Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roszczeniowosc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roszczeniowosc. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 maja 2012

MEGA ŚCIEMA - niezawisłość sędziowska

Z cyklu mity i hity III władzy

Pojęcie niezawisłości sędziowskiej jest chyba jednym z najbardziej, zmanipulowanych, niezrozumianych i obrośniętych mitami zasad gwarancji wymiaru sprawiedliwości. Wyjaśnijmy więc co to jest.

1 - Przede wszystkim! - niezawisłość sędziego nie jest ani prawem ani przywilejem sędziego, jak wmówiła nam Trzecia Władza i media!

2 - jest ona natomiast formalno-normatywną gwarancją wymiaru sprawiedliwości. Oznacza to, iż sędziowie wymierzając sprawiedliwość są zawiśli tylko od Konstytucji i innych ustaw i od nikogo innego!

3 - a od sędziego wymaga się zachowania najwyższych standardów moralnych i etycznych, poczucia godności osobistej, honoru, dbałości o dobre imię tak swoje jak i władzy sądowniczej, „...sądząc bowiem postępki ludzkie należy mieć własne sumienie czyste, a ręce – niezawalane”. Powtarzając zaś za Witoldem Hausnerem, sędzia powinien „...odczuwać dotkliwie bolesność bezprawia”, co więcej „...nastawienie na sprawiedliwość nigdy nie może go opuszczać”.

4 - Konstytucja i inne ustawy gwarantują sędziemu, że jeżeli będzie spełniał swoje powinności i spełniał wymogi - jak w punktach 2 i 3 to włos z głowy mu nie spadnie.

Innymi słowy niezawisłość jest niezależnością sędziego w orzekaniu, co nie oznacza natomiast braku podporządkowania służbowego, a kontrola prawidłowości orzeczenia należy wyłącznie do sądu wyższej instancji i odbywała się w trybie określonym prawem.

Według Trybunału Konstytucyjnego na niezawisłość sędziowską składają się następujące elementy:
  • bezstronność
  • niezależność wobec organów (instytucji) pozasądowych,
  • samodzielność sędziego wobec władz,
  • niezależność od wpływu czynników politycznych, zwłaszcza partii politycznych,
  • wewnętrzna niezależność sędziego.

Od 1945r do przemian ustrojowych w 1989r. niezawisłość sędziego ani nie była zagwarantowana “na papierze”, ani nie istniała z oczywistych przyczyn w praktyce. Władza sądownicza już przy “okrągłym stole” zagwarantowała sobie powstanie Krajowej Rady Sądowniczej, która miała gwarantować niezawisłość sędziowską. Ta samorządowa instytucja miała oczyścić szeregi Trzeciej Władzy z wszelkich niecnot i zadbać o jakość władzy sądowniczej w państwie, a więc dbać o społeczny prestiż dla prawa i władzy sądowniczej. Tak społeczeństwo jak i ustawodawca naiwnie wierzyli, że w interesie samych sędziów, KRS będzie dbać o wysokie standardy tego zawodu, a więc również sprawować pieczę nad należytym wykonywaniem obowiązków sędziowskich w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.
Niebawem niestety okazało się, że KRS sprowadziła swą działalność do poziomu “towarzystwa wzajemnej adoracji” broniącego interesów korporacji. Pod hasłem właśnie niezawisłości i niezależności – oddano temu “związkowi zawodowemu” prawo do wszczynania postępowania dyscyplinarnego sędziów. De facto system dyscyplinowania “się” Trzeciej Władzy to fikcja. Polecam czytelnikom oficjalną stronę internetową KRS. W zakładce “działalność” nie ma nawet ujętej działalności dyscyplinarnej! A przecież w założeniach statutowych jest to jedna z fundamentalnych funkcji tej umocowanej konstytucyjnie instytucji. W imię niezdrowej i coraz bardziej korumpującej i kompromitującej solidarności, instytucja ta na każdą krytykę stanu sędziowskiego – czy to w sprawach fundamentalnych, czy w sprawach drobnych, czy też przede wszystkim w sprawach administrowania pracą sądów – reaguje “alergicznie” i traktuje je jako naruszenie niezawisłości sędziowskiej i niezależności władzy sądowniczej.
Nic dziwnego, iż przeciętnemu Polakowi niezawisłość sędziowska kojarzy się od lat z ciągłymi doniesieniami medialnymi o zagrożeniu tejże. LARUM – nasza NIEZAWISŁOŚĆ zagrożona - wołają sędziowie od ponad 20 lat, a Krajowa Rada Sądownictwa non stop składa, lub grozi złożeniem następnej skargi konstytucyjnej, ponieważ ta czy inna regulacja prawna ma być zamachem na tę niezawisłość. Czasami wydaje się, iż jest to jedyna funkcja tego organu, a stan sędziowski żyje w stanie permanentnego zagrożenia. Tymczasem jest władzą absolutną, nad którą nikt nie ma kontroli, a do tego roszczeniową i pieniacką.
Ciekawostka - Już w starożytności rozpoznawano niebezpieczeństwa, jakie niesie ukonstytuowanie się korporacji zawodowej. Cesarz Rzymski Trajan w korespondencji z namiestnikiem Bitynii Pliniuszem Młodszym na pytanie tegoż – „ Nikodemię zniszczył ogromny pożar. Czy wolno mi powołać ugrupowanie złożone ze 150 strażaków?, - odpowiedział - „ Nie. Każda korporacja, bez względu na nazwę, z pewnością przerodzi się z czasem w ugrupowanie polityczne.”
Trzecia Władza w naszym kraju to około 11 tysięczna grupa pacjentów z urojeniami paranoicznymi i amnezją selektywną.
Urojenia paranoiczne z psychopatologicznego punktu widzenia charakteryzują się osądami, które są możliwe do zaistnienia, a w wyrażanych urojeniowo treściach występuje spójność. W przypadku stanu sędziowskiego te urojenia paranoiczne to między innymi wykreowany mit zagrożenia właśnie niezawisłości sędziowskiej. Sędziowie sami pozbawiając społeczeństwo gwarancji niezawisłości, jak złodziej odwracający od siebie uwagę wołają - „łapać złodzieja”.
Już nie aberracją a patologią jest fakt, iż ci sami sędziowie, którzy na sali sądowej arogancko, arbitralnie i dowolnie olewają Konstytucję i przepisy procesowe, uderzają w wysokie tony i powołują się na tę Konstytucję tylko wtedy, kiedy uważają, iż ich interesy są zagrożone. I to jest właśnie przejaw tej drugiej przypadłości - amnezji selektywnej.
Wykreowany mit zagrożenia niezawisłości sędziowskiej przez władzę wykonawczą i ustawodawczą wykorzystuje cynicznie niewiedzę społeczeństwa i wmawia społeczeństwu, iż niezależne administracyjnie czy też niezależne politycznie sądy ( niezależność sądownictwa) jest tożsama z niezawisłością czy niezależnością sędziego.
„Manipulacja czyni pamięć wybiórczą i stwarza tym samym pewną formę zapomnienia, zapatrzenia we własne cierpienie a niepomną na cierpienie innych, nieustannie gotową do wskazywania winnych a niezdolną do najmniejszej samokrytyki. Odepchnięcie przeszłości niewygodnej w imię poprawy obrazu własnego czy wspólnoty, może przerodzić się w obsesję." Paul Ricour Pamięć, historia, zapomnienie.
Nagłaśnianiu i eksponowaniu „cierpień sędziów i wskazywania winnych” służą nie tylko dyżurni eksperci i media, ale też tzw. konferencje naukowe jakie organizuje stan sędziowski. Ostatnio 21 lutego 2012 roku w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa odbyła się konferencja „Niezależność sądów i niezawisłość sędziów gwarancją praworządności i praw człowieka”.

O pozbawianiu społeczeństwa gwarancji praworządności i nagminnym łamaniu praw człowieka przez stan sędziowski nie było ani słówka. Mówcy skarżyli się na niedopuszczalną ich zdaniem zależność sądów od ministerstwa sprawiedliwości. Nie można dopuścić do dyktatu władzy wykonawczej – mówił prof. Bałaban. Przewodniczący KRS sędzia Antoni Górski powiedział: “...Konferencja nasza jest próbą zwrócenia uwagi na niewłaściwe traktowanie sędziów. Po wtóre – jest próbą skorygowania tego spojrzenia. Stopień dojrzałości demokracji mierzy się także szacunkiem pozostałych władz do władzy sądowniczej".

Te parę zdań jest klasycznym przykładem jak zgrabnie żonglując rzeczywistością i popuszczając wodzy fantazji, sędzia Górski kreuje fantastyczną alternatywną rzeczywistość. Nie można dyskutować tylko o kwestiach często wydumanej moim zdaniem zależności sądownictwa od władzy ustawodawczej i wykonawczej w zakresie tworzenia prawa, finansowania ( w tym ustalania wynagrodzeń ), administrowania sądami czy mianowania sędziów, przy całkowitym pominięciu bezspornego faktu, iż sędzia nie jest zawisły od nikogo w przestrzeganiu prawa. Nie można też sędziego, który jest nieusuwalny dożywotnio i ma immunitet zmusić do nieprzyzwoitości, tchórzostwa, oportunizmu, łgania, braku empatii, korupcji, zeszmacenia etc, a to są elementy zawisłości sędziego. A przecież to jest codzienność na sali sądowej, o której Trzecia Władza milczy. Na szacunek trzeba ciężko pracować. A stopień dojrzałości demokracji mierzy się przede wszystkim „jakością” właśnie władzy sądowniczej.

Nie tylko stabilne, spójne i „dobre” prawo, ale przede wszystkim skuteczne prawo czyli przestrzegane prawo i „ręce niezawalane” sędziów stanowi rękojmię niezawisłości sędziowskiej, a w konsekwencji urzeczywistnienia demokratycznego państwa prawa.

Dlatego kwestia, jak zabezpieczyć system władzy sądowniczej przed patologiami jest w Polsce nierozwiązywalna. Jakiekolwiek próby stworzenia takich zabezpieczeń, spotyka się z protestami sędziów, oczywiście pod hasłem...a jakże zamachu na niezawisłość. Obecnie trwa walka o wprowadzony przez ustawodawcę system okresowych ocen pracy sędziów. Abstrahując od wątpliwej skuteczności takiego rozwiązania w uzdrawianiu patologii Trzeciej Władzy, nie jest i nie może być to rozwiązanie wynaturzeniem grożącym sędziowskiej niezawisłości, jak wykazują dobitnie rozważania w powyższej części tego tekstu.

Również próby zmian w modelu administracyjnym sądownictwa spotykają się z ostrą krytyką Trzeciej Władzy, też pod hasłem zamachu na niezawisłość sędziowska. A trzeba pamiętać, iż nie wszystkie czynności wykonywane w sądach mają charakter wymiaru sprawiedliwości – jak na przykład zarządzanie tzw. administracyjnym zapleczem sądu – i jest oczywistym i logicznym jest, iż czynności w tej sferze nie kolidują i nie naruszają niezawisłości sędziowskiej. System oddzielenia zarządzania od sfery „kierowania” pracą sędziów funkcjonuje w wielu krajach europejskich i jest zgodny z postulowaną przez Radę Europy tendencją do odchodzenia od tradycyjnego modelu zarządzania wymiarem sprawiedliwości w kierunku modelu menedżerskiego.
Suma summarum to nie działania władzy wykonawczej (np. Ministerstwo Sprawiedliwości) jest największym i jedynym zagrożeniem niezawisłości sędziowskiej.
Największym zagrożeniem dla tej niezawisłości są sami sędziowie.

środa, 11 stycznia 2012

Roszczeniowosc po polsku


Asumptem do napisania tej notki były doniesienia prasowe i dyskusje forumowiczów o zabojstwie więznia w Sztumie.
Póki co wiadomosci o tej tragedii są ogólne i lakoniczne. Natychmiast jednak widać i słychać początki manipulacji Służb Więziennych w przygotowywaniu „gruntu“ do działań obronnych. Rzeczniczka Służb Więziennych Pani Sałapa stwierdziła, że ofiara była „roszczeniowa i agresywna“ i nie jest „jasne“ do kogo należał noż, ktorym dyrektor więzienia zadzgał więznia.
Wiadomo, że 99% (pewnie jeszcze z hakiem po przecinku) spoleczenstwa, nie ma zielonego pojęcia o realiach pobytu w jednostkach penitencjarnych w Polsce i mozna im wciskać ciemnotę, że nasi śledczy zajmą się pochodzeniem noża. Sztum to więzienie dla recydywistów, o najostrzejszym rygorze w Polsce i posiadanie szpilki krawieckiej bez wiedzy czy zgody SW jest niemożliwe. Jest to więc najmniejszy ból głowy dla śledczych.
Ale powyższe to tylko dygresja. Reakcję alergiczną wzbudziła u mnie informacja o „roszczeniowości i agresywności więznia“. Ze względu na inwalidztwo więznia, ta zaakcentowana agresywność, nie może się odnosić do agresji fizycznej. Pani Sałapa miała niewątpliwie na myśli agresję roszczeniową ofiary.
A co to jest roszczeniowość? To postawa społeczna charakteryzująca się biernością w zaspakajaniu własnych potrzeb i wysokim poziomem oczekiwań w stosunku do państwa (bądź też organizacji pozarządowych).
Możemy domniemywać, że człowiek skazany na poruszanie się na wózku inwalidzkim, niejako z „natury rzeczy“ jest więc roszczeniowy.
Ale z wypowiedzi Pani Sałapy wynika, że jej chodzi o zupełnie inną definicję roszczeniowości. “…Więzień ten w przeszłości, znany był z pisania licznych skarg, zażaleń i pozwów, które były oddalane przez ich adresatów. Skargi zabitego mężczyzny w większości dotyczyły niewłaściwego sposobu leczenia: Józef S. poruszał się na wózku inwalidzkim i cierpiał na bóle kręgosłupa…” 
Polska roszczeniowość jest podobno dobrze udokumentowana.  Tych potocznych opinii nie potwierdzają jednak badania prof. Maria Lewickiej z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, Badała ona psychologiczne mechanizmy roszczeniowości i pod tym względem wbrew obiegowym opiniom nie odbiegamy specjalnie od innych społeczeństw. Wyniki International Social Survey sprzed kilku lat, opracowane przez dr. Bogdana Cichomskiego z Instytutu Studiów Społecznych UW potwierdzają tę opinię.
Roszczeniowość, wywołuje zdecydowanie negatywne konotacje w społeczeństwie. I te konotacje nie są wynikiem analizy zjawiska, a własnie efektem zaprogramowania takiej negatywnej reakcji. Co wiecej każdy przejaw dochodzenia swoich praw i interesów zwany jest roszczeniowością.
Jeżeli roszczeniowość jest wyrazem bierności, oczekiwania, że ktoś mi coś da i załatwi, dlaczego roszceniowością nazywamy więc wzięcie „swojego losu w ręce“, nie oglądanie się na innych i  walkę o swoje prawa tak jak ten więzien? Przecież to jest dokładnie przeciwstawieństwem roszczeniowości !
Dlaczego informacja o pisaniu skarg i zażaleń przez więznia, o których treści, przedmiocie i zasadności nie podano żadnych informacji, poprzedzona jest takimi opiniotworczymi, o wyraznej negatywnej konotacji – określeniami - jak znany był z pisania licznych skarg, zażaleń i pozwów z wyjaśnieniem, iż były oddalaneprzez ich adresatów. Jest oczywiste, ze również ten dodatek ma na celu “znielubienie” ofiary. Nie dość, że kryminalista, do tego jeszcze znany z nękania biednych urzędów skargami, ktore wiadomo sa bezpodstawne i w związku z tym oddalane.
Rzeczywistość daleka pewnie jest od tej, którą zaczęła przedstawiać i bedzie w przyszłości ten proceder kontynuowała rzeczniczka Służb Więziennych. Nie znam skarg tego więznia, natomiast osobiscie napisalam co najmniej ze dwa tuziny takowych do Sluzb Więziennych w sprawie wieznia. Nie tylko były one zasadne, ale miałam dowody na tę zasadnośc na papierze, w kwitach wyprodukowanych przez te słuzby, Wszystkie zostały oddalone.
HELSIŃSKA FUNDACJA PRAW CZŁOWIEKA w 2006 r. przedstawiła Raport z działalności grupy polskiej „Zapobieganie torturom w instytucjach izolacyjnych Europy Centralnej i Wschodniej”. Projekt finansowany w 80% z funduszy UE trawł trzy lata.
 
W raporcie znalazłam: w 2002 r wpłynęlo tylko do SW 12887 skarg więzniów – za zasadne uznano 238, nasyepnego roku 13673 – zasadne 324 i w roku 2004 13981 –uznano 308. Ogólna populacja w więzieniach polskich w tych latach kształtowała sie w okolicach 80.000. Skargi najcześciej dotyczyły opieki medycznej oraz niewłaściwego postępowania funkcjonariuszy.
Stawiam dolary przeciw orzeszkom, że skargi tego więznia były uzasadnione i po prostu olewane, jak te ca 40 tys w latach 2002-2004. System badania skarg w systemie więziennictwa nie gwarantuje nawet minimum szans na powodzenie. Osoba pozbawiona wolności nie ma żadnego wpływu na tryb w jakim skarga jest rozpatrzona. Skargi kierowane do organów Służb Więziennych, niezależnie czy kierowana do Centralnego Zarządu czy do dyrektora więzienia i tak ląduje na biurku dyrektora więzienia i on “ustosunkowuje się” do skargi lub rozpatruje ja. Odpowiedz oddalajaca skarge bezposrednio przez dyrektora czy oddalenie skargi przez inny “urzad” na podstawie “ustosunkowania się” dyrektora więzienia, swiadczy o obiektywności i rzetelnosci tych decyzji. Nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie.
Absurdalność tej sytuacji zilustruję na przykładzie. Więzień ciężko zachorował na żólłtaczkę. Przez tydzień nie mógł sie dostać do lekarza – procedura jest taka, że więzień zgłasza wychowawcy taka potrzebę ..i czeka. Po tygodniu bez badań, aby wykluczyć zóltaczke zakażna, - wiezien nie jest odizolowany - lekarz odstawia inne leki i następny tydzien nic.…Więzien zada badań, podnosi kwestie przebywania w ogølnej sali  i zagrożeniem epidemii, jeżeli ma żołtaczkę zakazną. Lekarz w karcie zdrowia wpisuje, 





 
 4 dni pózniej zrobiono badania i wykluczono żoltaczkę zakazna. Przez następny miesiąc nie diagnozowano przyczyn żołtaczki i monitorowano tylko poziom bilirubiny. Nie wiado zreszta po co, poniewaz przez ten okres wzrosla 40- KROTNIE powyzej najwyższej dopuszczalnej normy i dalej nic nie robiono. Przez ten czas – ponad miesiac! - więzień nie mógł jesć ponieważ serwowano mu dietę “lekką” nieodpowiednia i niestrawialna dla prawie niepracujacej watroby i zwyczajnie glodowal. Suma sumarum dzieki pomocy blogerow, notkach i skargach do SW sytuacja więznia poprawiła sie.
Więzien napisał skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich, a ten poprosił o wyjasnienie SW. Okręgowy Inspektorat SW sporzadzil raport z badania sprawy. W rzeczywistosci był to stek ordynarnych kłams i manipulacji. Np, na zrzut, że więzien jest wycienczony z powodu braku odpowiedniej diety i głodowania – stan z połowy sierpnia, autor raportu twierdził, ze osobiście widział więznia – w połowie pazdziernika (sic!) i stwierdza, ze więzien nie głoduje i wygląda dobrze(!)


po rozmowie z więzniem 4 pazdiernika, podczas ktorej - a jakze! - nie zaobserwował wycienczenia. Wniosek funkcjonariusza - wycienczenie było rzekome spowodowane rzekomym głodowaniem.  Pytanie dlaczego nie badano sprawy po pierwszych skargach 9 sierpnia i 13 sierpnia, wtedy kiedy więzienia głodzono. Jeszcze o głodzeniu…
Rodzina i znajomi złożyli prosbę do dyrektora wiezienia o przyznanie dodatkowych paczek żywnościowych. Dyrektor nie zezwolił. Powyżej urywek raportu dot. skargi na decyzję dyrektora.
Wydaje się, iż Służby Więzienne stoją na stanowisku, że więzien powinien z tych sześciu dodatkowych paczek, które otrzymał w ciągu 2 lat i ośmiu miesięcy,( ktore akurat nie zależały od widzi mi się dyrektora, a były nagrodami) zakabzować sobie prowiant na wypadek choroby i niemozliwosci SW zapewnienia odpowiedniej do schorzenia diety !

Raport powoływał sie na załączniki, w sumie około 30. Rzecznik uznał skarge za bezzasadną i do swojej odpowiedzi dołaczył raport inspektoratu – bez zalacznikow. Więzien poprosił RPO na podstwie ustawy o dostępie informacji, o załączniki do raportu. Rzecznik odpowiedział, że załaczników nie dostał od SW, ale…nie były mu potrzebne, żeby ocenić podstawy merytoryczne skargi.(sic!).
Dodam jeszcze, iż „roszczeniowość‘ więznia, walka o swoje prawa i interesy – zagwarantowane w Kodeksie karnym wykonawczym nie jest zjawiskiem powszechnym. Skarżący się więzniowie sa szykanowani i życie ich zamienia się w piekło.

Ujecie osadzonego ...w poczet skazanych budzących...
 ....osadzonych i nie miało charakteru represyjnego i nie wywołało żadnych skutków negatywnych"
W opisanym przypadku więznia z żółtaczką, po publikacjach apeli w sprawie jego zdrowia w internecie – uznano go za więznia „medialnego“. Takiego więznia SW „chronią“ wsadzając go do izolatki. Każde wyjście z celi i powrót do niej to rewizje osobiste, zakaz widzeń a jeżeli to z dozorem – czyli funkcjonariusz przy stoliku, zakaz paczek itd itd, zakaz udzialu w zajęciach , zakaz pracy i zakaz jakichkolwiek kontaktów z innymi więzniami. Oczywiscie wszystko to w ramach ochrony więznia.                 
Powyżej odpowiedz dyrektora wiezienia na skarge o zastosowaanie izolacji. W chwili obecnej kwalifikowanie więznia jako “medialnego” jest usankcjonowane w przepisach Kodeksu karnego wykonawczego więc nie można się już skarżyć ponieważ takie działania są zgodne z prawem.
Należy podkreślić, że prawa więzniów (izolowanych w celach zapobiegawczych lub represyjnych) coraz częściej są przedmiotem dyskusji. Niestety w większości społeczeństwa przewazają głosy o potrzebie jeszcze większego zaostrzenia rygorów, a populistyczne wyobrażenia o więzieniach, że przypominają „sanatoria“ „wczasy“ czy „hotele“, świadczy o kompletnej ignorancji i niewiedzy. Organizacje broniące praw człowieka biją na alarm o tragicznym stanie więzień a w szczególności służb medycznych w polskich więzieniach.
 
Dlaczego pomiędzy faktyczną roszczeniowością – zjawiskiem w większości negatywnym, a aktywnoscią indywidualną i mobilizacją innych w walce o jakies cele czy prawa – co z punktu widzenia społeczeństwa jest zjawiskiem pozytywnym i wysoce pożądanym, zmanipulowane polskie społeczeństwo postawiło znak równości i wrzuciło do jednego wora nazywając ROSZCZENIOWOŚCIĄ?
Tragedią Polski jest brak aktywności obywatelskiej. My naród, którystworzył masowy ruch świadomych obywateli, Pierwszą Solidarność i ruszyl z posad wydawałoby się wieczną hegemonię chorego komunizmu czy socjalizmu,żyjemy dzisiaj na niby. To straszliwa ironia dziejów.
Każdy przejaw aktywności obywatelskiej, nawet przez obywateli II kategorii stereotypowo nazywanych bandziorami czy chwastami są działaniami, które mają wpływ na życie wszystkich obywateli. Każda skarga więznia przypomina rzadzacym, ze Polska ma być państwem prawnym,  Nie dajmy sobie wcisnać, ze buntowanie się przeciwko bezprawiu jest roszczeniem. Jest prawem. Rownież więzniów.
Przyzwolenie na bezprawne dzialania w stosunku jednego obywatela, czy do setek, czy tysięcy obywateli jest jednoznacznym przyzwoleniem na bezprawie powszechne. Nie ma żadnego racjonalnego powodu do przekonania, iz sa jakies akty bezprawia “wyjatkowego” - ze wzgledu na pozycje ofiary, jej “waznosc” czy “nieważność“, stanowisko etc.
Nieprawość niepowstrzymana przy pierwszych przejawach, staje sie jeszcze bardziej bezczelna i bezwstydna. I rośnie jak rak i przychodzi czas, iż już jest za późno.

Mamy tyle praw, wolnosci i gwarancji, ile sobie wywalczymy i tyle zamordyzmu, na ile sobie pozwolimy.®