Łączna liczba wyświetleń

środa, 6 marca 2019

Sens prawa, krystalizuje się w sędziach. Gwarancje konstytucyjne - mity i hity.



Cz. 3 Niezawisłość i bezstronność sędziów

Legendarny Sędzia Witold Hausner twierdził; - Poziom  " jakości " sądownictwa jest kamieniem probierczym dla etyki narodu i całego sensu prawa, które żyje w narodzie, a które  krystalizuje się  w sędziach.


W Polsce mamy problem z tą krystalizacją całego sensu prawa w sędziach.

Kiedy polski  obywatel staje przed polskim sądem, ma nie tylko teoretyczne prawo do sprawiedliwego procesu i przestrzegania innych jego praw i wolności - ma również teoretyczne prawo do ich egzekwowania od sądu, który jest teoretycznie gwarantem tych praw. W praktyce zbyt często te gwarancje okazują się fikcją.

Podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów we wrześniu 2016r. kilku sędziów deklarowało „to na nas opiera się demokracja”.

Ja widzę tę ostoję i gwaranta demokracji delikatnie ujmując  mniej optymistycznie .

Niemal wszystkie decyzje instytucji i organów państwa  naruszające prawo i krzywdzące obywateli wydane przez organy ścigania, komorników, izby skarbowe, izby celne, ZUS  i inne instytucje państwowe znajdują swój finał w sądach powszechnych. Sądy to nie jest tylko instytucja karząca obywatela za przestępstwa. Sądy są także instytucją, w której obywatel staje na równi z organami państwowymi i walczy o swoje racje i prawa. Niestety, ta walka jest zbyt często, by nie powiedzieć zwykle skazana jest na niepowodzenie, ponieważ sądy nie bronią obywatela z taką samą pasją przed arbitralnością i samowolą  władz i instytucji państwa -  z jaką egzekwują prawo do karania obywatela.

Dla wymiaru sprawiedliwości nie ma znaczenia, czy decyzje sędziów są wynikiem korupcji, niedopuszczalnych układów, kolesiowstwa, nepotyzmu – czy też  rzetelności, bezstronności i niezawisłości. Czy decyzja została podjęta zgodnie z prawem, czy rażąco naruszyła prawo. De facto sędziowie en masse  nie ponoszą żadnej moralnej i dyscyplinarnej odpowiedzialności za merytoryczną jakość wyroku, za zgodność decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną, innymi słowy mają niemal absolutną pewność bezkarności. Kontrola instancyjna zbyt często ogranicza się do podtrzymania orzeczenia I instancji, a w uzasadnieniu decyzji trudno doszukać się merytorycznej i zgodnej z zasadmi logicznego myślenia, wiedzy i zdrowego rozsądku odpowiedzi czym sąd odwoławczy kierował się odrzucając odwołanie.  Niezawisłość, na którą się powołują jest nieobecna w wielu salach sądowych, ponieważ nie jest powiązana z odpowiedzialnością i nie jest rękojmią bezstronności sędziów. To nie brak oficjalnych gwarancji prawnych, ale  bezprawność praktyk sądownictwa i organów ścigania, za które nikt nie ponosi odpowiedzialności budzi niepokój i sprzeciw społeczeństwa w Polsce.

Oczywistym jest, że dla wspólnego dobra obywateli i  dobra kraju sędziowie muszą być niezawiśli i bezstronni. Niezawisłość sędziów nadaje sens bytu wymiarowi sprawiedliwości.  Dzisiaj ten wymiar zbyt często  pozbawiony jest tego sensu a ten wymiar przypomina u nas rosyjską ruletkę. 

Konstytucja na koszulkach obrońców praworządności, a nawet niektórych czynnych sędziów nie zmieni  zadziwiającego i porażającego faktu, że  część sędziów 30 lat od transformacji nie rozumie pojęcia niezawisłości! Są sędziowie, dla których niezawisłość zwyczajnie jest synonimem absolutnej bezkarności. Dla części   sędziów jest danym im bezkondycyjnie przywilejem,  inni uważają, że niezawisłość jest jak rzecz, którą można dostać lub sobie wziąć. Należy do nich Sędzia z najwyższej półki, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis Irena Kamińska. Podczas konferencji zorganizowanej w listopadzie 2014r. przez to stowarzyszenie i Krajową Radę Sądownictwa Sędzia przekonywała sędziów, że będziemy mieli tyle niezawisłości, ile sobie weźmiemy.[i] Owacje sędziów po wystąpieniu Sędzi wskazują, że ta grupa nie jest mała. A przecież nikt nie daje sędziom niezawisłości, nie mogą jej sobie wziąć i nikt (tym sędziom, którzy ją posiadają)  nie może jej zabrać!

Niezawisłość to stan świadomości i ducha sędziego.  Nie dostaje jej sędzia wraz z nominacją sędziowską. Sędzia musi systematycznie pracować nad sobą, aby osiągnąć niezawisłość i bezstronność.  Jest tylko jedno ale... aby sprostać temu wyzwaniu, sędzia  musi posiadać odpowiednie cechy osobowości i predyspozycje  intelektualne. Należy tu wymienić kilka takich cech - możliwie najwyższy poziom etyczny i moralny oraz samoświadomość co doniosłości znaczenia niezawisłości i bezstronności w służbie sędziowskiej. Ponadto, by wymienić kilka innych ważnych - poczucie misji, godność, odpowiedzialność, odwaga cywilna i silna wola, prawość, obowiązkowość, rzeczowość, wysoka kultura osobista, szeroka wiedza ogólna, odporność psychiczna, rzetelność, uczciwość, przyzwoitość, umiejętność samokrytyki, ludzka życzliwość dla wszystkich uczestników wymiaru sprawiedliwości, wrażliwość i otwartość na drugiego człowieka, i niezwykle ważne  doświadczenie życiowe.  To te cechy i predyspozycje są niezbędne, aby pełnić służbę sędziowską i odbudować etos sędziego. Zadne  szkoły sędziów, kodeksy etyki tego  tego nie nauczą i nie zmienią (Kodeksks etyki zawodowej sędziów obowiązuje dekadę z okładem i zmian na lepsze nie widać, a śmiem twierdzić, że jest wręcz gorzej). 

Oczywiście państwo ma obowiązek zapewnić sędziemu gwarancje formalne niezawisłości poprzez odpowiednie uregulowania w Konstytucji i ustawach i mechanizmy ich  przestrzegania.  

Każdy sędzia w czasie służby będzie popełniał błędy i  będą one krytykowane, ale tylko odpowiedzialny sędzia,  otwarty na uzasadnioną krytykę i posiadający wyżej wspomniane predyspozycje, będzie uczył się na swoich błędach i osiągnie niezawisłość. To ten mechanizm -  powiązania niezawisłości z odpowiedzialnością – zapewnia klientom sądów bezstronnych sędziów. Bez niej sędzia nie może wypełniać swoich funkcji. Sędziowie, którzy bezrefleksyjnie domagają się niezawisłości, a równocześnie nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje działania przed społeczeństwem, nie zdobędą  zaufania i szacunku  i nie osiągną niezawisłości, o której tyle mówią. 

Faktyczna  niezawisłość zależy od posiadania przez sędziego wspomnianych powyżej  cnót, a legitymizowana  jest zachowaniem i działaniem sędziego  tak na sali sądowej jak i poza nią, które  materializują się w jego bezstronnych i zgodnych z literą prawa decyzjach!  I te zachowania znajdą odzwierciedlenie w postrzeganiu  niezawisłości i bezstronności sędziego - przez klientów sądu i społeczeństwo.

Tymczasem obywatele zbyt często zamiast spotkania III stopnia z godnymi tego zaszczytnego tytułu niezawisłymi i bezstronnymi sędziami, mają do czynienia z sędziami, którzy nimi pogardzają, uważają ich za niższą kastę, wykazują brak kultury osobistej, ale co najważniejsze  żąglując, manipulując i nierzadko łamiąc  prawo naruszają  konstytucyjne prawa klientów sądu do rzetelnego procesu.

Ci sami klienci sądów słyszą i czytają w mediach powtarzane jak mantra zapewnienia  sędziów i różnej proweniencji autorytetów, także prawnych  – że  Konstytucja i ustawy gwarantują  niezawisłość sędziowską,  mamy też przecież kodeksy i inne ustawy i o co  chodzi? Tyle tylko, że te gwarancje konstytucyjne i ustawowe niezawisłości i prawo, któremu sędzia podlega – powtórzę jeszcze raz - dopóki nie zmaterializują się w działaniach sędziów na salach sądowych, bedą fikcją. I tutaj nic się nie zmieniło od dekad. Tak było za wszytkich  rządów po transformacji i tak jest dzisiaj.

Gwarancje niezawisłości  mają zapewnić klientowi sądu, że jego sprawa zostanie rozpatrzona zgodnie z prawem przez bezstronnego sędziego, a dla sędziów prawo i ich  niezawisłość jest drogowskazem, aby dojść do tego celu. Wszyscy zapewniający o niezawisłości sędziów dyskretnie milczą o niezbędnym warunkach, o których wspomniałam, a które muszą być wypełnione aby ją osiągnąć  - po pierwsze predyspozycje intelektualne i charaktelogiczne i odpowiedzialność moralna i przed prawem  sędziów -  materializujące się w przejrzystości  i  jakości działań sędziów i dyscyplinowaniu tych  sędziów, którzy sprzeniewierzają się prawu i  naruszają Kodeks  Etyki.  I po drugie gotowość poniesienia odpowiedzialności przez sędziego za jego działania i decyzje.
                                                                                       
Złotouści hipokryci  opierają swoją propagandę na  założeniu, że odbiorcy tejże to głupki -  nie mają kultury prawnej, a wielu nie ma wyższego czy nawet średniego wykształcenia i nie rozumieją takich pojęć jak niezawisłość. Te założenia być może są prawdziwe w jakiejś części, ale wnioski wyciągane z nich są błędne. Dlaczego? W telegraficznym skrócie.

Po pierwsze to państwo jest odpowiedzialne za edukację prawną, za poziom kultury prawnej swoich obywateli, a więc przede wszystkim właśnie ci odpowiedzialni to  wymiar sprawiedliwości i korporacje prawnicze. Tutaj  nieużytki do zagospodarowania. Dodam, że młodzież szkół średnich poznaje  wprawdzie działanie systemu sprawiedliwości, ale tyko  jak powinno być, a nie jak jest – czyli nie mają pojęcia o  problemach i przeszkodach w praktycznym dochodzeniu do sprawiedliwości  jakie napotyka obywatel.

Po drugie tysiące obywateli w tym młodzieży  codziennie pobiera praktyczne  lekcje obywatelstwa i demokracji podczas  spotkań z sądami, policją, prokuraturą, służbą więzięnną, kuratorami, etc. Te doświadczenia i wnioski z nich wyciągane  pozostają w dysharmonii z teorią nauczaną w szkole i  medialnymi przekazami  sędziów i autorytetów. 

I po trzecie według badań  psychologów już dzieci poniżej 2 roku życia wykazują niepokój i oburzenie  na niesprawiedliwość i nierówność traktowania. 6-letnie dziecko zwykle  ma już wykształcone poczucie sprawiedliwości i równości.

Obywatel nie musi znać definicji niezawisłości sędziowskiej, może nie wiedzieć co to w ogóle jest.  Nie musi być znawcą kodeksów i niuansów interpretacji prawa.   Natomiast zakładanie, że dorośli i doświadczeni obywatele w sądzie (klienci czy publiczność) nie mają intuicji i poczucia sprawiedliwości, są ślepi i nie  widzą, są głusi i nie słyszą, kiedy sędzia  faworyzuje jedną ze stron, kiedy nierzadko demonstruje pogardę  dla klienta i prawa, zdarza, że demonstruje  brak elementarnej  kultury osobistej, nie  zachowuje zasad zwykłej uczciwości i przyzwoitości
-  jest wyrazem, pychy, arogancji, krótkowzroczności, oderwania od realiów i właśnie braku odpowiedzialności.

Dla Trybunału w Strasburgu w ocenie bezstronności sędziów  jednym  z  testów jest podniesiony do zasady, sens orzeczenia Sędziego lorda Hewarta  w sprawie R v Sussex Justices (1923r.) dotyczącej bezstronności sędziego.  - sprawiedliwość nie tylko musi być wykonana i spełniona, ale musi być wyrażnie widoczna (dla społeczeństwa  i stron postępowania) jako rzeczywiście  i niewątpliwie wykonana i spełniona.

Bardzo niskie zaufanie społeczne do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku do sędziów en masse w Polsce nie bierze się znikąd. Nie bierze się z nagonki medialnej na sędziów,  z doniesień medialnych o pospolitych przestępstwach promilowej grupy sędziów.  Nie bierze się też  z niezrozumienia pojęcia niezawisłości przez obywateli, czy też z niezadowolenia z wyroków.  I nie  bierze się z doniesień medialnych o jednostkowych przypadkach „pomyłek” sądowych. Brak zaufnia do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku dla sędziów en masse to właśnie przede wszystkim opinia tysięcy klientów i obserwatorów procesów, którzy nie widzieli sprawiedliwości wykonanej i spełnionej.   

A szerzej ma swoje źródło po pierwsze  w fatalnej jakości orzecznictwa (merytoryczna jakość orzeczeń,  brak zgodności decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną) czyli kolokwialnie niesprawiedliwe wyroki. Po drugie w zachowianiach sędziów na sali sądowej i poza nią – arogancja,  pycha,  nieznajomość i  oderwania od realiów życia obywateli i  brak odpowiedzialności. Po trzecie brak komunikacji z klientami sądów i społeczeństwem (brak uzasadnień decyzji podczas procesu - tj. odrzucenie wniosków dowodowych, nałożenia kar porządkowych itp, brak rzeczowych uzasadnień wyroku – gdzie klient nie może doszukać się nawet jakie ustalenia faktyczne były podstawą decyzji, etc). Zastępy złotoustych autorytetów i  sędziów  ogłupiających  społeczeństwa bajką  o niezawisłych sędziach i milcząc o rzeczywistości  nie jest komunikacją, a jest zwykłą propagandą.

Jeszcze raz wracając do Kongresu Sędziów, tylko kilku prelegentów z około 50 poświęciło większą część swoich 3 minutowych wypowiedzi  klientom sądów,  obronie ich praw gwarantowanych w Konstytucji  i służbie społeczeństwu w ochronie demokracji. Generalnie kongres miał symboliczny wymiar i  skupiał się jak zwykle w takich gremiach na interesach i prawach sędziów.  Profesor Rzepliński b. Prezes TK zwracając się do zagranicznych gości kongresu potwierdził tę konstatację ; „My jako polscy sędziowie jesteśmy także europejskimi sędziami tak  jak Wy. To jest nasz wspólny wizerunek i nasza wspólna odpowiedzialność obrony naszej pozycji i naszej służby”.


Nieszczęściem dla wymiaru sprawiedliwości i tysięcy klientów sądów były i są nieporadne, nieprzemyślane i kozackie próby reform wymiaru sprawiedliwości przez „dobrą zmianę”.  I nie chodzi tutaj o nagły brak prawodządności w Polsce po zmianach legislacyjnych w ustawach o SN, KRS etc. lansowany przez opozycję totalną, część sędziów i autorytetów,  bowiem tej praworządności  nie było w Polsce przez ostatnie 3 dekady, czyli niezależnie od rządzącej koalicji.  Papierkiem lakmusowym praworządności była, jest i będzie jakość (sprawiedliwość) decyzji sędziów.  To jest papierek lakmusowy praworządności w Polsce. To właśnie postępujący upadek  władzy sądowniczej był asumptem do tych nieszczęsnych i  nieudanych i upadłych  reform.

Ani na jotę nie zmieniło to sytuacji klientów sądów na lepsze, a w przypadku wielu wręcz przeciwnie. Część sędziów po „zwyciestwach” z „reformą” czuje się jeszcze bardziej bezkarna. Ta „walka” z  „reformami” pokazała też malość, brak „właściwości”  części sędziów. Z  pasją  niegodną sędziego włączyli się w  walkę polityczną po obydwu stronach barykady.  Publiczne wypowiedzi wielu sędziów i tych w stanie spoczynku i tych pozostających w czynnej służbie, ewidentnie kwalifikujące się do wdrożenia postępowań dyscyplinarnych  nie wywołują żadnych reakcji instytucji stojących na straży praworządności.  Obawiam się, że przez następne  dekady nie znajdzie się odważny rząd czy to „po prawicy czy po lewicy”,  aby spróbować jakichkolwiek reform w wymiarze sprawiedliwości.  I to jest tragedia.  

Stan polskiego wymiaru sprawiedliwości wspaniale podsumowała prof. Ewa Łętowska: "Młyny sprawiedliwości nadal mielą i ryczą, tylko bez ziarna, na jałowym biegu"

Czy możliwe jest  rzucenia  ziarna na żarna i  włączenie biegu? 


[i] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosciednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy[i] Dr Artur Zurawik. Refleksje o etyce zawodowej sędziów-„” Moralność rozumiana jako jako zbspołecznego, opartego na wzajemnej przychylności „
[i] http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosci-jednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy

czwartek, 28 lutego 2019

Wykreślić haniebny art 212 i 226 KK cz. I

- penalizowanie wolności słowa jest zaprzeczeniem fundamentalnych zasad demokracji

Obywatele wyrażający niepopularne poglądy i ujawniający niewygodne fakty, kiedy zaangażowane są ewidentnie emocje, mają  również prawo do ostrego, a więc często dosadnego i być może obrazliwego języka tak, aby od swobodnego wypowiadania się nie odstraszać innych, którzy mają do powiedzenia rzeczy ważne i kontrowersyjne. Jedynym skutecznym ograniczeniem korupcji i bezprawia jest informowanie obywateli - a co za tym idzie świadoma i krytyczna opinia publiczna, która sama może decydować o ochronie wartości demokratycznych. Swoboda wyrażania pejoratywnych opinii o tych, którym społeczeństwo powierzyło sprawowanie władzy i o tych którzy uzurpuja sobie “rzad dusz” – jest w demokratycznym i szanującym prawa i wolności człowieka państwie rzeczą najważniejszą. Istnienie – lub brak - takiej swobody jest zasadniczym testem na charakter danego państwa i żyjącego w nim społeczeństwa. 

Dosadniej wyraził to wybitny znawca zagadnień wolności słowa „żadne społeczeństwo, w którym istnieje przestępstwo znieważenia władzy (czy innej osoby publicznej) nie jest, bez względu na to, jakie są inne jego cechy, społeczeństwem wolnym”.[i]

Zdaniem naszego Trybunału Konstytucyjnego  nasz “...system prawny nie może tolerować sytuacji, kiedy podejmowane przez organ państwowy działania byłyby utrudniane bądź paraliżowane przez zachowania noszące znamiona zniewagi... Odpowiedzialność karna, jaka grozi za znieważenie funkcjonariusza publicznego uzasadniona jest nie tylko znaczeniem zagrożonych dóbr prawnych (skuteczne działanie organu, autorytet państwa, godność funkcjonariusza), ale także wzmożoną ochroną osób, które ze względu na wykonywaną funkcję, związaną z rozwiązywaniem sytuacji konfliktowych, szczególnie narażone są na ewentualną agresję. Ta wzmożona (ze względu na zagrożenie karą pozbawienia wolności i publiczny tryb ścigania) ochrona, uzasadniona jest zarówno w przypadku publicznego, jak i niepublicznego ataku na te dobra.”  [ii] 

Wyrok ten dotyczył znieważenia wójta przez jednego z radnych. Już sam fakt znieważenia jest problematyczny. Panowie po godzinach pracy wójta, byli sami w jego gabinecie, kiedy doszło do znieważenia i wprawdzie w pokoju obok pracowała sekretarka wójta, ale rozmowy nie słyszała. Abstrahując od oceny orzeczenia sądów powszechnych w tej sprawie, interpretacja przez TK zasady proporcjonalności jest delikatnie mówiąc kuriozalna.  Wg Sędziów TK wartościami, które usprawiedliwiają wynikające z art. 226 § 1 k.k. ograniczenie wolności słowa są ochrona porządku publicznego, czyli sprawne wykonywanie powierzonych wójtowi zadań i powaga organu, który on reprezentuje oraz ochrona praw i wolności innych osób (godność sekretarki).  Ukaranie radnego wg jurystów TK,  miało na celu ochronę interesu publicznego związanego z właściwym i skutecznym działaniem organu państwa, a niezbędnymi warunkami tego skutecznego działania  wójta,  było poczucie własnej godności i należny mu szacunek pryznależny funkcjonariuszowi publicznemu.  

Komentarzem do tego orzeczenia TK  są dwa fundamentalne orzeczenia w tej kwestii wydane przez SN USA i SN stanu Dakota. [iii]

W dniu 26 kwietnia 1968 roku, na korytarzu sądu Los Angeles County policjant zauważył 19-letniego Paula Roberta Cohena w kurtce z napisem “ Pier... pobór“ ((F... the draft). Kiedy Cohen wszedł do jedenej z sal sądowych, policjant poprosił sędziego o ukaranie Cohena za obrazę sądu. Sędzia odmówił. Po wyjściu Cohena na korytarz, policjant aresztował go za zakłócanie porządku publicznego przez obrazliwe zachowanie.

Podczas procesu, Cohen oświadczył, że miał na sobie kurtkę, aby publicznie wyrazić swój protest przeciwko wojnie w Wietnamie i poborowi. Wykazał, że nie wywołał żadnej awantury i nie używał przemocy. Cohen został uznany winnym zakłócania spokoju publicznego i skazany na trzydzieści dni więzienia.

Odwołał się do Sądu Apelacyjnego, który podtrzymał wyrok sądu I instancji. Sąd uznał, że oskarżony zachowywał się „obrażliwie“ i zdefiniował "obraźliwe zachowanie" jako zachowanie, które zmierza do sprowokowania przemocy lub zakłócenia spokoju publicznego. Sąd stwierdził, że napis na kurtce mógł rozgniewać kogoś na tyle, aby go zaatakować lub spróbować zerwać z niego „obraźliwą“ kurtkę.
Cohen odwołał się ponownie, tym razem do Sądu Najwyższego Kalifornii, ale sąd ten postanowił nie badać sprawy. Zdesperowany Cohen odwołał się do Sądu Najwyższego USA. SN USA postanowił rozpatrzyć sprawę, albowiem uznał, iż będzie ona dla Amerykanów najważniejszym testem prawa do wolności słowa zagwarantowanej Pierwszą Poprawką do Konstytucji,  która weszła w życie 180 lat wcześniej (15 grudnia 1791roku).

Sąd Najwyższy wydał wyrok 7 czerwca 1971 roku i decyzją 5 - 4, uchylił zaskarżony wyrok. Legendarny Sędzia John Marshall Harlan II był autorem opinii sądu. John Marshall Harlan II był Sędzią Sądu Najwyższego od 1955 do 1971. 

Harlan był specjalistą w pisaniu opinii do orzeczeń SN dotyczących Pierwszej Poprawki - wolności słowa i zgromadzeń.

W sprawie Cohen v. Kalifornia Sędzia Harlan stwierdził, że napis na jego kurtce nie stanowił żadnej „napaści słownej” ponieważ nie był adresowany do żadnej konkretnej osoby. Wyrok skazujący nie był usprawiedliwiony również tym, że ludzie obecni na korytarzu sądowym byli narażeni na czytanie wulgarnego napisu wbrew swojej woli lub tym, że napis ten mógł sprowokować kogoś z nich do gwałtownej reakcji. Być może, stwierdził Sędzia, że w tej sytuacji mógł znalezć się ktoś, kto nie będzie umiał zapanować nad nerwami i posunie się do fizycznej napaści na osobę ubraną w kurtkę z wulgarnym napisem, jednak taka obawa nie jest dostatecznym powodem do ograniczenia wolności słowa. Argument, że Cohen powinien ponieść konsekwencje (być ukarany) dlatego tylko,  że może się znaleźć człowiek, który zareaguje na jego zachowanie przemocą, byłby równoznaczny z propozycją, że w celu uniknięcia fizycznej reakcji i cenzurowania kogoś, kogo zamiarem nie było wywołanie takiej reakcji, przez hipotetyczną osobę - nerwowową i łamiącą prawo - właściwym jest, by władze stanowe same stosowały cenzurę.

Sędzia Harlan, uznał za sprzeczny z konstytucją argument, że słowo f... jest tak wulgarne i Pierwsza Poprawka nie chroni jego publicznego użycia. Stwierdził że nie można pominąć faktu, który ilustruje incydent będący przedmiotem rozpatrywanej sprawy, że większość językowych ekspresji pełni podwójną funkcję: przekazuje nie tylko idee, które dadzą się w sposób względnie precyzyjny wyjaśnić, lecz także emocje, których nie sposób inaczej wyrazić. Tak więc sam fakt, że słowo „fuck” na kurtce Cohena być może jest bardziej ostre i ordynarne od innych słów podobnego rodzaju, to niemniej jest prawdą, że coś, co dla jednej osoby jest wulgaryzmem, dla innej jest poezją. Nie ma też żadnej prawnej zasady, by właśnie to jedno obraźliwe słowo miałoby zostać uznane za specjalnie wyróżniające się i wyjątkowe od innych. 

Z pewnością Kalifornia nie ma prawa do tego, by “czyścić” publiczną debatę do takiego stopnia, by nie pojawiało się w niej nic, co mogłoby urazić czyjąś wrażliwość. Byłoby też naiwnością zakładanie, że można zakazać używania jakichś konkretnych słów bez popadania w fundamentalne ryzyko, że taki zakaz doprowadzi do tłumienia ekspresji emocji i idei. Konsekwencje byłyby takie, iż rząd mógłby z łatwością użyć prawa zakazującego używania pewnych wyrazów, jako wygodnego pretekstu do cenzurowania i karania za de facto wyrażanie niepopularnych i niewygodnych dla niego poglądów i opinii - a takie działania są nie do pogodzenia z prawem do wolności słowa. Obywatel ma konstytucyjne prawo wyrażania swoich opinii, nie tylko przez formalną i odpowiedzialną krytykę, ale też przez inne swobodne i kontrowersyjne formy ekspresji.

38 lat pózniej Sąd Najwyższy Południowej Dakoty orzekł w sprawie Marcusa J.Suhna i uznał, że jego ekstremalnie wulgarne, obelżywe i chamskie wyzwiska pod adresem policjantów są chronione przez Pierwszą Poprawkę.

We wrześniu 2007 r. w liczącym około 18 tys. mieszkańców miasteczku Brookings w Południowej Dakocie, po 1 w nocy, na głównej ulicy miasta,  Marcus Suhn z około setką innych zgromadzonych tam, podpitych ludzi, zauważył przejeżdżający radiowóz policyjny. Kiedy policjanci przejeżdżali obok zgromadzonych, siedzący obok kierowcy oficer David Gibson usłyszał, jak Marcus krzyczał:
Pier.... glina, kawał g...na! Ty pier... policyjny dupku! Gliny to banda pier... odbytów”

Oficer Gibson aresztował Suhna za zakłócenie porządku publicznego.  Marcus J. Suhn oskarżony został o poważne zakłócenie porządku i spokoju publicznego. Kodeks przewidywał karę aresztu do 30 dni lub grzywny do 500 dolarów za takie wykroczenie i Suhn został uznany winnym i skazany. Odwołał się od tego wyroku, twierdząc, że skazanie go za obelgi pod adresem policjanta było naruszeniem gwarancji konstytucyjnych zawartych w Pierwszej Poprawce.

Sprawę rozpatrywał Sąd Najwyższy Południowej Dakoty, autorką opinii była sędzia Judith Meierheny. Sędzia stwierdziła, że „swoboda wypowiedzi jest jedną z naszych najbardziej cenionych i gorliwie strzeżonych konstytucyjnych wolności”. Wolność ta nie jest jednak absolutna – w wydanym w 1942 r. orzeczeniu w sprawie Chaplinsky v. New Hamshire Sąd Najwyższy USA uznał, iż „istnieją pewne dobrze zdefiniowane i wąsko określone kategorie wypowiedzi”, które nie podlegają ochronie przed sankcjami prawnymi, jak inne rodzaje wypowiedzi, albowiem „nie są zasadniczą częścią prezentowania jakichkolwiek idei i mają tak niewielką wartość społeczną jako krok do prawdy, tak że nad jakąkolwiek korzyścią, jaka może z nich wynikać, przeważa interes społeczny w utrzymaniu porządku i moralności…” i należą do nich „…wypowiedzi sprośne, obleśne, wulgarne, a także zniewagi lub napaści słowne, które same przez się wyrządzają krzywdę lub skłaniają do natychmiastowej reakcji naruszającej spokój…”.

Jednak od orzeczenia w sprawie Chaplinky’ego upłynęlo ponad pół wieku i gwarancje konstytucyjne dotyczące wolności słowa podlegały dziesiątkom testów w Sądzie Najwyższym i uległy znacznemu rozszerzeniu. Zwiększenie zakresu wolności słowa powodowało zawężanie kategorii wypowiedzi, które w opinii Sądu Najwyższego nie zasługują na ochronę Pierwszej Poprawki.

Dotyczyły te zmiany również kategorii napaści słownych, za jakie uznał wulgarne krzyki Suhna sąd I instancji. Sąd Najwyższy Południowej Dakoty rozważał więc kwestię – jakie racje powodowały potraktowanie obrazliwych krzyków Marcusa jako przestępstwo? i czy taka kwalifikacja była zgodna z duchem i gwarancjami Pierwszej i XIV Poprawki do konstytucji ?

Sąd doszedł do wniosku, iż obelg Suhna pod adresem policjantów nie można traktować jako napaści słownej nie objętej gwarancjami Pierwszej Poprawki, albowiem nie była to wypowiedz, „...którą przeciętnie inteligentny człowiek zrozumie jako zaproszenie do bójki ( agresji)...“Nie było żadnych przesłanek w zachowaniu tak Suhna, jak i wśród ludzi w tłumie, aby policjanci mieli obawy, że zostaną zaatakowani czy pobici, nie zablokowano też drogi radiowozowi. Zachowanie Suhna nie wskazywało, iż jest agresywny i skłonny do przemocy, tak iż niezbędna jest interwencja policji, aby go powstrzymać. Tylko dlatego, że epitety oskarżonego pod adresem policji mogły ich albo kogoś innego obrazić, zirytować lub nawet zdenerwować, nie jest wystarczającą przesłanką, aby uznać je za napaści słowne wyłączone z pod ochrony Pierwszej Poprawki.

Sąd doszedł również do wniosku, że inwektywy wykrzykiwane przez Suhna pod adresem policjantów nie  uniemożliwiały i nawet nie utrudniały im pełniania ich obowiązków służbowych. Prawdą jest, iz były one ektremalnie wulgarne i mogły być odebrane przez adresatów jako bolesne, nieprzyjemne, przykre i obrazliwe, ale nie jest to wystarczający powód, aby uznać je za nie objęte konstytucyjną gwarancją wolności słowa.

Co więcej w orzecznictwie amerykańskim funkcjonariusze policji jak i inni funkcjonariusze publiczni nie muszą być chronieni przed inwektywami obywateli w takim stopniu jak zwykli zjadacze chleba. W orzeczeniu w sprawie Lewis v. City of New Orleans SN USA 1974 Sędzia Louis Powell stwierdził, że gdyby obelgi wypowiedziane były „twarzą w twarz” przez zwykłego obywatela, powinny być traktowane jako napaść słowna i nie podlegałyby ochronie Pierwszej Poprawki, natomiast gdy skierowane były do wyszkolonego funkcjonariusza policji, można się po nim spodziewać znacznie bardziej powściągliwej reakcji i powstrzymania się od przemocy, podczas gdy zwykły obywatel w analogicznej sytuacji mógłby łatwo zostać sprowokowany.

Sąd Najwyższy Południowej Dakoty uznał, iż ani dążenie do zachowania elementarnej kultury i przyzwoitości w wypowiedziach obywateli, ani ochrona abstrakcyjnego autorytetu funkcjonariuszy policji, ani ochrona przed nieprzyjemnymi dolegliwościami, czy to psychicznymi, czy moralnymi jakie obelgi mogły wywołać u adresatów – nie są wystarczającymi przesłankami, aby wypowiedziane przez Suhna inwektywy nie podlegały konstytucyjnej ochronie wolności słowa.
Sahn został uniewinniony. 

Każde społeczeństwo ma tyle praw i wolności, ile sobie wywalczy i tyle bezprawia i zamordyzmu na ile pozwoli.®[iv]


[i] Harry Kalven Jr wybitny konstytucjonalista amerykański, autor fundamentalnych prac dotyczących Pierwszej Poprawki czyli wolności słowa  
[ii]  http://trybunal.gov.pl/rozprawy/komunikaty-prasowe/komunikaty-po/art/7416-karalnosc-niepublicznego-zniewazenia-funkcjonariusza-publicznego/s/sk-7013/
[iii] w Stanach w kwestiach zgodności prawa z Konstytucją orzeka SN USA i SN stanu.

[iv] Faxe