Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawiedliwość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawiedliwość. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2019

Sens prawa, krystalizuje się w sędziach. Gwarancje konstytucyjne - mity i hity.



Cz. 3 Niezawisłość i bezstronność sędziów

Legendarny Sędzia Witold Hausner twierdził; - Poziom  " jakości " sądownictwa jest kamieniem probierczym dla etyki narodu i całego sensu prawa, które żyje w narodzie, a które  krystalizuje się  w sędziach.


W Polsce mamy problem z tą krystalizacją całego sensu prawa w sędziach.

Kiedy polski  obywatel staje przed polskim sądem, ma nie tylko teoretyczne prawo do sprawiedliwego procesu i przestrzegania innych jego praw i wolności - ma również teoretyczne prawo do ich egzekwowania od sądu, który jest teoretycznie gwarantem tych praw. W praktyce zbyt często te gwarancje okazują się fikcją.

Podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów we wrześniu 2016r. kilku sędziów deklarowało „to na nas opiera się demokracja”.

Ja widzę tę ostoję i gwaranta demokracji delikatnie ujmując  mniej optymistycznie .

Niemal wszystkie decyzje instytucji i organów państwa  naruszające prawo i krzywdzące obywateli wydane przez organy ścigania, komorników, izby skarbowe, izby celne, ZUS  i inne instytucje państwowe znajdują swój finał w sądach powszechnych. Sądy to nie jest tylko instytucja karząca obywatela za przestępstwa. Sądy są także instytucją, w której obywatel staje na równi z organami państwowymi i walczy o swoje racje i prawa. Niestety, ta walka jest zbyt często, by nie powiedzieć zwykle skazana jest na niepowodzenie, ponieważ sądy nie bronią obywatela z taką samą pasją przed arbitralnością i samowolą  władz i instytucji państwa -  z jaką egzekwują prawo do karania obywatela.

Dla wymiaru sprawiedliwości nie ma znaczenia, czy decyzje sędziów są wynikiem korupcji, niedopuszczalnych układów, kolesiowstwa, nepotyzmu – czy też  rzetelności, bezstronności i niezawisłości. Czy decyzja została podjęta zgodnie z prawem, czy rażąco naruszyła prawo. De facto sędziowie en masse  nie ponoszą żadnej moralnej i dyscyplinarnej odpowiedzialności za merytoryczną jakość wyroku, za zgodność decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną, innymi słowy mają niemal absolutną pewność bezkarności. Kontrola instancyjna zbyt często ogranicza się do podtrzymania orzeczenia I instancji, a w uzasadnieniu decyzji trudno doszukać się merytorycznej i zgodnej z zasadmi logicznego myślenia, wiedzy i zdrowego rozsądku odpowiedzi czym sąd odwoławczy kierował się odrzucając odwołanie.  Niezawisłość, na którą się powołują jest nieobecna w wielu salach sądowych, ponieważ nie jest powiązana z odpowiedzialnością i nie jest rękojmią bezstronności sędziów. To nie brak oficjalnych gwarancji prawnych, ale  bezprawność praktyk sądownictwa i organów ścigania, za które nikt nie ponosi odpowiedzialności budzi niepokój i sprzeciw społeczeństwa w Polsce.

Oczywistym jest, że dla wspólnego dobra obywateli i  dobra kraju sędziowie muszą być niezawiśli i bezstronni. Niezawisłość sędziów nadaje sens bytu wymiarowi sprawiedliwości.  Dzisiaj ten wymiar zbyt często  pozbawiony jest tego sensu a ten wymiar przypomina u nas rosyjską ruletkę. 

Konstytucja na koszulkach obrońców praworządności, a nawet niektórych czynnych sędziów nie zmieni  zadziwiającego i porażającego faktu, że  część sędziów 30 lat od transformacji nie rozumie pojęcia niezawisłości! Są sędziowie, dla których niezawisłość zwyczajnie jest synonimem absolutnej bezkarności. Dla części   sędziów jest danym im bezkondycyjnie przywilejem,  inni uważają, że niezawisłość jest jak rzecz, którą można dostać lub sobie wziąć. Należy do nich Sędzia z najwyższej półki, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis Irena Kamińska. Podczas konferencji zorganizowanej w listopadzie 2014r. przez to stowarzyszenie i Krajową Radę Sądownictwa Sędzia przekonywała sędziów, że będziemy mieli tyle niezawisłości, ile sobie weźmiemy.[i] Owacje sędziów po wystąpieniu Sędzi wskazują, że ta grupa nie jest mała. A przecież nikt nie daje sędziom niezawisłości, nie mogą jej sobie wziąć i nikt (tym sędziom, którzy ją posiadają)  nie może jej zabrać!

Niezawisłość to stan świadomości i ducha sędziego.  Nie dostaje jej sędzia wraz z nominacją sędziowską. Sędzia musi systematycznie pracować nad sobą, aby osiągnąć niezawisłość i bezstronność.  Jest tylko jedno ale... aby sprostać temu wyzwaniu, sędzia  musi posiadać odpowiednie cechy osobowości i predyspozycje  intelektualne. Należy tu wymienić kilka takich cech - możliwie najwyższy poziom etyczny i moralny oraz samoświadomość co doniosłości znaczenia niezawisłości i bezstronności w służbie sędziowskiej. Ponadto, by wymienić kilka innych ważnych - poczucie misji, godność, odpowiedzialność, odwaga cywilna i silna wola, prawość, obowiązkowość, rzeczowość, wysoka kultura osobista, szeroka wiedza ogólna, odporność psychiczna, rzetelność, uczciwość, przyzwoitość, umiejętność samokrytyki, ludzka życzliwość dla wszystkich uczestników wymiaru sprawiedliwości, wrażliwość i otwartość na drugiego człowieka, i niezwykle ważne  doświadczenie życiowe.  To te cechy i predyspozycje są niezbędne, aby pełnić służbę sędziowską i odbudować etos sędziego. Zadne  szkoły sędziów, kodeksy etyki tego  tego nie nauczą i nie zmienią (Kodeksks etyki zawodowej sędziów obowiązuje dekadę z okładem i zmian na lepsze nie widać, a śmiem twierdzić, że jest wręcz gorzej). 

Oczywiście państwo ma obowiązek zapewnić sędziemu gwarancje formalne niezawisłości poprzez odpowiednie uregulowania w Konstytucji i ustawach i mechanizmy ich  przestrzegania.  

Każdy sędzia w czasie służby będzie popełniał błędy i  będą one krytykowane, ale tylko odpowiedzialny sędzia,  otwarty na uzasadnioną krytykę i posiadający wyżej wspomniane predyspozycje, będzie uczył się na swoich błędach i osiągnie niezawisłość. To ten mechanizm -  powiązania niezawisłości z odpowiedzialnością – zapewnia klientom sądów bezstronnych sędziów. Bez niej sędzia nie może wypełniać swoich funkcji. Sędziowie, którzy bezrefleksyjnie domagają się niezawisłości, a równocześnie nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje działania przed społeczeństwem, nie zdobędą  zaufania i szacunku  i nie osiągną niezawisłości, o której tyle mówią. 

Faktyczna  niezawisłość zależy od posiadania przez sędziego wspomnianych powyżej  cnót, a legitymizowana  jest zachowaniem i działaniem sędziego  tak na sali sądowej jak i poza nią, które  materializują się w jego bezstronnych i zgodnych z literą prawa decyzjach!  I te zachowania znajdą odzwierciedlenie w postrzeganiu  niezawisłości i bezstronności sędziego - przez klientów sądu i społeczeństwo.

Tymczasem obywatele zbyt często zamiast spotkania III stopnia z godnymi tego zaszczytnego tytułu niezawisłymi i bezstronnymi sędziami, mają do czynienia z sędziami, którzy nimi pogardzają, uważają ich za niższą kastę, wykazują brak kultury osobistej, ale co najważniejsze  żąglując, manipulując i nierzadko łamiąc  prawo naruszają  konstytucyjne prawa klientów sądu do rzetelnego procesu.

Ci sami klienci sądów słyszą i czytają w mediach powtarzane jak mantra zapewnienia  sędziów i różnej proweniencji autorytetów, także prawnych  – że  Konstytucja i ustawy gwarantują  niezawisłość sędziowską,  mamy też przecież kodeksy i inne ustawy i o co  chodzi? Tyle tylko, że te gwarancje konstytucyjne i ustawowe niezawisłości i prawo, któremu sędzia podlega – powtórzę jeszcze raz - dopóki nie zmaterializują się w działaniach sędziów na salach sądowych, bedą fikcją. I tutaj nic się nie zmieniło od dekad. Tak było za wszytkich  rządów po transformacji i tak jest dzisiaj.

Gwarancje niezawisłości  mają zapewnić klientowi sądu, że jego sprawa zostanie rozpatrzona zgodnie z prawem przez bezstronnego sędziego, a dla sędziów prawo i ich  niezawisłość jest drogowskazem, aby dojść do tego celu. Wszyscy zapewniający o niezawisłości sędziów dyskretnie milczą o niezbędnym warunkach, o których wspomniałam, a które muszą być wypełnione aby ją osiągnąć  - po pierwsze predyspozycje intelektualne i charaktelogiczne i odpowiedzialność moralna i przed prawem  sędziów -  materializujące się w przejrzystości  i  jakości działań sędziów i dyscyplinowaniu tych  sędziów, którzy sprzeniewierzają się prawu i  naruszają Kodeks  Etyki.  I po drugie gotowość poniesienia odpowiedzialności przez sędziego za jego działania i decyzje.
                                                                                       
Złotouści hipokryci  opierają swoją propagandę na  założeniu, że odbiorcy tejże to głupki -  nie mają kultury prawnej, a wielu nie ma wyższego czy nawet średniego wykształcenia i nie rozumieją takich pojęć jak niezawisłość. Te założenia być może są prawdziwe w jakiejś części, ale wnioski wyciągane z nich są błędne. Dlaczego? W telegraficznym skrócie.

Po pierwsze to państwo jest odpowiedzialne za edukację prawną, za poziom kultury prawnej swoich obywateli, a więc przede wszystkim właśnie ci odpowiedzialni to  wymiar sprawiedliwości i korporacje prawnicze. Tutaj  nieużytki do zagospodarowania. Dodam, że młodzież szkół średnich poznaje  wprawdzie działanie systemu sprawiedliwości, ale tyko  jak powinno być, a nie jak jest – czyli nie mają pojęcia o  problemach i przeszkodach w praktycznym dochodzeniu do sprawiedliwości  jakie napotyka obywatel.

Po drugie tysiące obywateli w tym młodzieży  codziennie pobiera praktyczne  lekcje obywatelstwa i demokracji podczas  spotkań z sądami, policją, prokuraturą, służbą więzięnną, kuratorami, etc. Te doświadczenia i wnioski z nich wyciągane  pozostają w dysharmonii z teorią nauczaną w szkole i  medialnymi przekazami  sędziów i autorytetów. 

I po trzecie według badań  psychologów już dzieci poniżej 2 roku życia wykazują niepokój i oburzenie  na niesprawiedliwość i nierówność traktowania. 6-letnie dziecko zwykle  ma już wykształcone poczucie sprawiedliwości i równości.

Obywatel nie musi znać definicji niezawisłości sędziowskiej, może nie wiedzieć co to w ogóle jest.  Nie musi być znawcą kodeksów i niuansów interpretacji prawa.   Natomiast zakładanie, że dorośli i doświadczeni obywatele w sądzie (klienci czy publiczność) nie mają intuicji i poczucia sprawiedliwości, są ślepi i nie  widzą, są głusi i nie słyszą, kiedy sędzia  faworyzuje jedną ze stron, kiedy nierzadko demonstruje pogardę  dla klienta i prawa, zdarza, że demonstruje  brak elementarnej  kultury osobistej, nie  zachowuje zasad zwykłej uczciwości i przyzwoitości
-  jest wyrazem, pychy, arogancji, krótkowzroczności, oderwania od realiów i właśnie braku odpowiedzialności.

Dla Trybunału w Strasburgu w ocenie bezstronności sędziów  jednym  z  testów jest podniesiony do zasady, sens orzeczenia Sędziego lorda Hewarta  w sprawie R v Sussex Justices (1923r.) dotyczącej bezstronności sędziego.  - sprawiedliwość nie tylko musi być wykonana i spełniona, ale musi być wyrażnie widoczna (dla społeczeństwa  i stron postępowania) jako rzeczywiście  i niewątpliwie wykonana i spełniona.

Bardzo niskie zaufanie społeczne do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku do sędziów en masse w Polsce nie bierze się znikąd. Nie bierze się z nagonki medialnej na sędziów,  z doniesień medialnych o pospolitych przestępstwach promilowej grupy sędziów.  Nie bierze się też  z niezrozumienia pojęcia niezawisłości przez obywateli, czy też z niezadowolenia z wyroków.  I nie  bierze się z doniesień medialnych o jednostkowych przypadkach „pomyłek” sądowych. Brak zaufnia do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku dla sędziów en masse to właśnie przede wszystkim opinia tysięcy klientów i obserwatorów procesów, którzy nie widzieli sprawiedliwości wykonanej i spełnionej.   

A szerzej ma swoje źródło po pierwsze  w fatalnej jakości orzecznictwa (merytoryczna jakość orzeczeń,  brak zgodności decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną) czyli kolokwialnie niesprawiedliwe wyroki. Po drugie w zachowianiach sędziów na sali sądowej i poza nią – arogancja,  pycha,  nieznajomość i  oderwania od realiów życia obywateli i  brak odpowiedzialności. Po trzecie brak komunikacji z klientami sądów i społeczeństwem (brak uzasadnień decyzji podczas procesu - tj. odrzucenie wniosków dowodowych, nałożenia kar porządkowych itp, brak rzeczowych uzasadnień wyroku – gdzie klient nie może doszukać się nawet jakie ustalenia faktyczne były podstawą decyzji, etc). Zastępy złotoustych autorytetów i  sędziów  ogłupiających  społeczeństwa bajką  o niezawisłych sędziach i milcząc o rzeczywistości  nie jest komunikacją, a jest zwykłą propagandą.

Jeszcze raz wracając do Kongresu Sędziów, tylko kilku prelegentów z około 50 poświęciło większą część swoich 3 minutowych wypowiedzi  klientom sądów,  obronie ich praw gwarantowanych w Konstytucji  i służbie społeczeństwu w ochronie demokracji. Generalnie kongres miał symboliczny wymiar i  skupiał się jak zwykle w takich gremiach na interesach i prawach sędziów.  Profesor Rzepliński b. Prezes TK zwracając się do zagranicznych gości kongresu potwierdził tę konstatację ; „My jako polscy sędziowie jesteśmy także europejskimi sędziami tak  jak Wy. To jest nasz wspólny wizerunek i nasza wspólna odpowiedzialność obrony naszej pozycji i naszej służby”.


Nieszczęściem dla wymiaru sprawiedliwości i tysięcy klientów sądów były i są nieporadne, nieprzemyślane i kozackie próby reform wymiaru sprawiedliwości przez „dobrą zmianę”.  I nie chodzi tutaj o nagły brak prawodządności w Polsce po zmianach legislacyjnych w ustawach o SN, KRS etc. lansowany przez opozycję totalną, część sędziów i autorytetów,  bowiem tej praworządności  nie było w Polsce przez ostatnie 3 dekady, czyli niezależnie od rządzącej koalicji.  Papierkiem lakmusowym praworządności była, jest i będzie jakość (sprawiedliwość) decyzji sędziów.  To jest papierek lakmusowy praworządności w Polsce. To właśnie postępujący upadek  władzy sądowniczej był asumptem do tych nieszczęsnych i  nieudanych i upadłych  reform.

Ani na jotę nie zmieniło to sytuacji klientów sądów na lepsze, a w przypadku wielu wręcz przeciwnie. Część sędziów po „zwyciestwach” z „reformą” czuje się jeszcze bardziej bezkarna. Ta „walka” z  „reformami” pokazała też malość, brak „właściwości”  części sędziów. Z  pasją  niegodną sędziego włączyli się w  walkę polityczną po obydwu stronach barykady.  Publiczne wypowiedzi wielu sędziów i tych w stanie spoczynku i tych pozostających w czynnej służbie, ewidentnie kwalifikujące się do wdrożenia postępowań dyscyplinarnych  nie wywołują żadnych reakcji instytucji stojących na straży praworządności.  Obawiam się, że przez następne  dekady nie znajdzie się odważny rząd czy to „po prawicy czy po lewicy”,  aby spróbować jakichkolwiek reform w wymiarze sprawiedliwości.  I to jest tragedia.  

Stan polskiego wymiaru sprawiedliwości wspaniale podsumowała prof. Ewa Łętowska: "Młyny sprawiedliwości nadal mielą i ryczą, tylko bez ziarna, na jałowym biegu"

Czy możliwe jest  rzucenia  ziarna na żarna i  włączenie biegu? 


[i] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosciednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy[i] Dr Artur Zurawik. Refleksje o etyce zawodowej sędziów-„” Moralność rozumiana jako jako zbspołecznego, opartego na wzajemnej przychylności „
[i] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosci-jednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy

poniedziałek, 23 lipca 2012

Sejmowi obrońcy sprawiedliwości/praw człowieka w akcji




Kilka dni temu Aneta Mrugła zamieściła na Facebook informację i link do zapisu posiedzenia Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka /nr 33/ z dnia 26-06-2012, gdzie przedstawiła sprawę św. pamięci Doroty Mrugały zmarłej w zeszłym roku w areszcie.

Sprawa to i tragiczne i bulwersująca.

Niestety Aneta Mrugała nie miała więcej szczęścia, niż inni pokrzywdzeniu występujący ze swoimi sprawami przed tą Komisją.

Komisja tym razem obradowała pod przewodnictwem posła Jerzego Kozdronia (PO), zastępcy przewodniczącego Komisji oraz posła Stanisława Piotrowicza (PiS), też zastępcy przewodniczącego Komisji.

Na tym posiedzeniu Komisja   “zrealizowała następujący porządek dzienny:” - informacja na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania.

W tym samym czasie, kiedy Komisja “realizowała” punkt swojego programu - przepraszam porządku dziennego, w Sejmie odbywała się dyskusja na temat zmiany ustawy o zgromadzeniach.

Dlaczego w dyskusji nad tak istotną ustawą dotyczącą praw człowieka, nie uczestniczyli sejmowi fachowcy od tychże praw? Planowanie w tym samym czasie posiedzenia Komisji, co tak ważne dla suwerena posiedzenie Sejmu, jest oburzającym i niedopuszczalnym brakiem respektu dla tegoż suwerena. Stawia to też pod wielkim znakiem zapytania jakość pracy naszych posłów tak w samej  Komisji jak i na sali obrad parlamentu.
Wielu posłów udziela się w pracach kilku Komisji. Vide Przewodniczący  w tej Komisji, poseł Jerzy Kozdroń, spiesz przewodniczyć Komisji Kodyfikacyjnej ( także kilku innych posłów) i miał nadzieję, że szybko odwali się program dnia na tym posiedzeniu.

Poseł Jerzy Kozdroń dał do zrozumienia, iż ewentualne wysłuchanie Anety Mrugały nie wynikało z chęci pochylenia się członków Komisji nad tragedią rodziny Mrugałów, czy  z chęci poznania powszechnych praktyk w stosowaniu aresztu tymczasowego, ale li tylko i wyłacznie z “dobroci “ Przewodniczącego komisji...dla posła Jaworskiego.

Co to strony merytorycznej, to sam problem przedstawiony w porządku dnia - informacja na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania, był jakimś nieporozumieniem. Wskazywał na brak podstawowej wiedzy szefów Komisji na temat problemów związanych ze stosowaniem aresztu tymczasowego. Takie zawężenie tematu nie tylko do przedłużających się terminów, ale do przede wszystkim  kuriozalnego ograniczenia  tylko do informacji, czyniło samo posiedzenie Komisji zbędną stratą czasu. Takie informacje na prośbę Komisji mogły przesłać  zaangażowane podmioty.

Co  do meritum - Trybunał w Strasburgu,  po ponad 170 sprawach o nieuzasadnioną przewlekłość tymczasowego aresztowania  przegranych przez Polskę powoli wymusił polepszenie sytuacji w tej kwesti.

Dlatego też zaproszeni - Prokurator Generalny Andrzej Seremet i Podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Grzegorz Wałejko nie mieli problemu z zarzuceniem Komisji statystykami, z któych oczywiście wynikało, ze terminy aresztowań nie wydłużają się, a wręcz przeciwnie skracają. Nie musieli nawet kombinować.

PG A. Seremet podkreślił też zasadnie, iż nie można całą winą za problemy z tymczasowymi aresztowaniami obciążać prokuratury, poniewaważ to sądy podejmują decyzje na wniosek prokuratora. O zaproszeniu przedstawicieli sądownictwa  Komisja nie pomyślała.

Obok przewlekłego, często wieloletniego stosowania aresztu, nagminnym jest stosowanie tegoż, w sytuacjach, kiedy można skorzystać z innych rozwiązań. Jeszcze bardziej bulwersujące i tragiczne jest bezpodstawne nadużywanie aresztu tymczasowego.

Podczas gdy w demokratycznych krajach areszt tymczasowy stosuje się tylko w wyjątkowych wypadkach  i nawet w przypadkach podejrzenia zabójstwa większość podejrzanych, a póżniej oskarżonych odpowiada z wolnej stopy, u nas każdy podejrzany – i złodziej czekolady w Tesco jak i zabójca lądują w areszcie, bez względu na dowody jakimi dysponuje (a często nie dysponuje) prokuratura. Taka polityka organów ścigania (występujących z wnioskami) i sądów (orzekających zastosowanie aresztu) jest niezrozumiała. Przecież to są kolosalne koszty utrzymania aresztowanych, obciążających cale społeczeństwo.

Ale głównym i tragicznym w konsekwencjach problemem są aresztowania nie mające podstaw prawnych. To są te „.. kierowane do sądów wadliwe wnioski…” jak to nazywa efemistycznie PG. I najczęściej niestety, prokuratorzy przywiązują się do swoich błednych tez i  podejrzeń i jak zachodzi potrzeba wprowadzają w życie powiedzenia Dzierżyńskiegoo i Wyszyńskiego – Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf i Nie ma niewinnych, są tylko źle przesłuchiwani – czyli jak  już aresztują delikwenta, no to trzeba coś na niego znaleźć i po latach w końcu,  różnymi metodami, niekoniecznie zgodnymi z prawem - znajdują. Taki jest najczęściej początek „pomyłek, błędów i niedoróbek“ wymiaru sprawiedliwości, o których tyle się mówi ostatnio.

Z formalnego punktu widzenia, zważywszy  na temat  programu dnia do odwalenia przez Komisję, zaproszeni przez posła Andrzeja Jaworskiego goście - Aneta Mrugała i jej narzeczony Łukasz Białkowski nie mieli nic do powiedzenia na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania”. Nie miał też w tej kwesti nic do powiedzenia jeden z założycieli ruchu Niepokonani Andrzej Żuromski,  zaproszony „oficjalnie“ przez Komisję.

Miał rację poseł Mariusz Kamiński twierdząc, że temat i formuła tego posiedzenia była nieprzemyślana i bez sensu.

Natomiast poseł Stanisław Piotrowicz wypowiadając się o podstawach prawnych tymczasowego aresztowania, nie bardzo rozumiał  problem i wyrażnie pomieszały mu się niektóre pojęcia.

Broniąc decyzji prokuratur w sprawie tymczasowego aresztowania,( nie wynikało z tej wypowiedzi – czy tych przedłużających się w lata, czy tych bezpodstawnych) doszukiwał się źródła zła w absurdalnym powszechnym oczekiwaniu od prokuratura, aby kierował akty oskarżenia , tylko wtedy gdy będzie pewność skazania. Czyli proste – to wina głupich obywateli!
Największą bolączka wymiaru sprawiedliwości według posła jest natomiast fakt, że na wyrok czeka się latami.  A do tego „..Trybunał w Strasburgu zasądza odszkodowania, nie wdając się w meritum sprawy, zasądza odszkodowanie tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś nie uzyskał wyroku w tak zwanym rozsądnym terminie…”

Poseł nie rozróżnia trzech różnych problemów, o których mówił a) niesłuszne aresztowanie, b) przewlekłość tymczasowego aresztowania ( bez względu na fakt czy jest ono zasadne, czy też nie) i c) przewlekłość procesu sądowego. Dziwi też i niepokoi dyletanctwo i niewiedza posła Piotrowicza (z-cy Przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości  i Praw Człowieka ) co do postępowania przed ETPC. Trybunał nie jest ani powołany, ani nie ma kompetencji do  rozpatrywania merytorycznie sprawy za polski sąd – nie ma więc co rozpaczać, że zajmuje się wyłącznie kwestią uzyskania przez kogoś wyroku w rozsądnym terminie – tego dotyczyły skargi! Na marginesie dodam, iż sprawy o przewlekłość procesu sądowego nie dotyczą tylko spraw karnych, ale też i to głównie spraw cywilnych i tymczasowe aresztowanie tych postępowań nie dotyczy.

Oczywiście ETPC rozpatruje również skargi dotyczące przewlekłości tymczasowego aresztowania, ale o tych nie wspominał poseł.

Trzeba pamiętać, iż większość śledztw w poważniejszych sprawach w Polsce ciągnie się latami i to  nie z powodu wyjaśniania wszystkich okoliczności sprawy. Główną przyczyną jest tunel vision prokuratorów. Najczęściej już w pierwszych tygodniach śledztwa wypracowują jakąś hipotezę i szukają dowodów na potwierdzenie tejże. Tak się działo przez 12 lat w śledztwie zabójstwa gen. Papały i dziesiątkach innych śledztw, które znamy z doniesień mediów. Tak też się dzieje w tysiącach innych śledztw, o których nic nie wiemy.

 Pisałam w poprzednich moich  tekstach o sprawie zabójstwa, w której prokuratura po roku (sic!) trwania śledztwa rozpoczęła przeszukiwanie terenu w okolicy znalezienia ciała i przesłuchiwanie okolicznych mieszkańców. W takim tempie podczas trzech lat trwania śledztwa, ani nie wyjaśniono wszystkich okoliczności, ani nawet podstawowych okoliczności ! I śledztwo nie trwało tyle czasu, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik i mieć pewność skazania! Spreparowanie dowodów, żeby się jako tako trzymały kupy wymaga czasu. Prokuratorzy nie muszą się martwić o pewność skazania, tę mają jak w banku na 98,2%,  sędziowie skażą, poprawią statystyki,  wstydu oszczedzą! To 1.8%? uniewinnień w sądach jest dobitnym potwierdzeniem  powyższych twierdzeń.

Poseł Piotrowicz twierdzi, że przed wojną z “…oskarżenia prokuratorskiego zapadało 30% uniewinnień…” i twierdzi, ze wynikało to z faktu niewyjaśniania wszystkich okoliczności przez prokuratorów i   nieposiadania pewności skazania. Moim zdaniem przyczyną leży gdzie indziej. Może przed wojną mieliśmy sędziów, którzy przestrzegali prawa, szanowali honor i swój i wymiaru sprawiedliwości, a dzisiaj mamy gumowe pieczatki potwierdzające każdy niemal akt oskarżenia – czyli te 98,2% !

Poseł pocieszył Andrzeja Żuromskiego, ze jego sprawa trwa tylko 5 lat, sa przecież tacy, których sprawy ciągną sie i 10 lat. Umknęło przy tym uwadze posła fakt, że Żuromskiemu uchylono areszt za kaucją. Gdyby nie miał tych 70 tys. kaucji,  to siedziałby w areszcie  bagatela - do dzisiaj – 5 lat.

Aneta Mrugała i jej narzeczony skorzystali z dobroci posła Przewodniczącego, chociaż czasu było niewiele, członkowie Komisji zniecierpliwieni, a Andrzej Seremet też nie miał już czasu, natomiast posłankę Ligię Krajewską... bolały uszy od wysłuchiwania za głośnych żali o tych aresztowaniach.

Najpierw do głosu dopuszczono  Łukasza Białkowskiego, który powiedział, że “…dowody, które zgromadził prokurator, były bezpodstawne i nie należało na ich podstawie stosować przedłużającego się aresztowania i poczyniono w tej sprawie tak wiele błędów, że my tak naprawdę po ośmiu latach nie wiemy, do kogo się mamy zgłosić. Po ośmiu latach śledztwa byliśmy w telewizji, w prasie, u adwokatów…Gdzie ci ludzie, którzy stają przed wielką machiną, gdzie napisane jest sprawiedliwość, mają jeszcze iść. Odpowiedzcie mi proszę państwo na to pytanie. Co dalej? …za tymi sprawami jest szereg, tysiące zniszczonych ludzi…”

Po tym wystąpieniu, poseł Piotrowicz doszedł do wniosku, iż „dobroć“ posła Kozdronia ma granice, a Komisja nie jest od rozpatrywania indywidualnych spraw. Zadał natomiast pytanie Prokuratorowi Generalnemu, czy relikt minionych epok(?) areszt wydobywczy nadal jest stosowany?

Andrzej Seremet zapewnił solennie posłów, powołując się na swoje 25 letnie doświadczenie, że areszty wydobywcze nie są stosowane.

Odnosząc się do wystąpienia Andrzja Żuromskiego i Łukasza Białkowskiego PG rzucił najpierw trochę marchewki: „...państwo mają rację, że postępowania zarówno w pana jak i pani matki sprawie, a w szczególności pana, trwają za długo. Postępowanie o dość prostą sprawę dowodowo i prawnie, która trwa sześć lat, jest obrazą wymiaru sprawiedliwości i trzeba użyć tych ciężkich słów, bo ja nie zwykłem ukrywać i chować głowy w piasek…”

I szybciutko złapał kij…

“…No, proszę państwa, jeżeli państwo w swoim programie osób pokrzywdzonych…dążycie państwo do tego, żeby wyeliminować z prawa polskiego możliwość skazania za tak zwane pomówienie, czyli oparcia się na jednym dowodzie, to państwo tak naprawdę nawołujecie do formalnej teorii dowodów, bo dziś korzystamy z zasady swobodnej oceny dowodów. Dziś i prokurator może oskarżyć, i sędzia może skazać wyłącznie na podstawie wypowiedzi jednej osoby i takie wyroki zapadają i nie zawsze są to wyroki niesłuszne...”

Uwadze Prokuratora Generalnego umknęło, żądanie przestrzegania przez prokuratorów przepisów kodeksu postępowania karnego, nie ma nic wspólnego  z  sugerowanym nagannym i  rewolucyjnym działaniem usunięcia zasady swobodnej oceny dowodów! Ci Panowie  nawołują tylko do uwzględnienia wszystkich dowodów i okoliczności  i dokonania ich oceny stosownie do wymogów art. 4, 5 § 2 i 7 kpk.

Albowiem, nie jest zgodne ze standardami tak polskiego kpk  jak i standardami określonymi w art. 6 ust. 1 i 3 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności,  oparcie oskarżenia i skazania dysponując tylko i wyłącznie jednym dowodem pośrednim jak twierdzi PG.

W przypadku postępowania przygotowawczego (gdzie te standardy są dużo liberalniejsze, niż w postępowaniu przed sądem) musi to pomówienie znaleźć potwierdzenie w innych dowodach bezpośrednich lub pośrednich, które logicznie zamykają się łańcuch zdarzeń i nawet jeżeli brakuje jakichś elementów (śledztwo czy dochodzenie trwa), to muszą one  wskazywać na, czy uprawdopadabniać winę podejrzanego w stopniu takim, aby zastosować ewentualnie  areszt tymczasowy.

To właśnie brak stosowania zasady swobodnej oceny dowodów jest przyczyną tragedi rodziny Mrugałów i Andrzeja Żuromskiego! Z ich wypowiedzi wynika jasno, że prokuratury nie oceniły dowodu z pomówienia swobodnie, a więc nie uprawdopodobniły winy podejrzanych. Proszę więc nie traktować nas jak ograniczonych umysłowo i zakładać, że obywatel nie jest w stanie pojąć co jest rzeczywiście swobodną oceną dowodów i odróżnić jej od oceny arbitralnej,  często wręcz absurdalnej, niezgodnej z zasadami logiki, wiedzy i zdrowego rozsądku. 

Pomimo krasomówstwa PG spin jest transparentny. Odwracanie kota ogonem i  atakowanie pokrzywdzonych. Prokurator Generalny stoi, na straży rzetelności i  praworządności w działaniu prokuratur i ma tak moralny jak i prawny obowiązek odpowiedzieć merytorycznie na podniesione zarzuty arbitralnego stosowania tymczasowego aresztowania, a nie tylko usprawiedliwiania i sankcjonowania bezprawia prokuratorów uciekając się do manipulowania faktami, pustej retoryki, sofistycznych  twierdzeń i banałów. Trzeba użyć tych ciężkich słów, kiedy Prokurator Generalny zwyczajnie chowa głowe w piasek, pomimo zapewnień że nie zwykl tego robić.


Wypowiedź Anety Mrugały i jej przejmujący apel ..zwracam się do pana prokuratora generalnego z prośbą o przyjrzenie się, w jaki sposób prowadzone było śledztwo i z prośbą o zmianę kwalifikacji umorzenia śledztwa w stosunku do naszej mamy, nie z powodu śmierci, ale z powodu braku dowodów jeszcze przed jej śmiercią. To jest dla nas niezwykle ważne, bo tylko ta zmiana da nam możliwość powiedzenia prawnie, że nasza mama została oczyszczona z zarzutów po śmierci.

nie tylko nie wzruszył Prokuratora Generalnego, ale wyraźnie go rozdrażnił.

“…co do pani przypadku. Otóż, wydaje się być pani osobą szalenie przywiązaną do koncepcji odpowiedzialności prokuratora za areszt i za doprowadzenie do tego tragicznego skutku, który rzeczywiście w przypadku pańskiej matki nastąpił…W momencie wpłynięcia aktu oskarżenia 10 sierpnia 2006 r. sąd okręgowy stał się niejako dysponentem osoby pani matki…Sąd okręgowy, który pani tak chwali… ten sam sąd, ba ten sam sędzia przedłużył aresztowanie jeszcze we wrześniu, trzy tygodnie przed śmiercią pani matki. Zgoda? Takie są fakty, więc nie szukajmy wyłącznie winy u prokuratora, którego pani uznaje za sprawcę całego tego nieszczęścia…”
Po czym Andrzej Seremet sięgnął po kij bejsbolowy.
“…Pani doskonale wie, że na skutek pani doniesienia toczyło się śledztwo w sprawie odpowiedzialności karnej z art. 231 prokuratora Dryjasa, jeżeli już o tym mówimy. Pani doskonale wie, że Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu umorzyła to postępowanie. Pani doskonale wie, że na skutek pani zażalenia sąd rejonowy oddalił pani zażalenie i utrzymał to postanowienie w mocy…”
Zawsze interesowało mnie ile doniesień złożyli obywatele (np w ostatnim dziesięcioleciu) w sprawie odpowiedzialności karnej prokuratora z art.231 kk? Ile z nich  zostało potwierdzonych w dochodzeniu i zakończyło się aktem oskarżenia? Co więcej interesujące jest czy prokurator prowadzący dochodzenie zastosował areszt tymczasowy w stosunku do podejrzanego? No i na koniec, ilu prokuratorów zostało skazanych wyrokiem sądu z art.231kk?
Z autopsji wiem, że takie umorzenia mogą nie być poprzedzone nawet zapoznaniem się prokuratora z samym doniesieniem, nie mówiąc o innych czynnościach sprawdzających, których winien dokonać prokurator, zanim wyda postanowienie o umorzeniu. Ale nawet jak ta farsa osiągnie dalszy etap, jak czynności sprawdzające -  przesłuchanie świadków, czy nawet powołanie biegłych, to i tak bez względu na ustalenia,(jak zajdzie potrzeba,  będą ocenione z naruszeniem zasady swobodnej oceny dowodów)  efektem będzie umorzenie.
Poseł Jaworski usiłował polemizować z wypowiedziami Andrzeja Seremeta, ale posłowie Komisji nie mieli już ani serca, ani czasu wysłuchiwać  “jakichś jednostkowych spraw
Zrozumiałym jest więc, iż i dobroć Przewodniczącego musiała mieć w końcu jakieś granice: “…Panie pośle… przychodzi pan z jakimiś jednostkowymi sprawami, kiedy my rozmawiamy na temat instytucji stosowania tymczasowego aresztowania (sic!)… No niech pan się już wypowie, wysłuchamy i skończymy to posiedzenie.
Po wypowiedzi posła Jaworskiego posiedznie Komisji podsumował poseł Piotrowicz.
Najpierw serdecznie podziękował Prokuratorowi Generalnemu za przybliżenie nam problematyki (?). I podkreślił, że jest pod wrażeniem dużej otwartości PG ( tutaj stawiam ???), no ale szczególnie był poseł wdzięczny, że PG (raczy w ogóle) dostrzegać problem (sic! czy to nie za to miedzy innymi płacimy pensję Andrzejowi Seremetowi?).

Konkluzją podsumowania były podziękowania za rzeczową dyskusję (jeszcze raz ???). W tym miejscu chyba trzeba podkreślić, że gdyby nie nieproszeni goście, dopuszczeni z dobroci do głosu, żadnej dyskusji nie byłoby na tym  posiedzeniu! Tylko wypowiedzi tychże sprowokowały tę dyskusję, której nawet wykazując maksymalną dobroć, nie można nazwać rzeczową. Spin nigdy nie jest rzeczowy Panie pośle! Jeżeli jako członek Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, takie wyciągnął Pan wnioski z tego posiedzenia, to ta Komisja wydaje się zbędna w Sejmie RP. Po co mnożyć te fikcyjne byty niby obrońców sprawiedliwości i niby obrońców praw człowieka. Szkoda czasu i atłasu.