadnie, iż nie można całą winą za problemy z tymczasowymi aresztowaniami obciążać prokuratury, poniewaważ to sądy podejmują decyzje na wniosek prokuratora. O zaproszeniu przedstawicieli sądownictwa  Komisja nie pomyślała.

Obok przewlekłego, często wieloletniego stosowania aresztu, nagminnym jest stosowanie tegoż, w sytuacjach, kiedy można skorzystać z innych rozwiązań. Jeszcze bardziej bulwersujące i tragiczne jest bezpodstawne nadużywanie aresztu tymczasowego.

Podczas gdy w demokratycznych krajach areszt tymczasowy stosuje się tylko w wyjątkowych wypadkach  i nawet w przypadkach podejrzenia zabójstwa większość podejrzanych, a póżniej oskarżonych odpowiada z wolnej stopy, u nas każdy podejrzany – i złodziej czekolady w Tesco jak i zabójca lądują w areszcie, bez względu na dowody jakimi dysponuje (a często nie dysponuje) prokuratura. Taka polityka organów ścigania (występujących z wnioskami) i sądów (orzekających zastosowanie aresztu) jest niezrozumiała. Przecież to są kolosalne koszty utrzymania aresztowanych, obciążających cale społeczeństwo.

Ale głównym i tragicznym w konsekwencjach problemem są aresztowania nie mające podstaw prawnych. To są te „.. kierowane do sądów wadliwe wnioski…” jak to nazywa efemistycznie PG. I najczęściej niestety, prokuratorzy przywiązują się do swoich błednych tez i  podejrzeń i jak zachodzi potrzeba wprowadzają w życie powiedzenia Dzierżyńskiegoo i Wyszyńskiego – Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf i Nie ma niewinnych, są tylko źle przesłuchiwani – czyli jak  już aresztują delikwenta, no to trzeba coś na niego znaleźć i po latach w końcu,  różnymi metodami, niekoniecznie zgodnymi z prawem - znajdują. Taki jest najczęściej początek „pomyłek, błędów i niedoróbek“ wymiaru sprawiedliwości, o których tyle się mówi ostatnio.

Z formalnego punktu widzenia, zważywszy  na temat  programu dnia do odwalenia przez Komisję, zaproszeni przez posła Andrzeja Jaworskiego goście - Aneta Mrugała i jej narzeczony Łukasz Białkowski nie mieli nic do powiedzenia na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania”. Nie miał też w tej kwesti nic do powiedzenia jeden z założycieli ruchu Niepokonani Andrzej Żuromski,  zaproszony „oficjalnie“ przez Komisję.

Miał rację poseł Mariusz Kamiński twierdząc, że temat i formuła tego posiedzenia była nieprzemyślana i bez sensu.

Natomiast poseł Stanisław Piotrowicz wypowiadając się o podstawach prawnych tymczasowego aresztowania, nie bardzo rozumiał  problem i wyrażnie pomieszały mu się niektóre pojęcia.

Broniąc decyzji prokuratur w sprawie tymczasowego aresztowania,( nie wynikało z tej wypowiedzi – czy tych przedłużających się w lata, czy tych bezpodstawnych) doszukiwał się źródła zła w absurdalnym powszechnym oczekiwaniu od prokuratura, aby kierował akty oskarżenia , tylko wtedy gdy będzie pewność skazania. Czyli proste – to wina głupich obywateli!
Największą bolączka wymiaru sprawiedliwości według posła jest natomiast fakt, że na wyrok czeka się latami.  A do tego „..Trybunał w Strasburgu zasądza odszkodowania, nie wdając się w meritum sprawy, zasądza odszkodowanie tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś nie uzyskał wyroku w tak zwanym rozsądnym terminie…”

Poseł nie rozróżnia trzech różnych problemów, o których mówił a) niesłuszne aresztowanie, b) przewlekłość tymczasowego aresztowania ( bez względu na fakt czy jest ono zasadne, czy też nie) i c) przewlekłość procesu sądowego. Dziwi też i niepokoi dyletanctwo i niewiedza posła Piotrowicza (z-cy Przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości  i Praw Człowieka ) co do postępowania przed ETPC. Trybunał nie jest ani powołany, ani nie ma kompetencji do  rozpatrywania merytorycznie sprawy za polski sąd – nie ma więc co rozpaczać, że zajmuje się wyłącznie kwestią uzyskania przez kogoś wyroku w rozsądnym terminie – tego dotyczyły skargi! Na marginesie dodam, iż sprawy o przewlekłość procesu sądowego nie dotyczą tylko spraw karnych, ale też i to głównie spraw cywilnych i tymczasowe aresztowanie tych postępowań nie dotyczy.

Oczywiście ETPC rozpatruje również skargi dotyczące przewlekłości tymczasowego aresztowania, ale o tych nie wspominał poseł.

Trzeba pamiętać, iż większość śledztw w poważniejszych sprawach w Polsce ciągnie się latami i to  nie z powodu wyjaśniania wszystkich okoliczności sprawy. Główną przyczyną jest tunel vision prokuratorów. Najczęściej już w pierwszych tygodniach śledztwa wypracowują jakąś hipotezę i szukają dowodów na potwierdzenie tejże. Tak się działo przez 12 lat w śledztwie zabójstwa gen. Papały i dziesiątkach innych śledztw, które znamy z doniesień mediów. Tak też się dzieje w tysiącach innych śledztw, o których nic nie wiemy.

 Pisałam w poprzednich moich  tekstach o sprawie zabójstwa, w której prokuratura po roku (sic!) trwania śledztwa rozpoczęła przeszukiwanie terenu w okolicy znalezienia ciała i przesłuchiwanie okolicznych mieszkańców. W takim tempie podczas trzech lat trwania śledztwa, ani nie wyjaśniono wszystkich okoliczności, ani nawet podstawowych okoliczności ! I śledztwo nie trwało tyle czasu, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik i mieć pewność skazania! Spreparowanie dowodów, żeby się jako tako trzymały kupy wymaga czasu. Prokuratorzy nie muszą się martwić o pewność skazania, tę mają jak w banku na 98,2%,  sędziowie skażą, poprawią statystyki,  wstydu oszczedzą! To 1.8%? uniewinnień w sądach jest dobitnym potwierdzeniem  powyższych twierdzeń.

Poseł Piotrowicz twierdzi, że przed wojną z “…oskarżenia prokuratorskiego zapadało 30% uniewinnień…” i twierdzi, ze wynikało to z faktu niewyjaśniania wszystkich okoliczności przez prokuratorów i   nieposiadania pewności skazania. Moim zdaniem przyczyną leży gdzie indziej. Może przed wojną mieliśmy sędziów, którzy przestrzegali prawa, szanowali honor i swój i wymiaru sprawiedliwości, a dzisiaj mamy gumowe pieczatki potwierdzające każdy niemal akt oskarżenia – czyli te 98,2% !

Poseł pocieszył Andrzeja Żuromskiego, ze jego sprawa trwa tylko 5 lat, sa przecież tacy, których sprawy ciągną sie i 10 lat. Umknęło przy tym uwadze posła fakt, że Żuromskiemu uchylono areszt za kaucją. Gdyby nie miał tych 70 tys. kaucji,  to siedziałby w areszcie  bagatela - do dzisiaj – 5 lat.

Aneta Mrugała i jej narzeczony skorzystali z dobroci posła Przewodniczącego, chociaż czasu było niewiele, członkowie Komisji zniecierpliwieni, a Andrzej Seremet też nie miał już czasu, natomiast posłankę Ligię Krajewską... bolały uszy od wysłuchiwania za głośnych żali o tych aresztowaniach.

Najpierw do głosu dopuszczono  Łukasza Białkowskiego, który powiedział, że “…dowody, które zgromadził prokurator, były bezpodstawne i nie należało na ich podstawie stosować przedłużającego się aresztowania i poczyniono w tej sprawie tak wiele błędów, że my tak naprawdę po ośmiu latach nie wiemy, do kogo się mamy zgłosić. Po ośmiu latach śledztwa byliśmy w telewizji, w prasie, u adwokatów…Gdzie ci ludzie, którzy stają przed wielką machiną, gdzie napisane jest sprawiedliwość, mają jeszcze iść. Odpowiedzcie mi proszę państwo na to pytanie. Co dalej? …za tymi sprawami jest szereg, tysiące zniszczonych ludzi…”

Po tym wystąpieniu, poseł Piotrowicz doszedł do wniosku, iż „dobroć“ posła Kozdronia ma granice, a Komisja nie jest od rozpatrywania indywidualnych spraw. Zadał natomiast pytanie Prokuratorowi Generalnemu, czy relikt minionych epok(?) areszt wydobywczy nadal jest stosowany?

Andrzej Seremet zapewnił solennie posłów, powołując się na swoje 25 letnie doświadczenie, że areszty wydobywcze nie są stosowane.

Odnosząc się do wystąpienia Andrzja Żuromskiego i Łukasza Białkowskiego PG rzucił najpierw trochę marchewki: „...państwo mają rację, że postępowania zarówno w pana jak i pani matki sprawie, a w szczególności pana, trwają za długo. Postępowanie o dość prostą sprawę dowodowo i prawnie, która trwa sześć lat, jest obrazą wymiaru sprawiedliwości i trzeba użyć tych ciężkich słów, bo ja nie zwykłem ukrywać i chować głowy w piasek…”

I szybciutko złapał kij…

“…No, proszę państwa, jeżeli państwo w swoim programie osób pokrzywdzonych…dążycie państwo do tego, żeby wyeliminować z prawa polskiego możliwość skazania za tak zwane pomówienie, czyli oparcia się na jednym dowodzie, to państwo tak naprawdę nawołujecie do formalnej teorii dowodów, bo dziś korzystamy z zasady swobodnej oceny dowodów. Dziś i prokurator może oskarżyć, i sędzia może skazać wyłącznie na podstawie wypowiedzi jednej osoby i takie wyroki zapadają i nie zawsze są to wyroki niesłuszne...”

Uwadze Prokuratora Generalnego umknęło, żądanie przestrzegania przez prokuratorów przepisów kodeksu postępowania karnego, nie ma nic wspólnego  z  sugerowanym nagannym i  rewolucyjnym działaniem usunięcia zasady swobodnej oceny dowodów! Ci Panowie  nawołują tylko do uwzględnienia wszystkich dowodów i okoliczności  i dokonania ich oceny stosownie do wymogów art. 4, 5 § 2 i 7 kpk.

Albowiem, nie jest zgodne ze standardami tak polskiego kpk  jak i standardami określonymi w art. 6 ust. 1 i 3 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności,  oparcie oskarżenia i skazania dysponując tylko i wyłącznie jednym dowodem pośrednim jak twierdzi PG.

W przypadku postępowania przygotowawczego (gdzie te standardy są dużo liberalniejsze, niż w postępowaniu przed sądem) musi to pomówienie znaleźć potwierdzenie w innych dowodach bezpośrednich lub pośrednich, które logicznie zamykają się łańcuch zdarzeń i nawet jeżeli brakuje jakichś elementów (śledztwo czy dochodzenie trwa), to muszą one  wskazywać na, czy uprawdopadabniać winę podejrzanego w stopniu takim, aby zastosować ewentualnie  areszt tymczasowy.

To właśnie brak stosowania zasady swobodnej oceny dowodów jest przyczyną tragedi rodziny Mrugałów i Andrzeja Żuromskiego! Z ich wypowiedzi wynika jasno, że prokuratury nie oceniły dowodu z pomówienia swobodnie, a więc nie uprawdopodobniły winy podejrzanych. Proszę więc nie traktować nas jak ograniczonych umysłowo i zakładać, że obywatel nie jest w stanie pojąć co jest rzeczywiście swobodną oceną dowodów i odróżnić jej od oceny arbitralnej,  często wręcz absurdalnej, niezgodnej z zasadami logiki, wiedzy i zdrowego rozsądku. 

Pomimo krasomówstwa PG spin jest transparentny. Odwracanie kota ogonem i  atakowanie pokrzywdzonych. Prokurator Generalny stoi, na straży rzetelności i  praworządności w działaniu prokuratur i ma tak moralny jak i prawny obowiązek odpowiedzieć merytorycznie na podniesione zarzuty arbitralnego stosowania tymczasowego aresztowania, a nie tylko usprawiedliwiania i sankcjonowania bezprawia prokuratorów uciekając się do manipulowania faktami, pustej retoryki, sofistycznych  twierdzeń i banałów. Trzeba użyć tych ciężkich słów, kiedy Prokurator Generalny zwyczajnie chowa głowe w piasek, pomimo zapewnień że nie zwykl tego robić.


Wypowiedź Anety Mrugały i jej przejmujący apel ..zwracam się do pana prokuratora generalnego z prośbą o przyjrzenie się, w jaki sposób prowadzone było śledztwo i z prośbą o zmianę kwalifikacji umorzenia śledztwa w stosunku do naszej mamy, nie z powodu śmierci, ale z powodu braku dowodów jeszcze przed jej śmiercią. To jest dla nas niezwykle ważne, bo tylko ta zmiana da nam możliwość powiedzenia prawnie, że nasza mama została oczyszczona z zarzutów po śmierci.

nie tylko nie wzruszył Prokuratora Generalnego, ale wyraźnie go rozdrażnił.

“…co do pani przypadku. Otóż, wydaje się być pani osobą szalenie przywiązaną do koncepcji odpowiedzialności prokuratora za areszt i za doprowadzenie do tego tragicznego skutku, który rzeczywiście w przypadku pańskiej matki nastąpił…W momencie wpłynięcia aktu oskarżenia 10 sierpnia 2006 r. sąd okręgowy stał się niejako dysponentem osoby pani matki…Sąd okręgowy, który pani tak chwali… ten sam sąd, ba ten sam sędzia przedłużył aresztowanie jeszcze we wrześniu, trzy tygodnie przed śmiercią pani matki. Zgoda? Takie są fakty, więc nie szukajmy wyłącznie winy u prokuratora, którego pani uznaje za sprawcę całego tego nieszczęścia…”
Po czym Andrzej Seremet sięgnął po kij bejsbolowy.
“…Pani doskonale wie, że na skutek pani doniesienia toczyło się śledztwo w sprawie odpowiedzialności karnej z art. 231 prokuratora Dryjasa, jeżeli już o tym mówimy. Pani doskonale wie, że Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu umorzyła to postępowanie. Pani doskonale wie, że na skutek pani zażalenia sąd rejonowy oddalił pani zażalenie i utrzymał to postanowienie w mocy…”
Zawsze interesowało mnie ile doniesień złożyli obywatele (np w ostatnim dziesięcioleciu) w sprawie odpowiedzialności karnej prokuratora z art.231 kk? Ile z nich  zostało potwierdzonych w dochodzeniu i zakończyło się aktem oskarżenia? Co więcej interesujące jest czy prokurator prowadzący dochodzenie zastosował areszt tymczasowy w stosunku do podejrzanego? No i na koniec, ilu prokuratorów zostało skazanych wyrokiem sądu z art.231kk?
Z autopsji wiem, że takie umorzenia mogą nie być poprzedzone nawet zapoznaniem się prokuratora z samym doniesieniem, nie mówiąc o innych czynnościach sprawdzających, których winien dokonać prokurator, zanim wyda postanowienie o umorzeniu. Ale nawet jak ta farsa osiągnie dalszy etap, jak czynności sprawdzające -  przesłuchanie świadków, czy nawet powołanie biegłych, to i tak bez względu na ustalenia,(jak zajdzie potrzeba,  będą ocenione z naruszeniem zasady swobodnej oceny dowodów)  efektem będzie umorzenie.
Poseł Jaworski usiłował polemizować z wypowiedziami Andrzeja Seremeta, ale posłowie Komisji nie mieli już ani serca, ani czasu wysłuchiwać  “jakichś jednostkowych spraw
Zrozumiałym jest więc, iż i dobroć Przewodniczącego musiała mieć w końcu jakieś granice: “…Panie pośle… przychodzi pan z jakimiś jednostkowymi sprawami, kiedy my rozmawiamy na temat instytucji stosowania tymczasowego aresztowania (sic!)… No niech pan się już wypowie, wysłuchamy i skończymy to posiedzenie.
Po wypowiedzi posła Jaworskiego posiedznie Komisji podsumował poseł Piotrowicz.
Najpierw serdecznie podziękował Prokuratorowi Generalnemu za przybliżenie nam problematyki (?). I podkreślił, że jest pod wrażeniem dużej otwartości PG ( tutaj stawiam ???), no ale szczególnie był poseł wdzięczny, że PG (raczy w ogóle) dostrzegać problem (sic! czy to nie za to miedzy innymi płacimy pensję Andrzejowi Seremetowi?).

Konkluzją podsumowania były podziękowania za rzeczową dyskusję (jeszcze raz ???). W tym miejscu chyba trzeba podkreślić, że gdyby nie nieproszeni goście, dopuszczeni z dobroci do głosu, żadnej dyskusji nie byłoby na tym  posiedzeniu! Tylko wypowiedzi tychże sprowokowały tę dyskusję, której nawet wykazując maksymalną dobroć, nie można nazwać rzeczową. Spin nigdy nie jest rzeczowy Panie pośle! Jeżeli jako członek Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, takie wyciągnął Pan wnioski z tego posiedzenia, to ta Komisja wydaje się zbędna w Sejmie RP. Po co mnożyć te fikcyjne byty niby obrońców sprawiedliwości i niby obrońców praw człowieka. Szkoda czasu i atłasu.

niedziela, 15 lipca 2012

Apel - Nie przechodz obojetnie wobec bezprawia,


Apel - Nie przechodz obojetnie wobec bezprawia,

Przyzwolenie na bezprawne dzialania w stosunku jednego obywatela, czy do setek, czy tysięcy obywateli jest jednoznacznym przyzwoleniem na bezprawie powszechne. Nie ma żadnego racjonalnego powodu do przekonania, iz sa jakies akty bezprawia “wyjatkowego” - ze wzgledu na pozycje ofiary, jej “waznosc”, stanowisko, status majatkowy czy opzycję wobec lub  krytykowanie władzy etc.
Spoleczenstwo en masse, wszelkiej proweniencji elity, a takze nasi przedstawiciele w Sejmie czy Senacie swoja biernoscia przyzwalali na postepujace i umacniajace sie bezprawie przez 22 lata “wolnej Polski”, nie biorac pod uwage prostej zaleznosci, jak sie da palec nastepna bedzie cala reka. Nieprawość niepowstrzymana przy pierwszych przejawach, staje sie jeszcze bardziej bezczelna i bezwstydna. I rośnie jak rak i przychodzi czas, iż już jest za późno.

Pan Goczynski jest ofiara bezprawnych dzialan prokuratur i sadow.
Jedynym jego przestepstwem bylo to ze chcial uczestniczyc w wychowaniu swoich dzieci, chcial miec z nimi kontakt, chcial widziec jak dojrzewaja, ucza sie, jak sie zmieniaja, co je cieszy i co zasmuca. To prawo zostalo mu odebrane. A jak zaczal o nie walczyc wyladowal wkoncu w wiezieniu.,  po raz drugi  Niestety mimo wielu akcji obywatelskich, m.in. interwencji blogerów i portali internetowych ( w tym „Afery Prawa” “Nowy Ekran”i inne), instytucje państwowe milczą. Do sprawy nie odniósł się Minister Sprawiedliwości i Rzecznik Praw Obywatelskich, nieznane jest stanowisko Sądu Okręgowego dla Warszawy-Pragi, który sprawuje nadzór penitencjarny nad uwięzieniem.
Najbliższa rozprawa Bogdana Goczyńskiego w Sądzie Rejonowym Warszawa Wola na ul. Kocjana w dniu 25 lipca o godz. 10 sala 169.

 

Bogdan Goczyński złożył też osobiście zażalenie na areszt. Będzie je rozpatrywał Sąd Okręgowy w Warszawie Wydział IX Karny-Odwoławczy na ul. Chopina 10. Sygnatura sprawy IX Kz 1477/12. Termin posiedzenia nie został jeszcze ustalony.

środa, 4 lipca 2012

W IMIENIU RZRCZPOSPOLITEJ POLSKIEJ


Ciąg dalszy...BŁĘDY, POMYŁKI, NIEDORÓBKI ? dowodzenie w sądzie po polsku
Ø Czy fakt, że Jerzy B. widział przywiezione do P. pręty metalowe, jak również znalazł za pomieszczeniem gospodarczym 8 prętów dowodzi, iż do P. przywieziono zespawaną w Suwałkach klatkę?
Swiadek zeznał„....Przypominam sobie, że do Wieśka były przywożone takie jakieś paczki z metalowymi prętami ze stali zbrojeniowej, ale co to było to nie wiem bo wszystko wnosili na strych a ja jeżdżę na wózku inwalidzkim i nie mogłem tego sprawdzic...“ a na rozprawie świadek dodał, że pręty były zapakowane w szary papier i zawiązane sznurkami.
Sędziowie dysponowali również dowodem rzeczowym – świadek znalazł za starą wersalką 8 prętów metalowych i powiązali fakty podane w zeznaniach świadka ze znalezionymi przez niego prętami. Ustalili. iż fakt przywiezienia i wniesienia na strych prętów metalowych dowodzi, że klatka zespawana w Suwałkach została przewieziona do P. a więc Tomasz S.  był przetrzymywany w klatce zespawanej w Suwalkach.
Żeby jednak dojść do takiego wniosku, najpierw sędziowie winni wyjaśnić jak klatka zespawana w Suwałkach (przez fachowca ) „rozspawała“ się w drodze do P. i na posesji Wiesława S. jego ojczym Jerzy B. widział pręty metalowe wnoszone na strych.
Następnie wyjaśnienia wymagało jak zabójcy znieśli te pręty ze strychu i Jerzy B. przebywający non stop w domu lub na podwórku nie zauważył tego.
Dalej wyjaśnienia wymagało jak te pręty ponownie „złożono” w funkcjonalną klatkę, z której nie wydostał się zdrowy, młody Tomasz S. Przy tym wyjaśnianiu, pod rozwagę powinni wziąć sędziowie domniemanie, iż zabójcy zamówili zespawaną klatke, ponieważ prawdopodobnie nie umieli spawać i/lub nie mieli spawarki.
Odpowiedzi, wymagało też pytanie – jaki był sens i racjonalne powody w ogóle zamawiania zespawanej klatki, ponoszenie kosztów jej wykonania, aby w drodze do P. jakoś ją „rozspawać“ (co nie jest takim łatwym zadaniem w podróży), a nawet popakować tę klatkę w szary papier i zawiązać sznurkiem? Czy nie prościej byłoby kupić po prostu pręty?
Po zabójstwie wg ustaleń sędziów ponownie w postaci prętów,  umieszczono klatkę na strychu i tego wnoszenia też nie zauważył świadek. Umieszczenie na strychu prętów oznacza, że klatka ponownie została „rozspawana“ czy w jakis inny sposób „rozłożona“ na pręty. Podstawą tego ustalenia faktycznego, są zeznaniaJerzego B. iż pod koniec sierpnia 1999r. (po znalezieniu głowy) zabójcy przyjechali do P. i ze strychu znosili „różne rzeczy“. Te „różne rzeczy“ dla sędziów to były pręty metalowe/ elementy metalowe– bo takie zamiennnie określenia znajdujemy w uzasadnieniu wyroku.
 
Jedyny wniosek, kóry nasuwa się przy analizowaniu tych absurdalnych ustaleń – ile potrzebaarogancji, bezczelności i poczucia absolutnej bezkarności, a takżebraku elementarnego poczucia zwykłej ludzkiej przyzwoitości, aby udowadniaćz taka determinacją i udowodnić, że zespawana klatka, to to samo co zawinięte w szary papier metalowe pręty, podczas gdy jedyną wspólną cechą tych dwóch „bytów“ jest to, ze i klatka to metal i pręty też! Przy powyższym - różne rzeczy z zeznania, zamienone na potrzeby ustalenia faktycznegow pręty metalowe/elementy metalowe już nawet szokująjako metoda dochodzenia prawdy.
Interesujące są okoliczności w jakich Jerzy B. znalazł pręty schowane za wersalką. Otóż wg zeznań świadka na wiosne 2001 roku (dawno po przeczesaniu posesji przez fachowców CBŚ w lipcu 2000r i jeszcze raz we wrześniu 2000r) – na posesję W P. przyjechało samochodem 2 młodych nieznanych świadkowi mężczyzn. ( nie był to żaden z 9 podejrzanych, ponieważ w tym czasie wszyscy siedzieli już w areszcie). Mężczyźni ci nie zwracając uwagi na świadka weszli na strych i „czegos szukali“ a później kontynuowali poszukiwania w pomieszczeniach gospodarczych i na terenie posesji. Nic nie znaleźli i odjechali. Jerzy B. zaintrygowany pojechał wózkiem na tyły pomieszczenia gospodarczego i tam za starą wersalką odkrył 8 prętów metalowych. Zadzwonił natychmiast na policje, ale nie do lokalnego posterunkowego, a bezpośrednio do znajomegofunkcjonariusza CBŚ w odległym Bialymstoku, tego samego co to przyjeżdżal do niego towarzysko i który prowadził śledztwo w tej sprawie.
Podkomendant przyjechał nastepnego dnia – 19 kwietnia 2001roku i odebrał zeznanie Jerzego B. Natomiast 30 kwietnia „zatrzymano rzeczy od Jerzego B.“ na podstawie postanowienia prokuratora „o zatwierdzeniu przeszukania, zatrzymania rzeczy“, które prokurator wydał 23 kwietnia 2001r. - po rozpatrzeniu wniosku KGP CBŚ. 
I w procedurze tej nie byłoby nic wyjątkowego, gdyby nie fakt, że sam wniosek KGP CBŚ o zatwierdzenie zatrzymania rzeczy od Jerzego B. nosił datę 15 STYCZNIA 2001r. Równe dwa tygodnie przedPIERWSZYM przesłuchaniem Jerzego B. Skąd podkomendant CBŚ, wiedział, że w ogóle będzie potrzeba zatrzymania jakichkolwiek rzeczy, jeżeli CBŚ już prawie pól roku wcześniej przeszukało posesję Wiesława B dwukrotnie i zatrzymało cały szereg potencjalnych dowodów rzeczowych? Czy pogawędki ze świadkiem dawały podkomendantowi prawo do takiego przypuszczenia?
Jeżeli tak, to ten wniosek był gotowy na czas - przed pierwszym przesłuchaniem świadka przez prokuratora Tomasza Kamińskiego 29.01.2001r. Niestety w tym zeznaniu nie było żadnej podstwy do przeszukania i zatrzymania rzeczy. 
Czy to było powodem tej wizyty młodych mężczyzn i poszukiwań „czegoś“ na posesji w kwietniu 2001r.? I dlaczego świadek po ich odjeździe pojechal prosto za zabudowanie gospodarcze i szukał za starą wersalką?
Ø    Czy fakt,świadek rozpoznał Jacka W., Romualda W. na zdjęciach, jako osoby, które bywały w P. jest dowodem, aby uznać, że Jacek W. torturował i był zabójcą Tomasza S.?
Wspomniałam wcześniej, że obydwaj rozpoznani przez świadka bywali u Wiesława S. od lat i Jerzy B. znał ich. Świadek nie wspomniał nic o tym w swoich zeznaniach, albo spisujący protokól zeznania pominąl ten fakt. W dniu zabójstwa rozpoznał tylko jedną osobę Romualda W, nie wspomina o Jacku W. czy Damianie D. Co więcej nie wspomina, że Jacek W. czy Damian D. byli w P., kiedy przywieziono pręty, ktore zamieniły się w kłatkę, a podczas usuwania śladów pod koniec sierpnia 1999r „słyszał imię Jacek“ ale też nie widział ani Jacka W., ani Damiana D.
O jedynym zeznaniu innego świadka, relacjonującym wizytę obcych mężczyzn w P. w czerwcu 1999r. - Norberta D. sami sędziowie w uzasadnieniu wyroku stwierdzili,
„...Zeznania tego świadka są o tyle istotne, iż wśród mężczyzn z Suwałk przebywających na terenie plaży nie rozpoznał on ani Jacka W, ani Krzysztofa A. oskarżonych o pozbawienie życia Tomasza S, natomiast rozpoznał Adama S. i Marka J...“
Na zdrowy chłopski rozum, istota tego zeznania polega na tym, że nie potwierdza zeznań Jerzego B. Dlaczego podczas rozprawy sędziowie nie przepytali ani Adama S, ani Marka J. co robili w P.? Dlaczego nie wzięli pod uwagę tego zeznania w swoich rozważaniach? Ponadto Jacek W. nie był mężczyzną z Suwałk, jak sugerują sędziowie, mieszkał w Olsztynie i jego samochód miał olsztyńskie numery.
Ø    Czy podane przez sędziów w uzasadnieniu wyroku dowody mające potwierdzać ustaleniapoczynionez zeznań Jerzego B. o uczestnictwie Jacka W., Wieława S. i Damiana D. z torturowaniu i zabójstwie Tomasza S. rzeczywiście je potwierdzają?
1.    zeznania świadka incognito nr.1   „...o zabójstwie wiedząAnucha, Czarny, Jacek, Siwy i były to osoby, które znały okoliczności zabójstwa, ale nie wiem czy brały w nim udział…a to zdanie jest  przesądzające w uznaniu, że Jacek W. brał udział w zabójstwie Tomasza S.
2.  zeznania świadka incognito nr.2, który podczs śledztwa twierdził, że słyszał na mieście, że Tomasza S. torturował Damian D. ( w domu Adama S.) i Tomasz S. nie przeżył tych tortur. W trzy lata później na rozprawie przypomniał sobie, że w torturował Jacek W. ( też w domu Adama S.), a ofiara nie przeżyła tortur.Gdzie słyszał tę wersję nie powiedzial, a sędziowie nie byli zainteresowani.
3.  zeznanie Jarosława R. (odwołane na rozprawie). Swiadek zeznał w śledztwie, że po znalezieniu głowy w jeziorze Jacek W. mówił, że to niemożliwe, że jest to głowa Tomasza S.  Sędziowie orzekli, iż świadczy to o dokładnej wiedzy Jacka W. na temat zabójstwa i rozkawałkowania zwłok.
Powyżej przedstawione „metody“ dowodzenia winy, a także inne takie  przypadki znane z mainstream mediów i ze stron internetowych walczacych z bezprawiem sądów uprawniają twierdzenie, że sędzia polski może orzec, że ziemia jest płaska i ten krażek leży na plecach trzech słoni czy żólwi i to orzeczenie uzasadnić, a przy odwołaniu sięod tego orzeczenia, prawdopodobieństwo, że sąd odwoławczy nie uzna tego orzeczenie za zgodne z zasadami logiki, wiedzy i doświadczenia życiowego, a także zdrowego rozsądku jest mniejsze niż prawdopodobieństwo wygrania na loterii. Ewentualna kasacja w SN ma takie same szanse. 
Twierdzenie, iż “…sędzia wydając wyrok musi (w przeciwieństwie do przysięgłego) przygotować jego uzasadnienie… sędzia, choć przekonany (np. niedopuszczalnym dowodem) o winie oskarżonego, wyda wyrok uniewinniający ze względu na brak argumentów, których mógłby użyć w uzasadnieniu decyzji odwrotnej..”.[1]i ten obowiązek uzasadniania ma nas chronić przed arbitralną, absurdalną czy bezprawną oceną dowodów jest taką samą bajką jak wszystkie inne gwarancje konstytucyjne i procesowe rzetelnego procesu.
Jak wykazalam powyżej, każdy absurd da się udowodnić i uzasadnić w polskim sądzie.
Kontrola apelacyjna swobodnej oceny dowodów jest zwykłą fikcją – vide fragment uzasadnienia SA w tej sprawie.
“(...zarzuty)sprowadzają się do obrazy przepisów prawa procesowego, także błędu w ustaleniach faktycznych, w istocie zmierzają do podważenia wiarygodności zeznań głównych świadków, które stały się podstawą ustaleń faktycznych sądu meriti. W ocenie zaś Sądu Apelacyjnego dokonana przez sąd Iinstancji analiza i ocena przeprowadzonych dowodów… zasługuje na aprobatę(...)”
Spektakularny przykład tej fikcji - zastosowaniezasadyrozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego (in dubio pro reo) na przykładzie orzeczenia w tej samej sprawie - Sądu Apelacyjnego w Białymstoku przez sędziów Tamarę Grygoruk, Andrzeja Czapkę, Jacka Dunikowskiego i Nadzieję Surowiec, przy udziale prokuratora PA w Białymstoku. Małgorzaty Gasińskiej-Werpachowskiej – sygnatura akt II aKA 333/03
Sędziowie poddali ocenie fragmenty zeznania świadka anonimowego, relacjonujący rozmowę z Damianem D., która miała miejsce w szpitalu aresztu śledczego. Damian D. czekał na przeniesienie do szpitala psychiatrycznego na obserwację. Podczas tej obserwacji biegli stwierdzili, iż jest on chory psychicznie i nie może odpowiadać za zabojstwo Tomasza S.
Swiadek anonimowy zeznał w czasie śledztwa:
„...mówił, że wcześniej u tego co urwało mu nogę pracowal w ogrodzie...Uważał go za bliskiego kolegę, przyjaciela, ale zabójstwa podjął się nie z przyjaźni, ale dla pieniędzy, bo mu ich brakowało. Opowiadał, że załatwił sobie wcześniej papiery psychiatryczne, symulując chorobę...Ten, kto zlecił zabójstwo chciał się zemścić za utratę nogi...D. mówił, że o zabojstwie wiedząAnucha, Czarny, Jacek, Siwy i byly to osoby, które znały okoliczności zabójstwa, ale nie wie czy brały w nim udział.Wymieniał też osobę o ps. Student, o imieniu Marek, że to jego wspólnik...Przypominam sobie, że zwłoki przewieźli w jakieś odległe miejsce...zlecił zabójstwo, razem z tym mężczyzną bez nogi innej osobie, ale z jakichś powodów to nie wyszło i zabójstwa dokonał sam
Świadek podał również, że w domu mężczyzny bez nogi był lombard, a siostra żony Damiana D, była konkubiną tego mężczyzny.
Sędziowie SA doszli do wniosku, iżsędziowie J.Sowul i W.Malec popełnilibłąd oceniając te zeznania iustalili, iż Krzysztof A. zlecił zabójstwo Tomasza S., jak również uznali, że dowód z tego zeznania jest przesądzający, aby uznać, że Jacek W. brał udział w zabójstwie.
Uzasadnienie: „...stwierdzenie świadka ...na polecenie mężczyzny, któremu bomba urwała nogę…  sa zbyt ogólne, a nadto sprzeczne z innymi dowodami. Oparcie zaś w swoim rozstrzygnieciu na tego rodzaju pośrednim dowodzie byłoby więc sprzeczne także z zasadą określoną w art. 5 & 2 tj. tłumaczenia wątpliwości na korzyść oskarżonego...”
Gdyby powyższe ustalenie sędziów SA było prawdziwe, to prawdziwe byłobyrównocześnie twierdzenie, iż w Suwałkach była tak duża ilość mężczyzn, którym nie tylko bomba urwała nogę, ale również:
§ w ich domach mieszczą się lombardy,
§ Damian D. pracował u nich w ogrodzie,
§ a ich konkubiną byla szwagierka Damiana D
że sędziowie SA, nie mieli wyjścia i musieli uznać, że powyższe cechy identyfikacyjne są tak ogólne, że nie mogą stwierdzić o kim mówił świadek.
W swietle tak daleko posuniętej ostrożnościsędziów SA w ocenie cech identyfikacyjnych i uznanie podanych cech za „zbyt ogólne“, niezrozumiałe jest dlaczego oceniając ustalenia dotyczące identyfikacji Jacka W. i Marka J. uznali, że wspomniany przez świadka jeden raz „Jacek“ i wspomniany dwa razy „Marek“ nie jest określeniem ani troszkę „zbyt ogólnym“. Z tego wnioskuję, iż w Suwałkach nie było ani jednego osobnika o imieniu „Jacek“, oprócz Jacka W., (który nawet nie mieszkał w Suwalkach, a w Olsztynie.) i ani jednego osobnika o imieniu„Marek“oprócz Marka J.
Co więcej, sędziowie ci uznali, iż część zeznania  „...o zabojstwie wiedząAnucha, Czarny, Jacek, Siwy i były to osoby, które znały okoliczności zabójstwa, ale nie wiem czy brały w nim udział…jest (jak słusznie ustalili sędziowie sądu I instancji)- przesądzająca w uznaniu, że Jacek W. brał udział w zabójstwie Tomasza S. Dlaczego akurat tylko „Jacek“, a nie inni wymienieni przez świadka? Tego sędziowie nie wyjaśnili w uzasadnieniu.
Ustalenia sędziów SA w tej kwesti są nie tylko przeprowadzone z pominęciem zasad logicznego myślenia, wiedzy i doświadczenia życiowego i zdrowego rozsądku, ale również rażąco naruszają inne zasady procesowe.
Ocena zeznań świadka icognito miałacechy zasady ogólnej, co oznaczało, iż sędziowie mieli obowiązek zastosować ją do wszystkich oskarżonych, oceniając ten dowód w tym samym zakresiemożliwości identyfikacji osób, na podstawie informacji w zeznaniu.
Nie mogli więc sędziowie uznać cech identyfikacyjnych oskarżonego Krzysztofa A. za niewiarygodne, przy   równoczesnym uznaniu ich wiarygodności w tym samym procesie, wobec Jacka W. i Marka J. przy identycznych przesłankach faktycznych i prawnych.
Samo decyzja zastosowania zasady in dubio pro reo przy ocenie zeznań świadka anonimowego przez sędziów SA była nieprawidłowa. Zasada ta ma zastosowanie dopiero wówczas, gdy zostały wyczerpane wszystkie możliwości poznania stanu faktycznego.
Analizując ocenę zeznań świadka anonimowego przez sędziów sądu meriti, błędy tej oceny sa diametralnie różne od tych jakie „zauważyli“ sędziowie SA.
Zeznanie to nie powinno być w ogóle dowodem w tej sprawie, ponieważ:
§ Damian D. wkrótce po tej rozmowie ze świadkiem został uznany za psychicznie chorego i nie odpowiadał za zabójstwo Tomasza S.
§ Jeżeli po rozmowie ze świadkiem Damian D. był uznany za chorego psychicznie, był też uznany za chorego psychicznie przed rozmową ze świadkiem, podczas zabójstwa Tomasza S. to jest oczywistym, iz był też chory psychicznie podczas tej rozmowy. K.p.k. wyklucza uznanie za dowód zeznań osób chorych psychicznie, a więc również zeznań relacjonujących rozmowę z osobą chorą psychicznie.
§ sędziowie SO nie przesłuchali świadka incognito na rozprawie i swoje ustalenia oparli na ujawnionych na rozprawie zeznaniach świadka ze śledztwa, a więc nie zastosowali zasady bezposredniości.
§ zeznania świadka nie były dowodem pierwotnym, świadek relacjonował rozmowę z Damianem D. Nie miał żadnej niezależnej wiedzy na temat zabójstwa Tomasza S. i osób z tym zabójstwem związanych,  ponad to co twierdził, że usłyszal od Damiana D.
Nawet uznając wbrew przepisom prawa procesowego to zeznanie za pełnowartościowy dowód :
§ Nie mogli też sędziowie SO ustalić, iż Krzysztof A. zlecił zabójstwo, bowiem żadne inne dowody nie potwierdzały zeznań świadka icognito. Przepytanie na tę okoliczność świadka było niemożliwe, ponieważ nie stawił się na rozprawę.
§ Nie mogli sędziowie SO ustalić z tego zeznania, że wspomniany w nim raz „Jacek“ to Jacek W. bez potwierdzenia w innych dowodach. Przepytanie na tę okoliczność świadka było niemożliwe, ponieważ nie stawił się na rozprawę.
§ Tym bardziej nie było zgodne ze stanem faktycznym ustalenie sędziów sądu meriti, iż „Jacek“ brał udział w zabójstwie, ponieważ świadek nic takiego nie zeznał.
§ W tym kontekście absurdem jest ustalenie, że to zeznanie jest przesądzającym o udziale Jacka W. w zabójstwie.
Przedstawione w ostatnich trzech odcinkach mity i hity III władzydotyczące zasad procesowych dowodzenia, unaoczniają z porażającą jasnością, jak rażąco łamią prawo sędziowie.  Każdy kto narusza prawo jest przestępcą.Czym więc róznią się sędziowie od tych, których osądzają? Nie moralnością, nie zasadami etycznymi i nie przyzwoitością, bo przecież opisane powyżej metody dowodzenia winy oskarżonych nie są ani moralne, ani etyczne, ani nie świadczą nawet o zwykłej ludzkiej przyzwoitości sędziów. Róznica polega na tym, że przestępstwa sędziów włącznie ze zbrodniami sądowymi są popełniane w imieniu Rzeczpospolitej, przy użyciu i wykorzystywaniu autorytetu wymiaru sprawiedliwości i imunitetu sędziowskiego. Pospoliciprzestępcy odpowiadają za swoje przestępstwa, a często i za te, które sędziowie fałszywie im udowodnią, natomiast przestępcy w togach są bezkarni absolutnie.
Niestety tragedią jest, iż całe środowisko prawnicze, robi wszystko, aby problem zbagatelizować, zamieść pod dywan, czy zgrabnie odkręcić kota ogonem. Już sam fakt, ze nikt nie nazywa rzeczy po imieniu, uciekając się  do żałosnych eufemizmów, jest jednoznaczny.  Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski w wywiadzie dla „Przeglądu“ powiedział miedzy innymi o błędach prokuratorów i sędziów:
“…To prawda, pytanie tylko, czy zrobił wszystko, aby się nie pomylić, czy może prowadził postępowanie na zasadzie „byle odwalić”. Za pomyłki należy ponosić odpowiedzialność, a prawo do błędu nie jest nieograniczone. Trudno sobie wyobrazić, by kierowca czy pilot, który spowodował ciężki wypadek, zasłaniał się tym, że miał prawo do błędu. Podobnie traktuję sędziego i prokuratora. To są zawody zaufania publicznego i wielkiej odpowiedzialności. Uważam, że to wstyd, iż Polska należy do liderów pod względem spraw przegrywanych w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. W końcu płacą za to podatnicy. Takie przykłady jak historia Janusza Lewandowskiego, obecnego unijnego komisarza do spraw budżetu, który 14 lat był podejrzanym i oskarżonym, są żenujące…”
Dobrze powiedziane! Ale, ale…następne pytanie:
Czym są spowodowane błędy i nieprawidłowe działania ludzi mających strzec praworządności?

Przyczyny są różne, nie wszystkie obciążają prokuraturę i sądy. Jeśli świadek kłamie, ktoś tworzy fałszywe dowody wyglądające jak prawdziwe, do oceny których z całą powagą podchodzą prokuratorzy i sędziowie, nie można mówić o ich błędach. Świadek, który z premedytacją kłamie, może doprowadzić do skazania osoby niewinnej – i trudno w każdej sytuacji winić za to sąd.”[2]
Tutaj wymiękłam! Panie profesorze prawa, po cóż nam więc w ogóle sądy i procesy sądowe? Po co ta mitręga przeprowadzania postępowania dowodowego? Czy nie jest faktem, iż prawo procesowe nie dopuszcza skazania kogokolwiek na podstawie zeznania jednego świadka, bez przeprowadzenia postępowania dowodowego? Żeby przeprowadzić takie postępowanie trzeba mieć jakieś dowody, które potwierdzą lub zaprzeczą zeznaniom świadka, a rzetelne postępowanie dowodowe prokuratora i sędziów ujawni kłamstwa świadka. Chyba, że jak sam profesor powiedział, nie zrobili wszytkiego (jak wyżej), żeby się „nie pomylić“!
Co do tego „kogoś“ co to może „tworzyć fałszywe dowody wyglądające jak prawdziwe“ to nie tylko zdrowy chłopski rozum mi podpowiada, ale też z autopsji wiem, że poza właśnie prokuratorami i sędziami, lub przy ich pomocy – takich możliwości nie ma nikt. Praktycznie niemożliwym jest, aby prokurator czy sędzia podchodząc „z całą powagą do oceny dowodów“i stosując wszystkie zasady dowodzenia, dał się nabrać na „stworzony przezkogoś falszywy dowód“. Opisałam ten mechanizm w detalach w tej serii.
No i ten kawałek
Nastąpił właśnie zaskakujący zwrot w sprawie zamordowania gen. Papały. Czy skoro teraz odrzucane są wątki, które starano się udowodnić przez kilkanaście lat, oznacza to, że wcześniej popełniono rażące błędy?
W sprawach karnych tak się zdarza. …Byćmoże więc i wątek zamordowania generała przez złodzieja samochodu okaże się tym właściwym...Ta wersja jest zdecydowanie bardziej wiarygodna od wcześniejszych...” (sic!)
W tym samym numerze “Przeglądu“ na pytanie: „Czy można zmniejszyć liczbę pomyłek sądowych i prokuratorskich?“, były szef MSWiA Janusz Kaczmarek powiedział:
To trudne pytanie. Każdy chciałby, aby nie było żadnych pomyłek, jednak statystyka pokazuje, że 8% uniewinnień bierze się ze złego przygotowania materiału dowodowego...“
Nie wiem skąd p. Kaczmarek wziął te statystyki, mam natomiast pytanie – te pozostałe 92% uniewinnień jaką miały podstawę? Bo jakoś niewiele jest innych możliwości !
Z cyklu MITY I HITY III WŁADZY
1 . http://biolawgy.files.wordpress.com/2011/03/efekt-niedopuszczalnych-dowodc3b3w_b_kucharzyk.pdf
2. http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/nadgorliwi-niesprawiedliwi-rozmowa-prof-zbigniewem-cwiakalskim