Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prof. Gersdorf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prof. Gersdorf. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 listopada 2017

Czekając na nową ustawę o SN




Pierwsza Prezes SN Małgorzata Gersdorf przedstawiła swój projekt ustawy o SN będący „odpowiedzią” na „wspólny” projekt rządu i Prezydenta, który z kolei jest „zamiennikiem” dla zawetowanego przez Prezydenta projektu rządowego.

Co to się porobiło?  I rząd i Prezydent i sędziowie, a nawet Pierwsza Prezes SN na wyprzódki chcą reformować biedny SN. Dziwi, że Pani  Prezes  swoje kompetencje do opiniowania projektów ustaw pomyliła z inicjatywą ustawodawczą i napisała konkurencyjny  projekt ustawy o SN. Obywatelom od tego trendu reformatorskiego,  ilości i objętości projektów i uzasadnień w głowach się kręci, by nie rzec miesza. A jeszcze parę miesięcy temu złotouści egzegeci i  sofiści – sędziowie i autorytety prawne wymazywali rzeczywistość o patologiach w sądownictwie i  wskazywali zastępczych  winnych -  media,  egzekutywę, legislaturę i ponad wszystko społeczeństwo - tych osobników niezrównoważonych psychicznie, pieniaczy, roszczeniowców, bezzasadnie niezadowolonych z decyzji sędziów,  osobników z niskich pobudek szkalujących sędziów lub nierozgarniętych umysłowo.

To postęp, że nareszcie  potrzebę reformy dostrzega nie tylko społeczeństwo i rządzący, ale także sami sędziowie. Dalej nie ma natomiast zgody co reformować i jak. A co najważniejsze jak dotąd planowane reformy dotyczą bardziej skutków a niż przyczyn, bowiem  brak jest poprawnej diagnozy. Reform tych nie poprzedziła głęboka i gruntowna analiza przyczyn, które sprawiają, że polskiemu wymiarowi sprawiedliwości bliżej do tych w bananowych republikach, niż demokratycznych państw prawa. A przede wszystkim nie było szerokiej debaty narodowej ze społeczeństwem,  fachowcami, pokrzywdzonymi i przedmiotami reform.
Dużo jest dość prymitywnej propagandy zwolenników i przeciwników, nagłaśniania informacji o sędziach złodziejach, piratach drogowych, czy zawłaszczaniu sądownictwa, uzależnianiu poltycznemu itp. Natomiast nie ma żadnej poważnej analizy dotyczącej  działań i zaniechań sędziów en masse na salach sądowych, które są zaprzeczeniem istoty funkcjonowania władzy sądowniczej. Nie ma też żadnych planów reform, które zmieniłyby ten tragiczny stan.  Zasada pewności prawa, która ma zapewniać obywatelowi bezpieczeństwo prawne wyrażające się zwłaszcza przewidywalnością postępowania organów państwa jest w rzeczywistości fikcją, picem i ściemą, jeżeli orzeczenie w sprawie zależy od arbitralnych decyzji sędziów nie mających podstaw w przepisach prawa i przyjętych powszechnie regułach gry. Przyczyną tego stanu są;
1.   nieustalanie  rzeczywistego stanu faktycznego w sprawie (podstawą decyzji znaczącej części sędziów nie jest prawda materialna, a fikcja),
2.    karygodny brak stosowania logiki przy  wyciąganiu wniosków z dowodów w sprawie przez niemałą część sędziów  (nieumiejętność wynikająca z braków intelektualnych, braków adekwatnej wiedzy i doświadczenia życiowego lub niestosowanie wyżej wymienionych umiejętności),
3.   interpretacja przepisów prawa zbyt często zależy od arbitralnego  nieprzestrzegania hierarchii reguł wykładni, absurdalnego stosowanie równocześnie różnych reguł interpretacji i karygodny brak stosowania logiki. 
Dlaczego?
Po pierwsze wiekuiste doświadczenie uczy, że wszelki człowiek, który posiada władzę, skłonny jest jej nadużyć; posuwa się tak daleko, aż napotka granice. Któż by powiedział! Nawet sama cnota potrzebuje granic.
Po drugie -  Iżby nie można było nadużywać władzy, trzeba, aby przez naturalną grę rzeczy władza powściągała władzę[i]

Od 1990r.  władza sądownicza jest państwem w państwie i pod hasłem  niezawisłości i naruszania praworządności, demokracji etc. skutecznie walczyła z propozycjami jakichkolwiek zmian.

Aby powściągnąć  władzę sądowniczą legislatura musi zmienić Ustawę o SN i KRS i wprowadzić sensownie przepisy dotyczące dyscyplinowania sędziów. Izba dyscyplinarna przy SN i ławnicy są bardzo dobrym pierwszym krokiem naprzód. Zobaczymy co z tego wyjdzie.  Ale nawet najlepsze prawa są mniej warte niż papier na którym je spisano, jeżeli nie są konsekwentnie przestrzegane i egzekwowane.

Niezrozumiałe od paru dekad jest też, dlaczego sądy odwoławcze i SN uchylając orzeczenia z powodu rażących uchybień, które są oburzającym zaprzeczeniem istoty funkcjonowania władzy sądowniczej – nie kierują z urzędu skarg dyscyplinarnych  na autorów uchylonych orzeczeń.  Ten prosty zabieg, (zgodnie z zasadą – czym więcej świństwa rzucisz na ścianę, tym więcej się przyklei) przez te dekady zmieniłby  chociaż trochę poczucie odpowiedzialności sędziów. Byłoby przy okazji mniej odwołań, mniej skarg kasacyjnych, mniej skarg do ETPC,  krótsza a więc szybsza „droga przez mękę”, mniejsze koszty ...itd.

I tutaj dochodzimy do roli Sądu Najwyższego zawartej w art. 183 ust. 1 Konstytucji oraz art. 1 ustawy o Sądzie Najwyższym, a także konstytucyjnej klauzuli demokratycznego państwa prawnego. Sąd Najwyższy ma sprawować nadzór nad orzecznictwem sądów powszechnych.

Polski  Sąd Najwyższy po transformacji nie spełniał i nie spełnia do dzisiaj roli organu dbającego w  pierwszej kolejności o prawidłową wykładnię prawa w orzecznictwie sądowym oraz o jednolitość orzecznictwa.

W „starych demokracjach”  sprawy, które trafiają do tych sądów  mają charakter precedensowy i doniosły dla wymiaru sprawiedliwości.[ii] Orzeczenia  sądów najwyższych rozstrzygających konkretny spór obywatela mają szersze znaczenie i doniosły wpływ na kształtowanie się linii orzeczniczej dot. problemów prawnych w sprawie, a nie  tylko rozstrzygnięcie konkretnego postępowania.

W polskich realiach, sprawowanie nadzoru judykacyjnego i wymierzanie sprawiedliwości przez SN nie jest de facto funkcjonalnie podporządkowane zadaniom zapewnienia jednolitości orzecznictwa i prawidłowej wykładni prawa  jako elementów gwarantujących bezpieczeństwo obrotu prawnego oraz pewność prawa. A przecież obydwie te wartości są niezbędne dla realizacji zasady demokratycznego państwa prawnego, w tym zapewnienia odpowiednio efektywnego stopnia ochrony praw i wolności jednostki zadeklarowanych w Konstytucji.

 Rola Sądu Najwyższego w lwiej części sprowadza się do roli III instancji. Erudycja, wyrafinowanie i piękna polszczyzna sędziów w uzasadnieniach orzeczeń SN jest często godna podziwu i dobrze się czyta. Nie zmienia to faktu, iż  orzeczeczenia dotyczące tych samych zagadnień prawnych  są niespójne i sprzeczne,  a zdarza się, iż jakością merytoryczną niewiele odbiegają  od jakości orzeczeń sądów pwszechnych. A przecież to  SN winien pełnić  nadzór w zakresie orzekania i ma być dla sędziów sądów powszechnych autorytetem, wzorem i wyrocznią.

A autorytet, wzór i wyrocznia np. zakłada, że sądy odwoławcze i SN  poważnie podchodzą do swych obowiązków, a zatem, że realizując dyrektywy pzepisów prawa rozpoznaje apelację lub kasację nie tylko w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów, ale także w zakresie szerszym pod kątem zaistnienia bezwzględnych przyczyn odwoławczych i wówczas powinniśmy przyjąć, że w każdym wypadku, gdy określona sprawa stanowiła przedmiot rozpoznania w trybie apelacji lub kasacji, tym samym przedmiotem rozpoznania było istnienie (lub brak) bezwzględnych przyczyn uchylenia orzeczenia. Wg Sędziego SN Stanisława Zabłockiego -  nader pesymistyczne byłoby zaś przyjęcie innego założenia.
A jeżeli to założenie jest błędne – co w takim nader pesymistycznym wypadku?
I logika sędziów SN    „...choć pracodawca nie miał obowiązku wypłacania należności z tytułu ryczałtów za noclegi to jednak (…) taki stan rzeczy uprawnia pracownika do otrzymania od pracodawcy ryczałtów za noclegi...”
Od ponad 20 lat podtrzymywana jest  ta nienormatywna fikcja prawna[iii], że spełnione są wymagania wynikające z art. 183 ust. 1 Konstytucji oraz art. 1 ustawy o Sądzie Najwyższym, a także z konstytucyjnej klauzuli demokratycznego państwa prawnego. 

Czas skończyć z tą symulacją konstytucyjności działań SN!
Apel ten skierowany jest przede wszystkim do decydentów - Prezydenta, Ministra Sprawiedliwości, RPO, KRS, I Prezes SN, posłów i senatorów  na okoliczność inauguracji prac nad ustawami o SN.
We wspólnym projekcie  rządowo- prezydenckim ustawy o SN  dwie nowe izby i wprowadzenie instytucji skargi nadzwyczajnej daje nadzieję na powolne ewolucyjne zmiany. Izba Dyscyplinarna i zmiana przepisów o postępowaniu dyscyplinarnym wobec wszystkich zawodów prawniczych, a przede wszystkim konsekwentne stawianie zarzutów dyscyplinarnych sędziom za delikty dyscyplinarne przedstawione w trzech punktach na początku tego tekstu daje nadzieję.
Moją notkę z przed dwóch miesięcy zatytułowałam Prof. Gersdorf może spać spokojnie, będzie jak było, dzisiaj po zapoznaniu się z projektem ustawy o SN Pierwszej  Prezes tego sądu, widzę maleńkie światełko w tunelu. Pani Prezes już nie oburza się na projekt Izby Dyscyplinarnej w SN i nie twierdzi, że sędziowie to kryształowe charaktery, a kilka incydentów  rozdmuchanych przez media itd itp..., a  w swoim projekcie  proponuje  nawet kilka ostrzejszych  rozwiązań dyscyplinarnych niż w pierwotnym projekcie rządzących.
Niepokoi  natomiast zlikwidowanie w tym projekcie skargi nadzwyczajnej i izby w której miałaby być te skargi rozpatrywane. W zamian prof. Gersdorf  proponuje kasację i jeszcze jednego rzecznika - Sprawiedliwości Społecznej przy SN. Wprawdzie sam rzecznik nie jest to pomysł Pani Prezes, ale  w tym projekcie  rzecznik  ten ma zupełnie inną rolę -  ma stać „na straży praworządności oraz ochrony praw uczestników postępowań sądowych zakończonych prawomocnym orzeczeniem, które nie może być wzruszone w trybie przewidzianym w ustawach o postępowaniach sądowych z uwagi na upływ terminów do wniesienia kasacji albo skargi kasacyjnej bądź ich niedopuszczalność.”

Abstrahując od kwestii dublowania zadań tego nowego rzecznika i RPO, a ten ostatni nie ma najlepszych notowań wśród swoich klientów, to rozwiązanie to w mojej opinii jest próbą podtrzymywania nienormatywnej fikcji prawnej, przedstawionej powyżej. Fikcji, w której kasacja będzie  „brzmiała” poważniej,  niż skarga nadzwyczajna.

 Ten manewr  uniemożliwiłby kasację-skargę nadzwyczajną od kasacji, czyli uniemożliwiłaby dochodzenie sprawiedliwości i skarżenie orzeczeń SN.  Fikcja o „wyższości” decyzji  SN, czyli  chaos nieistniejącej jednolitości orzecznictwa (SN orzeka nawet niezgodnie ze swoimi własnymi uchwałami) i niestosowanie paradygmatu wykładni przepisów prawa byłyby zabetonowane na następne ćwierćwiecze.

Zważywszy na doniosłą pozycję ustrojową Sądu Najwyższego (na razie w lwiej części teoretyczną)  reforma SN ma w założeniu poprawić działanie tej instytucji.  Na zdrowy chłopski rozum  wybory kandydatów na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego (jak i redagowanie regulaminu tych wyborów) nie powinno być kompetencją Kolegium Sądu Najwyższego, a raczej kompetencją przedstawicieli Suwerena, łącznie z wysłuchaniem publicznym w Sejmie. Takie wybory byłyby przejrzyste, dawałyby szansę poznania kandydata społeczeństwu, a ranga wyboru przez parlament podnosiłaby prestiż przyszłego sędziego SN i zobowiązywała do odpowiedzialności moralnej przed Suwerenem. Alternatywnie wyboru dokonywałaby zreformowana Krajowa Rada Sądownictwa po wysłuchaniach publicznych. Tylko wybór Pierwszego Prezesa SN ma umocowanie Konstytucyjne i należy do Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN.




[i] Monteskiusz
[ii] Skarg kasacyjnych jest niewiele, bowiem orzecznictwo SN jest drogowskazem dla sądów niższych instancji, a sędziowie rzadko popełniają uchybienia zawarte w 3 punktach w tekście, a jeżeli to kontrola sądu odwoławczego uchyli wyrok.
[iii] Fikcja prawna – norma prawna nakazująca kontrfaktyczne uznanie wystąpienia pewnego faktu prawnego,  który w rzeczywistości nie miał miejsca.

sobota, 16 września 2017

Prof. Gersdorf może spać spokojnie, będzie jak było





„Poziom stanu sędziowskiego jest kamieniem probierczym dla etyki narodu i całe poczucie prawa, które żyje w narodzie i winno się krystalizować w sędziach”.[i]

Uzdrowienie kogokolwiek lub czegokolwiek uzależnione jest od prawidłowej diagnozy (rozpoznania jakiegoś stanu rzeczy), a następnie wyboru optymalnej metody „leczenia” (zmiany tego stanu rzeczy). Stosując te prawidłowości do zaproponowanych metod uzdrawiania władzy sądowniczej przez obecny rząd, opozycję, sędziów, prawników innych korporacji, klienteli sądów, etc.  jasnym jest, iż  najczęściej nie opierają się one na kompleksowej diagnozie chorób tej władzy, a raczej na propozycjach chaotycznego leczenia objawowego niektórych  chorób, lub co gorsza symptomów najczęściej niezdiagnozowanych chorób.

Wszyscy uczestnicy debat o uzdrawianiu wymiaru sprawiedliwości (poza klientami sądów, no ale tych nikt nie traktuje poważnie) milczeniem pomijają  prachorobę i w konsekwencji praprzyczynę większości  chorób wymiaru sprawiedliwości. Milczeniem i skupianiem się na mniej lub bardziej kosmetycznych zabiegach, reformatorzy świadomie lub nieświadomie dają sygnał, że być może tu i tam coś zacznie działać lepiej, ale w końcowym efekcie niestety będzie jak było.

 Ta terminalna choroba, to brak niezawisłości znacznej części przedstawicieli III Władzy.

Lwia część aktywności wymiaru sprawiedliwości to rozpatrywanie milionów spraw rocznie w sądach I instancji - rejonowych i okręgowych. Bez względu na stopień złożoności sprawy – upraszczając - postępowania przed tymi sądami opierają się na dwóch fundamentalnych zasadach:
1.   na paradygmacie wykładni norm prawa,
2.   na logice
Orzekanie w gruncie rzeczy opiera się na systemie zero jedynkowym. Przy takim założeniu  nie ma miejsca na żadne kuglarstwo.  Złamanie tych zasad kończy się niesprawiedliwym orzeczeniem, a sędziowie sprzeniewierzając się tym zasadom podcinają filary, na których osadzona jest władza sądownicza - niezawisłość sędziowską.

I tak -  pkt.1
Teoria
 Interpretacja prawa podlega ścisłym regułom stosowanym hierarchicznie. Sędzia winien interpretować przepisy prawa literalnie, czyli w pierwszej kolejności nadać im sens wynikający z ich dosłownego brzmienia. W sytuacji, gdy wykładnia literalna okaże się niewystarczająca, sędzia poszukuje znaczenia przepisu w oparciu o inne rodzaje wykładni - w następującej kolejności – wykładnia językowa, następnie uzupełniająco wykładnie - systemowa, funkcjonalna i celowościowa. Stosowanie tych wykładni nie może nadać określonemu przepisowi prawa innego znaczenia niż to, które wprost wynika z jego treści.
Rzeczywistość
W praktyce najczęściej rezultat interpretacji zależy od arbitralnego i dyskrecjonalnego widzimisię sędziów. A mianowicie nieprzestrzeganie hierarchi reguł wykładni, absurdalne stosowanie równocześnie różnych reguł interpretacji i karygodny braku stosowania logiki.  A to daje interpretatorowi niemal nieograniczoną możliwość stosowania równocześnie kombinacji wielu wykładni przepisu prawa. Dzieje się tak z wielu powodów, takich jak m in.  fatalny poziom wykształcenia części sędziów czy  zwykła głupota, a także  potrzeba  uzasadnienia  absurdalnego i niesprawiedliwego orzeczenia oczekiwanego przez faworyzowaną z różnych przyczyn stronę.

Konsekwencje
Zasada pewności  prawa, która ma zapewniać obywatelowi bezpieczeństwo prawne wyrażające się zwłaszcza przewidywalnością postępowania organów państwa jest w rzeczywistości fikcją, jeżeli orzeczenie w sprawie zależy od arbitralnych decyzji sędziów nie mających podstaw w przepisach prawa i przyjętych powszechnie regułach gry. Takie działania są zaprzeczeniem istoty funkcjonowania władzy sądowniczej, bowiem to niezawisłość sędziowska jest istotą funkcji sędziego i istotą wymiaru sprawiedliwości. To niezawisłość sędziów ma gwarantować  klientom sądów  sprawiedliwy proces, a jej brak powoduje, że władza sędziowska w Polsce zbyt często jest bytem teoretycznym.

Pkt. 2

Teoria

 „Sąd ma obowiązek wyprowadzenia z zebranego w sprawie materiału dowodowego wniosków logicznie prawidłowych. Reguła ta, współokreślająca granice swobodnej oceny dowodów, nie będzie zachowana, jeżeli wnioski wyprowadzone przez sąd przy ocenie dowodów nie układają się w logiczną całość zgodną z doświadczeniem życiowym, lecz pozostają ze sobą w sprzeczności, a także gdy nie istnieje logiczne powiązanie wniosków z zebranym w sprawie materiałem dowodowym”[ii]

Jak się powszechnie przyjmuje granice swobodnej oceny dowodów wyznaczają wymagania prawa procesowego, doświadczenie życiowe oraz reguły logicznego myślenia. To według nich sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość i ważąc moc środków dowodowych oraz ich wiarygodność, odnosi je do pozostałego materiału dowodowego.

Rzeczywistość

Losowe cytaty z uzasadnień wyroków:

·         „...Zaznaczyć należy, że podawany przez świadków  szczegółowy rysopis X w sposób niezawiniony mógł nie odpowiadać prawdzie. W tym zakresie świadkowie mogli nie dysponować wiedzą prawdziwą, a zwłaszcza Alicja S., która była dziewczyną X przez okres 3 miesięcy...”
Drugim świadkiem nie dysponującym wiedzą prawdziwą o rysopisie X      ...była matka X widująca syna codziennie. (Sąd Okręgowy)

       "...kontrola merytoryczna nie jest kontrolą, zatem osoba przychodząca codziennie do pracy nie może być traktowana jako pracownik i nie przysługują jej uprawnienia pracownicze, gdyż nie wykonywała pracy pod nadzorem i kierownictwem zatrudniającego...". (Sąd Apelacyjny)
     „...choć pracodawca nie miał obowiązku wypłacania należności z tytułu ryczałtów za noclegi to jednak (…) taki stan rzeczy uprawnia pracownika do otrzymania od pracodawcy ryczałtów za noclegi...” (Sąd Najwyższy)

Konsekwencje

Niemożliwe jest wyciągnięcie przez sąd prawidłowych wniosków logicznych z materiału dowodowego, jeżeli en masse sędziowie nie potrafią lub nie chcą (z różnych powodów) ustalić prawidłowo stanu faktycznego sprawy. Stąd niemożliwe jest zakreślenie  granic swobodnej oceny dowodów, a w konsekwencji podstawą orzeczenia są wnioski z oceny dowodów absurdalne, nielogiczne i nie mające nic wspólnego z prawdą materialną, a wynikiem jest niesprawiedliwe orzeczenie. Takie działania są zaprzeczeniem istoty funkcjonowania władzy sądowniczej, bowiem to niezawisłość sędziowska jest istotą funkcji sędziego. To niezawisłość sędziów ma gwarantować  klientom sądów  sprawiedliwy proces, a jej brak powoduje, że część władzy sędziowskiej w Polsce jest bytem teoretycznym. 

Czy sędziowie en masse rozumieją co to jest niezawisłość?

Niezawisłość nie może być postrzegana jako zezwolenie na arbitralność i zielone światło dla bezprawia.  To Temida powinna mieć opaskę na oczach, a nie sędziowie w jej służbie. Zaiste paradoksem i tragedią jest, że dziesiątki tysięcy orzeczeń sądów I instancji, które zapadły z pogwałceniem tych fundamentalnych zasad nie tylko przechodzą pozytywnie kontrolę instancyjną (często również kontrolę SN), ale  chronione są rzekomą niezawisłością sędziowską. Wystarczy poczytać odpowiedzi chociażby na skargi na sędziów i wnioski o postępowanie dyscyplinarne do Krajowej Rady Sądownictwa, która ma konstytucyjny obowiązek stania na straży „jakości” stanu sędziowskiego!

W tym kontekście wypowiedź z przed kilku dni Pierwszej Prezes SN, która boleje nad niedostatecznym obyciem sędziów z mediami, co według prof. Gersdorf powoduje, iż „nie udało się wytłumaczyć społeczeństwu na czym polega niezawisłość” jest delikatnie mówiąc bezczelna. To emanacja  buty, pogardy  i obrażanie inteligencji Kowalskich przez Pierwszą Sędzię w Polsce.  Podobnie trzeba odebrać odpowiedź Pani prof. Gersdorf na pytanie „Rzeczpospolitej”, czy wierzy jeszcze w niezależność sądów i niezawisłość sędziów: „absolutnie tak”.

Sędzia Irena Kamińska, która całe życie broniła sędziów w listopadzie 2015r. na konferencji sędziów w KRS powiedziała "weźmiemy sobie tyle niezawisłości ile będziemy chcieli" Na tej konferencji  zalecała również stosowanie  jedynej dopuszczalnej formy protestu przeciwko obecnej władzy – orzekanie zgodnie z prawem i sumieniem.  Nie podlega dyskusji, iż nawołując do brania sobie niezawisłości Pani Sędzia NSA otwarcie potwierdziła   żenujący brak zrozumienia podstawowych i fundamentalnych pojęć w demokratycznym państwie prawa.  A swoim kuriozalnym apelem  potwierdziła otwartym tekstem, iż brak niezawisłości  jest w polskich sądach zjawiskiem w jakimś stopniu powszechnym i normalnym.[iii]

W  tym miejscu trzeba podkreślić, iż skala tego bezprawia jest nieznana, m. in. właśnie z powodu wstydliwego ukrywania i zamiatania pod dywan tej patologii tak przez władzę sądowniczą jak i MS i PG przez ponad dwie dekady. Istnieją jednak „dowody poszlakowe” wskazujące, iż  brak niezawisłości sędziowskiej nie jest zjawiskiem incydentalnym, a niestety niemal powszechnym.

Od 2002 do 2014r.  do Krajowej Rady Sądownictwa wpłynęło ogółem 26. 095  skarg  i pism obywateli dotyczących działań sędziów. KRS pozostawiła bez biegu  16.700 z nich. Za zasadne uznano w ciągu 12 lat  28 skarg  i   przekazano 131 skarg do rozpatrzenia przez rzeczników dyscyplinarnych. Losy tych przekazanych skarg są nieznane. Gdyby te liczby odzwierciedlały stan faktyczny, oznaczałoby to, że sędziowie to nie kasta nadzwyczajna, a wręcz święci.

Raport autorstwa dr Łukasza Chojniaka i Łukasza Wiśniewskiego Przyczyny niesłusznych skazań.

Autorzy badali  119 spraw, które spełniały kumulatywnie następujące kryteria;
·       osoba była prawomocnie  skazana
·     przeprowadzono nadzwyczajny  środek zaskarżenia, tj. kasację lub wznowienie postępowania, w wyniku którego doszło do:
·   uniewinnienia lub skazania na łagodniejszą karę tej osoby albo umorzenia postępowania wskutek okoliczności, których nie uwzględniono we wcześniejszym postępowaniu.
         
Innymi słowy w 100% badanych spraw sądy rażąco naruszyły przepisy procedury lub przepisy prawa materialnego, które miały wpływ na treść wyroku potwierdzone orzeczeniami odwoławczymi i wznowieniowymi sądów wyższych instancji, także Sądu Najwyższego. Same działania sądów I instancji (ew. I i II instancji) były postrzegane przez osoby skazane jako niesprawiedliwe skazanie. Gdyby było innaczej nikt nie pochyliłby się nad tymi sprawami. To determinacja pokrzywdzonych i bardzo dużo szczęścia  doprowadziły do uniewinnienia lub skazania na łagodniejszą karę  albo umorzenia postępowania. W tych 119 sprawach sądy i sędziowie - w części przypadków orzeczeń I i II instancji - nie byli gwarantami konstytucyjnych praw skazanych. (Każde naruszenie  podstawowych gwarancji  wynikających z zasady prawa do sprawiedliwego procesu i naruszenie innych praw człowieka koresponduje  z określeniem niesprawiedliwie skazany i jest konsekwencją braku niezawisłości sędziów)
       
     W 68 przypadkach niesprawiedliwie skazanych Autorzy uznali, iż były to przypadki niesłusznych skazań. Czyli bagatela niemal 60%.

Pani Prezes Gersdorf odnosząc się do tego badania twierdziła, iż „przyjęcie przez Autorów badania zbyt szerokiej definicji niesłusznego skazania nie może zaskakiwać, że w sprawach poddanych badaniu stwierdzili oni okolo 50% ”niesłusznych skazań”. Dane te kreują nieprawdziwy obraz wymiaru sprawiedliwości...” Mnie zaskakuje lekceważenie  obrazu wymiaru sprawiedliwości przez prof. Gerdorf. Pozostaje zapytać jaki procent niesłusznych skazań wykreowałby prawdziwy obraz wymiaru sprawiedliwości?  A jaki procent będzie zaskakiwał  Pierwszą Prezes SN?

Badanie to jest bezprecedensowym w Polsce naukowym potwierdzeniem tego o czym  mówią od lat tysięce pokrzywdzonych przez bezprawne działania wymiaru sprawiedliwości.  Nie zmienią tego faktu  bezduszne i małostkowe sofizmaty i bagatelizowanie wyników tego badania. Rozpaczliwe głosy tysięcy pokrzywdzonych są przez ponad dwie dekady  oficjalnie ignorowane, bagatelizowane i ośmieszane. Pokrzywdzeni walczący o swoje racje i prawa są traktowani jak osobnicy niezrównoważeni psychicznie, pieniacze, roszczeniowcy, bezzasadnie niezadowoleni z decyzji sądu, osobnicy działający z niskich pobudek lub nierozgarnięci umysłowo, a ich zarzuty to bezczelne  pomówienia i urojenia, a w najlepszym wypadku subiektywne odczucia niepoparte badaniami aktowymi sprawy, do których skarżący mają oczywiście prawo.

W tym mejscu trzeba podkreślić, iż zmiana władzy w 2015r. - prace Komisji Sejmowej do sprawy Amber Gold czy Komisji Reprywatyzacyjnej odkrywają przed społeczeństwem niewyobrażalną skalę patologii w wymiarze sprawiedliwości i na ich tle historie pokrzywdzonych paradoksalnie, nareszcie stają się wiarygodne.

Obywatel stając przed sądem ma nie tylko wynikające z Konstytucji RP prawo do sprawiedliwego procesu  i przestrzegania jego innych  praw i wolności obywatelskich – ma także prawo, aby je wyegzekwować. Sąd to nie jest tylko instytucja karania obywatela za przestępstwa.  Sąd to także instytucja,  w której obywatel staje na równi z organami państwa i walczy o swoje racje. Niestety ta walka najczęściej jest z góry skazana na niepowodzenie, bowiem sąd nie broni obywatela z taką samą pasją,  z jaką egzekwuje wobec obywatela prawo do karania. W wielu przypadkach te gwarancje mają charakter fasadowy. Czy to jest emanacja  niezawisłości?

Pokrzywdzeni pytają – po co obywatelowi Konstytucja, po co obywatelowi sąd?  Milczenie jest pzerażające.

To nam społeczeństwu nie udało się przebić przez ponad dwie dekady przez mur pogardy i bezprawia sędziów legitymizowanego przez ich rzekomą niezawisłość! Najwyższy czas powiedzieć głośno – większość chorób (patologii) odnoszących się do działań sędziów (a nie per se do organizacji i zarządzania instytucją wymiaru sprawiedliwości), są  bezpośrednią lub pośrednią konsekwencją ignorowania fundamentalnych zasad działania wymiaru sprawiedliwości, przede wszystkim  brak niezawisłości  sędziowskiej. 

Dla władzy sądowniczej nie ma znaczenia, czy decyzje sędziów są produktem widzimisię, korupcji, układów czy też rzetelności, bezstronności i niezawisłości, czy zostały podjęte zgodnie z przepisami prawa czy rażąco naruszając prawo. Sędzia de facto nie ponosi żadnej odpowiedzialności moralnej, dyscyplinarnej, czy karnej za jakość   merytoryczną   orzeczenia, za zgodność  tego orzeczenia z prawem, logiką  czy z prawdą materialną. 

Stąd uważam, że projektowana Izba Dyscyplinarna SN, ale wyposażona w narzędzia nie tylko orzekania kar dyscyplinarnych, a również wzruszania orzeczeń, które zostały wydane przez sędziów zawisłych - uznanych winnymi - jest jedną z metod uzdrowienia.  W składach orzekających winni być przedstawiciele obywateli, a sam wybór tych przedstawicieli winnien być sensownie unormowany. Istniejący obecnie system wyboru ławników niestety nie jest  adekwatny i nie powinien być powielany.   Jeżeli uda się przekonać posłów  do takich rozwiązań  w relatywnie krótkim czasie może poprawić jakość orzecznictwa.

 Ale sama Izba Dyscyplinarna nie uzdrowi wymiaru sprawiedliwości i co najważniejsze nie zmieni fatalnych nawyków i mentalności sędziów. Myśląc łu wyjściowego. Powołanie na służbę sędziowską winno być ukoronowaniem kariery Stąd myśląc o przyszłości, powinna obowiązywać zasada, iż efekt końcowy zależy od materiału  "wyjściowego".Sędziami nie mogą być ludzie, którzy nie mają żadnego doświadczenia życiowego, prosto po studiach i współczesnej Duraczówce. Minimalny wiek sędziego to 35 – 40 lat. Jestem też zwolenniczką kadencyjności i wyborów powszecnych sędziów, alternatywnie wyboru przez Sejm  (idealnie  najpierw na „próbę” – kadencja 4-5 lat i weryfikacja po zakończeniu próby, jeżeli pozytywna to potwierdzenie wyboru na czas nieokreślony) po wysłuchaniu publicznym do którego winni być dopuszczeni obywatele. Musi być zagwarantowana przejrzystość, staranność i rzetelność procesu wyboru i wysłuchania i branie pod uwagę nie tylko kwalifikacji formalnych kandydata, ale też  historii zawodowej w kontekście „jakości”, pracy kandydata, jak też  ocena postawy moralnej, charakteru i  etyki zawodowej kandydata i weryfikacja wyników z  konkretnymi z wymogami zawartymi w Zbiorze zasad etyki zawodowej sędziów.

Po spotkaniu z  Prezydentem przedstawicieli partii opozycyjnych nadzieja na zmiany powoli kończy się. Prezydent nie ma czasu na rzeczywistą i niezbędną 
debatę  z przedstawicielami partii, środowiskami prawniczymi, ekspertami ale też klientami sądów i społeczeństwem. Tej rangi ustaw jak te zawetowane nie pisze się w dwa miesiące bez konsultacji z wyżej wymienionymi. Straciliśmy 27 lat na bezczynności, patologie i bezprawie w wymierze sprawiedliwości osiągają stan krytyczny. A  ostatnia szansa na zmiany zdaje się być zaprzepaszczona. Pozostaje  bananowa republika.


[i] Witold Hauser
[ii] Wyrok SN z 9.12.2009 r., IV CSK 290/09,
[iii] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosci-jednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy