Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 8 października 2013

Mity i hity - dowodzenie w sądzie cz.I


Fundamentalne zasady procesowe (chociaż nie wszystkie) zawarte są w Rozdziale I k.p.k. , zatytułowanym „Przepisy wstępne“.
Na pierwszym miejscu w art.2 k.p.k. zawarto zasadę prawdy. Jest to zasada procesowa dotycząca postępowania dowodowego i tymi zajmę się w pierwszym rzędzie. A więc również zasadami
Øbezpośredniości
Økoncentracji materiału dowodowego
Øswobodnej oceny dowodów – art. 7 k.p.k.
Ørozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego (in dubio pro reo) art. 5 & 2 k.p.k
Øbadania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.)
Zanim przejdę do omówieniatych zasad, podkreślić muszę, iż sama ocena dowodów i ustalenie stanu faktycznego podczas procesu w sądzie jest zadaniem nie wymagającym posiadania jakiejś tajemnej i niedostępnej zwykłym śmiertelnikom wiedzy czy też wykształcenia prawniczego. Twierdzenie, iż „..sędziowie, czyli osoby specyficznie wykształcone, wyselekcjonowane i doświadczone…” [1] mogą tylko podołać temu zadaniu jest kolejnym mitem.
W doktrynie w Polsce, jak i w Europie i na świecie dominuje pogląd: udowadniany fakt uznaje się za udowodniny wtedy, kiedy każdy normalny, przeciętnie inteligientny, doświadczony człowiek, zostanie przekonany ponad wszelkie rozsądne wątpliwości, że ten fakt jest zgodny z rzeczywistościa.  

Oznacza to więc, że ten człowiek jest w stanie ocenić ten fakt zgodnie z logiką, wiedzą i doświadczeniem życiowym no i zdrowym rozsądkiem i nie musi być osobą specyficznie wykształconą i wyselekcjonowaną.
Wiele skomplikowanych czynników, jak organizacja państwa, potrzeba organizacji i unifikacji wymiaru sprawiedliwości i uwarunkowania historyczne zdeterminowały jaki system prawny obowiązuje w Polsce, a co za tym idzie, również to, że dowody są przeprowadzane i oceniane przez sędziów podczas rozprawy.
W krajach byłego imperium brytyjskiego, co oznacza ca połowę populacji na świecie, obowiązuje system prawny, gdzie dowody przeprowadzaja strony, a sędzia pilnuje, aby strony przestrzegały zasad dowodzenia. Natomiast ocenia dowody ława przysięgłych, czyli zwykli zjadacze chleba. Pryncypia samego dowodzenia i oceny dowodów w obu systemach są niemal takie same. W common law obowiązuje zasada prawdy sądowej, a nie prawdy materialnej.
Zasada prawdy systemie prawnym w Polsce - nakazuje sędziom, aby wszystkie ich decyzje, były ustaleniami faktycznymi zgodnymi z rzeczywistym stanem rzeczy, i to jest  prawda materialna.

Zasada prawdy ma w procesie karnym charakter nadrzędnybowiem celem procesu jest wydanie orzeczenia zgodnego z prawdą.
Taka też jest dyrektywa art. 2 § 2 k.p.k. - podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić prawdziwe ustalenia faktyczne.  Sędziowie mają obowiązekbadać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.), a nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzygać na korzyść oskarżonego (art. 5 § 2 k.p.k.).
Nie jest możliwe zrealizowanie zasady prawdy bez zachowania wszystkich zasad dowodzenia.
Pierwsze dwie zasady: bezpośredniości i koncentracji materiału dowodowego nie są w polskim prawie skodyfikowane. Być może z tego powodu w czasie procesu karnego niewielką wagę przywiązuje się do nich w ogóle. Tych zasad ortodoksyjnie przestrzega się w systemie brytyjskim.
Bezpośredniość oznacza, że sędziowie (lub strony) ustalają stan faktyczny opierając się na dowodach, które sami przeprowadzili na rozprawie, bez dopuszczania odczytania na rozprawie protokołów z przesłuchania oskarżonego, świadka lub biegłego, które zostały sporządzone w postępowaniu przygotowawczym albo na rozprawie, a jeżeli już to tylko w wyjątkowych sytuacjach uregulowanych przepisami k.p.k.
Teoretycy doszukują się tego uregulowania zasady bezpośredniości w art. 410 k.p.k. - podstawę wyroku może stanowić tylko całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie, art. 410 k.p.k. dopuszcza brak bezpośredniości bez żadnych ograniczeń, nakazując tylko ujawnienie całokształtu wszystkich okoliczności, na rozprawie. Ujawnienie nie oznacza dowodzenia przed sądem. Oznacza że sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności, a nie że ma przeprowadzić wszystkie dowody. Teoretycznie więc w świetle prawa procesowego w Polsce sąd nie naruszy zasad procesowych, jeżeli na rozprawie głównej ograniczy swoją rolę do ujawnienia całoksztaltu okoliczności sprawy ustalonych przez prokuraturę w postępowaniu przygotowawczym, nie stosując zasady bezposredności w ogóle!
I tak wygląda niestety najczęściej praktyka. Przyzwyczajenia sędziów, tendencja do ułatwiania sobie życia i „chodzenie na skróty“, uprawnienia prokuratury i ukształtowanie procedury powodują, że rozstrzygnięcie sądu jest w większości uzależnione od uzyskanych dowodów w śledztwie czy dochodzeniu. Sąd na rozprawie ogranicza większość postępowania dowodowego do ujawniania protokołów z postępowania przygotowawczego. Często – jak przedstawię na przykładach - nie weryfikuje nawet zeznań przepytując na rozprawie świadków i oskarżonych, a podstawą ustaleń faktycznych są ustalenia prokuratura. Co więcej najczęściej wynik postępowania przygotowawczego nie tylko kształtuje całkowicie podstawę orzekania, ale przesądza o winie oskarżonego.
A przecież sąd powinien korzystać z dowodów nie tylko przeprowadzonych bezpośrednio przed sądem, ale powinien korzystac z dowodów pierwotnych, bowiem tylko takowe pozwalają na poznanie prawdy bez niebezpieczeństwa zniekształceń - np. nie powinien dopuszczać dowodów z „drugiej ręki“ – plotek, zasłyszeń etc, co jest równie powszechną praktyką.
Wspomnę tylko zasadzie koncentracji materiału dowodowego.
Zgodnie z tą zasadą proces powinien stanowić zwarty ciąg czynności, które dokonywane są bez zbędnej zwłoki.
W polskim porzadku prawnym realizuje się tę zasadę poprzez dyskrecjonalną władzę sędziego, co umożliwia sądowi uwzględnianie faktów i dowodów powoływanych przez strony w dalszym etapie procesu, pomimo możliwości ich powołania na początku tegoż. Nieustannie zadziwia praktyka planowania rozpraw w procesie, gdzie powiedzmy 20 rozpraw odbywa się często po kilka miesięcznie, z przerwami wielotygodniowymi i taki process trwa pół roku do roku, zamiast miesiąc – gdyby stanowił zwarty ciąg czynności.
Ilość spraw na przewlekłość postępowania wygranych przez obywateli polskich w ETPC mówi sama za siebie - jak w ich przypadkach zwarty ciąg czynności był dokonywany bez zbędnej zwłoki.
Warto wspomnieć, iz k.p.k. z 1928r. przewidywał prekluzję w przytaczaniu faktów i dowodów. Strony były zobowiązane do przytaczania od razu wszystkich znanych przez nią faktów i dowodów pod rygorem utraty prawa do ich przytaczania w dalszym etapie procesu.
Zasady
Øswobodnej oceny dowodów(art. 7 k.p.k.)
Ø rozstrzyganie na korzyść oskarżonego niedających się usunąć wątpliwości (5 § 2 k.p.k.)
Ø badania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego(art. 4 k.p.k.)
zawierają określone dyrektywy dotyczące przeprowadzania i oceny dowodów skierowane do prokuratorów podczas postepowania przygotowawczego i sędziów podczas postępowania sądowego.
Przypomnę, iż osiągnięcie prawdy materialnej możliwe jest tylko wtedy, kiedy ustalenia faktyczne zostaną udowodnione, a to z kolei ma miejsce, gdy jednocześnie spełnione są dwa warunki: 
Øwarunek obiektywny – przeprowadzone dowody muszą u każdego normalnego, średnio inteligentnego i zdrowo myślącego człowieka rodzić przekonanie, iż ustalenia faktyczne są zgodne z prawdą;
Øwarunek subiektywny – sędziowie powini być przekonani, iż dokonane przez nich ustalenia stanu faktycznego, są zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy.
Zgodnie z art. 7 k.p.k. ocena dowodów oparta jest na zasadzie swobodnej, czyli dowody nie mają z góry określonej mocy i wagi, a sama ocena zależy od przekonania sądu. Przekonanie to winno być kształtowanego na podstawie doświadczenia życiowego, wiedzy o rzeczywistościzasad logicznego myślenia, zwykłego zdrowego rozsądku oraz wszystkich pozostałych dowodów. W teorii sędzia stosując powyższe kryteria oceny dowodów nie może ocenić ich dowolnie. Sędzia ma też ustawowy obowiązek uzasadnienia swoich ocen. Oceny te w teorii podlegają kontroli wyższej instancji. Taki rodzaj swobodnej oceny dowodów nazwano - kontrolowaną.
W innych systemach prawnych występuje też– swobodna niekontrolowana ocena dowodów i wtedy sąd nie ma obowiązku uzasadniania swoich orzeczeń, a dokonana przez niego ocena dowodów nie podlega kontroli instancyjnej. W anglo-saskim systemie prawa ława przysięgłych korzysta ze swobodnej niekontrolowanej oceny dowodów, nie muszą uzasadniać swoich ocen, a sam werdykt ławy przysięgłych nie podlega kontroli instancyjnej.
Następne dwie zasady
rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego (in dubio pro reo) art. 5 & 2 k.p.k
badania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.) 
nie wymagają szczegółowych wyjaśnień, obowiązki sędziego wynikające z nakazów tych zasad są jasne i proste. Wrócę do nich w częsci omawiającej praktyczne stosowanie.
Praktyka
Ustalenie winy oskarżonego zależy od prawidłowo przeprowadzonych dowodów i prawidłowego ustalenia stanu faktycznego zgodnego z rzeczywistością. Nie dysponujemy żadnymi danymi statystycznymi, które przybliżyłyby skalę problemu o ilości faktycznie niewinnych, skazanych na podstawie „błedów“ w ustaleniach faktycznych sądów. Pod efemizmem „błędy“, kryją się nie tylko faktyczne i nieuświadomione błędy sędziów, ale, co trzeba podkreślić, w większości przypadków są to świadome manipulacje dowodami, świadome pomijanie części dowodów i świadome fałszowanie dowodów przez sędziów.
Sądy rejonowe i okręgowe rozpatrują rocznie około 450 tys. spraw karnych, a  „ ...siedemdziesiąt pięć tysięcy. Do tylu pomyłek może dochodzić co roku na polskich wokandach. Nikt tego głośno nie mówi, a w statystykach Ministerstwa Sprawiedliwości nie ma rubryki „pomyłki”. Resort zauważa tylko te przypadki, w których osobom niesłusznie zatrzymanym, aresztowanym lub skazanym uda się wywalczyć odszkodowanie (za zarobki utracone w czasie odsiadki) lub zadośćuczynienie (za cierpienie moralne). Do oficjalnych rubryk trafiają więc wyłącznie ci, którzy szczęśliwie doczekali uznania roszczeń..." [2]
 Jeżeli „oficjalnie“ co 5 skazany jest niewinny, jaka jest nieoficjalna rzeczywistość?
Bezmiar bezprawia i łajdactwa sędziów w ustalaniu stanu faktycznego i udowadnianiu winy znam w detalach w sprawie, z której wzięłam moje przykłady. Jest to sprawa o zabójstwo sygnatura SO K 65/2002 Sądu Okręgowego w Suwałkach. 
Okoliczności sprawy – w jeziorze w miejscowosci P. pod Olsztynem znaleziono część rozkawałkowanych zwłok. Jeden z oskarżonych Jacek W. był kolegą też oskarżonego w tej sprawie – Wiesława S i często bywał u niego w miejscowości  P. W Suwałkach zaginął w kwietniu 1999r Tomasz S. – znajomy oskarżonych. Wiesław S. i Jacek W. razem z kilkoma innymi osobami zostali oskarżeni o zamordowanie Tomasza S – szczątki odkryte w jeziorze były wg prokuratury sczątkami Tomasza S.
Jednym z najważniejszych świadków oskarżenia był Jerzy B. – ojczym Wiesława S. Elementy jego zeznań były jedynym źródłem wiedzy sędziów, niepotwierdzonym żadnymi innymi dowodami podczas dowodzenia fundamentalnych faktów i okoliczności zarzucanego zabójstwa.
 Nie znaleziono świadków – wśród sąsiadów Jerzego B., czy mieszkańców P. i okolic, którzy potwierdziliby zeznania tego świadka. Dodać trzeba, iż prokuratura, policja i CBŚ przeszukiwała okolice P. i przesłuchiwała mieszkańców P. 10 miesiecy po odkryciu szczątków, a sam Jerzy B. zostal po raz pierwszy przesłuchany ponad półtora roku po odkryciu szczątków, kiedy wszyscy oskarżeni siedzieli w areszcie pod zarzutem zabójstwa.
Jedynym świadkiem w P., który miał coś do „zeznania“ i mogłyby te zeznania mieć związek ze sprawą - był Norbert D. – dozorca plaży w P.  W czerwcu 1999r widział zaparkowany samochód z suwalskimi numerami i obcych mężczyzn na plaży.
  
Sędziowie dysponowali dwoma dowodami rzeczowymi, które według ich oceny potwierdzały elementy zeznań tego świadka. Były to – 8 prętów metalowych piła spalinowa.
Wybrałam ten przykład, ze względu na ograniczony materiał dowodowy - co ułatwia przedstawienie dokładnie i z detalami dochodzenie sędziów do prawdy.
Zeznania Jerzego B. w śledztwie: najważniejsze fragmenty. Zeznanie złożone 29.01.2001 .
„...Wiem, że mój pasierb jest aresztowany – sprawa zabójstwa T.S. Wiosną 1999r przyjeżdżal do nas do domu mężczyzna. Nie znam go. W tym miejscu okazano tablicę poglądową nr.5. Po zapoznaniu się z tablicą, świadek pokazuje na zdjęcie nr.2 – to jest ten mężczyzna o którym mówię. Odczytano z legendy zdjecia nr 2 Romuald W . W tym miejscu okazano tablicę nr.6 . Po zapoznaniu się z tablicą, świadek pokazuje na zdjęcie nr.1- na tym zdjęciu widnieje drugi mężczyzna który wiosną przyjeżdżał do W. Odczytano z legendy Jacek W. Przyjeżdżał jeszcze jeden mężczyzna z Suwałk, nie jestem w stanie rozpoznać go.  Wiem tylko ze on kulał widocznie na nogę. Mężczyzna ten miał gdzieś ze 40 lat. Najwięcej takich wizyt było od marca do czerwca 1999r....
...(przyjeżdżali) osobowymi samochodami koloru czarnego bordowego. Przyjeżdżali także takimi busami dostawczymi. Takich wizyt było conajmniej trzy...
....Przypominam sobie, że do Wieśka były przywożone takie jakieś paczki z metalowymi prętami ze stali zbrojeniowej, ale co to było to nie wiem bo wszystko wnosili na strych, a ja jeżdżę na wózku inwalidzkim i nie mogłem tego sprawdzic. Nie wiem po co ci mężczyźni przyjeżdżali do Wieśka.... nieczytelne...
Wizyty te skończyły się gdy w radiu podali że znaleziono głowę w jeziorze...
...O okolicznościach zabójstwa tego człowieka z jeziora – teraz wiem że nazywał się S. nic nie wiem.
Na pewno słyszałem strzały od kwietnia do czerwca 1999r. Strzały dobiegały z kierunku lasu gdzie jest pusta czerpalnia wody. Było to w dzień po południu około 17. Myślałem ze to leśniczy strzelał, ale kto strzelał nie wiem. Nie pytałem leśniczego strzałów było dwa raz za razem.
Nie potrafię powiedzieć, kto wtedy był u nas. Jacyś mężczyźni byli u nas w tym okresie ale jacy nie pamiętam.
Wiesiek w tym momencie był w lesie bo poszedł do lasu powiedział że idzie po drzewo. Trochę tego drzewa przyniózł ale niewiele.Wtedy też jak Wiesiek wrócił do domu umył piłę dokładnie rozbierając ją na części przy użyciu benzyny
W lesie był ze dwie godziny dziwiło mnie to bo w domu i przy domu było dużo drzewa. Przypomniałem sobie, że z Wieśkiem był mężczyzna ktorego wskazałem to znaczy Romuald W, bo mu Wiesiek dawał później drzewo które włożyli do bagażnika....“
Na rozprawie na sesji wyjazdowej sądu w miejscu zamieszkania Jerzego B., świadek powtórzył powyższe zeznania. Nowym elementem było stwierdzenie, że w czasie, kiedy słyszał strzały, na podwórku posesji odbywała się libacja. Przypomniał sobie również, że pręty metalowe były zapakowane w szary papier i związane sznurkiem.
Jerzy B. przepytywany przez jednego z obrońców, powiedział, że przed złożeniem zeznań w śledztwie kilka razy ( pomiędzy lipcem a grudniem 2000r) odwiedził go funkcjonariusz CBŚ z Białegostoku,podczas tych wizyt nie składał zeznań, tak sobie rozmawiali.
Zeznania świadka Jerzego B. były podstawą następujących ustaleń faktycznych sędziów: 

ØTomasza S pzywieziono w okolice P. w kwietniu 1999r.

Øw okolice P. przewieziono klatkę zespawaną w Suwałkach i Tomasza S. przetrzymywano w tej klatce, usytuowanej gdzieś w lesie, w niedostępnym miejscu w okolicach P.

ØJacek W, pasierb świadka Wiesław S. i co najmniej 3 innych mężczyzn torturowali Tomasza S. w miejscu przetrzymywania przez około 8 tygodni.

Øzabójstwa dokonano oddajac dwa strzłay do ofiary – od marca do czerwca, w dniu kiedy świadek Jerzy B. dwa slyszal strzaly

Øw dniu zabójstwa Jacek W. był w P.

Øpo zabójstwie ciało rozkawalkowano piłą, którą Wiesław S. zabrał do lasu i zapakowano w worki, ktore wrzucono do jeziora iwinne nieznane miejsca. W tych działaniach brali udział Wiesław S., Jacek W. i Damian D.

ØJacek W. był na miejscu zbrodni ponieważ miał chęć zatarcia śladów.

ØŚlady przetrzymywnia ofiary w klatce w okolicach P. przez około 8 tygodni i ślady zabójstwa bardzo dokładnie usunięto. Tak dokładnie , iż rok później CBŚ nie znalazło jednego śladu tych wydarzeń i nie ustaliło miejsca przetrzymywania i zabójstwa.

Øfakt, że śladów przetrzymywania, torturowania i zabójstwa nie znaleziono wskazuje, że Jacek W. był obecny przy zbrodni.
  
Fragmenty uzasadnienia wyroku skazującego Jacka W. na karę dożywotniego więzienia za przetrzymywanie, torturowanie i zabójstwo Tomasza S.
„...Bezprzecznie Tomasz S. został zamordowany w okolicach posesji Wiesława S, w dniu w którym Jerzy B. słyszał strzały szybko następujące po sobie z pomieszczeń które zajmował...
...Jerzy B. rozpoznał Jacka W. jako przyjeżdżającego na posesję...
...Jacek W był obecny podczas oddawania strzałów w głowę Tomasza S, które spowodowały jego zgon....
....zeznanie Jerzego B., według którego słyszał on dwa strzały następujące bezpośrednio po sobie, a następnie z lasu powrócił Wiesław S. i Romuald Wiśniewski. Świadek ten nie wymienił osoby Jacka W., jako powracającego z lasu – jednakże co znamienne – świadek ten stwierdził, ze na posesji Wiesława S. było wiele osób i samochody były parkowane w sposób uniemożliwiający obserwację swiadka....
...Świadek nie może wykluczyć, że poza tymi osobami do lasu przed oddaniem strzałow poszły i inne osoby, gdyż samochody były parkowane za budynkiem, tak, że ich nie było widać...
...Podczas wykonywania egzekucji był obecny Jacek W, Wiesław S. a także inna osoba (Damian D, uznany wyrokiem innego sądu za niepoczytalnego - w związku z tym nie odpowiadał za zabójstwo – przypisek autorki). Obecność Jacka W. przy egzekucji wynikała między innymi z chęci dopilnowania zatarcia śladów, co uniemożliwiło odnalezienie konkretnego miejsca przetrzymywania i pozbawienia życia Tomasza S...
...Bezpośrednio po uzyskaniu informacji ( o znalezieniu głowy w jeziorze 24 sierpnia 1999r – przypisek autorki) w miejscu zamieszkania Wiesława S. pojawił się szereg osób, które dokonały zatarcia śladów działalności przestępczej. Zostały wyniesione ze strychu posesji elementy metalowe, które służyły do skonstruowania klatki w której przetrzymywany był Tomasz S...“
Co do zeznań Norberta D. w uzasadnieniu wyroku czytamy;
„...Zeznania tego świadka są o tyle istotne, iż wśród mężczyzn z Suwałk przebywających na terenie plaży nie rozpoznał on ani Jacka W, ani Krzysztofa A  oskarżonych o pozbawienie życia Tomasza S, natomiast rozpoznał Adama S. i Marka J...“
Interesujący jest fakt, iz prokurator Tamasz Kamiński z prokuratury białostockiej po odebraniu zeznań od Jerzego B. nie aresztował Romualda W., jak również nigdy nie przepytał go co robił i czego był świadkiem – kiedy poszedł do lasu z Wieławem S.?
Sędziowie również przesłuchując Romualda W. jako świadka nie pytali co robił w lesie podczas - jak sami ustalili zabójstwa, rozkawałkowania, pakowania i ukrycia szczątków, a także usuwania śladów.
Próba jakiejkolwiek normalnej analizy zeznań Jerzego B. jest praktycznie niemożliwa. Zeznania te nie zostały poparte żadnymi innymi dowodami i niemożliwe jest ich zweryfikowanie. Ich lakoniczność i nieprecyzyjność praktycznie nie może być podstawą jakichkolwiek ustaleń faktycznych. Sędzia podczas sesji wyjazdowej sądu w miejscu zamieszkania Jerzego B. nie próbował ani uszczegółowić tych zeznań, ani też wyjaśnić naturalnie nasuwających się wątpliwości.

cdn  
1. http://biolawgy.files.wordpress.com/2011/03/efekt-niedopuszczalnych-dowodc3b3w_b_kucharzyk.pdf
2.  SKAZANI ZA NIC - MAŁGORZATA ŚWIĘCHOWICZ,WWW.PRZEKROJ.PL (2010-09-28 00:00:00)

Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka

niedziela, 6 października 2013

Czy z nami leci pilot? O pedofilach, skretynieniu i hipokryzji




Zaczynam wątpić, czy absurdy i surrealizm polskiej rzeczywistości sięgnęły dna. Polska dzisiaj to pandemonium kretynizmu, groteski i bezprawia. Co więc czeka Polskę i Polaków jutro?

Przyglądam się od lat debacie medialnej na temat pedofilii. Dewiacje seksualne zawsze są chwytliwym tematem w mediach. A pedofilia, to bezprzecznie jedna z dewiacji najbardziej poruszających niemal każdego z nas, bowiem „jest najbardziej okrutnym doświadczeniem młodego człowieka. Zdradza samą istotę dzieciństwa: niewinność" [i]

Obok braku miłości i akceptacji to największą krzywdą, jaka może spotkać dziecko. Jest to przekroczenie wszelkich granic, łącznie z najbardziej intymną - kształtującego się Czlowieka.

Molestowanie zdarza niestety w kręgu osób bliskich dziecku: znajomych czy rodziny. Może to być, ojciec, kuzyn, nauczyciel czy kapłan, czyli ktoś, kogo dziecko zna, kogo darzy zaufaniem, z kim się czuje bezpiecznie. Relacja z pedofilem nie tylko  pozbawia dziecko prawa do normalnego dzieciństwa, ale niszczy jego rozwój i umiejętność budowania głębokich i  bezinteresownych relacji. Zostawia ślad na całe życie.

Działania organów państwowych, ograniczają się praktycznie do ścigania i osądzania. Edukacja, wszechstronna pomoc ofiarom i ich rodzinom etc. - tymi aspektami związanymi z pedofilią, zajmują sie dziesiatki stowarzyszeń, organizacji  i indywidualnych osób.

"Pedofil skrzywdził - Ty możesz pomóc". to była jedna z setek akcji społecznych, stawiających sobie za zadanie wszechstronną pomoc ofiarom pedofilii.[ii] Jej autorami byli Slawomir Rybka i Agata Braniecka- Kłos.[iii]

 Była, ponieważ jej działalność jest obecnie zawieszona w związku z oskarżeniem S.Rybki i toczącym się postępowaniem sądowym przeciwko niemu na podstawie  art. 212 kk. A został on oskarzony na podstawie doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożonego w prokuraturze. Donosiciel poczuł się bohaterem treści tekstów zamieszczanych na stronie „Pedofil skrzywdził - Ty możesz pomóc”. W szczególności donosiciel czuł się „pomówiony, poniżony, zniesławiony i narażony na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności”, wierszem autorstwa Sławomira Rybki.[iv] Wprawdzie autor wiersza zastrzegł:

“…Wszelkie ewentualne podobieństwa są przypadkowe i nie zamierzone. Sławomir Rybka - autor tekstu - nie był molestowany przez żadnego z rodziców - tematyka podjęta w wierszu jest znana autorowi m.in. dlatego, że pomagał i pomaga pokrzywdzonym...” ,
a ponadto w żadnych tekstach inicjatywy nie pojawia się żadne zdanie czy choćby słowo, które mogło wskazywać na konkretną osobę/osoby/firmę.

Ta ostrożność na niewiele się zdała. Prokuratura zwykle nierychliwa, w tym przypadku działała z zadziwiającą szybkością i w ciągu kilku miesięcy wyprodukowała akt oskarżenia, a Sąd Rejonowy w Bydgoszczy z równie zadziwiającą szybkością wyznaczył pierwszą rozprawę na 23 pażdziernika 2013r.

Takie pomysly, jak te w prokuratorze i sądzie bydgoskim, nie przyszły do głowy nawet takim geniuszom fantazji zamordyzmu jak Orwell czy Haxley! 

A, że temat to na topie, bowiem od tygodni mainstream media bombardują doniesieniami o pedofilii wśród księży, szukałam jakiejś informacji o kretyniźmie tego oskarżenia czy chociażby wzmianki o zbliżającej 23 października się rozprawie w sprawie S.Rybki. Bezskutecznie.

A codzienne sznycowanie tematu pedofilii, zdaje się sugerować, iz ta ohydna przypadłość zdarza się tylko wśród nich.  Absurdalne i jakże szkodliwe społecznie oskarżenie na podstawie art.212 kk autora inicjatywy „Pedofil skrzywdził - Ty możesz pomóc",  tzw. obiektywnych mediów main stream nie zainteresowały.

W tym kontekcie warto przypomnieć

Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka



[i] Susan Forward, amerykańska psychoterapeutka
[ii] https://www.facebook.com/events/206049979532509/
[iii] http://www.rp.pl/artykul/906286.html
[iv] https://www.facebook.com/events/355275394583311/?ref_dashboard_filter=upcoming

środa, 2 października 2013

Sprawiedliwość w sprawie sędzi B.Piwnik...





d Dyscyplinarny w Lublinie ukarał dzię Barbarę Piwnik, byłą minister sprawiedliwości, obecnie orzekającą w SO w Warszawie, upomnieniem.

Zarzuty postawione sędzi i orzeczenie SA, przypomniało mi moje pierwsze i ostatnie spotkanie III stopnia z peerelowskim wymiarem sprawiedliwości.

Wybrałam się z siostrą do sądu, aby zobaczyć jak wygląda rozprawa. Młodszym czytelnikom spieszę donieść, iż nie miałyśmy „kart wstępu na salę sądową“ jakie proponuje wprowadzić dzisiaj bohaterka tej notki sędzia B.Piwnik, nikt też łącznie z sędzią nie legitymował nas, nie spisywał i nie dopytywał dlaczego chcemy uczestniczyc w rozprawie, jak to działo się w sądzie w Gostyniu kilka lata temu, kiedy po raz pierwszy byłam na rozprawie w sądzie III RP.  

Rozprawa w Olsztynie dotyczyła włamania. U oskarżonego, który był poprzednio karany, w mieszkaniu znaleziono obrączkę, która wg. prokuratora zostala ukradziona podczas włamania, a okradziona kobieta rozpoznała obrączkę jako swoją własność. Na rozprawie prokurator przedstawił protokół okazania obrączki podczas dochodzenia, a sama pokrzywdzona nie była świadkiem na rozprawie. Prokurator nie przedstawił
żadnego innego dowodu, iż oskarżony włamał się do mieszkania. Obrońca argumentował, iż obrączka znaleziona u oskarżonego  nie miała żadnych znaków szczególnych, a takich obrączek są setki, można taką kupić nawet dzisiaj w sklepie „Jubiler“i nie ma możliwości odróznienia tej znalezionej u oskarżonego od tyçh nabytych w slepie „Jubiler“. Na potwierdzenie tego argumentu wyciągnął z kieszeni dwie złote obrączki, takie same jak znaleziona w mieszkaniu oskarżonego i poprosił sędzię i prokuratora, aby wykazali, że można je odróżnić. Sędzia i prokurator zignorowali tę prośbę. Argumenty obrońcy, iż nie ma krzty dowodu, że oskarżony włamał się do mieszkania, też niewiele zmieniły i sędzia skazała oskarżonego na rok więzienia.

Uzasadniając wyrok sędzia przyznała, iż wprawdzie nie udowodniono, że oskarżony włamał się i okradł mieszkanie pokrzywdzonej, ale to nie szkodzi, sprawiedliwości i tak stało się zadość, bowiem oskarżony jest przecież złodziejem. Jeżeli nawet nie okradł tego mieszkania, to przecież napewno okradł jakieś inne.

Ciekawe, kiedy wczoraj opowiadałam siostrze o sprawie dyscyplinarnej sędzi Piwnik, ona też natychmiast przypomniała sobie sprawę z obrączką.

Wracając do mojej dzisiejszej bohaterki, nie jestem fanem b. minister sprawiedliwości. Nie zgadzam się z jej opiniami, którymi raczy nas brylując w studiach tv i udzielając wywiadów papierowym publikatorom.

A, że rację miał wielki bard Bułat Okudżawa „...kak umieł, tak i żił, a biezgriesznych nie znajet priroda...”, ano nie znajet, bo i z satysfakcją i z przyjemnością czytałam, jak to pani sędzi Piwnik przytarto nosa, aż się bidula popłakała.  Nic to, że akurat samo oskarżenie, decyzja sędzi Pawlak i Piwnik z lipca 2011 roku doprowadziła do przewlekłości sprawy "modlińskiej”, a ponadto sędzie uchybiły godności urzędu sędziego i naruszyły etykę sędziowską,  było moim zdaniem absurdalne. A sam fakt wszczęcia tego postępowania dyscyplinarnego jest zadziwiający. Ale o tym za chwilę.

Sędzia Piwnik obwiniała winą za przewlekłość jakość materiału dowodowego prokuratury i planowanie rozpraw w sądzie. Rzeczywiście w akcie oskarżenia zarzucającym zastrzelenie 4 osób nie było nawet opinii balistycznej, a z biegiem lat prokuratura przedstawiała nowe dowody i nowe wersje zdarzeń, które podważały ich poprzednie ustalenia i ustalenia CBŚ. Sędzia Piwnik uważa, iż konieczne było wyłączenie sprawy niektórych oskarżonych do odrębnego postępowania, by te materiały dowodowe zweryfikować po raz kolejny.

Można wydać wyrok i mieć święty spokój, ale chyba nie o to chodzi w postępowaniu karnym” – broniła się sędzia Piwnik.

Barbara Du Chateau, sędzia SA w Lublinie uznała B. Piwnik winną "oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa procesowego", ponieważ razem z sędzią Pawlak nie powinny dopuścić, by proces grupy modlińskiej rozpoczął się na nowo.

Nie wiem czy sędzia Piwnik „oczywiście“ rażąco naruszyła prawo z tego tylko powodu, iż tą decyzją dopuściła, by proces rozpoczął się na nowo? Mam poważne wątpliwości, czy po ośmiu latach majstrowania prokuratury i sądu przy tej sprawie, sędzia Du Chateau w ogóle mogła dojść do takiego ustalenia.

W roku 2012  do Krajowej Rady Sądownictwa wpłynęły 2430 skargi i wnioski. 187 - spraw rozpoznała Komisja ds. Odpowiedzialności Dyscyplinarnej Sędziów. Niestety w rocznym sprawozdaniu “z działalności” tej instytucji nie ma ani słowa, ile z tych 187 spraw zakończyło się oskarżeniem. Wiemy, że na pewno dwoma – w sprawie sędzi Piwnik i sędzi Pawlak. 

Jakie były podstawy tego oskarżenia? 28 marca 2012 r. weszły w życie poprawki do ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, które określają zasady składania skarg i wniosków na funkcjonowanie sądów w Polsce. Regulują je art. 41a do 41e i rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 9 maja 2012 r.

Zgodnie z nimi:
- skargi, w zakresie dotyczącym działalności sądów, w dziedzinie, w której sędziowie są niezawiśli, nie podlegają rozpatrzeniu, a organ, do którego taka skarga lub wniosek zostały skierowane, ma zawiadomić osobę/podmiot skarżący o przyczynach odmowy rozpatrzenia skargi.

Decyzja o umorzenia zarzutów w stosunku do dwóch nieżyjących oskarżonych i wyłączenia sprawy żyjących oskarżonych do oddzielnego rozpatrzenia definitywnie należy do „dziedziny, w której sędziowie są niezawiśli“.

A nawet gdyby ta decyzja nie była „dziedziną, w której sędziowie są niezawiśli“,  to zarzut doprowadzenia do przewlekłości tą decyzją jest dość dziwny. Sprawa „grupy modlińskiej“ w lipcu 2011r. ciągnęła się już 8 lat i końca nie było widać, więc ta decyzja niewiele zmieniła. Dwa lata w tą czy w tamtą to w polskim sądzie leberko, wystarczy rzucić okiem na ilość rocznie orzeczeń Trybunału Praw Człowieka o przewlekłość w sprawach polskich. Parafrazując słynnego detektywa Philipa Marlowe – przewlekłość to nasza specjalność.

Natomiast już w 2003r. sędzie Piwnik i Pawlak, przed rozpoczęciem procesu, a po otrzymaniu aktu oskarżenia były zobligowane przepisami kpk zwrócić ten akt oskarżenia prokuraturze do uzupełnienia. Chociażby z powodu braku opinii balistycznej, jednego z fundamentalnych dowodów w tej sprawie. I w tym przypadku, można mówić o oczywistym rażącym  naruszeniu przepisów prawa procesowego. Czemu po ujawnieniu tego „niedociągnięcia“ prokuratury nie wdrożono postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędzi Pawlak i Piwnik ?

Ano temu, że akty oskarżenia, które nie trzymają się kupy i trudno na ich podstawie cokolwiek udowodnić to standard polski, od lat 50 ubiegłego stulecia, kiedy to szkoła Duracza produkowała kadry sędziowskie. Dzisiaj drugie i trzecie pokolenie – wychowankowie wychowanków Duraczówki,  zamiast odsyłać je prokuraturom do uzupełnienia braków, lub jeżeli to jest niemożliwe umarzać sprawy, “ mając akt oskarżenia, mentalnie angażują się, żeby tak długo szukać dowodów, aż znajdą tezy na jego poparcie (...) Sami sędziowie zresztą twierdzą, że bardzo często angażują się w ratowanie aktu oskarżenia i tak prowadzą postępowanie, żeby usunąć ewentualne jego braki. I to jest właśnie powód, że zapada 92 proc. wyroków skazujących, a tak mało jest wyroków uniewinniających " (b. wiceminister sprawiedliwości, dr hab. Michał Królikowski).

Uwaga: eufemistyczne określenie “tak długo szukać dowodów, aż znajdą tezy na jego poparcie” w rzeczywistości oznacza zwyczajne „produkowanie“ dowodów. A faktycznie odsetek wyroków skazujących osiąga około 97 - 98 %. a nie 92%. Ale i tak to oświadczenie byłego wiceministra MS jest nadspodziewanie bliskie prawdy.

Czy to nie peerelowska mentalność, dokładnie jak w tej sprawie z obrączką? Panie sędzie Piwnik i Pawlak padły „ofiarą“ tej mentalności, vide uzasadnienie „oczywistego, rażącego naruszenia przepisów prawa procesowego“ przez sędzię SA w Lublinie. No, ale zanim stały sie tymi „ofiarami“, sędzie Piwnik i Pawlak same „ratowały“ dzielnie i z uporem maniaka przez 8 lat(!) akt oskarżenia  z  zaiste peerelowską mentalnością.

 I dopiero jak zapędziły się w kozi róg, być może z powodu niemożliwości „uratowania“ tego aktu oskarżenia, a być może wystraszone, ponieważ „ wokół sprawy działy sie dziwne rzeczy “, czy być może ruszyło panie sędzie „sumienie“ (wiem, wiem to mało prawdopodobne) i nie chciały w tej szopce grać żadnej roli, wtedy sędziowska klika poczuła się zagrożona/oburzona i inna sędzia o takiej samej mentalności, uznała sędzię Piwnik winnną.  Niewątpliwie zgodnie ze standardami tej mentalności, sprawiedliwości stało się zadość. Jak w tej sprawie z obrączką. Suma sumarum  nosił wilk razy kilka,  ponieśli i wilka.

Osobiście czekam, kiedy poniosą wszystkie te „wilki“.


Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka
http://adam-klykow.blog.onet.pl/