Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niezadowoleni z wyroków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niezadowoleni z wyroków. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2019

Sens prawa, krystalizuje się w sędziach. Gwarancje konstytucyjne - mity i hity.



Cz. 3 Niezawisłość i bezstronność sędziów

Legendarny Sędzia Witold Hausner twierdził; - Poziom  " jakości " sądownictwa jest kamieniem probierczym dla etyki narodu i całego sensu prawa, które żyje w narodzie, a które  krystalizuje się  w sędziach.


W Polsce mamy problem z tą krystalizacją całego sensu prawa w sędziach.

Kiedy polski  obywatel staje przed polskim sądem, ma nie tylko teoretyczne prawo do sprawiedliwego procesu i przestrzegania innych jego praw i wolności - ma również teoretyczne prawo do ich egzekwowania od sądu, który jest teoretycznie gwarantem tych praw. W praktyce zbyt często te gwarancje okazują się fikcją.

Podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów we wrześniu 2016r. kilku sędziów deklarowało „to na nas opiera się demokracja”.

Ja widzę tę ostoję i gwaranta demokracji delikatnie ujmując  mniej optymistycznie .

Niemal wszystkie decyzje instytucji i organów państwa  naruszające prawo i krzywdzące obywateli wydane przez organy ścigania, komorników, izby skarbowe, izby celne, ZUS  i inne instytucje państwowe znajdują swój finał w sądach powszechnych. Sądy to nie jest tylko instytucja karząca obywatela za przestępstwa. Sądy są także instytucją, w której obywatel staje na równi z organami państwowymi i walczy o swoje racje i prawa. Niestety, ta walka jest zbyt często, by nie powiedzieć zwykle skazana jest na niepowodzenie, ponieważ sądy nie bronią obywatela z taką samą pasją przed arbitralnością i samowolą  władz i instytucji państwa -  z jaką egzekwują prawo do karania obywatela.

Dla wymiaru sprawiedliwości nie ma znaczenia, czy decyzje sędziów są wynikiem korupcji, niedopuszczalnych układów, kolesiowstwa, nepotyzmu – czy też  rzetelności, bezstronności i niezawisłości. Czy decyzja została podjęta zgodnie z prawem, czy rażąco naruszyła prawo. De facto sędziowie en masse  nie ponoszą żadnej moralnej i dyscyplinarnej odpowiedzialności za merytoryczną jakość wyroku, za zgodność decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną, innymi słowy mają niemal absolutną pewność bezkarności. Kontrola instancyjna zbyt często ogranicza się do podtrzymania orzeczenia I instancji, a w uzasadnieniu decyzji trudno doszukać się merytorycznej i zgodnej z zasadmi logicznego myślenia, wiedzy i zdrowego rozsądku odpowiedzi czym sąd odwoławczy kierował się odrzucając odwołanie.  Niezawisłość, na którą się powołują jest nieobecna w wielu salach sądowych, ponieważ nie jest powiązana z odpowiedzialnością i nie jest rękojmią bezstronności sędziów. To nie brak oficjalnych gwarancji prawnych, ale  bezprawność praktyk sądownictwa i organów ścigania, za które nikt nie ponosi odpowiedzialności budzi niepokój i sprzeciw społeczeństwa w Polsce.

Oczywistym jest, że dla wspólnego dobra obywateli i  dobra kraju sędziowie muszą być niezawiśli i bezstronni. Niezawisłość sędziów nadaje sens bytu wymiarowi sprawiedliwości.  Dzisiaj ten wymiar zbyt często  pozbawiony jest tego sensu a ten wymiar przypomina u nas rosyjską ruletkę. 

Konstytucja na koszulkach obrońców praworządności, a nawet niektórych czynnych sędziów nie zmieni  zadziwiającego i porażającego faktu, że  część sędziów 30 lat od transformacji nie rozumie pojęcia niezawisłości! Są sędziowie, dla których niezawisłość zwyczajnie jest synonimem absolutnej bezkarności. Dla części   sędziów jest danym im bezkondycyjnie przywilejem,  inni uważają, że niezawisłość jest jak rzecz, którą można dostać lub sobie wziąć. Należy do nich Sędzia z najwyższej półki, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis Irena Kamińska. Podczas konferencji zorganizowanej w listopadzie 2014r. przez to stowarzyszenie i Krajową Radę Sądownictwa Sędzia przekonywała sędziów, że będziemy mieli tyle niezawisłości, ile sobie weźmiemy.[i] Owacje sędziów po wystąpieniu Sędzi wskazują, że ta grupa nie jest mała. A przecież nikt nie daje sędziom niezawisłości, nie mogą jej sobie wziąć i nikt (tym sędziom, którzy ją posiadają)  nie może jej zabrać!

Niezawisłość to stan świadomości i ducha sędziego.  Nie dostaje jej sędzia wraz z nominacją sędziowską. Sędzia musi systematycznie pracować nad sobą, aby osiągnąć niezawisłość i bezstronność.  Jest tylko jedno ale... aby sprostać temu wyzwaniu, sędzia  musi posiadać odpowiednie cechy osobowości i predyspozycje  intelektualne. Należy tu wymienić kilka takich cech - możliwie najwyższy poziom etyczny i moralny oraz samoświadomość co doniosłości znaczenia niezawisłości i bezstronności w służbie sędziowskiej. Ponadto, by wymienić kilka innych ważnych - poczucie misji, godność, odpowiedzialność, odwaga cywilna i silna wola, prawość, obowiązkowość, rzeczowość, wysoka kultura osobista, szeroka wiedza ogólna, odporność psychiczna, rzetelność, uczciwość, przyzwoitość, umiejętność samokrytyki, ludzka życzliwość dla wszystkich uczestników wymiaru sprawiedliwości, wrażliwość i otwartość na drugiego człowieka, i niezwykle ważne  doświadczenie życiowe.  To te cechy i predyspozycje są niezbędne, aby pełnić służbę sędziowską i odbudować etos sędziego. Zadne  szkoły sędziów, kodeksy etyki tego  tego nie nauczą i nie zmienią (Kodeksks etyki zawodowej sędziów obowiązuje dekadę z okładem i zmian na lepsze nie widać, a śmiem twierdzić, że jest wręcz gorzej). 

Oczywiście państwo ma obowiązek zapewnić sędziemu gwarancje formalne niezawisłości poprzez odpowiednie uregulowania w Konstytucji i ustawach i mechanizmy ich  przestrzegania.  

Każdy sędzia w czasie służby będzie popełniał błędy i  będą one krytykowane, ale tylko odpowiedzialny sędzia,  otwarty na uzasadnioną krytykę i posiadający wyżej wspomniane predyspozycje, będzie uczył się na swoich błędach i osiągnie niezawisłość. To ten mechanizm -  powiązania niezawisłości z odpowiedzialnością – zapewnia klientom sądów bezstronnych sędziów. Bez niej sędzia nie może wypełniać swoich funkcji. Sędziowie, którzy bezrefleksyjnie domagają się niezawisłości, a równocześnie nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje działania przed społeczeństwem, nie zdobędą  zaufania i szacunku  i nie osiągną niezawisłości, o której tyle mówią. 

Faktyczna  niezawisłość zależy od posiadania przez sędziego wspomnianych powyżej  cnót, a legitymizowana  jest zachowaniem i działaniem sędziego  tak na sali sądowej jak i poza nią, które  materializują się w jego bezstronnych i zgodnych z literą prawa decyzjach!  I te zachowania znajdą odzwierciedlenie w postrzeganiu  niezawisłości i bezstronności sędziego - przez klientów sądu i społeczeństwo.

Tymczasem obywatele zbyt często zamiast spotkania III stopnia z godnymi tego zaszczytnego tytułu niezawisłymi i bezstronnymi sędziami, mają do czynienia z sędziami, którzy nimi pogardzają, uważają ich za niższą kastę, wykazują brak kultury osobistej, ale co najważniejsze  żąglując, manipulując i nierzadko łamiąc  prawo naruszają  konstytucyjne prawa klientów sądu do rzetelnego procesu.

Ci sami klienci sądów słyszą i czytają w mediach powtarzane jak mantra zapewnienia  sędziów i różnej proweniencji autorytetów, także prawnych  – że  Konstytucja i ustawy gwarantują  niezawisłość sędziowską,  mamy też przecież kodeksy i inne ustawy i o co  chodzi? Tyle tylko, że te gwarancje konstytucyjne i ustawowe niezawisłości i prawo, któremu sędzia podlega – powtórzę jeszcze raz - dopóki nie zmaterializują się w działaniach sędziów na salach sądowych, bedą fikcją. I tutaj nic się nie zmieniło od dekad. Tak było za wszytkich  rządów po transformacji i tak jest dzisiaj.

Gwarancje niezawisłości  mają zapewnić klientowi sądu, że jego sprawa zostanie rozpatrzona zgodnie z prawem przez bezstronnego sędziego, a dla sędziów prawo i ich  niezawisłość jest drogowskazem, aby dojść do tego celu. Wszyscy zapewniający o niezawisłości sędziów dyskretnie milczą o niezbędnym warunkach, o których wspomniałam, a które muszą być wypełnione aby ją osiągnąć  - po pierwsze predyspozycje intelektualne i charaktelogiczne i odpowiedzialność moralna i przed prawem  sędziów -  materializujące się w przejrzystości  i  jakości działań sędziów i dyscyplinowaniu tych  sędziów, którzy sprzeniewierzają się prawu i  naruszają Kodeks  Etyki.  I po drugie gotowość poniesienia odpowiedzialności przez sędziego za jego działania i decyzje.
                                                                                       
Złotouści hipokryci  opierają swoją propagandę na  założeniu, że odbiorcy tejże to głupki -  nie mają kultury prawnej, a wielu nie ma wyższego czy nawet średniego wykształcenia i nie rozumieją takich pojęć jak niezawisłość. Te założenia być może są prawdziwe w jakiejś części, ale wnioski wyciągane z nich są błędne. Dlaczego? W telegraficznym skrócie.

Po pierwsze to państwo jest odpowiedzialne za edukację prawną, za poziom kultury prawnej swoich obywateli, a więc przede wszystkim właśnie ci odpowiedzialni to  wymiar sprawiedliwości i korporacje prawnicze. Tutaj  nieużytki do zagospodarowania. Dodam, że młodzież szkół średnich poznaje  wprawdzie działanie systemu sprawiedliwości, ale tyko  jak powinno być, a nie jak jest – czyli nie mają pojęcia o  problemach i przeszkodach w praktycznym dochodzeniu do sprawiedliwości  jakie napotyka obywatel.

Po drugie tysiące obywateli w tym młodzieży  codziennie pobiera praktyczne  lekcje obywatelstwa i demokracji podczas  spotkań z sądami, policją, prokuraturą, służbą więzięnną, kuratorami, etc. Te doświadczenia i wnioski z nich wyciągane  pozostają w dysharmonii z teorią nauczaną w szkole i  medialnymi przekazami  sędziów i autorytetów. 

I po trzecie według badań  psychologów już dzieci poniżej 2 roku życia wykazują niepokój i oburzenie  na niesprawiedliwość i nierówność traktowania. 6-letnie dziecko zwykle  ma już wykształcone poczucie sprawiedliwości i równości.

Obywatel nie musi znać definicji niezawisłości sędziowskiej, może nie wiedzieć co to w ogóle jest.  Nie musi być znawcą kodeksów i niuansów interpretacji prawa.   Natomiast zakładanie, że dorośli i doświadczeni obywatele w sądzie (klienci czy publiczność) nie mają intuicji i poczucia sprawiedliwości, są ślepi i nie  widzą, są głusi i nie słyszą, kiedy sędzia  faworyzuje jedną ze stron, kiedy nierzadko demonstruje pogardę  dla klienta i prawa, zdarza, że demonstruje  brak elementarnej  kultury osobistej, nie  zachowuje zasad zwykłej uczciwości i przyzwoitości
-  jest wyrazem, pychy, arogancji, krótkowzroczności, oderwania od realiów i właśnie braku odpowiedzialności.

Dla Trybunału w Strasburgu w ocenie bezstronności sędziów  jednym  z  testów jest podniesiony do zasady, sens orzeczenia Sędziego lorda Hewarta  w sprawie R v Sussex Justices (1923r.) dotyczącej bezstronności sędziego.  - sprawiedliwość nie tylko musi być wykonana i spełniona, ale musi być wyrażnie widoczna (dla społeczeństwa  i stron postępowania) jako rzeczywiście  i niewątpliwie wykonana i spełniona.

Bardzo niskie zaufanie społeczne do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku do sędziów en masse w Polsce nie bierze się znikąd. Nie bierze się z nagonki medialnej na sędziów,  z doniesień medialnych o pospolitych przestępstwach promilowej grupy sędziów.  Nie bierze się też  z niezrozumienia pojęcia niezawisłości przez obywateli, czy też z niezadowolenia z wyroków.  I nie  bierze się z doniesień medialnych o jednostkowych przypadkach „pomyłek” sądowych. Brak zaufnia do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku dla sędziów en masse to właśnie przede wszystkim opinia tysięcy klientów i obserwatorów procesów, którzy nie widzieli sprawiedliwości wykonanej i spełnionej.   

A szerzej ma swoje źródło po pierwsze  w fatalnej jakości orzecznictwa (merytoryczna jakość orzeczeń,  brak zgodności decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną) czyli kolokwialnie niesprawiedliwe wyroki. Po drugie w zachowianiach sędziów na sali sądowej i poza nią – arogancja,  pycha,  nieznajomość i  oderwania od realiów życia obywateli i  brak odpowiedzialności. Po trzecie brak komunikacji z klientami sądów i społeczeństwem (brak uzasadnień decyzji podczas procesu - tj. odrzucenie wniosków dowodowych, nałożenia kar porządkowych itp, brak rzeczowych uzasadnień wyroku – gdzie klient nie może doszukać się nawet jakie ustalenia faktyczne były podstawą decyzji, etc). Zastępy złotoustych autorytetów i  sędziów  ogłupiających  społeczeństwa bajką  o niezawisłych sędziach i milcząc o rzeczywistości  nie jest komunikacją, a jest zwykłą propagandą.

Jeszcze raz wracając do Kongresu Sędziów, tylko kilku prelegentów z około 50 poświęciło większą część swoich 3 minutowych wypowiedzi  klientom sądów,  obronie ich praw gwarantowanych w Konstytucji  i służbie społeczeństwu w ochronie demokracji. Generalnie kongres miał symboliczny wymiar i  skupiał się jak zwykle w takich gremiach na interesach i prawach sędziów.  Profesor Rzepliński b. Prezes TK zwracając się do zagranicznych gości kongresu potwierdził tę konstatację ; „My jako polscy sędziowie jesteśmy także europejskimi sędziami tak  jak Wy. To jest nasz wspólny wizerunek i nasza wspólna odpowiedzialność obrony naszej pozycji i naszej służby”.


Nieszczęściem dla wymiaru sprawiedliwości i tysięcy klientów sądów były i są nieporadne, nieprzemyślane i kozackie próby reform wymiaru sprawiedliwości przez „dobrą zmianę”.  I nie chodzi tutaj o nagły brak prawodządności w Polsce po zmianach legislacyjnych w ustawach o SN, KRS etc. lansowany przez opozycję totalną, część sędziów i autorytetów,  bowiem tej praworządności  nie było w Polsce przez ostatnie 3 dekady, czyli niezależnie od rządzącej koalicji.  Papierkiem lakmusowym praworządności była, jest i będzie jakość (sprawiedliwość) decyzji sędziów.  To jest papierek lakmusowy praworządności w Polsce. To właśnie postępujący upadek  władzy sądowniczej był asumptem do tych nieszczęsnych i  nieudanych i upadłych  reform.

Ani na jotę nie zmieniło to sytuacji klientów sądów na lepsze, a w przypadku wielu wręcz przeciwnie. Część sędziów po „zwyciestwach” z „reformą” czuje się jeszcze bardziej bezkarna. Ta „walka” z  „reformami” pokazała też malość, brak „właściwości”  części sędziów. Z  pasją  niegodną sędziego włączyli się w  walkę polityczną po obydwu stronach barykady.  Publiczne wypowiedzi wielu sędziów i tych w stanie spoczynku i tych pozostających w czynnej służbie, ewidentnie kwalifikujące się do wdrożenia postępowań dyscyplinarnych  nie wywołują żadnych reakcji instytucji stojących na straży praworządności.  Obawiam się, że przez następne  dekady nie znajdzie się odważny rząd czy to „po prawicy czy po lewicy”,  aby spróbować jakichkolwiek reform w wymiarze sprawiedliwości.  I to jest tragedia.  

Stan polskiego wymiaru sprawiedliwości wspaniale podsumowała prof. Ewa Łętowska: "Młyny sprawiedliwości nadal mielą i ryczą, tylko bez ziarna, na jałowym biegu"

Czy możliwe jest  rzucenia  ziarna na żarna i  włączenie biegu? 


[i] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosciednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy[i] Dr Artur Zurawik. Refleksje o etyce zawodowej sędziów-„” Moralność rozumiana jako jako zbspołecznego, opartego na wzajemnej przychylności „
[i] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosci-jednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy

czwartek, 28 września 2017

Szybkość czy sprawiedliwość? Oto jest pytanie.





Kontrowersje wokół skargi nadzwyczajnej

Po ujawnieniu niecierpliwie oczekiwanego projektu ustawy o SN, pokrzywdzeni bezprawiem sądowym, zwani przez  sędziów i ich akolitów pieniaczami, oszołomami lub niezdowolonymi z wyroków odetchnęli z ulgą i  ostrożną nadzieją. 

Instytucja skargi nadzwyczajnej w projekcie prezydenta bezpośrednio i realnie odpowiada na  oczekiwania przeszłych, obecnych i przyszłych klientów sądów. Kowalscy chcą sądów sprawiedliwych. A z tym jest w Polsce ponadnormatywnie źle.  Stąd skarga nadzwyczajna jest dla pokrzywdzonych klientów sądów  promykiem nadziei w  ich  rozpaczy i być może ostatnią szansą odzyskania godności, sprawiedliwości  i wiary w państwo. 

Zgodnie z projektem, o prezydenckiej wersji ustawy o SN od każdego prawomocnego orzeczenia sądowego kończącego postępowanie w sprawie będzie można wnieść skargę nadzwyczajną, jeżeli:
1)        orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji;
2)        orzeczenie w sposób rażący narusza prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie;
3)        zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. No i odezwały się autorytety prawne, profesorowie prawa, sędziowie sądów i trybunałów, politycy, etc.  I rozpoczęło się ośmieszanie, zaciemnianie, kodowanie, straszenie Armagedonem i chaosem.
Głównymi argumentami przeciwko skardze nadzwyczajnej jest zaniepokojenie przeciwników reformy chaosem związanym z ilością orzeczeń, które spełniają kryteria do zastosowania skargi nadzwyczajnej, co według przeciwników tego rozwiązania wydłuży postępowania. Argument przewlekłości w postępowaniach sądowych została nominowana na grzech główny polskich sądów już na początku dyskusji o reformie sądownictwa, zgrabnie przykrywając czy pomijając dyskusję o dużo poważniejszych patologiach i chorobach wymiaru sprawiedliwości. Senator Libicki twierdzi nawet, że do przewlekłości prowadzić będzie wprowadzony w projekcie ustawy o SN udział ławników w rozpatrywaniu skarg nadzwyczajnych i w postępowaniach dyscyplinarnych! Tysiące pokrzywdzonych przez sądy z niecierpliwością i nadzieją czeka na możliwość takiego „wdłużenia” postępowania sądowego.

W tym miejscu niezbędne wyjaśnienie. Przewlekłość postępowań sądowych spowodowana jest przede wszystkim  brakiem  organizacji, planowania i zarządzania pracą sędziów. Proces, który powinien trwać  powiedzmy 10 dni = 10 posiedzeń sądu - w rzeczywistości  trwa rok czy półtora roku, bowiem przerwy pomiędzy posiedzeniami sądu to często 2 i więcej miesięcy. Wystarczy planować posiedzenia sądu dzień po dniu. Ale u nas jest to za trudne! Druga organizacyjna kwestia, która ma wpływ na długość procesu to protokołowanie. To problem, którego w XXI wieku polskie  sądownictwo również nie jest w stanie rozwiązać. Protokolant nie dokumentuje wypowiedzi uczestników procesu, ale czeka na podyktowaną przez sędziego wersję tej wypowiedzi.  Każde posiedzenie sądu trwa literalnie  (conajmniej) dwa razy dłużej, niż powinno.  W relatywnie normalnych krajach od dekad rozprawa jest protokołowana przez stenotypistki (i nagrywane audio) lub nagrywane audio  i natychmiast po rozprawie sporządzany jest transkrypt nagrania w tradycyjnej formie, aby strony i sąd mogli z niego korzystać już następnego dnia.

I ciekawostka[i]

Oczywiście nie podlega dyskusji, iż przewlekłość potępowania jest zmorą naszego sądownictwa, a konsekwencje są dla  obywateli ekstremalnie dolegliwe. Nie można jednak przewlekłości traktować jako główny grzech wymiaru sprawiedliwości. Tragedią dla klientów sądów i ich rodzin jest brak niezawisłości i bezstronności sędziów, które materializują się  w uchybieniach wymienionych  w kryteriach dopuszczenia skargi nadzwyczajnej. 

Oto kilka głosów krytycznych o instytucji skargi nadzyczajnej.

 Prof. Z. Ćwiąkalski nie może sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądało organizacyjnie. Skoro każdy obywatel - za pośrednictwem odpowiedniego podmiotu - będzie mógł wystąpić o wniesienie superkasacji, to szykuje się nam duży chaos. W Polsce 80 proc. osób jest niezadowolonych z rozstrzygnięć. Wyobraźmy więc sobie, że milion, dwa albo trzy miliony osób składają wniosek o jeszcze jedno rozpatrzenie sprawy, a 10 proc. tych wniosków zostanie uwzględnionych. Nagle trzeba będzie rozpatrzyć kilkaset nowych spraw. To jest nierealne! I nijak się ma do walki z przewlekłością postępowań. Kasacje nadzwyczajne otworzą także drogę dla pieniaczy sądowych, którzy oczywiście skwapliwie to wykorzystają. Sam jako adwokat uznaję niektóre rozstrzygnięcia za wadliwe, ale przecież druga strona sporu równocześnie zwykle uważa inaczej.[ii]

 Moim zdaniem arbitralność opinii prof. Ćwiąkalskiego (jak na doświadczenia  byłego MS i obecnie adwokata) wpisuje się w retorykę opozycji totalnej[iii], której celem jest zachowanie status quo kosztem krzywdy ludzkiej. Świadczą o tym „dyżurne” sofizmaty przywołane przez profesora - o pieniaczach, o osobnikach „niezadowolonych  z wyroków”, o niemożliwości organizacyjnej sądownictwa polskiego i  creme de la creme o wspomnianej przewlekłości, do której ma się przyczynić  wprowadzenie skargi nadzwyczajnej. To jest ordynarny szantaż totalnej opozycji i sprowadzenie reformy sądownictwa do potrzeby skrócenia czasu postępowania sądowego i drobnych usprawnień, a Kowalskiego  stawia się  przed wyborem – albo szybkie sądy albo sprawiedliwe.

No cóż, pozostaje więc zapytać - jak to się ma do zapisu w  art. 2 Konstytucji - Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej? Za każdą z tych  kilkuset spraw nagle do rozpatrzenia kryją się ludzie i ich tragedie – utracone marzenia, niespełnione plany, rozpad rodziny, niesłuszne odbywanie kar pozbawienia wolności, utrata zdrowia, samobójstwa, stracony dorobek życia, a często dorobek kilku pokoleń.  

Prof. A. Strzembosz  - Niech mi ktoś pokaże badania, które wskazują na to, że w sądach powszechnych w liczącym się procencie zapadają złe orzeczenia. Problem w tym, że nie ma takich badań. Jeżeli odwołuje się do pojedynczych spraw z kilkunastu milionów, to jest humorystyczne. [iv]

Pokazuję - "Przyczyny niesłusznych  skazań w Polsce" opracowali  Łukasz Chojniak i Łukasz Wiśniewski  z Wydziału Prawa UW z pomocą kilkudziesięciu adwokatów, sędziów, prawników uniwersyteckich oraz przedstawicieli organizacji pozarządowych. Na 119 badanych złych orzeczeń (w kasacji lub apelacji wyrok uchylono i  przekazano do ponownego rozpatrzenia lub umorzono postępowanie), w 68 przypadkach skazano osoby faktycznie niewinne. Czy to jest dla Profesora liczący się procent?  W 100% złych  wyroków (wszystkie zostały wzruszone) niemal 60% to super złe wyroki – delikwenci byli faktycznie niewinni! W raporcie czytamy – „Można założyć, że tych przypadków jest więcej, ponieważ usuwanie błędów następuje zazwyczaj na skutek zupełnie przypadkowego ich dostrzeżenia, cały czas brak natomiast pogłębionych danych na ten temat.”[v]

I jeszcze jedna ciekawostka [vi]  

Himalaje absurdu osiągnął poseł Zembaczyński z Nowoczesnej.  W programie TVP Info Minęła 8 - był wyraźnie zdegustowany  pomysłem prezydenta, a  skarga nadzwyczajna jest wg posła najlepszym przykładem jak mogą być przeciągane w nieskończoność procesy. Poseł  był mocno zaniepokojony wobec jakiego kryterium można będzie wnosić taką skargę. Najbardziej jednak wzburzyła posła wizja tzw pieniaczy, którzy będą mogli w nieskończoność na koszt podatnika wieść swoje procesy, które de facto nie służą niczemu innemu, jak zaspokojeniu jakiegoś interesu, który nie jest tak  do końca ani interesem publicznym, ani obywatela, ani państwa! (kursywą zaznaczyłam dosłowne kawałki z wypowiedzi).[vii]

 G.W. Leibniz powiedział: nie ma nic bardziej namacalnego niż absurdalność idei liczby właściwie nieskończonej. Absurdem jest nieskończoność „wiedzenia” swojego procesu, bowiem wymaga to założenia, iż każdy tzw. pieniacz jest nieśmiertelny. Wydawałoby się, że członkowstwo w Komisji Sejmowej w sprawie wyjaśnienia afery Amber Gold to wzbogacające i edukujące doświadczenie, także w materii dotyczącej organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się, że niekoniecznie, na co wskazuje bezrefleksyjny i pozbawiony jakiegokolwiek sensu  słowotok posła. 

Osobiście trzymam kciuki za instytucję skargi nadzwyczajnej. A przeciwnicy niech się odczepią od pieniaczy,  oszołomów i niezadowolonych z wyroków. To dzięki konsekwentnej walce i sprzeciwie tychże, społeczeństwo en masse dowiedziało się ciut prawdy o polskim bezprawiu, w tym o bezprawiu sądów, co przekłada sią na 70-80% poparcia dla reform sądownictwa. To dzięki nim być może nasze dzieci i wnuki będą miały szczęście żyć w   „trochę bardziej” demokratycznym państwie prawa.  



[i] W  Polsce nagrywa się posiedzenia sądów na rozprawach  cywilnych, ale... sąd nie sporządza  z nagrań oficjalnego transkryptu. Gdy  strona lub sąd chce przypomnieć sobie czyjeś zeznanie to jak sąd lub strona nie sporządziła „prywatnego” protokołu to powodzenia przez  parę albo paręnaście godzin słuchania  nagrania z rozprawy.     
[iii] Określenie „totalna opozycja” w tym tekście nie oznacza opozycji parlamentarnej, a członków instytucji, partii, stowarzyszeń i i wszytkich innych przeciwnych reformie wymiaru sprawiedliwości
[vi] Na  kilkanaście milionów „orzeczeń” składają się nie tylko wyroki, ale i postanowienia nie kończące postępowania, których wydanie zajmuje sędziom kilka czy kilkanaście minut. Ponadto każda „sprawa” generuje w czasie rozpatrywania w różnych instancjach nową sygnaturę, czyli jest to od  kilku do kilkudziesięciu sygnatur, a każda sygnatutra to statystyce „sprawa” a w rzeczywistości jest to jedna i ta sama sprawa. Innymi słowy „sprawa”, którą zajmują się różne instancje przez parę lat (do uprawomocnienia orzeczenia) w statystyce figuruje jako kilka do kilkudziesięciu „spraw”. To jest dopiero humorystyczne.