Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 13 maja 2013

Sprawiedliwość na niby osiąga punkt krytyczny



Sądownictwo w Polsce, to stajnia Augiasza, która wymaga natychmiastowego oczyszczenia. Brud piętrzy się pod sufit stajni. Społeczeństwo coraz głośniej domaga się Heraklesa, który wyburzyłby mur tej stajni i skierował rzeki Alfejos i Penejos, aby wypłukały ten brud.

Tymczasem władza sądownicza jest zaimpregnowana na głosy opinii publicznej, sondaże, coraz częściej i powszechniej nagłaśniane przez media przykłady ewidentnych przypadków sprzeniewierzania się sędziów zasadom etyki sędziowskiej i rażącego łamania prawa, jak i na orzecznictwo ETPC w sprawach przeciwko Polsce. III Władza zatraciliła kompletnie zdolność samokrytyki i nonkonformizmu.

Przez 24 lata nie udało się zmienić „filozofii“ traktowania społeczeństwa przez wszystkie trzy
wladze. Tak jak w czasach PRL-u decyzje zapadały w komitetach partii, w  calkowitym oderwaniu od realiów życia zwykłego zjadacza chleba i bez rzeczywistych konsultacji ze społeczeństwem,  tak i dzisiaj decyzje zapadają „o nas ale bez nas“. Dzisiaj konsultacje społeczne z obywatelami to taka sama fikcja, jak 24, 30 czy 40 lat temu. Autorytatywny, a nie demokratyczny model działania władz  nadal jest standardem polskim. Peerel nie dał się wykasować! Celnie nazwali ten stan eksperci FOR – Demokracja na pokaz !

W opracowaniu „Demokracja na pokaz – konsultacje społeczne w Polsce w porównaniu do Wielkiej Brytanii” - eksperci Forum Obywatelskiego Rozwoju: polskie standardy znacząco odbiegają od norm obowiązujących w krajach rozwiniętych.[i]

Jest to rażąco ewidentne w przypadku patologii w organach ścigania szczególnie prokuraturach i w przypadkach patologii władzy sądowniczej. Powstające w ostatniej dekadzie jak grzyby po deszczu, stowarzyszenia walczące z patologiami w organach ścigania i sądownictwie są totalnie ignorowane przez wszystkie trzy władze. MS i władza sądownicza udaje, że nie ma tysięcy niezadowolonych i pokrzywdzonych przez działania prokuratur i sądów. Wspomniane setki stowarzyszeń, ruch Niepokonanych, Ruch Oburzonych, Ruch Zmieleni nie istnieją w oficjalnym matrixie.

Nie oznacza to, że władze nie podejmują kroków spacyfikowania „niezadowolonych“. Ale nie zamierzają niczego zmieniać czy reformować! Udowadniają, że nie ma żadnego  problemu, ot incydentalne zdarzenia. Ci walczący to „niezadowoleni z orzeczeń sądów“, roszczeniowcy, niezrównoważeni psychicznie, pieniacze itp. Zaaktywizowano PR na wszystkich frontach – przede wszystkim korporacji prawniczych i MS. Udzielają wywiadów, biorą udział w debatach, konferencjach prasowych i naukowych. Te opinie Pań i Panów, którzy w większości: a) stracili kompletnie kontakt z rzeczywistością, b) przenieśli się w inny wymiar, c) lub są po prostu cynicznymi inżynierami dusz, są niezwykle elegancko i wiarygodnie dla niezorientowanych zapodawane.

Hektolitry różowej farby i radosną twórczość zacierania granic między pionem i poziomem, możemy obejrzeć lub poczytać. Inżynierowie dusz malują tę niby kryształową sprawiedliwość, niby demokratycznej RP, wyspecjalizowanym, pięknym, wyszukanym językiem i podpierają się zgrabnie cytowanymi niby gwarancjami - artykułami Konstytucji, ustaw, kodeksów. Te zastępy złotoustych, do perfekcji  opanowały posługiwanie się erystyką, sofizmatami i retoryką, aby wtłoczyć w mózg „przeciętnego człowieka“ dowolną bajkę o dzielnych  prokuratorach  i nieskazitelnego charakteru  sędziach...

Popatrzcie jak to działa!

 Ostatnio w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” (Tomasz Pietryga 29-04-2013), Pierwszy Prezes SN Stanisław Dąbrowski twierdzi, iż przeciętny człowiek w Polsce myśli, że sędziowie wybierani są „mało demokratycznie“ i to dlatego, dla przeciętnego człowieka sędziowie pozostają poza szerszą kontrolą społeczną, więc nie powinni być władzą, a ktoś inny powinien nimi rządzić.

Nie wiem skąd sędzia Dąbrowski, ma więdzę o przemyśleniach przeciętnego człowieka. Przeciętni ludzie, których znam i rozmawiam niemal codziennie o różnych aspektach patologii władzy sądowniczej uważają, iż nie tylko mało demokratyczne“ wybory sędziów, ale przede wszystkim brak dyscyplinowania i karania już wybranych sędziów, tych którzy łamią Konstytucję i nie stosują przepisów ustaw w postępowaniach sądowych, pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą społeczną.

Jak sam fakt żądania przez przeciętnego człowieka kontroli społecznej działania władzy sądowniczej i „bardziej demokratycznych“ wyborów tejże,  implikuje według sędziego Dąbrowskiego, iż ten przeciętny człowiek równocześnie niebezpiecznie żąda, aby sędziowie nie byli władzą i ktoś inny musi nad nimi rządzić?

Monteskiuszowski mechanizm stosunków między władzami, ich  wzajemne oddziaływanie i hamowanie i ich społeczna kontrola - są fundamentem demokratycznego państwa prawa. Uznanie żądania przestrzegania i wypełniania zapisów ustrojowych Konstytucji za niebezpieczne jest porażające!


W tym samym wywiadzie sędzia Dąbrowski na temat filmu „Układ zamknięty“
“…Film może być dobry, przemawiający  do emocji widza, ale nie można  na nim  opierać swojej wiedzy… Fabuła rządzi się swoimi prawami…”
A kiedy dziennikarz pyta - Chce Pan powiedzieć, ze w sądach nie ma takich patologii, jakie opisuje ten film?dzia  odpowiada -
“…Myślę, że mogą  zdarzać się patologiczne sytuacje i dobrze jeżeli film czy książka zwraca na nie uwagę,  niejako eliminując ich powstawanie…”

Czyli, słuchaj przeciętny człowieku, powstał być może dobry film, ale nie opieraj swojej wiedzy na jego fabule, chociaż powstała na podstawie prawdziwych zdarzeń.  Fabuła rządzi się swoimi prawami –, nawet jak opiera sie na prawdziwych zdarzeniach!, a jak zdarząją się jakieś patologiczne sytuacje w sądownictwie to spoko, ten film zwróci na nie uwagę i “niejako” wyeliminuje ich powstanie (zaiste niejako, bowiem te patologie już powstały, a więc de facto wyeliminowanie tego powstawania jest już niemożliwe).

Pierwszy Prezes SN zapytany o opinię Gowina na temat konieczności przewietrzeni układów w lokalnych środowiskach prawniczych, był oburzony i nazwał tę opinię  pomówieniami.

I dodał dalej, iż „...Niezależność, czy niezawisłość jest dziś najistotniejszym przymiotem z punktu widzenia sędziów i sądów, bez niej nie ma wymiaru sprawiedliwości.  Ważne jest nie
tylko, aby ta niezawisłość była rzeczywista i miała swoje gwarancje, ale także aby większość społeczeństwa wierzyła, że tak jest…”

Prawdę powiedziawszy tutaj się zagubiłam. Jeżeli Gowin zarzucał stanowi sędziowskiemu  uczestnictwo w lokalnych układach, no to zarzucał im m.inn. brak niezawisłości, a sędzia Dąbrowski  nie bawił się w subtelności i zarzucił Gowinowi bezczelne pomówienie, czyli wniosek - z sędziowską niezawisłowścią wszystko jak najbardziej cacy. 

No, ale jak jest cacy z tą niezawisłością, to jak interpretować te dwa ostatnie zdania sędziego? Z pierwszego dowiadujemy się jak niezwykle wysoko cenią sobie sędziowie niezawisłość i niezależność.  No dobrze,  ale z samego faktu, iż sobie je cenią nie można wyciągnąć wniosku, iż faktycznie są niezawiśli. Ja wysoko cenię życie na wsi, a mieszkam w mieście.

Drugie zdanie wprowadza jeszcze więcej zamieszania. Apelowanie, aby niezawiśłość była rzeczywista prowadzi do wniosku, że de facto nie jest nierzeczywista.  Czyli jak, Gowin pomawiał czy nie?

No i żeby miała gwarancje - przecież takowe są - Konstytucja i inne ustawy gwarantują sędziemu, że jeżeli będzie spełniał swoje powinności dochowując najwyższych standardów moralnych i etycznych, z poczuciem godności osobistej, honoru, dbałości o dobre imię tak swoje jak i władzy sądowniczej i wymierzając sprawiedliwość będzie zawisły tylko od Konstytucji i innych ustaw - i od nikogo i niczego  innego - to włos z głowy mu nie spadnie. Nominacja sędziego jest dożywotnia, a sędzia posiada imunitet. Jakich tu jeszcze gwarancji brak?

Najciekawsze jest - co Prezes SN proponuje, “…aby większość społeczeństwa wierzyła, że tak jest…” .

Czy to te banialuki i sofizmaty serwowane w wywiadach, nieprzyjmowanie do wiadomości, bagatelizowanie i zamiatanie pod dywan - powszechnej służalczości, wazeliniarstwa, wykonywania poleceń władzy, nieprzyzwoitości, tchórzostwa, oportunizmu, łgarstwa, braku empatii, korupcji  i łamania prawa przez przez władzę sądowniczą - mają przekonać większość społeczeństwa, że jest super!

Sam sędzia Dąbrowski, w tym samym wywiadzie stwierdził, że  potrzebni nam są „dobrzy sędziowie“, a z tym jest problem, ponieważ przy ocenie kandydatów bada się tylko ich profesjonalizm, a postawa moralno - etyczna kandydata nie ma żadnego znaczenia.
Stąd wniosek, iż mamy przynajmniej część sędziów „niedobrych“ – więc jak mamy wierzyć, że jest cacy?

Parę innych przykładów.

Krajowa Rada Sądownictwa na sprzeniewierzenie się zasadzie niezawisłości sędziowskiej przez Prezesa SO w Gdańsku, natychmiast znalazła „lekarstwo“
 “…konieczność jak najpilniejszego podjęcia działań – także legislacyjnych – zmierzających do zmian ustrojowych, których skutkiem powinna być zmiana zasad sprawowania nadzoru administracyjnego nad sądami i umocnienie niezależności władzy sądowniczej…”

Tylko niech ktoś mnie uświadomi!  co mają legislacyjne zmiany ustrojowe dotyczące zasad sprawowania nadzoru administracyjnego nad sądami - z zawisłością sędziego Milewskiego?

Póki co sędziemu Milewskiemu włos z głowy nie spadł i aktualnie powrócił do pracy. Czy to wina Sejmu, ponieważ nie podjął on pilnych działań legislacyjnych i nie zmienił zasad sprawowania nadzoru nad sądami przez MS?

Sędzia W.Żurek, rzecznik SO w Krakowie, członek KRS “…Musimy mieć świadomość, że żyjemy w świecie medialnym i dzisiaj nie wystarczy wydać dobrego i sprawiedliwego wyroku. Trzeba jeszcze umieć mądrze dotrzeć z nim do świadomości społeczeństwa. Trzeba, by sądownictwo było transparentne, trzeba też pokazywać, że system kontroli orzeczeń jest wielostopniowy…”

Rozumiem, że rzecznik SO musi być “wygadany”, no ale na Boga czemu plecie co mu ślina na
język przyniesie. No bo też, dlaczego niby wydanie dobrego i sprawiedliwego wyroku ma (społeczeństwu?) nie wystarczać? Rozumiem, że może taki wyrok zaskoczyć, jako, że takowe wyroki to jak dotąd rzadkość…ale nie wystarczać?!

 Panie sędzio, niech się Pan nie martwi o dotarcie do naszej świadomości, jak wam się przydarzy wyrok i dobry i sprawiedliwy, to my społeczeństwo rozpoznamy tę dobroć i sprawiedliwość. A tak na marginesie, mnie się wydawało, iż dobre i sprawiedliwe wyroki nie podlegają kontroli instancyjnej, bo i po co?

Interesujące jest tematyka konferencji naukowych – na których towarzystwo wzajemnej adoracji korporacji prawniczych może sobie pokadzić i dobrze pojeść i powalczyć z władzą wykonawczą.  Jest regułą, iż na te konferencje stowarzyszenia obywatelskie walczące o zmiany w sądownictwie i prokuraturze nie są zapraszane.

Przejrzałam programy kilku takich konferencji i przeczytałam część referatów.  Wszystkie te konferencje, bez względu na temat konferencji, poświęcają lwią częśc czasu problemom konfliktu sędziów z Ministerstwem Sprawiedliwości – wynagrodzenia, reformy sądownictwa i zamachy na niezawisłość sędziowską.

Konferencja Stowarzyszenia Sędziów Iustitia „Władza sądownicza – cechy, funkcje i stosunek względem innych władz” Warszawa - wynagrodzenia, reformy sądownictwa i zamachy na niezawisłość sędziowską.



Konferencja Stowarzyszenia Sędziów Iustitia “Sąd dla obywatela“ – poprawa funkcjonowania sądownictwa i ukazanie, że sędziowie chcą realnie wpływać na usprawnienie sądownictwa, również przez proponowanie konkretnych rozwiązań. O obywatelu niewiele mówiło się na tej konferencji, poza takimi odkryciami jak organizator konferencji “…Tytuł konferencji nie jest przypadkowy, ponieważ warto podkreślać, że sądy są dla obywateli…” czy sędzia Stanisław Dąbrowski “…tytuł konferencji jest bardzo celnie dobrany. Wymiar sprawiedliwości powinien służyć ludziom…”(sic!), … ale referat sędziego dotyczył głównie projektu zmian w Prawie o ustroju sądów powszechnych i niezawisłości sędziów.[ii]

Konferencja KRS  Niezależność sądów i niezawisłość sędziów gwarancją praworządności i praw człowieka”.
I na tej konferencji nie zajmowano się prawami przeciętnego człowieka i gwarancjami praworządności dla tegoż człowieka - przewodniczący KRS sędzia Antoni Górski “...Konferencja nasza jest próbą zwrócenia uwagi na niewłaściwe traktowanie sędziów. Po wtóre – jest próbą skorygowania tego spojrzenia. Stopień dojrzałości demokracji mierzy się także szacunkiem pozostałych władz do władzy sądowniczej".
Antoni Górski podkreślił, że KRS stoi na straży niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów.[iii]  

I opracowania naukowe zamieszczone na stroniee KRS:

Niezawisłość sędziów – gwarancje ustrojowe i zagrożenia
SSN Stanisław Dąbrowski Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego

Krajowa Rada Sądownictwa strażnikiem niezależności sądów i niezawisłości sędziów. prof. dr hab. Leon Kieres – Uniwersytet Wrocławski

Zasada niezależności sądów i jej realizacja
Prof. zw. dr hab. Andrzej Bałaban
Kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego i Integracji Europejskiej
Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego

Jedyna konferencja w historii powojennej Polski, poświęcona patologii sądownictwa - to zorganizowana przez Forum Obywatelskiego Rozwoju wraz z Instytutem Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, połączona z prezentacją raportu – „Przyczyny niesłusznych skazań w Polsce“ - autorstwa Łukasza Chojniaka i Łukasza Wiśniewskiego.[iv]

Zaproszeni na konferencję FOR najważniejsi animatorzy wymiaru sprawiedliwości w Polsce wykorzystali i ten raport i konferencję dla swojego PR. Manipulowali, odkręcali kota ogonem, zniekształcali podane informacje. Taktyka pozbawiania ludzi zdroworozsądkowego myślenia, poprzez manipulowanie faktami, używanie “kojących” eufemizmów, proponowanie pełnych obłudy, niewykonalnych  “rozwiązań“, podawanie statystyk, które nic nie wnoszą i bagatelizowanie tak skali jak i konsekwencji społecznych zjawiska  pracowało na najwyższych obrotach.

Raport -“…Przyjmując, że przyczyna niesłusznych skazań – co do zasady – leży w słabości ludzkiej pracy i oceny materiału dowodowego, w przypadku zawinionych błędów nie istnieje – w praktyce – realny system prewencji, przejawiający się choćby w skorzystaniu w przypadku oczywistych naruszeń prawa przez sąd, z dyscyplinującej instytucji wytyku, zarezerwowanej tak dla sądów odwoławczych, jak i dla Sądu Najwyższego…”

I interpretacja prof. Paprzyckiego (Prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego – sędziego z olbrzymim doświadczeniem, także naukowca i teoretyk prawa, który spotyka się z bezprawiem sędziów na codzień w swojej pracy w SN  - „...Główna teza raportu - brak profesjonalizmu jako przyczyna pomyłek, profesjonalizm jako lekarstwo - została obroniona…” Gdzie profesor doszukał się tego lekarstwa w tym raporcie?

Profesor zbagatelizował i skwitował problem. „...Pomyłki można więc traktować wąsko i szeroko.(?) Ale jakie są przyczyny pomyłek? Niczego nowego się nie dowiedziałem. Ludzie są po prostu omylni...”


Na marginesie, znamienny jest fakt, iż o raporcie i konferencji nie informowało ani Ministerstwo Sprawiedliwości, ani też nasz obrońca - Rzecznik Praw Obywatelskich (sic!)

Ale rzeczywistość tylko do czasu może być zakłamywana i zaklinana. Ignorowanie powoli organizujących się obywateli i ofiar bezprawia, ignorowanie tragicznego stanu władzy sądowniczej musi się skończyć
Z dnia na dzień przybywa ofiar bezprawia władz. Z dnia na dzień przybywa  świadomych obywateli. Społeczeństwo powoli budzi się z letargu, z bierności i ze strachu.

Niezadowolenie i oburzenie powoli osiąga punkt krytyczny.


Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka

piątek, 3 maja 2013

Kolejny sukces śledczych, holenderski łącznik w polskim areszcie! Menenke!


Kolejny sukces śledczych, holenderski łącznik  w polskim areszcie! 


Robert Hörchner zwykle przesypia nie więcej niż dwie godziny. Budzi się zlany potem, dręczą go koszmary nocne. Jego żona Annelies  też ma kłopoty ze snem. Budzi się kilka czasami kilkanaście razy każdej nocy. Każdy nowy dżwięk i ruch na zewnątrz domu paraliżują ją.  Nie podchodzi do okien i nie odsłania w dzień zasłon. Żyje w ciągłym strachu. Obydwoje mają ataki paniki i ciężką nerwicę.

Gehenna Roberta i jego rodziny rozpoczęła się cichym wieczorem w kwietniu 2007 roku. W jego domu w holenderskim mieście Eindhoven zjawiła się policja. Policjanci byli uprzejmi i pozwolił mu dokończyć kolację, po czym aresztowali go i przewieżli do pobliskiego komisariatu. Niewiele mieli do powiedzenia, poza informacją, iż czeka go ekstradycja do Polski.


Prokuratura w Bydgoszczy oskarżyła go o hodowanie marihuany w budynku, który  podobno wynajmował w Polsce. Hörchner walczył o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania wystawionego przez prokuraturę w Bydgoszczy  do pażdziernika 2007r. Przegrał. Przewieziono go do Polski. Nie rozumiał co do niego mówią, czego od niego chcą.  Nie było tłumacza, który pomógłby w wyjaśnieniu co zawierają dokumenty podsuwane do podpisania. Te ostatnie 6 miesięcy wydawały mu się jakimś koszmarnym snem. Nie wiedział jeszcze, że na razie to była tylko „gra wstępna“. W areszcie w Warszawie przeżył pierwszy szok i “chrzest bojowy”. Tam przed strażnikami z psami, pod groźbą użycia broni został zmuszony do rozebrania  się do naga. Strażnicy zabawiali się szczując psy i pozwaląjąc rozjuszonym bestiom zbliżyć się do niego tak blisko, że niemal go dotykały, po czym śmiejąc się odciągali je. 58 letni wtedy Hörchner był bliski zawału. Tak czy siak to już koniec - myślał. Jak nie umrze na zawał serca, to psy go zagryzą.

Sześć dni później został przeniesiony do aresztu w Bydgoszczy. W celi było 8 lub 9 osób. Smród moczu i ekstrementów i odór spoconych współwiężniów wydawał mu się nie do zniesienia. XIX wieczny budynek aresztu był w fatalnym stanie technicznym, brud, szczury, brak wentylacji i naturalnego światła. Zgodnie z polskimi „normami“ aresztantowi należy się prysznic raz w tygodniu. Nie mógł tego pojąć.

Po kilku tygodniach pobytu w tym przybytku dostał bolesnej, swędzącej wysypki na całym ciele. Po następnych dwóch tygodniach całe ciało miał pokryte strupami i ropiejącymi/krwawiącymi rankami. Pościel była ciągle w plamach krwi. I tak przez 10 miesięcy pobytu w areszcie. W ciągu tych 10 miesięcy, rodzina jego dostała 2 razy pozwolenie na widzenie. 3 razy widział się z adwokatem, który z uporem maniaka proponował przyznanie się do winy. Odmówił.

Przeżył, bo spotkał w areszcie faceta, który mówił trochę po angielsku. Facet był spadochroniarzem, Hörchner też. Mieli wspólne zainteresowania, mieli o czym rozmawiać. Czuł się bezpieczniej.
 
Robert przed aresztowaniem                                         i po 10 miesiącach w AŚ Bydgoszcz



W areszcie Hörchner miał dużo czasu na myślenie.  Głównie o swojej sytuacji prawnej i o wydarzeniach i decyzjach, które doprowadziły go do tego piekła. W roku 1999 założył firmę z polskim biznesmenem właśnie w Bydgoszczy.  Ten biznesowy związek nie był udany. Polak pożyczył od niego znaczną sumę, a kiedy Hörchner podjął kroki, aby zakończyć współpracę, biznesmen zaczął mu  grozić.

W marcu 2000 r. ktoś spalił mu samochód. Bał się o tym incydencie zawiadomić policję i postanowił opuścić Polskę. Miesiąc później plantacja marihuany została znalezionona przez policję w budynku koło Bydgoszczy. Hörchnerowi zarzucono, że to on dzierżawił ten local i to on uprawiał marihuanę. Kiedy po latach jego adwokat w końcu dostał dokument najmu od prokuratury, dzierżawca to Robert Harschner.
Hörchner twierdzi, że to nie jego pismo na dokumencie, nie jego nazwisko i nigdy nikogo nie upoważniał do działania czy wypełnienia tego dokumentu w jego imieniu. Co więcej z dokumentu wynika, że ten Harschner jest reprezentantem firmy o nazwie Albo. Hörchner nigdy nie pracował dla firmy o tej nazwie.

Nigdy też nie był w tym budynku. Natomiast był na parkingu tego budynku. Partner miał coś do załatwienia i wszedł do budynku, podczas gdy  Hörchner czekał na zewnątrz  w samochodzie, aż jego partner wróci.

Sprawa nie jest zakończona do dzisiaj.

Hörchner walczy do dzisiaj z polskim wymiarem sprawiedliwości i arbitralnym wykorzystywaniem europejskiego nakazu aresztowania przez niektóre kraje EU.

Ekstradycja Hörchnera miała miejsce właśnie w ramach systemu europejskiego nakazu aresztowania. Nie jest sam. Od początku, jeszcze przed ekstradycją do Polski pomagali  mu posłowie holenderscy w Parlamencie Europejskim i organizacja Fair Trials International.


Interwencje holenderskiego posła w Brukseli  Dennisa de Jong i Fair Trials International w jego sprawie doprowadziły do szerokiej debaty w parlamentach Europy Zachodniej, także w parlamencie UE i w mediach Europy Zachodniej. Debata dotyczyła konsekwencji nadużywania transgranicznych nakazów aresztowania, niehumanitarnych warunków w aresztach niekrych państw UE i łamania  Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności przez niektóre kraje UE.

Europejskie nakazy aresztowania (ENA) w założeniu miały być wykorzystywane tylko w przypadkach poważnych przestępstw. W praktyce niektóre kraje UE nadużywały i nadużywają ENA, stosując go w przypadkach trywialnych wykroczeń.

Fair Trials International szacuje, że ENA kosztuje rządy krajów UE w sumie 4,8 mld € rocznie.

Niechlubne pierwsze miejsce w tym procederze wiedzie Polska. W 2009r. RP wystawiła 4844 ENA, w 2010 – 3753.  Ciężkim przestępstwem według polskich super- śledczych była np. kradzież czekoladki(to nie żart!), czy usunięcie drzwi szafy u klienta, który odmówił zapłaty za wbudowanie tejże szafy.

David Cronin, korespondent The Guardian w Brukseli nazwał polskich śledczych  „ćpunami ekstradycyjnymi“. Radosnego wystawiania wniosków ekstradycyjnych nie powstrzymały skargi Scotland Yardu w EU na  beztroskie nadużywanie przez Polskę ENA i żądanie setek ekstradycji w sprawach o drobne wykroczenia.

Z debatą na temat ENA, zbiegło się opublikowanie przez Komitet Zapobiegania Torturom (CPT) raportu z wizytacji w polskich aresztach, zakładach karnych, centrach dla cudzoziemców oczekujących na azyl lub deportację, szpitalach psychiatrycznych i zakładach opieki społecznej.

Komisja w swoim raporcie ostro napiętnowała działania władz polskich i brak implementacji zaleceń Komisji zawartych w podobnym raporcie w 2006r.  Tym razem władze polskie naruszając art. 8 ustęp 2 (d) Konwencji, utrudniały Komisji dostęp do informacji i dokumentacji „historii“ skarg dotyczących nieludzkich warunków i złego traktowania w wizytowanych przybytkach.

A prokuratura w Krakowie odmówiła Komisji wstępu do słynnego aresztu na Montelupich!

Sam raport jest lekturą smutną i porażającą. Czytając ma się wrażenie, że ten raport dotyczy Rosji czy Korei Płn. Graficzne opisy przerażających warunków w wielu wizytowanych instytucjach, przypadki nieludzkiego traktowania i tortur!  brak pomocy lekarskiej, fatalna higiena, fatalny stan techniczny wielu wizytowanych instytucji, nieletni zatrzymani w piżamach przez 24 godziny, brak  nawet 1 godzinnych spacerów dziennie w niektórych instutucjach itd, itd.
No ale to temat na parę innych artykułów. Zainteresowanych odsyłam do źródła:

http://www.cpt.coe.int/documents/pol/2011-20-inf-eng.htm

Europejski nakaz aresztowania miał poprawić współpracę transgraniczną i standardy wymiaru sprawiedliwości w UE. Tymczasem w zbyt wielu przypadkach niewinni ludzie są arbitralnie oskarżani, zabierani ze swojego kraju, od swoich rodzin, czekają miesiącami, a czasami latami  na proces,  w przerażających warunkach, nie znając języka, w obliczu zarzutów opartych na  „cieniutkim jak papier“ materiale dowodowym.

21 grudnia 2011 Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą istnienie poniżających warunków w więzieniach i aresztach w Unii Europejskiej. Złe warunki w więzieniach mogą być podstawą odmowy współpracy z tym krajem, jeśli chodzi o europejski nakaz aresztowania.  "To wyraźny sygnał od Parlamentu do wszystkich państw członkowskich, że takie warunki w zakładach karnych są niedopuszczalne.(…) Holandia może zatem odmówić ekstradycji podejrzanego do innego kraju UE, jeśli warunki w więzieniach tego kraju są uznane za poniżające. Skrajne przypadki takie, jak Roberta Hörchnera, który spędził dziesięć miesięcy w polskiej celi na podstawie oskarżeń nie popartych żadnymi dowodami, nie będą już nigdy miały miejsca w Holandii. " Euro-MP Dennis de Jong.


Tony Bunyan z obywatelskiego stowarzyszenia Statewatch, wyraził zaniepokojenie, proponowanymi zmianami dot. ENA. Dobroczyńcy europejscy chcą "pójść dalej", niż europejski nakaz aresztowania. W ramach nowego projektu, organy z jednego kraju UE, będą mogły  starać się, o inwiligowanie i nadzór „podejrzanych“ przebywających w innym kraju.

Podczas gdy UE rozważa rozszerzenie zakresu współpracy policyjnej i sądowej w Unii, Robert Hörchner  walczy o ponowne rozpatrzenie swojej sprawy. System europejskiego nakazu aresztowania powinien być zasadniczo zreformowany, twierdzi Hörchner, tak, aby był ograniczony do przestępstw, które powinny być zdefiniowane precyzyjnie i tylko do przestępstw najcięższych jak zabójstwa, terroryzm itp.

Jego żona Annelies powiedziała, że cała ich rodzina – mają dwie córki bliźniaczki – przeszła przez piekło. "Dla nas i dla naszych dzieci, to jest horror, który będzie nam towarzyszył zawsze“.





Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka
http://adam-klykow.blog.onet.pl/