Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prokuratura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prokuratura. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 lutego 2016

Związek prokuratury jutra z cnotami ministra



Po zapoznaniu się z projektem nowej  ustawy o prokuraturze mam poważne obawy, czy ta kolejna „reforma” wypali. Ustawodawca powiela stare rozwiązania i popełnia kardynalne błędy. Ustawa  nie zawiera rozwiązań, o których mówiła zjednoczona prawica w kampanii wyborczej i o których mówi do dzisiaj.  Lekko i powierzchownie potraktował ustawodawca jeden z najważniejszych czy najbardziej znaczących w tej ustawie czynników  - czynnik ludzki. Status quo zostało nienaruszone – prokuratorzy będą jak 30 lat temu BMW – bierni, mierni, wierni i nietykalni.

Nawet najlepsza ustawa nie spełni swej roli, jeśli „jakość” prokuratorów pozostanie bez zmian, prokuratorzy dalej będą mieli imunitet, a  ich odpowiedzialność karna, dyscyplinarna i służbowa pozostanie dalej fikcją.

Pomimo zmiany ustroju, transformacji, różnych barw politycznych u władzy, prokuratura nie doczekała się nowej, kompleksowej ustawy o prokuraturze przez 26 lat.  Obowiązująca  od ponad 31 lat ustawa, pomimo ca. 50 nowelizacji nie straciła nigdy swojego sowieckiego ducha. Do dzisiaj, pomimo ćwiercza funkcjonowania demokratycznego państwa prawa, nie zmienił się fundamentalnie tryb funkcjonowania prokuratur. Dalej pokutuje - wydaje się wśród lwiej części  prokuratorów - przekonanie, że korporacja i polityka, a nie prawo definiuje co im wolno, a co nie.  Bezprawne działania prokuratorów to niemal norma, a nie aberacja. Bezkarność każdego niemal zaniechania, niedopełnienia obowiązków, szalbierstwa i przestępstwa prokuratorów doprowadziło do degrengolady tej instytucji i  niemal całkowitej demoralizacji jej funkcjonariuszy. To patetyczna i tragiczna imitacja państwa prawa i demokracji, w którym de facto obywatel poza prawem wrzucenia swojego głosu do urny wyborczej, pozbawiany jest równie ważnego prawa do kontroli rządzących.  

PRL-owska ustawa gwarantuje, iż na stanowisko prokuratora powoływany jest człowiek o „nieskazitelnym charakterze”. Niemal identyczne rozwiązanie przyjęto w nowej ustawie. Abstrahując od utopii oczekiwania zmaterializowania się jakiegoś nieokreślonego precyzyjniej "nieskazitelnego charakteru" gdy od takich ideałów, jak od gwiazd, dzielą nas tysiące lat świetlnych[i],  trzeba zaznaczyć, że przy zatrudnianiu prokuratora – który często nie przekroczył jeszcze trzydziestki[ii]  - praktyczna ocena jego charakteru jest nie tylko utrudniona, ale przede wszystkim  nie ma praktycznie wogóle  miejsca. Sprawdzana jest tylko niekaralność i informacje uzyskane od policji. Dodać należy,  iż uzyskanie negatywnych informacji niekoniecznie jest oceniane jako „skaza na charakterze”. 

Tymczasem,  aby jakakolwiek reforma miała sens i szanse powodzenia,  trzeba przyszłe kadry prokuratorów;

·         Wychować!

 Stare przysłowie - czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci - zawsze jest aktualne. Ani studia prawnicze, ani „Duraczówka” dla przyszłych prokuratorów,  ani korporacje prawnicze nie kształtują etyki zawodowej swoich członków, co winno być nieodzowną konsekwencją istnienia i działania bez patologii (każdej) grupy zawodowej. A poprzeczka powinna być dużo wyżej, bowiem rola prokuratora jest niezwykle ważna i odpowiedzialna – rzetelne, zgodne z prawem ściganie i oskarżanie przestęp­ców. Powierzanie tej roli przypadkowym prawnikom, bez weryfikacji ich

·         Rygorystycznie sprawdzać „nieskazitelność charakteru” przy zatrudnianiu

W krajach Europy zachodniej,  USA, Kandzie, Australii, etc. reprezentowanie przez kandydata wysokiego poziomu moralnego sprawdzane jest w sposób wyjątkowo staranny. Kandydat składa odpowiedzi w ankiecie na szereg szczegółowych pytań dotyczących jakiejkolwiek kolizji z prawem, w tym zwykłych wykroczeń – niezapłacony parking i inne wykroczenia  drogowe, posiadanie długów, rozliczanie z fiskusem w terminie, historię  płatności  kart kredytowych, itp. Ponadto zasięgana jest  opinia o kandydacie  w miejscu  zamieszkania, ze szkół, do których uczęszczał, w organizacjach, których kandydat był lub jest członkiem itd.

W Polsce rygorystyczny sposób dokonywania oceny posiadania „nieskazitelnego charakteru” przy zatrudnianiu ma tym bardziej  kluczowe znaczenie, iż od  momentu zatrudnienia, zakłada się, że każdy prokurator dysponuje „nieskazitelnym charakterem” i tylko udowadniając na  drodze procedury dyscyplinarnej, karnej lub cywilnej -  domniemanie to można obalić. A to w myśl obowiązującej zasady - klika chroni, klika radzi, klika nigdy cię nie zdradzi – praktycznie zdarza się niezwykle rzadko!

·         Dyscyplinować i karać!

O obecnej  fikcji odpowiedzialności dyscyplinarnej (nie tylko prokuratorów) napisano tomy. Nieodzowna jest przejrzystość i jawność odpowiedzialności, dyscyplinowania i karania za sprzeniewierzenie się deontologii zawodowej i popełnienie przestępstw, zamiast nieetycznej solidarności zawodowej i zamiatania przewinień i przestępstw pod dywan. Etos prokuratorski przestał istnieć. Prokurator nie dąży  do ustalenia stanu faktycznego zgodnego z prawdą materialną. Prokuratorzy są postrzegani przez społeczeństwo jako zorganizowana grupa przestępcza. To jest absurdalna sytuacja, kiedy część tych co stoją na straży naszego bezpieczeństwa i porządku prawnego, niczym nie różnią się od przestępców, których ścigają i oskarżają.
Śledztwo/dochodzenie i później akt oskarżenia - to nie tylko zebranie (lub de facto w naszej rzeczywistości - często spreparowanie, zmanipulowanie) jakichś dowodów winy, jako tako trzymających się kupy. W naszej smutnej rzeczywistości,  zbyt często weryfikacja dowodów oskarżenia jest w sądzie powierzchowna, a umorzenia spraw lub uniewinnienia są rzadkością. Prokurator posiada ogromną, dyskrecjonalną władzę, przesądzającą, niekiedy w de­cydującym stopniu, o życiu oskarżonego i jego rodziny. Były wice - MS Michał Królikowski powiedział o tym procederze;
„…mając akt oskarżenia, (sędziowie) mentalnie angażują się, aby tak długo szukać dowodów, aż znajdą tezy na jego poparcie (…) Sami sędziowie zresztą twierdzą, że bardzo często angażują się w ratowanie aktu oskarżenia i tak prowadzą postępowanie, żeby usunąć ewentualne jego braki. I to jest właśnie powód, że zapada 92% ( w rzeczywistości  97-8%) wyroków skazujących, a tak mało jest wyroków uniewinniających”.
Odpowiedzialność karna, dyscyplinarna i służbowa prokuratorów w projekcie nowej ustawy – Prawo o prokuraturze utrzymuje dokładnie takie same  stare rozwiązania, łącznie z utrzymaniem absurdalnego  imunitetu prokuratora.

Ciekawostka pierwsza: Warto przy tym podkreślić, iż w większości krajów zachodniej Europy i krajach common law prokuratorzy nie posiadają imunitetu.  Za przestępstwa czy wykroczenia karani są jak inni obywatele, bez – jak w naszym porządku prawnym - najczęściej zakończonych fiaskiem prób uchylenia tego imunitetu.
Ciekawostka druga:  Rekord długości postępowania o uchylenie immunitetu w Polsce wynosi ponad 5 lat i 4 miesiące! Pikanterii tej paranoidalnej sytuacji dodaje fakt, iż rzeczony prokurator, wystąpił o odszkodowanie za przewlekłość postępowania i dostał odszkodowanie.[iii]

W kontekście powyższych informacji o unormowaniach odpowiedzialności prokuratora w nowej ustawie, zwykłym kłamstwem są wywody ministra Ziobro w nr. 5 tygodnika „Do rzeczy” (1-7 lutego); „nie może być tak, by wewnętrzne korporacje – bez udziału czynników zewnętrznych i często wbrew interesowi społecznemu – decydowały o tym, czy prokurator lub sędzia dopuścił się przestępstwa i czy dochował godności zawodu.”  - są smutnie nieprawdziwe i oburzające.

Według ministra „nie może być tak...”, a w nowej ustawie jak wół stoi, że wbrew obiecankom  nadal „jest i będzie tak”. 

A minister Z.Ziobro twierdzi, iż dotrzymanie słowa jest dla niego cnotą.[iv]



[i] A.  Lutwak “GŁos Prawa” 1933r. „rzecz daremna i utopijna...Od ideałów bowiem, jak od gwiazd, dzielą nas całe światy, a charakter nieskazitelny w znaczeniu dosłownem… to superlatyw, to ideał niebosiężny, prawie nieziszczalny...prawa ziemskie pisane są dla ziemian, a nie dla niebian”.
[ii] projektowana dolna granica wieku prokuratora 26 lat
[iii] Przypadek ten opisuje A. Herzog, Postępowanie w przedmiocie uchylenia immunitetu prokuratorskiego – stan prawny i praktyka (cz. II), Prokuratura i Prawo 2008, nr 6, s. 12.
[iv] “Do rzeczy”nr.5/156 1/7 luty 2016 str.22




niedziela, 9 listopada 2014

Prawda i goowno prawda, czyli Wipler i państwo




Działania państwa - Instytucje państwa, których zadaniem jest służyć społeczeństwu i chronić jego bezpieczeństwa.

Policja ogłosiła wszem i wobec, iż arogancki i bezczelny poseł, w pijackim amoku, napadł na jej funkcjonariuszy, obraził i pobił. Prokurator, funkcjonariusz stojący na straży praworządności, uznał, że poseł słusznie dostał manto. Do takiej konkluzji doszedł dzielny śledczy oceniając dowody  z nagrań monitoringu (z kilku kamer), zeznań  policjantów, Wiplera, jak też innych świadków. Zarzucił Wiplerowi stosowanie przemocy wobec funkcjonariuszy publicznych celem zmuszenia ich do zaniechania prawnej czynności służbowej, a jednocześnie naruszał ich nietykalność cielesną. Znieważał też policjantów słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych. Za te przestępstwa Wipler może wylądować na 3 lata w pierdlu.

Picie, pijany.  1,4 promila alkoholu we krwi oznacza, że Wipler, duży chłop był na rauszu. Powtarzanie jak mantra, że był pijany, czy pijany w sztok jest ordynarnym nadużyciem i obraża każdego normalnego człowieka, który lubi sobie czasami wypić kilka drinków. W normalnych krajach z niewiele mniejszym poziomem zawartości alkoholu we krwi, legalnie można prowadzić samochód. Dodać trzeba, że Wipler pił za swoje,  a i sam stan wstawienia, rauszu czy nawet upojenia alkoholowego, nie jest czynem karalnym, ani nawet specjalnie nagannym społecznie i moralnie w naszej kulturze.  Do tego poseł pił w swoim wolnym czasie. W przeciwieństwie do np. panów Belki i Sienkiewicza, czy Rostowskiego i Sikorskiego, którzy i chlali  za nasze pieniądze i w czasie pracy, a do tego ci pierwsi wymienieni kombinowali łamiąc przepisy Konstytucji, jak tu zatkać dziurę budżetową, żeby ochronić przyrośniąte do doopsk stołki w wyborach. A przy okazji poniżanie i pogarda dla wybieraczy...o! to dla naszego dobra, żeby nam się w głowach nie przewracało od tej demokracji.

Cała prawda, prawda i goowno prawda.

Dzisiaj jesteśmy po obejrzeniu taśmy z monitoringu i wiemy kto kogo bijał. Po takim numerze,  w cywilizowanym państwie policjanci siedzieliby w pierdlu za pobicie obywatela. A podnosząc łapy na przedstawiciela władzy, dotkliwie go poturbowawszy (czy uznając arbitralnie i bezprawnie jego mandat poselski za nielegalny, nieważny?), a później zniesławiając go i pomawiając, twierdząc, że pijany w sztok napadł na nich, obraził ich i pobił - nie tylko bezpośredni uczestnicy akcji siedzieliby w pierdlu i pożegnali się z robotą, ale i ich przełożeni zapłaciliby stołkami cenę polityczną za taki blamaż.

Wstrząsem i dymisjami w prokuraturze i rządzie skończyłoby się ujawnienie, iż prokurator naruszył rażąco prawo, oskarżając Wiplera poprzez manipulowanie dowodami, oceniając je niezgodnie z faktami, logiką, wiedzą i doświadczeniem życiowym. Przypominam, że fakt uważa się za udowodniony, jeżeli średnio inteligentny, doświadczony człowiek zostanie przekonany ponad wszelkie rozsądne wątpliwości, że udowadniany fakt jest zgodny z rzeczywistością.

W tym dzikim kraju, Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ w związku z zarzucanymi przestępstwami skierowała do Prokuratora Generalnego wniosek o uchylenie przez Sejm immunitetu Wiplera. Po jego formalnym i merytorycznym skontrolowaniu (sic), wniosek ten PG przekazał w marcu  do marszałki Kopacz. Poseł Wipler jednak nie czekał na gintojrę kolegów posłów i sam zrezygnował z imunitetu. A w lipcu akt oskarżenia trafił do sądu. Jak dotąd sąd nie wyznaczył terminu rozprawy...  

Takie działania i modus operandi organów ścigania dziesiątki tysięcy pokrzywdzonych znają z autopsji. Wymiaru sprawiedliwości też, chociaż tutaj sądowi poza przeczekiwaniem, nie można nic zarzucić.

Przerażenie budzi postawa posłów Sejmu. Normalny obywatel nie leży pijany na chodniku, zasługuje na czerwoną kartkę, prowadzi wojnę a policją, napruty koleś dostał w limo – grzmieli posłowie. O domniemaniu niewinności i pozostawieniu oceny do czasu rozstrzygnięcia sprawy w śledztwie czy w sądzie, nikt nawet  nie pomyślał. A pan Niesiołowski (który w cywilizowanzm kraju miałby problemy z otrzymaniem pozycji sprzątającego w parlamencie) najpopularniejszy parlamentarzysta, już po obejrzeniu taśm monitoringu, stwierdził, że policjanci powinni dostać nagrodę! Ta hipokryzja, bezrefleksyjność, brak elementarnej przyzwoitości i poszanowania własnego statusu przez posłów jest porażająca.

Obrzydliwe ataki mediów na byłego członka PiS i dalej posła polskiego parlamentu,  osiągnęły apogeum w tekście niejakiego Pawła Lickiewica, zatytułowanym “Wipleriada. O smuteczkach na tle prawdziwych tragedii”. Autor postanowił podzielić się z czytelnikami swomi “refleksjami” - Otóż pan poseł, gdy promile opadły, wydał oświadczenie – przedstawił swoją wersję wydarzeń. Ma do tego prawo. Jest posłem na Sejm... Łamiącym się głosem opowiadał o niesprawiedliwości, która go spotkała – opowiadał o przemocy, o katowaniu... – a to wszystko na tle tablic z nazwiskami polskich parlamentarzystów, którzy nie przeżyli II wojny światowej. Ta lista jest bardzo długa. To poprzednicy posła Wiplera – zmarli z wycieńczenia, pobici na śmierć, rozstrzelani salwą w klatkę piersiową lub zastrzeleni strzałem w tył głowy...
 Po 24 lata istnienia „demokratycznego państwa prawa”, poseł Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej może ewentualnie oczekiwać odrobiny empatii i rzetelności dziennikarskiej pismaków pokroju Lickiewica, gdyby pobili go na śmierć, rozstrzelali salwą, albo chociaż strzelili mu w tył głowy. Takie mają standardy. 16 ciosów pałą, przywalenie pięścią w brzuch, ściągnięcie spodni, potraktowanie gazem i pieprzem posła Sejmu RP to wipleriada i smuteczki.

Poseł  Wipler jak i większość pań i panów z  Wiejskiej niekoniecznie z mojej bajki. Ale to nie tylko Wiplera policjanci potraktowali ordynarnie pałami i gazem. Podnieśli rękę na swoją władzę. Następnie prokuratura, organ tego państwa, legitymizował swoimi łamiącymi prawo działaniami  przestępstwa policjantów, wnosząc akt oskarżenia oparty na fałszywych dowodach. W polskim państwie na niby, to normalka. Szkoda, że nie rozumieją tego ani parlamentarzyści, ani władza wykonawcza, ani media, ani duża część obywateli. No cóż, poczekamy na werdykt III Władzy.

czwartek, 21 marca 2013

Prokuratura na manowcach czy rozdrożu? czyli próby ogarniania




"Reformy ministra Gowina” i stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest dzisiaj tematem codziennym, nie tylko w mediach drugiego i trzeciego obiegu, ale również w mediach main stream. Wypowiadają się autorytety, fachowcy i obywatele. 

Sejm pracuje nad poprawkami w kpk, trwają też prace nad ustawą o prokuraturze. Proponowane zmiany w tej ustawie przypominają powiedzenie, że nawet uporczywe mieszanie herbaty, nie uczyni jej słodką, jeżeli nie wrzuciło się  do niej cukru.  

Usatysfakcjonowanych  propozycjami rządu  jest niewielu. Larum podnoszą prokuratorzy i mają wiele racji. Przy okazji tych dyskusji, część lobby pro-prokuratorskiego wykorzystuje sytuację do promowania po raz kolejny konstytucjonalizacji prokuratury, zamiast debaty o rzeczywistej naprawie tejże.


Za umocowaniem  konstytucyjnym, bez głębszej refleksji dotyczącej właściwych zadań, jakie  ma do wypełnienia prokuratura w demokratycznym państwie prawa i oceny jakości wykonywania tych zadań,  opawiadają się prof. Stanisław Waltoś, prof. Romualda Kmiecik, prof. Aleksandra Ratajczak, prof. Winczorek i inni.


Prokuratura, podobnie jak policja, CBA, ABW i inne tego rodzaju służby wszędzie w relatywnie normalnym świecie są powołane do ścigania przestępstw i utrzymania porządku i bezpieczeństwa w państwie.  Są to organy operatywne w ramach władzy wykonawczej. 


Nie jest tam prokuratura żadną władzą, jak władza sądownicza. Wyposażenie prokuratury w atrybut niezależności, był największym błedem w RP. Umocowanie w Konstytucji jest pomysłem zwyczajnie  poronionym, co więcej niebezpiecznym. 

Argumenty  lobbystów na rzecz umocowania konstytucyjnego są niestety w dzisiejszej sytuacji ustrojowej prokuratury konsekwentne. Albowiem po wyłączeniu prokuratury ze struktur władzy wykonawczej, jako odrębnego niezależnego  organu aparatu państwowego, bez umocowania konstytucyjnego jest to  twór zawieszony sztucznie w próżni ustrojowej. 

 Wszak art. 64 Konstytucji z dnia 22 lipca 1952 r. mocował prokuraturę, a podczas zmiany w ustawie z grudnia 1989 r. pozostawiono tę regulację. W Konstytucji z dnia 2 kwietnia 1997 r. ustawodawca uznał, iż prokuratura nie wymaga umocowania konstytucyjnego per se, jako element władzy wykonawczej w strukturach MS. Podobnie jak  nie miała prokuratora umocowania konstytucyjnego w okresie przedwojennym.

Tak więc „niezależność prokuratury i umocowanie konstytucyjne“ jakie się marzy naszym super-śledczym jest szatańskim pomysłem sowietów i takie wprowadzono po wojnie we wszystkich krajach bloku sowieckiego. Oczywiście to umocowanie konstytucyjne nie miało żadnego praktycznego znaczenia dla prokuratorów.

Sytuacja zmienila się po upadku CCCP i w nowej sytuacji ustrojowej, takie rozwiązanie jest nie do zaakceptowania. I to właśnie w krajach bloku post-sowieckiego takie rozwiązanie utrzymano do dzisiaj. Polska porzuciła sowieckie rozwiązania, by ironicznie powrócić do nich w kwietniu 2010r. Nie zmieniono jednak Konstytucji i nie umocowano tam prokuratury jak to było za PRLu. Na marginesie  trzeba dodać , iż we  wszystkich konstytucjach krajów byłego bloku sowieckiego, takie umocowania pozostawiono.
  
Jeżeli powrócono do rozwiązań ustrojowych PRLu i uniezależniono prokuraturę, to prokuratura chce również umocowania konstytucyjnego. Oczywiście zwolennicy tego umocowania jak diabeł święconej wody unikają takiego argumentu. 

 Twierdzą natomiast, iż taki system jest normalką  w krajach UE i w ogóle Europy. Jest  to zwykła manipulacja i "mijanie się z prawdą". Jak zwykle diabeł siedzi w szczegółach, o których zwolennicy skromnnie nie wspominają.

Co do krajów Europy zachodniej tj. Holandii, Hiszpanii, Belgii, Szwecji, Portugalii oraz Grecji, gdzie istnieją regulacje konstytucyjne dot. prokuratur, a nasze autorytety tak ochoczo podają je jako przykład – to trzeba wyjaśnić, iż dotyczą one głównie uregulowania powoływania szefa prokuratury generalnej. A we wszystkich tych krajach prokurator generalny jest odpowiedzialny za swoje działania w większym lub mniejszym stopniu przed władzą wykonawczą.

Konstytucja Francji i Niemiec nie reguluje pozycji PG i podlegają oni ministrowi sprawiedliwości.

Dodam, iż przed II WŚ tylko we Włoszech i w Hiszpani, no i oczywiście u dziadka Stalina prokuratura pozostawała poza władzą wykonawczą. Czyli krótko mówiąc,   po taki wariant sięgano tylko w systemach totalitarnych czy autorytarnych. Czy  taką drogą chce podążać dzisiejsza Polska?

O ile wspomniane autorytety argumentują potrzebę umocowania konstytucyjnego prokuratury  jak wyżej, niektórym prokuratorom marzy się literalny powrót do czasów minionej epoki. 
  
Wiesław Czerwiński w artykule “Mit leninowskiej koncepcji prokuratury”, dowodzi, ze prokuratura „leninowska“ niczym się nie różni od dzisiejszej.  Z samą tezą autora nie można się nie zgodzić, choć argumenty na poparcie tej tezy mam diametralnie różne od użytych przez autora.
Autor twierdzi, iż żeby było jak za starych dobrych czasów, trzeba ukonstytucjonalizować prokuratury, a to wzmocni ich pozycję ustrojową(?) Twierdzi również, iż prokuratura jak za czasów PRL-u powinninna powrócić do “prokuratorskich kontroli przestrzegania prawa”, które działały zapobiegawczo, albowiem “…zawsze istniało niebezpieczeństwo zbadania określonej kategorii spraw przez prokuratora i tym samym ujawnienia nieprawidłowości…”

Szczytem bezczelności czy czarnego humoru Czerwińskiego jest twierdzenie, iż brak umocowania konstytucyjnego prokuratury jest oburzające, bo przecież to prokurator reaguje zawsze na naruszenie praw, które godzą najbardziej dotkliwie i bezpośrednio w dobra obywateli, urzeczywistniając wielkie idee sprawiedliwości i zasady demokratycznego państwa prawa.

Krzysztof Parulski wygłosił 9.10.2007 r. na WPiA Uniwersytetu Warszawskiegreferat “Prokuratura jutra”. Referat ten świadczy o tym jak dalej wśród srodowiska prokuratorów (także niestety i reszty środowisk prawniczych) żywe są idee sowieckiego zamordyzmu. Co jeszcze bardziej niepokojące, albowiem w nowej rzeczywistości, nawet tak ułomnej jak polska wersja demokracji, zamordyzm ten jest maskowany dążeniem do ... demokracji! Przy czym nie można nie zauważyć megalomanii i urojeń wielkościowych prokuratorów.
Prokurator Parulski twierdzi, że prokuratura jest segmentem władzy sądowniczej, a nie wykonawczej(sic !). A ten „faktyczny stan“ wystarczy  tylko „zalegalizować“. Gotowa recepta jak poniżej!
Ø   “…Wydaje się, że wystarczające byłoby dodanie do Prawa o ustroju sądów powszechnych grupy przepisów (dział, część, itp.) regulujących status prokuratury i jej podstawowe zadania, natomiast pozostałe kwestie np. dotyczące obowiązków i uprawnień prokuratora, gwarancji socjalnych, odpowiedzialności dyscyplinarnej, byłyby uregulowane wspólnie dla sędziów i prokuratorów…”
Ø   Należy dążyć do uzyskania pełnej niezależności prokuratury, by nadać właściwy sens instytucjom procedury karnej.
Ø   “…Na stanowisko prokuratora, wszyscy prokuratorzy winni być powoływani (i odwoływani) przez Prezydenta R.P…”
Ø   „..Wysokość zarobków prokuratora musi zbliżać się do standardów unijnych…”
Ø   “…Powiązanie funkcjonalne prokuratury i sądownictwa, przy uzyskaniu pełnej niezależności od władzy wykonawczej, jest niezbędnym warunkiem sprawnego działania prokuratury w zakresie powierzonych jej zadań…”

Prokurator Parulski proponował również stworzenie nowej funkcji –niezawisłego prokuratoraktóry odciążałby prokuraturę od prowadzenia spraw o „zabarwieniu politycznym“(sic!) i miałby uprawnienia do „..ścigania i oskarżania przed Trybunałem Stanu: prezydenta R.P., prezesa Rady Ministrów, członków Rady Ministrów, prezesa Narodowego Banku Polskiego, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych, osób którym prezes Rady Ministrów powierzył kierowanie ministerstwem oraz posłów i senatorów …Niezawisły Prokurator powoływany byłby z grona prokuratorów przez Sejm na wniosek Prezydenta na 7 letnią kadencję…”

I czy nie jest prawdą, że niektórym władza źle robi na głowę?

Nas obywateli interesuje - kto w Polsce ponosi odpowiedzialność za działania prokuratury, po 1.04.2010r.? Czyli za stan bezpieczeństwa w państwie, za zwalczanie przestępczości, ale też za krzywdy tysięcy poszkodowanych bezprawnymi działaniami prokuratur. Czy prokurator Seremet ? 

Dlaczego prof. Stanisław Waltoś, prof. Romualda Kmiecik, prof. Aleksandra Ratajczak, prof. Winczorek i inni nie zajmą się codziennym rażącym łamaniem prawa  przez prokuratury i ich niemoralną bezkarnością? 

Czasami zdarza się głos rozsądku “…Zasady działania prokuratury sprawiają, że wysoce wątpliwym i wielce ryzykownym jest powierzenie prokuratorowi w postępowaniu przygotowawczym roli gwaranta praworządności tego etapu postępowania karnego. Stąd, konieczność poszerzenia i wzmocnienia roli sądu w postępowaniu przygotowawczym dla ochrony wolności i praw obywatelskich…” Prof. nadzw. dr hab. Jerzy Skorupka, 7.03.2010
Prokurator Parulski uważa, iż „..należy dążyć do uzyskania pełnej niezależności prokuratury, by nadać właściwy sens instytucjom procedury karnej…”

Nie bardzo rozumiem co miał na myśli były szef PW. Domyślam się, że chce nam robić dobrze,  ale nie może, bo nie ma umocowania konstytucyjnego.

Jak widać - nowomowa - język obowiązujący w totalitarnym państwie opisanym przez George’a Orwella  czyli  posługiwanie się stałym zestawem typowych dla siebie określeń, podporządkowujące je ideologii, zubażające język, bądź fałszujące rzeczywistość – niestety nie poszła do lamusa.

We wszystkich wypowiedziach domagających się konstytucjonalizacji prokuratury, przewija się jeszcze jeden argument.

Wzrost przestępczości, z którym nie poradzą sobie przepracowani  prokuratury bez tej konstytucjonalizacji, bo władza wykonawcza strasznie przeszkadza. Co więcej:
“…Prokuratura przeżywa trudny okres. Dostrzegalna jest jej marginalizacja i osłabienie autorytetu. Równocześnie sukcesywnie przybywa obowiązków w następstwie wzrastającej przestępczości oraz poszerzania obszarów działania prokuratury. To wymusza podjęcie zmian w prokuraturze, bowiem nie ma w państwie prawnym innego organu, który byłby w stanie zapewnić ochronę konstytucyjnego porządku prawnego…” (K.Parulski – Prokuratura jutra)

Co do marginalizacji to chyba coś się prok. Parulskiemu pomajtało, a co do osłabienia autorytetu, to sami sobie nagrabiliście  przez  dekady.  

Co do "poszerzania obszarów działania" to rozumiem, że chodzi o więcej roboty. Jak nasi  prokuratorzy w tej robocie wypadają w porównaniu z kolegami w innych krajach? W 2006 r. współczynnik prokuratorów na 100 tys. mieszkańców wynosił:
Polska   15,6
Węgry   17,3
Bułgaria  20,3
Rosja     20,6
Ukraina  21
Czechy    11,7
Szwecji   9,7
Słowenia 9,0
Niemcy    6,2
Grecji      4,7
Hiszpanii  4,5,
Włochy   3,8
Austria    2,6
Irlandia   2,4

(Atlasu przestępczości 4, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 2009).

Jeżeli ktoś naiwnie myśli, że mamy tak dużo super-śledczych, bo przestępczość (trzeba dodać - ta którą się zajmują) rośnie popatrzmy na obciążenie sprawami:
Na jednego prokuratora rocznie przypada:

Polska          300
Francja       3200
Austria        2750
Włochy         1400

(A.Siemaszko, B.Gruszczyńska, R.Kulma, M.Marczewski, Wymiar sprawiedliwości w Europie. Polska na tle wybranych krajów, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 2006).

Zwolennicy “sowieckiego” modelu prokuratury twierdzą, że jedynym i najlepszym sposobem kontrolowania poczynań prokuratury jest procesowa kontrola sądowa. Jak ta kontrola wygląda w praktyce, wiedzą tysiące pokrzywdzonych przez sądy. Sam wiceminister sprawiedliwości, dr hab. Michał Królikowski stwierdził: 

" ...Sami sędziowie zresztą twierdzą, że bardzo często angażują się w ratowanie aktu oskarżenia i tak prowadzą postępowanie, żeby usunąć ewentualne jego braki. I to jest właśnie powód, że zapada 92 proc. wyroków skazujących, a tak mało jest wyroków uniewinniających. Sędziowie, mając akt oskarżenia, mentalnie angażują się, żeby tak długo szukać dowodów, aż znajdą tezy na jego poparcie..."

 W związku z projektem wprowadzenia do polskiego sądownictwa zasad procesu kontradyktoryjnego, czyli odejściem od modelu "sowieckiego" w procesie karnym,   rola prokuratury zmieni się diametralnie. A to wymaga kompleksowej reformy jej struktur. Ale pośpieszne i nieprzemyślane uniezależnienie prokuratury nie tylko od Ministerstwa Sprawiedliwości, ale  od władzy wykonawczej, odbija się dzisiaj potężną czkawką i praktycznie uniemożliwia jakąkolwiek reformę. Nie jest możliwe  ochodzenie od modelu sowieckiego procesu karnego, z równoczesnym pozostawieniem przywróconego w 2010r.   modelu prokuratury sowieckiej.

Tego niestety nie dostrzegają reformatorzy ministra Gowina. Wiceminister sprawiedliwości Królikowski wprawdzie diagnozuje niektóre symptomy raka żrącego prokuraturę (np. rozbudowaną biurokrację, bezsens utrzymywania prokuratur apelacyjnych, czy "nierzetelność" postępowań przygotowawczych i aktów oskarżenia), 

"... spotykam się z przedstawicielami prokuratur każdego szczebla i niestety muszę stwierdzić, że im wyższy szczebel, tym ta stara kultura urzędowania jest bardziej widoczna. Środowisko, które jest dzisiaj najbardziej otwarte na edukację i rozwój, to prokuratorzy z prokuratur rejonowych. Te 67 proc. prokuratorów prowadzi 98 proc. postępowań. Wyższe jednostki prowadzą ich zaledwie 0,5 procent..."

ale żadnych rozwiązań w proponowanej ustawie w tych kwestiach nie ma.

 Ale najistotniejsze jest to, iż nie jest możliwe robienie w sądach Ameryki  z   sowieckim modelem prokuratury, a same proponowane zmiany w ustawie o prokuraturze, są niestety leczeniem gangreny AIDSem.

Bez rozwiązania ustrojowego i włączenia prokuratury z powrotem do MS, a później  zreformowania jej  od podstaw,  wszystkie szumnie zapowiadane zmiany są absurdalnie niespójne i wykluczają się nawzajem.
  
Nawet proponowane, tak skądinąd słuszne i niezbędne,  wprowadzenie kontroli parlamentarnej nad działalnością prokuratury, czy włączenie prokuratury w realizację polityki karnej rządu jest przecież sprzeczne z nadaną jej autonomią po oddzieleniu od MS. Jak reformatorzy chcą wprowadzić te zmiany?

 Nie ma wyjścia z tego impasu bez kompleksowej koncepcji reformy prokuratury i wymiaru sprawiedliwości. Proponowane zmiany jeszcze bardziej będą hamowały i oddalały Polskę od dążenia do stworzenia demokratycznego państwa prawa.


Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka