Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą immunitet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą immunitet. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 maja 2013

Sprawiedliwość na niby osiąga punkt krytyczny



Sądownictwo w Polsce, to stajnia Augiasza, która wymaga natychmiastowego oczyszczenia. Brud piętrzy się pod sufit stajni. Społeczeństwo coraz głośniej domaga się Heraklesa, który wyburzyłby mur tej stajni i skierował rzeki Alfejos i Penejos, aby wypłukały ten brud.

Tymczasem władza sądownicza jest zaimpregnowana na głosy opinii publicznej, sondaże, coraz częściej i powszechniej nagłaśniane przez media przykłady ewidentnych przypadków sprzeniewierzania się sędziów zasadom etyki sędziowskiej i rażącego łamania prawa, jak i na orzecznictwo ETPC w sprawach przeciwko Polsce. III Władza zatraciliła kompletnie zdolność samokrytyki i nonkonformizmu.

Przez 24 lata nie udało się zmienić „filozofii“ traktowania społeczeństwa przez wszystkie trzy
wladze. Tak jak w czasach PRL-u decyzje zapadały w komitetach partii, w  calkowitym oderwaniu od realiów życia zwykłego zjadacza chleba i bez rzeczywistych konsultacji ze społeczeństwem,  tak i dzisiaj decyzje zapadają „o nas ale bez nas“. Dzisiaj konsultacje społeczne z obywatelami to taka sama fikcja, jak 24, 30 czy 40 lat temu. Autorytatywny, a nie demokratyczny model działania władz  nadal jest standardem polskim. Peerel nie dał się wykasować! Celnie nazwali ten stan eksperci FOR – Demokracja na pokaz !

W opracowaniu „Demokracja na pokaz – konsultacje społeczne w Polsce w porównaniu do Wielkiej Brytanii” - eksperci Forum Obywatelskiego Rozwoju: polskie standardy znacząco odbiegają od norm obowiązujących w krajach rozwiniętych.[i]

Jest to rażąco ewidentne w przypadku patologii w organach ścigania szczególnie prokuraturach i w przypadkach patologii władzy sądowniczej. Powstające w ostatniej dekadzie jak grzyby po deszczu, stowarzyszenia walczące z patologiami w organach ścigania i sądownictwie są totalnie ignorowane przez wszystkie trzy władze. MS i władza sądownicza udaje, że nie ma tysięcy niezadowolonych i pokrzywdzonych przez działania prokuratur i sądów. Wspomniane setki stowarzyszeń, ruch Niepokonanych, Ruch Oburzonych, Ruch Zmieleni nie istnieją w oficjalnym matrixie.

Nie oznacza to, że władze nie podejmują kroków spacyfikowania „niezadowolonych“. Ale nie zamierzają niczego zmieniać czy reformować! Udowadniają, że nie ma żadnego  problemu, ot incydentalne zdarzenia. Ci walczący to „niezadowoleni z orzeczeń sądów“, roszczeniowcy, niezrównoważeni psychicznie, pieniacze itp. Zaaktywizowano PR na wszystkich frontach – przede wszystkim korporacji prawniczych i MS. Udzielają wywiadów, biorą udział w debatach, konferencjach prasowych i naukowych. Te opinie Pań i Panów, którzy w większości: a) stracili kompletnie kontakt z rzeczywistością, b) przenieśli się w inny wymiar, c) lub są po prostu cynicznymi inżynierami dusz, są niezwykle elegancko i wiarygodnie dla niezorientowanych zapodawane.

Hektolitry różowej farby i radosną twórczość zacierania granic między pionem i poziomem, możemy obejrzeć lub poczytać. Inżynierowie dusz malują tę niby kryształową sprawiedliwość, niby demokratycznej RP, wyspecjalizowanym, pięknym, wyszukanym językiem i podpierają się zgrabnie cytowanymi niby gwarancjami - artykułami Konstytucji, ustaw, kodeksów. Te zastępy złotoustych, do perfekcji  opanowały posługiwanie się erystyką, sofizmatami i retoryką, aby wtłoczyć w mózg „przeciętnego człowieka“ dowolną bajkę o dzielnych  prokuratorach  i nieskazitelnego charakteru  sędziach...

Popatrzcie jak to działa!

 Ostatnio w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” (Tomasz Pietryga 29-04-2013), Pierwszy Prezes SN Stanisław Dąbrowski twierdzi, iż przeciętny człowiek w Polsce myśli, że sędziowie wybierani są „mało demokratycznie“ i to dlatego, dla przeciętnego człowieka sędziowie pozostają poza szerszą kontrolą społeczną, więc nie powinni być władzą, a ktoś inny powinien nimi rządzić.

Nie wiem skąd sędzia Dąbrowski, ma więdzę o przemyśleniach przeciętnego człowieka. Przeciętni ludzie, których znam i rozmawiam niemal codziennie o różnych aspektach patologii władzy sądowniczej uważają, iż nie tylko mało demokratyczne“ wybory sędziów, ale przede wszystkim brak dyscyplinowania i karania już wybranych sędziów, tych którzy łamią Konstytucję i nie stosują przepisów ustaw w postępowaniach sądowych, pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą społeczną.

Jak sam fakt żądania przez przeciętnego człowieka kontroli społecznej działania władzy sądowniczej i „bardziej demokratycznych“ wyborów tejże,  implikuje według sędziego Dąbrowskiego, iż ten przeciętny człowiek równocześnie niebezpiecznie żąda, aby sędziowie nie byli władzą i ktoś inny musi nad nimi rządzić?

Monteskiuszowski mechanizm stosunków między władzami, ich  wzajemne oddziaływanie i hamowanie i ich społeczna kontrola - są fundamentem demokratycznego państwa prawa. Uznanie żądania przestrzegania i wypełniania zapisów ustrojowych Konstytucji za niebezpieczne jest porażające!


W tym samym wywiadzie sędzia Dąbrowski na temat filmu „Układ zamknięty“
“…Film może być dobry, przemawiający  do emocji widza, ale nie można  na nim  opierać swojej wiedzy… Fabuła rządzi się swoimi prawami…”
A kiedy dziennikarz pyta - Chce Pan powiedzieć, ze w sądach nie ma takich patologii, jakie opisuje ten film?dzia  odpowiada -
“…Myślę, że mogą  zdarzać się patologiczne sytuacje i dobrze jeżeli film czy książka zwraca na nie uwagę,  niejako eliminując ich powstawanie…”

Czyli, słuchaj przeciętny człowieku, powstał być może dobry film, ale nie opieraj swojej wiedzy na jego fabule, chociaż powstała na podstawie prawdziwych zdarzeń.  Fabuła rządzi się swoimi prawami –, nawet jak opiera sie na prawdziwych zdarzeniach!, a jak zdarząją się jakieś patologiczne sytuacje w sądownictwie to spoko, ten film zwróci na nie uwagę i “niejako” wyeliminuje ich powstanie (zaiste niejako, bowiem te patologie już powstały, a więc de facto wyeliminowanie tego powstawania jest już niemożliwe).

Pierwszy Prezes SN zapytany o opinię Gowina na temat konieczności przewietrzeni układów w lokalnych środowiskach prawniczych, był oburzony i nazwał tę opinię  pomówieniami.

I dodał dalej, iż „...Niezależność, czy niezawisłość jest dziś najistotniejszym przymiotem z punktu widzenia sędziów i sądów, bez niej nie ma wymiaru sprawiedliwości.  Ważne jest nie
tylko, aby ta niezawisłość była rzeczywista i miała swoje gwarancje, ale także aby większość społeczeństwa wierzyła, że tak jest…”

Prawdę powiedziawszy tutaj się zagubiłam. Jeżeli Gowin zarzucał stanowi sędziowskiemu  uczestnictwo w lokalnych układach, no to zarzucał im m.inn. brak niezawisłości, a sędzia Dąbrowski  nie bawił się w subtelności i zarzucił Gowinowi bezczelne pomówienie, czyli wniosek - z sędziowską niezawisłowścią wszystko jak najbardziej cacy. 

No, ale jak jest cacy z tą niezawisłością, to jak interpretować te dwa ostatnie zdania sędziego? Z pierwszego dowiadujemy się jak niezwykle wysoko cenią sobie sędziowie niezawisłość i niezależność.  No dobrze,  ale z samego faktu, iż sobie je cenią nie można wyciągnąć wniosku, iż faktycznie są niezawiśli. Ja wysoko cenię życie na wsi, a mieszkam w mieście.

Drugie zdanie wprowadza jeszcze więcej zamieszania. Apelowanie, aby niezawiśłość była rzeczywista prowadzi do wniosku, że de facto nie jest nierzeczywista.  Czyli jak, Gowin pomawiał czy nie?

No i żeby miała gwarancje - przecież takowe są - Konstytucja i inne ustawy gwarantują sędziemu, że jeżeli będzie spełniał swoje powinności dochowując najwyższych standardów moralnych i etycznych, z poczuciem godności osobistej, honoru, dbałości o dobre imię tak swoje jak i władzy sądowniczej i wymierzając sprawiedliwość będzie zawisły tylko od Konstytucji i innych ustaw - i od nikogo i niczego  innego - to włos z głowy mu nie spadnie. Nominacja sędziego jest dożywotnia, a sędzia posiada imunitet. Jakich tu jeszcze gwarancji brak?

Najciekawsze jest - co Prezes SN proponuje, “…aby większość społeczeństwa wierzyła, że tak jest…” .

Czy to te banialuki i sofizmaty serwowane w wywiadach, nieprzyjmowanie do wiadomości, bagatelizowanie i zamiatanie pod dywan - powszechnej służalczości, wazeliniarstwa, wykonywania poleceń władzy, nieprzyzwoitości, tchórzostwa, oportunizmu, łgarstwa, braku empatii, korupcji  i łamania prawa przez przez władzę sądowniczą - mają przekonać większość społeczeństwa, że jest super!

Sam sędzia Dąbrowski, w tym samym wywiadzie stwierdził, że  potrzebni nam są „dobrzy sędziowie“, a z tym jest problem, ponieważ przy ocenie kandydatów bada się tylko ich profesjonalizm, a postawa moralno - etyczna kandydata nie ma żadnego znaczenia.
Stąd wniosek, iż mamy przynajmniej część sędziów „niedobrych“ – więc jak mamy wierzyć, że jest cacy?

Parę innych przykładów.

Krajowa Rada Sądownictwa na sprzeniewierzenie się zasadzie niezawisłości sędziowskiej przez Prezesa SO w Gdańsku, natychmiast znalazła „lekarstwo“
 “…konieczność jak najpilniejszego podjęcia działań – także legislacyjnych – zmierzających do zmian ustrojowych, których skutkiem powinna być zmiana zasad sprawowania nadzoru administracyjnego nad sądami i umocnienie niezależności władzy sądowniczej…”

Tylko niech ktoś mnie uświadomi!  co mają legislacyjne zmiany ustrojowe dotyczące zasad sprawowania nadzoru administracyjnego nad sądami - z zawisłością sędziego Milewskiego?

Póki co sędziemu Milewskiemu włos z głowy nie spadł i aktualnie powrócił do pracy. Czy to wina Sejmu, ponieważ nie podjął on pilnych działań legislacyjnych i nie zmienił zasad sprawowania nadzoru nad sądami przez MS?

Sędzia W.Żurek, rzecznik SO w Krakowie, członek KRS “…Musimy mieć świadomość, że żyjemy w świecie medialnym i dzisiaj nie wystarczy wydać dobrego i sprawiedliwego wyroku. Trzeba jeszcze umieć mądrze dotrzeć z nim do świadomości społeczeństwa. Trzeba, by sądownictwo było transparentne, trzeba też pokazywać, że system kontroli orzeczeń jest wielostopniowy…”

Rozumiem, że rzecznik SO musi być “wygadany”, no ale na Boga czemu plecie co mu ślina na
język przyniesie. No bo też, dlaczego niby wydanie dobrego i sprawiedliwego wyroku ma (społeczeństwu?) nie wystarczać? Rozumiem, że może taki wyrok zaskoczyć, jako, że takowe wyroki to jak dotąd rzadkość…ale nie wystarczać?!

 Panie sędzio, niech się Pan nie martwi o dotarcie do naszej świadomości, jak wam się przydarzy wyrok i dobry i sprawiedliwy, to my społeczeństwo rozpoznamy tę dobroć i sprawiedliwość. A tak na marginesie, mnie się wydawało, iż dobre i sprawiedliwe wyroki nie podlegają kontroli instancyjnej, bo i po co?

Interesujące jest tematyka konferencji naukowych – na których towarzystwo wzajemnej adoracji korporacji prawniczych może sobie pokadzić i dobrze pojeść i powalczyć z władzą wykonawczą.  Jest regułą, iż na te konferencje stowarzyszenia obywatelskie walczące o zmiany w sądownictwie i prokuraturze nie są zapraszane.

Przejrzałam programy kilku takich konferencji i przeczytałam część referatów.  Wszystkie te konferencje, bez względu na temat konferencji, poświęcają lwią częśc czasu problemom konfliktu sędziów z Ministerstwem Sprawiedliwości – wynagrodzenia, reformy sądownictwa i zamachy na niezawisłość sędziowską.

Konferencja Stowarzyszenia Sędziów Iustitia „Władza sądownicza – cechy, funkcje i stosunek względem innych władz” Warszawa - wynagrodzenia, reformy sądownictwa i zamachy na niezawisłość sędziowską.



Konferencja Stowarzyszenia Sędziów Iustitia “Sąd dla obywatela“ – poprawa funkcjonowania sądownictwa i ukazanie, że sędziowie chcą realnie wpływać na usprawnienie sądownictwa, również przez proponowanie konkretnych rozwiązań. O obywatelu niewiele mówiło się na tej konferencji, poza takimi odkryciami jak organizator konferencji “…Tytuł konferencji nie jest przypadkowy, ponieważ warto podkreślać, że sądy są dla obywateli…” czy sędzia Stanisław Dąbrowski “…tytuł konferencji jest bardzo celnie dobrany. Wymiar sprawiedliwości powinien służyć ludziom…”(sic!), … ale referat sędziego dotyczył głównie projektu zmian w Prawie o ustroju sądów powszechnych i niezawisłości sędziów.[ii]

Konferencja KRS  Niezależność sądów i niezawisłość sędziów gwarancją praworządności i praw człowieka”.
I na tej konferencji nie zajmowano się prawami przeciętnego człowieka i gwarancjami praworządności dla tegoż człowieka - przewodniczący KRS sędzia Antoni Górski “...Konferencja nasza jest próbą zwrócenia uwagi na niewłaściwe traktowanie sędziów. Po wtóre – jest próbą skorygowania tego spojrzenia. Stopień dojrzałości demokracji mierzy się także szacunkiem pozostałych władz do władzy sądowniczej".
Antoni Górski podkreślił, że KRS stoi na straży niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów.[iii]  

I opracowania naukowe zamieszczone na stroniee KRS:

Niezawisłość sędziów – gwarancje ustrojowe i zagrożenia
SSN Stanisław Dąbrowski Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego

Krajowa Rada Sądownictwa strażnikiem niezależności sądów i niezawisłości sędziów. prof. dr hab. Leon Kieres – Uniwersytet Wrocławski

Zasada niezależności sądów i jej realizacja
Prof. zw. dr hab. Andrzej Bałaban
Kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego i Integracji Europejskiej
Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego

Jedyna konferencja w historii powojennej Polski, poświęcona patologii sądownictwa - to zorganizowana przez Forum Obywatelskiego Rozwoju wraz z Instytutem Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, połączona z prezentacją raportu – „Przyczyny niesłusznych skazań w Polsce“ - autorstwa Łukasza Chojniaka i Łukasza Wiśniewskiego.[iv]

Zaproszeni na konferencję FOR najważniejsi animatorzy wymiaru sprawiedliwości w Polsce wykorzystali i ten raport i konferencję dla swojego PR. Manipulowali, odkręcali kota ogonem, zniekształcali podane informacje. Taktyka pozbawiania ludzi zdroworozsądkowego myślenia, poprzez manipulowanie faktami, używanie “kojących” eufemizmów, proponowanie pełnych obłudy, niewykonalnych  “rozwiązań“, podawanie statystyk, które nic nie wnoszą i bagatelizowanie tak skali jak i konsekwencji społecznych zjawiska  pracowało na najwyższych obrotach.

Raport -“…Przyjmując, że przyczyna niesłusznych skazań – co do zasady – leży w słabości ludzkiej pracy i oceny materiału dowodowego, w przypadku zawinionych błędów nie istnieje – w praktyce – realny system prewencji, przejawiający się choćby w skorzystaniu w przypadku oczywistych naruszeń prawa przez sąd, z dyscyplinującej instytucji wytyku, zarezerwowanej tak dla sądów odwoławczych, jak i dla Sądu Najwyższego…”

I interpretacja prof. Paprzyckiego (Prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego – sędziego z olbrzymim doświadczeniem, także naukowca i teoretyk prawa, który spotyka się z bezprawiem sędziów na codzień w swojej pracy w SN  - „...Główna teza raportu - brak profesjonalizmu jako przyczyna pomyłek, profesjonalizm jako lekarstwo - została obroniona…” Gdzie profesor doszukał się tego lekarstwa w tym raporcie?

Profesor zbagatelizował i skwitował problem. „...Pomyłki można więc traktować wąsko i szeroko.(?) Ale jakie są przyczyny pomyłek? Niczego nowego się nie dowiedziałem. Ludzie są po prostu omylni...”


Na marginesie, znamienny jest fakt, iż o raporcie i konferencji nie informowało ani Ministerstwo Sprawiedliwości, ani też nasz obrońca - Rzecznik Praw Obywatelskich (sic!)

Ale rzeczywistość tylko do czasu może być zakłamywana i zaklinana. Ignorowanie powoli organizujących się obywateli i ofiar bezprawia, ignorowanie tragicznego stanu władzy sądowniczej musi się skończyć
Z dnia na dzień przybywa ofiar bezprawia władz. Z dnia na dzień przybywa  świadomych obywateli. Społeczeństwo powoli budzi się z letargu, z bierności i ze strachu.

Niezadowolenie i oburzenie powoli osiąga punkt krytyczny.


Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka

czwartek, 21 marca 2013

Prokuratura na manowcach czy rozdrożu? czyli próby ogarniania




"Reformy ministra Gowina” i stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest dzisiaj tematem codziennym, nie tylko w mediach drugiego i trzeciego obiegu, ale również w mediach main stream. Wypowiadają się autorytety, fachowcy i obywatele. 

Sejm pracuje nad poprawkami w kpk, trwają też prace nad ustawą o prokuraturze. Proponowane zmiany w tej ustawie przypominają powiedzenie, że nawet uporczywe mieszanie herbaty, nie uczyni jej słodką, jeżeli nie wrzuciło się  do niej cukru.  

Usatysfakcjonowanych  propozycjami rządu  jest niewielu. Larum podnoszą prokuratorzy i mają wiele racji. Przy okazji tych dyskusji, część lobby pro-prokuratorskiego wykorzystuje sytuację do promowania po raz kolejny konstytucjonalizacji prokuratury, zamiast debaty o rzeczywistej naprawie tejże.


Za umocowaniem  konstytucyjnym, bez głębszej refleksji dotyczącej właściwych zadań, jakie  ma do wypełnienia prokuratura w demokratycznym państwie prawa i oceny jakości wykonywania tych zadań,  opawiadają się prof. Stanisław Waltoś, prof. Romualda Kmiecik, prof. Aleksandra Ratajczak, prof. Winczorek i inni.


Prokuratura, podobnie jak policja, CBA, ABW i inne tego rodzaju służby wszędzie w relatywnie normalnym świecie są powołane do ścigania przestępstw i utrzymania porządku i bezpieczeństwa w państwie.  Są to organy operatywne w ramach władzy wykonawczej. 


Nie jest tam prokuratura żadną władzą, jak władza sądownicza. Wyposażenie prokuratury w atrybut niezależności, był największym błedem w RP. Umocowanie w Konstytucji jest pomysłem zwyczajnie  poronionym, co więcej niebezpiecznym. 

Argumenty  lobbystów na rzecz umocowania konstytucyjnego są niestety w dzisiejszej sytuacji ustrojowej prokuratury konsekwentne. Albowiem po wyłączeniu prokuratury ze struktur władzy wykonawczej, jako odrębnego niezależnego  organu aparatu państwowego, bez umocowania konstytucyjnego jest to  twór zawieszony sztucznie w próżni ustrojowej. 

 Wszak art. 64 Konstytucji z dnia 22 lipca 1952 r. mocował prokuraturę, a podczas zmiany w ustawie z grudnia 1989 r. pozostawiono tę regulację. W Konstytucji z dnia 2 kwietnia 1997 r. ustawodawca uznał, iż prokuratura nie wymaga umocowania konstytucyjnego per se, jako element władzy wykonawczej w strukturach MS. Podobnie jak  nie miała prokuratora umocowania konstytucyjnego w okresie przedwojennym.

Tak więc „niezależność prokuratury i umocowanie konstytucyjne“ jakie się marzy naszym super-śledczym jest szatańskim pomysłem sowietów i takie wprowadzono po wojnie we wszystkich krajach bloku sowieckiego. Oczywiście to umocowanie konstytucyjne nie miało żadnego praktycznego znaczenia dla prokuratorów.

Sytuacja zmienila się po upadku CCCP i w nowej sytuacji ustrojowej, takie rozwiązanie jest nie do zaakceptowania. I to właśnie w krajach bloku post-sowieckiego takie rozwiązanie utrzymano do dzisiaj. Polska porzuciła sowieckie rozwiązania, by ironicznie powrócić do nich w kwietniu 2010r. Nie zmieniono jednak Konstytucji i nie umocowano tam prokuratury jak to było za PRLu. Na marginesie  trzeba dodać , iż we  wszystkich konstytucjach krajów byłego bloku sowieckiego, takie umocowania pozostawiono.
  
Jeżeli powrócono do rozwiązań ustrojowych PRLu i uniezależniono prokuraturę, to prokuratura chce również umocowania konstytucyjnego. Oczywiście zwolennicy tego umocowania jak diabeł święconej wody unikają takiego argumentu. 

 Twierdzą natomiast, iż taki system jest normalką  w krajach UE i w ogóle Europy. Jest  to zwykła manipulacja i "mijanie się z prawdą". Jak zwykle diabeł siedzi w szczegółach, o których zwolennicy skromnnie nie wspominają.

Co do krajów Europy zachodniej tj. Holandii, Hiszpanii, Belgii, Szwecji, Portugalii oraz Grecji, gdzie istnieją regulacje konstytucyjne dot. prokuratur, a nasze autorytety tak ochoczo podają je jako przykład – to trzeba wyjaśnić, iż dotyczą one głównie uregulowania powoływania szefa prokuratury generalnej. A we wszystkich tych krajach prokurator generalny jest odpowiedzialny za swoje działania w większym lub mniejszym stopniu przed władzą wykonawczą.

Konstytucja Francji i Niemiec nie reguluje pozycji PG i podlegają oni ministrowi sprawiedliwości.

Dodam, iż przed II WŚ tylko we Włoszech i w Hiszpani, no i oczywiście u dziadka Stalina prokuratura pozostawała poza władzą wykonawczą. Czyli krótko mówiąc,   po taki wariant sięgano tylko w systemach totalitarnych czy autorytarnych. Czy  taką drogą chce podążać dzisiejsza Polska?

O ile wspomniane autorytety argumentują potrzebę umocowania konstytucyjnego prokuratury  jak wyżej, niektórym prokuratorom marzy się literalny powrót do czasów minionej epoki. 
  
Wiesław Czerwiński w artykule “Mit leninowskiej koncepcji prokuratury”, dowodzi, ze prokuratura „leninowska“ niczym się nie różni od dzisiejszej.  Z samą tezą autora nie można się nie zgodzić, choć argumenty na poparcie tej tezy mam diametralnie różne od użytych przez autora.
Autor twierdzi, iż żeby było jak za starych dobrych czasów, trzeba ukonstytucjonalizować prokuratury, a to wzmocni ich pozycję ustrojową(?) Twierdzi również, iż prokuratura jak za czasów PRL-u powinninna powrócić do “prokuratorskich kontroli przestrzegania prawa”, które działały zapobiegawczo, albowiem “…zawsze istniało niebezpieczeństwo zbadania określonej kategorii spraw przez prokuratora i tym samym ujawnienia nieprawidłowości…”

Szczytem bezczelności czy czarnego humoru Czerwińskiego jest twierdzenie, iż brak umocowania konstytucyjnego prokuratury jest oburzające, bo przecież to prokurator reaguje zawsze na naruszenie praw, które godzą najbardziej dotkliwie i bezpośrednio w dobra obywateli, urzeczywistniając wielkie idee sprawiedliwości i zasady demokratycznego państwa prawa.

Krzysztof Parulski wygłosił 9.10.2007 r. na WPiA Uniwersytetu Warszawskiegreferat “Prokuratura jutra”. Referat ten świadczy o tym jak dalej wśród srodowiska prokuratorów (także niestety i reszty środowisk prawniczych) żywe są idee sowieckiego zamordyzmu. Co jeszcze bardziej niepokojące, albowiem w nowej rzeczywistości, nawet tak ułomnej jak polska wersja demokracji, zamordyzm ten jest maskowany dążeniem do ... demokracji! Przy czym nie można nie zauważyć megalomanii i urojeń wielkościowych prokuratorów.
Prokurator Parulski twierdzi, że prokuratura jest segmentem władzy sądowniczej, a nie wykonawczej(sic !). A ten „faktyczny stan“ wystarczy  tylko „zalegalizować“. Gotowa recepta jak poniżej!
Ø   “…Wydaje się, że wystarczające byłoby dodanie do Prawa o ustroju sądów powszechnych grupy przepisów (dział, część, itp.) regulujących status prokuratury i jej podstawowe zadania, natomiast pozostałe kwestie np. dotyczące obowiązków i uprawnień prokuratora, gwarancji socjalnych, odpowiedzialności dyscyplinarnej, byłyby uregulowane wspólnie dla sędziów i prokuratorów…”
Ø   Należy dążyć do uzyskania pełnej niezależności prokuratury, by nadać właściwy sens instytucjom procedury karnej.
Ø   “…Na stanowisko prokuratora, wszyscy prokuratorzy winni być powoływani (i odwoływani) przez Prezydenta R.P…”
Ø   „..Wysokość zarobków prokuratora musi zbliżać się do standardów unijnych…”
Ø   “…Powiązanie funkcjonalne prokuratury i sądownictwa, przy uzyskaniu pełnej niezależności od władzy wykonawczej, jest niezbędnym warunkiem sprawnego działania prokuratury w zakresie powierzonych jej zadań…”

Prokurator Parulski proponował również stworzenie nowej funkcji –niezawisłego prokuratoraktóry odciążałby prokuraturę od prowadzenia spraw o „zabarwieniu politycznym“(sic!) i miałby uprawnienia do „..ścigania i oskarżania przed Trybunałem Stanu: prezydenta R.P., prezesa Rady Ministrów, członków Rady Ministrów, prezesa Narodowego Banku Polskiego, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych, osób którym prezes Rady Ministrów powierzył kierowanie ministerstwem oraz posłów i senatorów …Niezawisły Prokurator powoływany byłby z grona prokuratorów przez Sejm na wniosek Prezydenta na 7 letnią kadencję…”

I czy nie jest prawdą, że niektórym władza źle robi na głowę?

Nas obywateli interesuje - kto w Polsce ponosi odpowiedzialność za działania prokuratury, po 1.04.2010r.? Czyli za stan bezpieczeństwa w państwie, za zwalczanie przestępczości, ale też za krzywdy tysięcy poszkodowanych bezprawnymi działaniami prokuratur. Czy prokurator Seremet ? 

Dlaczego prof. Stanisław Waltoś, prof. Romualda Kmiecik, prof. Aleksandra Ratajczak, prof. Winczorek i inni nie zajmą się codziennym rażącym łamaniem prawa  przez prokuratury i ich niemoralną bezkarnością? 

Czasami zdarza się głos rozsądku “…Zasady działania prokuratury sprawiają, że wysoce wątpliwym i wielce ryzykownym jest powierzenie prokuratorowi w postępowaniu przygotowawczym roli gwaranta praworządności tego etapu postępowania karnego. Stąd, konieczność poszerzenia i wzmocnienia roli sądu w postępowaniu przygotowawczym dla ochrony wolności i praw obywatelskich…” Prof. nadzw. dr hab. Jerzy Skorupka, 7.03.2010
Prokurator Parulski uważa, iż „..należy dążyć do uzyskania pełnej niezależności prokuratury, by nadać właściwy sens instytucjom procedury karnej…”

Nie bardzo rozumiem co miał na myśli były szef PW. Domyślam się, że chce nam robić dobrze,  ale nie może, bo nie ma umocowania konstytucyjnego.

Jak widać - nowomowa - język obowiązujący w totalitarnym państwie opisanym przez George’a Orwella  czyli  posługiwanie się stałym zestawem typowych dla siebie określeń, podporządkowujące je ideologii, zubażające język, bądź fałszujące rzeczywistość – niestety nie poszła do lamusa.

We wszystkich wypowiedziach domagających się konstytucjonalizacji prokuratury, przewija się jeszcze jeden argument.

Wzrost przestępczości, z którym nie poradzą sobie przepracowani  prokuratury bez tej konstytucjonalizacji, bo władza wykonawcza strasznie przeszkadza. Co więcej:
“…Prokuratura przeżywa trudny okres. Dostrzegalna jest jej marginalizacja i osłabienie autorytetu. Równocześnie sukcesywnie przybywa obowiązków w następstwie wzrastającej przestępczości oraz poszerzania obszarów działania prokuratury. To wymusza podjęcie zmian w prokuraturze, bowiem nie ma w państwie prawnym innego organu, który byłby w stanie zapewnić ochronę konstytucyjnego porządku prawnego…” (K.Parulski – Prokuratura jutra)

Co do marginalizacji to chyba coś się prok. Parulskiemu pomajtało, a co do osłabienia autorytetu, to sami sobie nagrabiliście  przez  dekady.  

Co do "poszerzania obszarów działania" to rozumiem, że chodzi o więcej roboty. Jak nasi  prokuratorzy w tej robocie wypadają w porównaniu z kolegami w innych krajach? W 2006 r. współczynnik prokuratorów na 100 tys. mieszkańców wynosił:
Polska   15,6
Węgry   17,3
Bułgaria  20,3
Rosja     20,6
Ukraina  21
Czechy    11,7
Szwecji   9,7
Słowenia 9,0
Niemcy    6,2
Grecji      4,7
Hiszpanii  4,5,
Włochy   3,8
Austria    2,6
Irlandia   2,4

(Atlasu przestępczości 4, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 2009).

Jeżeli ktoś naiwnie myśli, że mamy tak dużo super-śledczych, bo przestępczość (trzeba dodać - ta którą się zajmują) rośnie popatrzmy na obciążenie sprawami:
Na jednego prokuratora rocznie przypada:

Polska          300
Francja       3200
Austria        2750
Włochy         1400

(A.Siemaszko, B.Gruszczyńska, R.Kulma, M.Marczewski, Wymiar sprawiedliwości w Europie. Polska na tle wybranych krajów, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 2006).

Zwolennicy “sowieckiego” modelu prokuratury twierdzą, że jedynym i najlepszym sposobem kontrolowania poczynań prokuratury jest procesowa kontrola sądowa. Jak ta kontrola wygląda w praktyce, wiedzą tysiące pokrzywdzonych przez sądy. Sam wiceminister sprawiedliwości, dr hab. Michał Królikowski stwierdził: 

" ...Sami sędziowie zresztą twierdzą, że bardzo często angażują się w ratowanie aktu oskarżenia i tak prowadzą postępowanie, żeby usunąć ewentualne jego braki. I to jest właśnie powód, że zapada 92 proc. wyroków skazujących, a tak mało jest wyroków uniewinniających. Sędziowie, mając akt oskarżenia, mentalnie angażują się, żeby tak długo szukać dowodów, aż znajdą tezy na jego poparcie..."

 W związku z projektem wprowadzenia do polskiego sądownictwa zasad procesu kontradyktoryjnego, czyli odejściem od modelu "sowieckiego" w procesie karnym,   rola prokuratury zmieni się diametralnie. A to wymaga kompleksowej reformy jej struktur. Ale pośpieszne i nieprzemyślane uniezależnienie prokuratury nie tylko od Ministerstwa Sprawiedliwości, ale  od władzy wykonawczej, odbija się dzisiaj potężną czkawką i praktycznie uniemożliwia jakąkolwiek reformę. Nie jest możliwe  ochodzenie od modelu sowieckiego procesu karnego, z równoczesnym pozostawieniem przywróconego w 2010r.   modelu prokuratury sowieckiej.

Tego niestety nie dostrzegają reformatorzy ministra Gowina. Wiceminister sprawiedliwości Królikowski wprawdzie diagnozuje niektóre symptomy raka żrącego prokuraturę (np. rozbudowaną biurokrację, bezsens utrzymywania prokuratur apelacyjnych, czy "nierzetelność" postępowań przygotowawczych i aktów oskarżenia), 

"... spotykam się z przedstawicielami prokuratur każdego szczebla i niestety muszę stwierdzić, że im wyższy szczebel, tym ta stara kultura urzędowania jest bardziej widoczna. Środowisko, które jest dzisiaj najbardziej otwarte na edukację i rozwój, to prokuratorzy z prokuratur rejonowych. Te 67 proc. prokuratorów prowadzi 98 proc. postępowań. Wyższe jednostki prowadzą ich zaledwie 0,5 procent..."

ale żadnych rozwiązań w proponowanej ustawie w tych kwestiach nie ma.

 Ale najistotniejsze jest to, iż nie jest możliwe robienie w sądach Ameryki  z   sowieckim modelem prokuratury, a same proponowane zmiany w ustawie o prokuraturze, są niestety leczeniem gangreny AIDSem.

Bez rozwiązania ustrojowego i włączenia prokuratury z powrotem do MS, a później  zreformowania jej  od podstaw,  wszystkie szumnie zapowiadane zmiany są absurdalnie niespójne i wykluczają się nawzajem.
  
Nawet proponowane, tak skądinąd słuszne i niezbędne,  wprowadzenie kontroli parlamentarnej nad działalnością prokuratury, czy włączenie prokuratury w realizację polityki karnej rządu jest przecież sprzeczne z nadaną jej autonomią po oddzieleniu od MS. Jak reformatorzy chcą wprowadzić te zmiany?

 Nie ma wyjścia z tego impasu bez kompleksowej koncepcji reformy prokuratury i wymiaru sprawiedliwości. Proponowane zmiany jeszcze bardziej będą hamowały i oddalały Polskę od dążenia do stworzenia demokratycznego państwa prawa.


Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka