Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sędzia Irena Kamińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sędzia Irena Kamińska. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2019

Sens prawa, krystalizuje się w sędziach. Gwarancje konstytucyjne - mity i hity.



Cz. 3 Niezawisłość i bezstronność sędziów

Legendarny Sędzia Witold Hausner twierdził; - Poziom  " jakości " sądownictwa jest kamieniem probierczym dla etyki narodu i całego sensu prawa, które żyje w narodzie, a które  krystalizuje się  w sędziach.


W Polsce mamy problem z tą krystalizacją całego sensu prawa w sędziach.

Kiedy polski  obywatel staje przed polskim sądem, ma nie tylko teoretyczne prawo do sprawiedliwego procesu i przestrzegania innych jego praw i wolności - ma również teoretyczne prawo do ich egzekwowania od sądu, który jest teoretycznie gwarantem tych praw. W praktyce zbyt często te gwarancje okazują się fikcją.

Podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów we wrześniu 2016r. kilku sędziów deklarowało „to na nas opiera się demokracja”.

Ja widzę tę ostoję i gwaranta demokracji delikatnie ujmując  mniej optymistycznie .

Niemal wszystkie decyzje instytucji i organów państwa  naruszające prawo i krzywdzące obywateli wydane przez organy ścigania, komorników, izby skarbowe, izby celne, ZUS  i inne instytucje państwowe znajdują swój finał w sądach powszechnych. Sądy to nie jest tylko instytucja karząca obywatela za przestępstwa. Sądy są także instytucją, w której obywatel staje na równi z organami państwowymi i walczy o swoje racje i prawa. Niestety, ta walka jest zbyt często, by nie powiedzieć zwykle skazana jest na niepowodzenie, ponieważ sądy nie bronią obywatela z taką samą pasją przed arbitralnością i samowolą  władz i instytucji państwa -  z jaką egzekwują prawo do karania obywatela.

Dla wymiaru sprawiedliwości nie ma znaczenia, czy decyzje sędziów są wynikiem korupcji, niedopuszczalnych układów, kolesiowstwa, nepotyzmu – czy też  rzetelności, bezstronności i niezawisłości. Czy decyzja została podjęta zgodnie z prawem, czy rażąco naruszyła prawo. De facto sędziowie en masse  nie ponoszą żadnej moralnej i dyscyplinarnej odpowiedzialności za merytoryczną jakość wyroku, za zgodność decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną, innymi słowy mają niemal absolutną pewność bezkarności. Kontrola instancyjna zbyt często ogranicza się do podtrzymania orzeczenia I instancji, a w uzasadnieniu decyzji trudno doszukać się merytorycznej i zgodnej z zasadmi logicznego myślenia, wiedzy i zdrowego rozsądku odpowiedzi czym sąd odwoławczy kierował się odrzucając odwołanie.  Niezawisłość, na którą się powołują jest nieobecna w wielu salach sądowych, ponieważ nie jest powiązana z odpowiedzialnością i nie jest rękojmią bezstronności sędziów. To nie brak oficjalnych gwarancji prawnych, ale  bezprawność praktyk sądownictwa i organów ścigania, za które nikt nie ponosi odpowiedzialności budzi niepokój i sprzeciw społeczeństwa w Polsce.

Oczywistym jest, że dla wspólnego dobra obywateli i  dobra kraju sędziowie muszą być niezawiśli i bezstronni. Niezawisłość sędziów nadaje sens bytu wymiarowi sprawiedliwości.  Dzisiaj ten wymiar zbyt często  pozbawiony jest tego sensu a ten wymiar przypomina u nas rosyjską ruletkę. 

Konstytucja na koszulkach obrońców praworządności, a nawet niektórych czynnych sędziów nie zmieni  zadziwiającego i porażającego faktu, że  część sędziów 30 lat od transformacji nie rozumie pojęcia niezawisłości! Są sędziowie, dla których niezawisłość zwyczajnie jest synonimem absolutnej bezkarności. Dla części   sędziów jest danym im bezkondycyjnie przywilejem,  inni uważają, że niezawisłość jest jak rzecz, którą można dostać lub sobie wziąć. Należy do nich Sędzia z najwyższej półki, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis Irena Kamińska. Podczas konferencji zorganizowanej w listopadzie 2014r. przez to stowarzyszenie i Krajową Radę Sądownictwa Sędzia przekonywała sędziów, że będziemy mieli tyle niezawisłości, ile sobie weźmiemy.[i] Owacje sędziów po wystąpieniu Sędzi wskazują, że ta grupa nie jest mała. A przecież nikt nie daje sędziom niezawisłości, nie mogą jej sobie wziąć i nikt (tym sędziom, którzy ją posiadają)  nie może jej zabrać!

Niezawisłość to stan świadomości i ducha sędziego.  Nie dostaje jej sędzia wraz z nominacją sędziowską. Sędzia musi systematycznie pracować nad sobą, aby osiągnąć niezawisłość i bezstronność.  Jest tylko jedno ale... aby sprostać temu wyzwaniu, sędzia  musi posiadać odpowiednie cechy osobowości i predyspozycje  intelektualne. Należy tu wymienić kilka takich cech - możliwie najwyższy poziom etyczny i moralny oraz samoświadomość co doniosłości znaczenia niezawisłości i bezstronności w służbie sędziowskiej. Ponadto, by wymienić kilka innych ważnych - poczucie misji, godność, odpowiedzialność, odwaga cywilna i silna wola, prawość, obowiązkowość, rzeczowość, wysoka kultura osobista, szeroka wiedza ogólna, odporność psychiczna, rzetelność, uczciwość, przyzwoitość, umiejętność samokrytyki, ludzka życzliwość dla wszystkich uczestników wymiaru sprawiedliwości, wrażliwość i otwartość na drugiego człowieka, i niezwykle ważne  doświadczenie życiowe.  To te cechy i predyspozycje są niezbędne, aby pełnić służbę sędziowską i odbudować etos sędziego. Zadne  szkoły sędziów, kodeksy etyki tego  tego nie nauczą i nie zmienią (Kodeksks etyki zawodowej sędziów obowiązuje dekadę z okładem i zmian na lepsze nie widać, a śmiem twierdzić, że jest wręcz gorzej). 

Oczywiście państwo ma obowiązek zapewnić sędziemu gwarancje formalne niezawisłości poprzez odpowiednie uregulowania w Konstytucji i ustawach i mechanizmy ich  przestrzegania.  

Każdy sędzia w czasie służby będzie popełniał błędy i  będą one krytykowane, ale tylko odpowiedzialny sędzia,  otwarty na uzasadnioną krytykę i posiadający wyżej wspomniane predyspozycje, będzie uczył się na swoich błędach i osiągnie niezawisłość. To ten mechanizm -  powiązania niezawisłości z odpowiedzialnością – zapewnia klientom sądów bezstronnych sędziów. Bez niej sędzia nie może wypełniać swoich funkcji. Sędziowie, którzy bezrefleksyjnie domagają się niezawisłości, a równocześnie nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje działania przed społeczeństwem, nie zdobędą  zaufania i szacunku  i nie osiągną niezawisłości, o której tyle mówią. 

Faktyczna  niezawisłość zależy od posiadania przez sędziego wspomnianych powyżej  cnót, a legitymizowana  jest zachowaniem i działaniem sędziego  tak na sali sądowej jak i poza nią, które  materializują się w jego bezstronnych i zgodnych z literą prawa decyzjach!  I te zachowania znajdą odzwierciedlenie w postrzeganiu  niezawisłości i bezstronności sędziego - przez klientów sądu i społeczeństwo.

Tymczasem obywatele zbyt często zamiast spotkania III stopnia z godnymi tego zaszczytnego tytułu niezawisłymi i bezstronnymi sędziami, mają do czynienia z sędziami, którzy nimi pogardzają, uważają ich za niższą kastę, wykazują brak kultury osobistej, ale co najważniejsze  żąglując, manipulując i nierzadko łamiąc  prawo naruszają  konstytucyjne prawa klientów sądu do rzetelnego procesu.

Ci sami klienci sądów słyszą i czytają w mediach powtarzane jak mantra zapewnienia  sędziów i różnej proweniencji autorytetów, także prawnych  – że  Konstytucja i ustawy gwarantują  niezawisłość sędziowską,  mamy też przecież kodeksy i inne ustawy i o co  chodzi? Tyle tylko, że te gwarancje konstytucyjne i ustawowe niezawisłości i prawo, któremu sędzia podlega – powtórzę jeszcze raz - dopóki nie zmaterializują się w działaniach sędziów na salach sądowych, bedą fikcją. I tutaj nic się nie zmieniło od dekad. Tak było za wszytkich  rządów po transformacji i tak jest dzisiaj.

Gwarancje niezawisłości  mają zapewnić klientowi sądu, że jego sprawa zostanie rozpatrzona zgodnie z prawem przez bezstronnego sędziego, a dla sędziów prawo i ich  niezawisłość jest drogowskazem, aby dojść do tego celu. Wszyscy zapewniający o niezawisłości sędziów dyskretnie milczą o niezbędnym warunkach, o których wspomniałam, a które muszą być wypełnione aby ją osiągnąć  - po pierwsze predyspozycje intelektualne i charaktelogiczne i odpowiedzialność moralna i przed prawem  sędziów -  materializujące się w przejrzystości  i  jakości działań sędziów i dyscyplinowaniu tych  sędziów, którzy sprzeniewierzają się prawu i  naruszają Kodeks  Etyki.  I po drugie gotowość poniesienia odpowiedzialności przez sędziego za jego działania i decyzje.
                                                                                       
Złotouści hipokryci  opierają swoją propagandę na  założeniu, że odbiorcy tejże to głupki -  nie mają kultury prawnej, a wielu nie ma wyższego czy nawet średniego wykształcenia i nie rozumieją takich pojęć jak niezawisłość. Te założenia być może są prawdziwe w jakiejś części, ale wnioski wyciągane z nich są błędne. Dlaczego? W telegraficznym skrócie.

Po pierwsze to państwo jest odpowiedzialne za edukację prawną, za poziom kultury prawnej swoich obywateli, a więc przede wszystkim właśnie ci odpowiedzialni to  wymiar sprawiedliwości i korporacje prawnicze. Tutaj  nieużytki do zagospodarowania. Dodam, że młodzież szkół średnich poznaje  wprawdzie działanie systemu sprawiedliwości, ale tyko  jak powinno być, a nie jak jest – czyli nie mają pojęcia o  problemach i przeszkodach w praktycznym dochodzeniu do sprawiedliwości  jakie napotyka obywatel.

Po drugie tysiące obywateli w tym młodzieży  codziennie pobiera praktyczne  lekcje obywatelstwa i demokracji podczas  spotkań z sądami, policją, prokuraturą, służbą więzięnną, kuratorami, etc. Te doświadczenia i wnioski z nich wyciągane  pozostają w dysharmonii z teorią nauczaną w szkole i  medialnymi przekazami  sędziów i autorytetów. 

I po trzecie według badań  psychologów już dzieci poniżej 2 roku życia wykazują niepokój i oburzenie  na niesprawiedliwość i nierówność traktowania. 6-letnie dziecko zwykle  ma już wykształcone poczucie sprawiedliwości i równości.

Obywatel nie musi znać definicji niezawisłości sędziowskiej, może nie wiedzieć co to w ogóle jest.  Nie musi być znawcą kodeksów i niuansów interpretacji prawa.   Natomiast zakładanie, że dorośli i doświadczeni obywatele w sądzie (klienci czy publiczność) nie mają intuicji i poczucia sprawiedliwości, są ślepi i nie  widzą, są głusi i nie słyszą, kiedy sędzia  faworyzuje jedną ze stron, kiedy nierzadko demonstruje pogardę  dla klienta i prawa, zdarza, że demonstruje  brak elementarnej  kultury osobistej, nie  zachowuje zasad zwykłej uczciwości i przyzwoitości
-  jest wyrazem, pychy, arogancji, krótkowzroczności, oderwania od realiów i właśnie braku odpowiedzialności.

Dla Trybunału w Strasburgu w ocenie bezstronności sędziów  jednym  z  testów jest podniesiony do zasady, sens orzeczenia Sędziego lorda Hewarta  w sprawie R v Sussex Justices (1923r.) dotyczącej bezstronności sędziego.  - sprawiedliwość nie tylko musi być wykonana i spełniona, ale musi być wyrażnie widoczna (dla społeczeństwa  i stron postępowania) jako rzeczywiście  i niewątpliwie wykonana i spełniona.

Bardzo niskie zaufanie społeczne do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku do sędziów en masse w Polsce nie bierze się znikąd. Nie bierze się z nagonki medialnej na sędziów,  z doniesień medialnych o pospolitych przestępstwach promilowej grupy sędziów.  Nie bierze się też  z niezrozumienia pojęcia niezawisłości przez obywateli, czy też z niezadowolenia z wyroków.  I nie  bierze się z doniesień medialnych o jednostkowych przypadkach „pomyłek” sądowych. Brak zaufnia do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku dla sędziów en masse to właśnie przede wszystkim opinia tysięcy klientów i obserwatorów procesów, którzy nie widzieli sprawiedliwości wykonanej i spełnionej.   

A szerzej ma swoje źródło po pierwsze  w fatalnej jakości orzecznictwa (merytoryczna jakość orzeczeń,  brak zgodności decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną) czyli kolokwialnie niesprawiedliwe wyroki. Po drugie w zachowianiach sędziów na sali sądowej i poza nią – arogancja,  pycha,  nieznajomość i  oderwania od realiów życia obywateli i  brak odpowiedzialności. Po trzecie brak komunikacji z klientami sądów i społeczeństwem (brak uzasadnień decyzji podczas procesu - tj. odrzucenie wniosków dowodowych, nałożenia kar porządkowych itp, brak rzeczowych uzasadnień wyroku – gdzie klient nie może doszukać się nawet jakie ustalenia faktyczne były podstawą decyzji, etc). Zastępy złotoustych autorytetów i  sędziów  ogłupiających  społeczeństwa bajką  o niezawisłych sędziach i milcząc o rzeczywistości  nie jest komunikacją, a jest zwykłą propagandą.

Jeszcze raz wracając do Kongresu Sędziów, tylko kilku prelegentów z około 50 poświęciło większą część swoich 3 minutowych wypowiedzi  klientom sądów,  obronie ich praw gwarantowanych w Konstytucji  i służbie społeczeństwu w ochronie demokracji. Generalnie kongres miał symboliczny wymiar i  skupiał się jak zwykle w takich gremiach na interesach i prawach sędziów.  Profesor Rzepliński b. Prezes TK zwracając się do zagranicznych gości kongresu potwierdził tę konstatację ; „My jako polscy sędziowie jesteśmy także europejskimi sędziami tak  jak Wy. To jest nasz wspólny wizerunek i nasza wspólna odpowiedzialność obrony naszej pozycji i naszej służby”.


Nieszczęściem dla wymiaru sprawiedliwości i tysięcy klientów sądów były i są nieporadne, nieprzemyślane i kozackie próby reform wymiaru sprawiedliwości przez „dobrą zmianę”.  I nie chodzi tutaj o nagły brak prawodządności w Polsce po zmianach legislacyjnych w ustawach o SN, KRS etc. lansowany przez opozycję totalną, część sędziów i autorytetów,  bowiem tej praworządności  nie było w Polsce przez ostatnie 3 dekady, czyli niezależnie od rządzącej koalicji.  Papierkiem lakmusowym praworządności była, jest i będzie jakość (sprawiedliwość) decyzji sędziów.  To jest papierek lakmusowy praworządności w Polsce. To właśnie postępujący upadek  władzy sądowniczej był asumptem do tych nieszczęsnych i  nieudanych i upadłych  reform.

Ani na jotę nie zmieniło to sytuacji klientów sądów na lepsze, a w przypadku wielu wręcz przeciwnie. Część sędziów po „zwyciestwach” z „reformą” czuje się jeszcze bardziej bezkarna. Ta „walka” z  „reformami” pokazała też malość, brak „właściwości”  części sędziów. Z  pasją  niegodną sędziego włączyli się w  walkę polityczną po obydwu stronach barykady.  Publiczne wypowiedzi wielu sędziów i tych w stanie spoczynku i tych pozostających w czynnej służbie, ewidentnie kwalifikujące się do wdrożenia postępowań dyscyplinarnych  nie wywołują żadnych reakcji instytucji stojących na straży praworządności.  Obawiam się, że przez następne  dekady nie znajdzie się odważny rząd czy to „po prawicy czy po lewicy”,  aby spróbować jakichkolwiek reform w wymiarze sprawiedliwości.  I to jest tragedia.  

Stan polskiego wymiaru sprawiedliwości wspaniale podsumowała prof. Ewa Łętowska: "Młyny sprawiedliwości nadal mielą i ryczą, tylko bez ziarna, na jałowym biegu"

Czy możliwe jest  rzucenia  ziarna na żarna i  włączenie biegu? 


[i] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosciednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy[i] Dr Artur Zurawik. Refleksje o etyce zawodowej sędziów-„” Moralność rozumiana jako jako zbspołecznego, opartego na wzajemnej przychylności „
[i] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosci-jednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy

sobota, 16 września 2017

Prof. Gersdorf może spać spokojnie, będzie jak było





„Poziom stanu sędziowskiego jest kamieniem probierczym dla etyki narodu i całe poczucie prawa, które żyje w narodzie i winno się krystalizować w sędziach”.[i]

Uzdrowienie kogokolwiek lub czegokolwiek uzależnione jest od prawidłowej diagnozy (rozpoznania jakiegoś stanu rzeczy), a następnie wyboru optymalnej metody „leczenia” (zmiany tego stanu rzeczy). Stosując te prawidłowości do zaproponowanych metod uzdrawiania władzy sądowniczej przez obecny rząd, opozycję, sędziów, prawników innych korporacji, klienteli sądów, etc.  jasnym jest, iż  najczęściej nie opierają się one na kompleksowej diagnozie chorób tej władzy, a raczej na propozycjach chaotycznego leczenia objawowego niektórych  chorób, lub co gorsza symptomów najczęściej niezdiagnozowanych chorób.

Wszyscy uczestnicy debat o uzdrawianiu wymiaru sprawiedliwości (poza klientami sądów, no ale tych nikt nie traktuje poważnie) milczeniem pomijają  prachorobę i w konsekwencji praprzyczynę większości  chorób wymiaru sprawiedliwości. Milczeniem i skupianiem się na mniej lub bardziej kosmetycznych zabiegach, reformatorzy świadomie lub nieświadomie dają sygnał, że być może tu i tam coś zacznie działać lepiej, ale w końcowym efekcie niestety będzie jak było.

 Ta terminalna choroba, to brak niezawisłości znacznej części przedstawicieli III Władzy.

Lwia część aktywności wymiaru sprawiedliwości to rozpatrywanie milionów spraw rocznie w sądach I instancji - rejonowych i okręgowych. Bez względu na stopień złożoności sprawy – upraszczając - postępowania przed tymi sądami opierają się na dwóch fundamentalnych zasadach:
1.   na paradygmacie wykładni norm prawa,
2.   na logice
Orzekanie w gruncie rzeczy opiera się na systemie zero jedynkowym. Przy takim założeniu  nie ma miejsca na żadne kuglarstwo.  Złamanie tych zasad kończy się niesprawiedliwym orzeczeniem, a sędziowie sprzeniewierzając się tym zasadom podcinają filary, na których osadzona jest władza sądownicza - niezawisłość sędziowską.

I tak -  pkt.1
Teoria
 Interpretacja prawa podlega ścisłym regułom stosowanym hierarchicznie. Sędzia winien interpretować przepisy prawa literalnie, czyli w pierwszej kolejności nadać im sens wynikający z ich dosłownego brzmienia. W sytuacji, gdy wykładnia literalna okaże się niewystarczająca, sędzia poszukuje znaczenia przepisu w oparciu o inne rodzaje wykładni - w następującej kolejności – wykładnia językowa, następnie uzupełniająco wykładnie - systemowa, funkcjonalna i celowościowa. Stosowanie tych wykładni nie może nadać określonemu przepisowi prawa innego znaczenia niż to, które wprost wynika z jego treści.
Rzeczywistość
W praktyce najczęściej rezultat interpretacji zależy od arbitralnego i dyskrecjonalnego widzimisię sędziów. A mianowicie nieprzestrzeganie hierarchi reguł wykładni, absurdalne stosowanie równocześnie różnych reguł interpretacji i karygodny braku stosowania logiki.  A to daje interpretatorowi niemal nieograniczoną możliwość stosowania równocześnie kombinacji wielu wykładni przepisu prawa. Dzieje się tak z wielu powodów, takich jak m in.  fatalny poziom wykształcenia części sędziów czy  zwykła głupota, a także  potrzeba  uzasadnienia  absurdalnego i niesprawiedliwego orzeczenia oczekiwanego przez faworyzowaną z różnych przyczyn stronę.

Konsekwencje
Zasada pewności  prawa, która ma zapewniać obywatelowi bezpieczeństwo prawne wyrażające się zwłaszcza przewidywalnością postępowania organów państwa jest w rzeczywistości fikcją, jeżeli orzeczenie w sprawie zależy od arbitralnych decyzji sędziów nie mających podstaw w przepisach prawa i przyjętych powszechnie regułach gry. Takie działania są zaprzeczeniem istoty funkcjonowania władzy sądowniczej, bowiem to niezawisłość sędziowska jest istotą funkcji sędziego i istotą wymiaru sprawiedliwości. To niezawisłość sędziów ma gwarantować  klientom sądów  sprawiedliwy proces, a jej brak powoduje, że władza sędziowska w Polsce zbyt często jest bytem teoretycznym.

Pkt. 2

Teoria

 „Sąd ma obowiązek wyprowadzenia z zebranego w sprawie materiału dowodowego wniosków logicznie prawidłowych. Reguła ta, współokreślająca granice swobodnej oceny dowodów, nie będzie zachowana, jeżeli wnioski wyprowadzone przez sąd przy ocenie dowodów nie układają się w logiczną całość zgodną z doświadczeniem życiowym, lecz pozostają ze sobą w sprzeczności, a także gdy nie istnieje logiczne powiązanie wniosków z zebranym w sprawie materiałem dowodowym”[ii]

Jak się powszechnie przyjmuje granice swobodnej oceny dowodów wyznaczają wymagania prawa procesowego, doświadczenie życiowe oraz reguły logicznego myślenia. To według nich sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość i ważąc moc środków dowodowych oraz ich wiarygodność, odnosi je do pozostałego materiału dowodowego.

Rzeczywistość

Losowe cytaty z uzasadnień wyroków:

·         „...Zaznaczyć należy, że podawany przez świadków  szczegółowy rysopis X w sposób niezawiniony mógł nie odpowiadać prawdzie. W tym zakresie świadkowie mogli nie dysponować wiedzą prawdziwą, a zwłaszcza Alicja S., która była dziewczyną X przez okres 3 miesięcy...”
Drugim świadkiem nie dysponującym wiedzą prawdziwą o rysopisie X      ...była matka X widująca syna codziennie. (Sąd Okręgowy)

       "...kontrola merytoryczna nie jest kontrolą, zatem osoba przychodząca codziennie do pracy nie może być traktowana jako pracownik i nie przysługują jej uprawnienia pracownicze, gdyż nie wykonywała pracy pod nadzorem i kierownictwem zatrudniającego...". (Sąd Apelacyjny)
     „...choć pracodawca nie miał obowiązku wypłacania należności z tytułu ryczałtów za noclegi to jednak (…) taki stan rzeczy uprawnia pracownika do otrzymania od pracodawcy ryczałtów za noclegi...” (Sąd Najwyższy)

Konsekwencje

Niemożliwe jest wyciągnięcie przez sąd prawidłowych wniosków logicznych z materiału dowodowego, jeżeli en masse sędziowie nie potrafią lub nie chcą (z różnych powodów) ustalić prawidłowo stanu faktycznego sprawy. Stąd niemożliwe jest zakreślenie  granic swobodnej oceny dowodów, a w konsekwencji podstawą orzeczenia są wnioski z oceny dowodów absurdalne, nielogiczne i nie mające nic wspólnego z prawdą materialną, a wynikiem jest niesprawiedliwe orzeczenie. Takie działania są zaprzeczeniem istoty funkcjonowania władzy sądowniczej, bowiem to niezawisłość sędziowska jest istotą funkcji sędziego. To niezawisłość sędziów ma gwarantować  klientom sądów  sprawiedliwy proces, a jej brak powoduje, że część władzy sędziowskiej w Polsce jest bytem teoretycznym. 

Czy sędziowie en masse rozumieją co to jest niezawisłość?

Niezawisłość nie może być postrzegana jako zezwolenie na arbitralność i zielone światło dla bezprawia.  To Temida powinna mieć opaskę na oczach, a nie sędziowie w jej służbie. Zaiste paradoksem i tragedią jest, że dziesiątki tysięcy orzeczeń sądów I instancji, które zapadły z pogwałceniem tych fundamentalnych zasad nie tylko przechodzą pozytywnie kontrolę instancyjną (często również kontrolę SN), ale  chronione są rzekomą niezawisłością sędziowską. Wystarczy poczytać odpowiedzi chociażby na skargi na sędziów i wnioski o postępowanie dyscyplinarne do Krajowej Rady Sądownictwa, która ma konstytucyjny obowiązek stania na straży „jakości” stanu sędziowskiego!

W tym kontekście wypowiedź z przed kilku dni Pierwszej Prezes SN, która boleje nad niedostatecznym obyciem sędziów z mediami, co według prof. Gersdorf powoduje, iż „nie udało się wytłumaczyć społeczeństwu na czym polega niezawisłość” jest delikatnie mówiąc bezczelna. To emanacja  buty, pogardy  i obrażanie inteligencji Kowalskich przez Pierwszą Sędzię w Polsce.  Podobnie trzeba odebrać odpowiedź Pani prof. Gersdorf na pytanie „Rzeczpospolitej”, czy wierzy jeszcze w niezależność sądów i niezawisłość sędziów: „absolutnie tak”.

Sędzia Irena Kamińska, która całe życie broniła sędziów w listopadzie 2015r. na konferencji sędziów w KRS powiedziała "weźmiemy sobie tyle niezawisłości ile będziemy chcieli" Na tej konferencji  zalecała również stosowanie  jedynej dopuszczalnej formy protestu przeciwko obecnej władzy – orzekanie zgodnie z prawem i sumieniem.  Nie podlega dyskusji, iż nawołując do brania sobie niezawisłości Pani Sędzia NSA otwarcie potwierdziła   żenujący brak zrozumienia podstawowych i fundamentalnych pojęć w demokratycznym państwie prawa.  A swoim kuriozalnym apelem  potwierdziła otwartym tekstem, iż brak niezawisłości  jest w polskich sądach zjawiskiem w jakimś stopniu powszechnym i normalnym.[iii]

W  tym miejscu trzeba podkreślić, iż skala tego bezprawia jest nieznana, m. in. właśnie z powodu wstydliwego ukrywania i zamiatania pod dywan tej patologii tak przez władzę sądowniczą jak i MS i PG przez ponad dwie dekady. Istnieją jednak „dowody poszlakowe” wskazujące, iż  brak niezawisłości sędziowskiej nie jest zjawiskiem incydentalnym, a niestety niemal powszechnym.

Od 2002 do 2014r.  do Krajowej Rady Sądownictwa wpłynęło ogółem 26. 095  skarg  i pism obywateli dotyczących działań sędziów. KRS pozostawiła bez biegu  16.700 z nich. Za zasadne uznano w ciągu 12 lat  28 skarg  i   przekazano 131 skarg do rozpatrzenia przez rzeczników dyscyplinarnych. Losy tych przekazanych skarg są nieznane. Gdyby te liczby odzwierciedlały stan faktyczny, oznaczałoby to, że sędziowie to nie kasta nadzwyczajna, a wręcz święci.

Raport autorstwa dr Łukasza Chojniaka i Łukasza Wiśniewskiego Przyczyny niesłusznych skazań.

Autorzy badali  119 spraw, które spełniały kumulatywnie następujące kryteria;
·       osoba była prawomocnie  skazana
·     przeprowadzono nadzwyczajny  środek zaskarżenia, tj. kasację lub wznowienie postępowania, w wyniku którego doszło do:
·   uniewinnienia lub skazania na łagodniejszą karę tej osoby albo umorzenia postępowania wskutek okoliczności, których nie uwzględniono we wcześniejszym postępowaniu.
         
Innymi słowy w 100% badanych spraw sądy rażąco naruszyły przepisy procedury lub przepisy prawa materialnego, które miały wpływ na treść wyroku potwierdzone orzeczeniami odwoławczymi i wznowieniowymi sądów wyższych instancji, także Sądu Najwyższego. Same działania sądów I instancji (ew. I i II instancji) były postrzegane przez osoby skazane jako niesprawiedliwe skazanie. Gdyby było innaczej nikt nie pochyliłby się nad tymi sprawami. To determinacja pokrzywdzonych i bardzo dużo szczęścia  doprowadziły do uniewinnienia lub skazania na łagodniejszą karę  albo umorzenia postępowania. W tych 119 sprawach sądy i sędziowie - w części przypadków orzeczeń I i II instancji - nie byli gwarantami konstytucyjnych praw skazanych. (Każde naruszenie  podstawowych gwarancji  wynikających z zasady prawa do sprawiedliwego procesu i naruszenie innych praw człowieka koresponduje  z określeniem niesprawiedliwie skazany i jest konsekwencją braku niezawisłości sędziów)
       
     W 68 przypadkach niesprawiedliwie skazanych Autorzy uznali, iż były to przypadki niesłusznych skazań. Czyli bagatela niemal 60%.

Pani Prezes Gersdorf odnosząc się do tego badania twierdziła, iż „przyjęcie przez Autorów badania zbyt szerokiej definicji niesłusznego skazania nie może zaskakiwać, że w sprawach poddanych badaniu stwierdzili oni okolo 50% ”niesłusznych skazań”. Dane te kreują nieprawdziwy obraz wymiaru sprawiedliwości...” Mnie zaskakuje lekceważenie  obrazu wymiaru sprawiedliwości przez prof. Gerdorf. Pozostaje zapytać jaki procent niesłusznych skazań wykreowałby prawdziwy obraz wymiaru sprawiedliwości?  A jaki procent będzie zaskakiwał  Pierwszą Prezes SN?

Badanie to jest bezprecedensowym w Polsce naukowym potwierdzeniem tego o czym  mówią od lat tysięce pokrzywdzonych przez bezprawne działania wymiaru sprawiedliwości.  Nie zmienią tego faktu  bezduszne i małostkowe sofizmaty i bagatelizowanie wyników tego badania. Rozpaczliwe głosy tysięcy pokrzywdzonych są przez ponad dwie dekady  oficjalnie ignorowane, bagatelizowane i ośmieszane. Pokrzywdzeni walczący o swoje racje i prawa są traktowani jak osobnicy niezrównoważeni psychicznie, pieniacze, roszczeniowcy, bezzasadnie niezadowoleni z decyzji sądu, osobnicy działający z niskich pobudek lub nierozgarnięci umysłowo, a ich zarzuty to bezczelne  pomówienia i urojenia, a w najlepszym wypadku subiektywne odczucia niepoparte badaniami aktowymi sprawy, do których skarżący mają oczywiście prawo.

W tym mejscu trzeba podkreślić, iż zmiana władzy w 2015r. - prace Komisji Sejmowej do sprawy Amber Gold czy Komisji Reprywatyzacyjnej odkrywają przed społeczeństwem niewyobrażalną skalę patologii w wymiarze sprawiedliwości i na ich tle historie pokrzywdzonych paradoksalnie, nareszcie stają się wiarygodne.

Obywatel stając przed sądem ma nie tylko wynikające z Konstytucji RP prawo do sprawiedliwego procesu  i przestrzegania jego innych  praw i wolności obywatelskich – ma także prawo, aby je wyegzekwować. Sąd to nie jest tylko instytucja karania obywatela za przestępstwa.  Sąd to także instytucja,  w której obywatel staje na równi z organami państwa i walczy o swoje racje. Niestety ta walka najczęściej jest z góry skazana na niepowodzenie, bowiem sąd nie broni obywatela z taką samą pasją,  z jaką egzekwuje wobec obywatela prawo do karania. W wielu przypadkach te gwarancje mają charakter fasadowy. Czy to jest emanacja  niezawisłości?

Pokrzywdzeni pytają – po co obywatelowi Konstytucja, po co obywatelowi sąd?  Milczenie jest pzerażające.

To nam społeczeństwu nie udało się przebić przez ponad dwie dekady przez mur pogardy i bezprawia sędziów legitymizowanego przez ich rzekomą niezawisłość! Najwyższy czas powiedzieć głośno – większość chorób (patologii) odnoszących się do działań sędziów (a nie per se do organizacji i zarządzania instytucją wymiaru sprawiedliwości), są  bezpośrednią lub pośrednią konsekwencją ignorowania fundamentalnych zasad działania wymiaru sprawiedliwości, przede wszystkim  brak niezawisłości  sędziowskiej. 

Dla władzy sądowniczej nie ma znaczenia, czy decyzje sędziów są produktem widzimisię, korupcji, układów czy też rzetelności, bezstronności i niezawisłości, czy zostały podjęte zgodnie z przepisami prawa czy rażąco naruszając prawo. Sędzia de facto nie ponosi żadnej odpowiedzialności moralnej, dyscyplinarnej, czy karnej za jakość   merytoryczną   orzeczenia, za zgodność  tego orzeczenia z prawem, logiką  czy z prawdą materialną. 

Stąd uważam, że projektowana Izba Dyscyplinarna SN, ale wyposażona w narzędzia nie tylko orzekania kar dyscyplinarnych, a również wzruszania orzeczeń, które zostały wydane przez sędziów zawisłych - uznanych winnymi - jest jedną z metod uzdrowienia.  W składach orzekających winni być przedstawiciele obywateli, a sam wybór tych przedstawicieli winnien być sensownie unormowany. Istniejący obecnie system wyboru ławników niestety nie jest  adekwatny i nie powinien być powielany.   Jeżeli uda się przekonać posłów  do takich rozwiązań  w relatywnie krótkim czasie może poprawić jakość orzecznictwa.

 Ale sama Izba Dyscyplinarna nie uzdrowi wymiaru sprawiedliwości i co najważniejsze nie zmieni fatalnych nawyków i mentalności sędziów. Myśląc łu wyjściowego. Powołanie na służbę sędziowską winno być ukoronowaniem kariery Stąd myśląc o przyszłości, powinna obowiązywać zasada, iż efekt końcowy zależy od materiału  "wyjściowego".Sędziami nie mogą być ludzie, którzy nie mają żadnego doświadczenia życiowego, prosto po studiach i współczesnej Duraczówce. Minimalny wiek sędziego to 35 – 40 lat. Jestem też zwolenniczką kadencyjności i wyborów powszecnych sędziów, alternatywnie wyboru przez Sejm  (idealnie  najpierw na „próbę” – kadencja 4-5 lat i weryfikacja po zakończeniu próby, jeżeli pozytywna to potwierdzenie wyboru na czas nieokreślony) po wysłuchaniu publicznym do którego winni być dopuszczeni obywatele. Musi być zagwarantowana przejrzystość, staranność i rzetelność procesu wyboru i wysłuchania i branie pod uwagę nie tylko kwalifikacji formalnych kandydata, ale też  historii zawodowej w kontekście „jakości”, pracy kandydata, jak też  ocena postawy moralnej, charakteru i  etyki zawodowej kandydata i weryfikacja wyników z  konkretnymi z wymogami zawartymi w Zbiorze zasad etyki zawodowej sędziów.

Po spotkaniu z  Prezydentem przedstawicieli partii opozycyjnych nadzieja na zmiany powoli kończy się. Prezydent nie ma czasu na rzeczywistą i niezbędną 
debatę  z przedstawicielami partii, środowiskami prawniczymi, ekspertami ale też klientami sądów i społeczeństwem. Tej rangi ustaw jak te zawetowane nie pisze się w dwa miesiące bez konsultacji z wyżej wymienionymi. Straciliśmy 27 lat na bezczynności, patologie i bezprawie w wymierze sprawiedliwości osiągają stan krytyczny. A  ostatnia szansa na zmiany zdaje się być zaprzepaszczona. Pozostaje  bananowa republika.


[i] Witold Hauser
[ii] Wyrok SN z 9.12.2009 r., IV CSK 290/09,
[iii] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosci-jednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy