Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy prawnicze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy prawnicze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 października 2013

Czekając na uchwałę pełnego składu Sądu Najwyższego w kwestii przenoszenia sędziów


Czekając na uchwałę pełnego składu Sądu Najwyższego w kwestii przenoszenia sędziów

Fundamentalną i wydaje się nie budzącą wątpliwości zasadą ustrojową dotyczącą sądownictwa powszechnego w Rzeczpospolitej jest to, iż osoba powołana przez Prezydenta RP na stanowisko sędziego jest  uprawniona do orzekania wyłącznie  w sądzie wskazanym  w akcie powołania. Prezydent RP wyznacza w akcie powołania siedzibę sędziego, a tym samym terytorium, na którym powołany sędzia będzie sprawował władzę sądowniczą.

 Udzielając Ministrowi Sprawiedliwości prawa do przenoszenia sędziego w trybie art. 75 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (u.s.p.) i delegowania sędziego w trybie art. 77 u.s.p., ustawodawca uczynił wyłom w zasadzie podziału władz, gwarantowanej w art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji RP.

Ustawodawca w przywołanych powyżej przepisach u.s.p. nie daje uprawnienia ministrowi do delegowania swoich obowiązków sekretarzowi stanu, ani podsekretarzowi stanu.

Sąd Najwyższy wielokrotnie wskazywał, iż w celu zrozumienia istotnego sensu znaczeniowego analizowanego przepisu i jego funkcjonalnego zakresu, wystarczające powinno być odwołanie się do wykładni językowej. Stosując to wskazanie - określenie Minister Sprawiedliwości użyte w kontekście – kto deleguje lub przenosi sędziego nie nastręcza trudności w zrozumieniu istotnego sensu funkcjonalnego. Przepisy te powinny być interpretowane ściśle i zawężająco, a nie rozszeżająco, bowiem chodzi tu o poszanowanie zasady ustrojowej - trójpodziału władzy. Jest to przecież uprawnienie dane MS – władzy wykonawczej, do wyjątkowej ingerencji w działanie władzy sądowniczej.

Tyle teorii.

W praktyce  zawartość Ustawy Zasadniczej jest  interpretowana dość swobodnie i “mniej więcej“  ściśle i zawężająco.

W Rzepie Agata Łukasiewicz w alarmującym artykule „Sędziego może przenieść tylko sam minister“, pisze, iż Ministerstwo Sprawiedliwości jest zaniepokojone konsekwencjami uchwały SN w sprawie Sygn. akt III CZP 3/13,  w której SN stwierdził, iż tylko minister  ma uprawnienia do przenoszenia sędziego do innego sądu. Tymczasem takie decyzje o przeniesieniu czy delegowaniu sędziego podejmuje sekretarz stanu w MS. I tak dzieje się od wejścia w życie Konstytucji 1997r, z krótką przerwą – trwającą aż prawie 4 miesiące w 2007r.

 Ta przerwa spowodowana była inną uchwałą SN z dnia 17 lipca 2007 r., III CZP 81/07[i], kiedy to uchwalono, iż delegować sędziego może   tylko minister. I ta uchwała SN wzbudziła niepokój Ministerstwa Sprawiedliwości, obawiającego się jak i dzisiaj, iż sprawy, w których orzekali sędziowie delegowani przez sekretarza stanu trzeba będzie powtarzać. Niepokój nie tylko ministerstwa, ale też  prokuratur i sądów szybciutko, bo już 14 listopada  tego samego roku, uspokoił sam Sąd Najwyższy.[ii] W nowej uchwale , tym razem w pełnym składzie SN zmienił zdanie i  stwierdził, iż takie uprawnienia ma również sekretarz stanu. Zainteresowani odetchnęli z ulgą.

Dwóch sędziów zgłosiło zdanie odrębne do tej uchwały – sędzia Mirosław Bączyk i sędzia Zbigniew Kwaśniewski. Natomiast sędziowie, którzy w lipcu byli zdania, iż delegować może tylko minister : Jacek Gudowski , Gerard Bieniek i  Elżbieta Skowrońska-Bocian zmienili zdanie.

To właśnie z tą uchwałą była zgodna obecna praktyka MS przenoszenia i delegowania sędziów przez sekretarzy i podsekretarzy stanu z upoważnienia ministra. Od 2009r. SN podobno potwierdził to stanowisko w ca 1400 z hakiem orzeczeniach. A ostatnio w roku 2012  Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 25 stycznia podkreślił, iż pogląd ten jest wiążący dla wszystkich sędziów SN.

Dlaczego akurat w sprawie III CZP 3/13, po 6 latach SN zmienił front? Samo to orzeczenie jest  wiażące  tylko w tej konkretnej sprawie, a obawy MS dotyczą ewentualnej zmiany stanowiska SN w innych sprawach orzeczonych od listopada 2007r. [iii]

Osobiście nie podzielam tych obaw. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje od  SN rozpatrzenia ponownie 800 tys. spraw, w których zapadły orzeczenia tylko w ciągu ostatnich 10 miesięcy po reorganizacji sądów, tylko dlatego, że sędziowie nie mieli legitymacji do orzekania. I chyba nikt nie myśli, iż nasze kochane demokratyczne państwo prawa dopuści do takiej sytuacji, tylko dlatego, że miliony orzeczeń sądów od 1997r. ociążone bezwzględną przyczyną odwoławczą.

Mamy więc powtórkę z „rozrywki“ .

Wypowiedzi ministra Biernackiego nie pozostawiają żadnej wątpliwości w tej materii.
“…Za sprawowanie wymiaru sprawiedliwości odpowiadają sądy. Minister jedynie za organizację ich pracy. Jedynym, który może ten problem rozwiązać, jest Sąd Najwyższy. W interesie nie tylko sądów, ale przede wszystkim obywateli konieczne jest pilne podjęcie uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego, mającej moc zasady prawnej, wiążącej inne sądy…”

Czekamy więc na uchwałę pełnego składu Sądu Najwyższego! W 2007r czekaliśmy tylko 4 miesiące.

Gdyby SN aluzju nie paniał, Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego o wydanie orzeczenia interpretującego art. 75 i art. 77 u.s.p.

O ile orzecznictwo SN w kwestiach delegacji i przeniesień sędziów przez MS było jednolite i stabilne, abstrahując od kwestii konstytucyjności czy niekonstytucyjności tychże,  orzecznictwo tego sądu w sprawach legitymacji delegacji wydawanych przez prezesów sądów okręgowych i apelacyjnych przedstawia się zgoła innaczej. A art. 77 u.s.p przewiduje również takie delegacje. Decyzje prezesów sądów w tej kwestii uzależnione są od zgody na delegowanie sędziego przez  Kolegia w tych sądach.

W przypadku tych delegacji Sąd Najwyższy w części swoich orzeczeń zaskakująco niefrasobliwe i nonszalancko traktuje zasady ustrojowe trójpodziału władz i przepisy prawa gwarantujące przestrzeganie tych zasad.
Ale o tym w następnej notce.




[iii] http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/739840,biernacki-orzeczenia-sadowe-do-uniewaznienia.html

niedziela, 6 października 2013

Czy z nami leci pilot? O pedofilach, skretynieniu i hipokryzji




Zaczynam wątpić, czy absurdy i surrealizm polskiej rzeczywistości sięgnęły dna. Polska dzisiaj to pandemonium kretynizmu, groteski i bezprawia. Co więc czeka Polskę i Polaków jutro?

Przyglądam się od lat debacie medialnej na temat pedofilii. Dewiacje seksualne zawsze są chwytliwym tematem w mediach. A pedofilia, to bezprzecznie jedna z dewiacji najbardziej poruszających niemal każdego z nas, bowiem „jest najbardziej okrutnym doświadczeniem młodego człowieka. Zdradza samą istotę dzieciństwa: niewinność" [i]

Obok braku miłości i akceptacji to największą krzywdą, jaka może spotkać dziecko. Jest to przekroczenie wszelkich granic, łącznie z najbardziej intymną - kształtującego się Czlowieka.

Molestowanie zdarza niestety w kręgu osób bliskich dziecku: znajomych czy rodziny. Może to być, ojciec, kuzyn, nauczyciel czy kapłan, czyli ktoś, kogo dziecko zna, kogo darzy zaufaniem, z kim się czuje bezpiecznie. Relacja z pedofilem nie tylko  pozbawia dziecko prawa do normalnego dzieciństwa, ale niszczy jego rozwój i umiejętność budowania głębokich i  bezinteresownych relacji. Zostawia ślad na całe życie.

Działania organów państwowych, ograniczają się praktycznie do ścigania i osądzania. Edukacja, wszechstronna pomoc ofiarom i ich rodzinom etc. - tymi aspektami związanymi z pedofilią, zajmują sie dziesiatki stowarzyszeń, organizacji  i indywidualnych osób.

"Pedofil skrzywdził - Ty możesz pomóc". to była jedna z setek akcji społecznych, stawiających sobie za zadanie wszechstronną pomoc ofiarom pedofilii.[ii] Jej autorami byli Slawomir Rybka i Agata Braniecka- Kłos.[iii]

 Była, ponieważ jej działalność jest obecnie zawieszona w związku z oskarżeniem S.Rybki i toczącym się postępowaniem sądowym przeciwko niemu na podstawie  art. 212 kk. A został on oskarzony na podstawie doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożonego w prokuraturze. Donosiciel poczuł się bohaterem treści tekstów zamieszczanych na stronie „Pedofil skrzywdził - Ty możesz pomóc”. W szczególności donosiciel czuł się „pomówiony, poniżony, zniesławiony i narażony na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności”, wierszem autorstwa Sławomira Rybki.[iv] Wprawdzie autor wiersza zastrzegł:

“…Wszelkie ewentualne podobieństwa są przypadkowe i nie zamierzone. Sławomir Rybka - autor tekstu - nie był molestowany przez żadnego z rodziców - tematyka podjęta w wierszu jest znana autorowi m.in. dlatego, że pomagał i pomaga pokrzywdzonym...” ,
a ponadto w żadnych tekstach inicjatywy nie pojawia się żadne zdanie czy choćby słowo, które mogło wskazywać na konkretną osobę/osoby/firmę.

Ta ostrożność na niewiele się zdała. Prokuratura zwykle nierychliwa, w tym przypadku działała z zadziwiającą szybkością i w ciągu kilku miesięcy wyprodukowała akt oskarżenia, a Sąd Rejonowy w Bydgoszczy z równie zadziwiającą szybkością wyznaczył pierwszą rozprawę na 23 pażdziernika 2013r.

Takie pomysly, jak te w prokuratorze i sądzie bydgoskim, nie przyszły do głowy nawet takim geniuszom fantazji zamordyzmu jak Orwell czy Haxley! 

A, że temat to na topie, bowiem od tygodni mainstream media bombardują doniesieniami o pedofilii wśród księży, szukałam jakiejś informacji o kretyniźmie tego oskarżenia czy chociażby wzmianki o zbliżającej 23 października się rozprawie w sprawie S.Rybki. Bezskutecznie.

A codzienne sznycowanie tematu pedofilii, zdaje się sugerować, iz ta ohydna przypadłość zdarza się tylko wśród nich.  Absurdalne i jakże szkodliwe społecznie oskarżenie na podstawie art.212 kk autora inicjatywy „Pedofil skrzywdził - Ty możesz pomóc",  tzw. obiektywnych mediów main stream nie zainteresowały.

W tym kontekcie warto przypomnieć

Polecam blog mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka



[i] Susan Forward, amerykańska psychoterapeutka
[ii] https://www.facebook.com/events/206049979532509/
[iii] http://www.rp.pl/artykul/906286.html
[iv] https://www.facebook.com/events/355275394583311/?ref_dashboard_filter=upcoming

środa, 20 lutego 2013

Godny ubolewania deficyt przyzwoitości i wiedzy adwokata, a nie naiwność ofiar bezprawia



Czy to jakiś zasadniczy zwrot w demagogii i sofistyce prawniczej? Już nie bronią bezprawia przez robienie z nas pieniaczy, wariatów, roszczeniowców i nie wciskają ciemnoty, że to są nasze subiektywne "odczucia"! Teraz zasady rzetelnego procesu są 
" w zupełnosci niemożlwe do zastosowania", a ci co żądaja tego stosowania to "tylko godni ubolewania naiwniacy"!

Nie wiem czy śmiać się czy płakać? Zaiste deficyt przyzwoitości wśród braci prawniczej osiągnął Mount Everest!


Nie zgadzam się ze stanowiskiem adwokata Michała Tomczaka przedstawionym w „Rzeczpospolitej - Prawo“ 15-02-2013 o zasadzie domniemania niewinności. Tym bardziej nie zgadzam się z aprobatą  takich  „poglądów“ przez grupy i stowarzyszenia walczące z bezprawiem wymiaru sprawiedliwości. Zgadzanie się z uznaniem fundamentalnej zasady rzetelnego procesu karnego za „zupełnie niemożliwą do zastosowania“ co ma być przejawem „godnej ubolewania (sic!) naiwności“ jest zaprzeczenie wszystkiemu o co walczymy.

Przecież zasada ta prawidlowo rozumiana i stosowana spełnia niezwykle ważne zadanie gwarancyjne dla podejrzanego i oskarżonego, tak podczas postępowania przygotowawczego jak i procesu.
Ta zasada i wynikająca z niej zasada in dubio pro reo stanowią podwaliny współczesnego procesu karnego, albowiem prawidłowo stosowane i stosowane w ogóle, przekładają się na uczciwe i rzetelne wyjaśnienie sprawy karnej w oparciu o rzetelne dowody.

Zasada domniemania niewinności zmusza oskarżyciela do poszukiwania i przedstawiania dowodów, albowiem to na jego barkach spoczywa ciężar dowodu. W założeniu, chroni ona przed skazaniem niewinnego człowieka.

Zasada ta zobowiązuje organy procesowe do poprawnego traktowania i podejrzanego i oskarżonego, stawia barierę przed uznaniem ich i traktowaniem jak winnych zanim wina zostanie rzeczywiście i faktycznie udowodniona. Nakazuje respektowanie dobrego imienia podejrzanych i oskarżonych przez organy ścigania i organy wymiaru sprawiedliwości, a także społeczeństwo do zakończenia postępowania sądowego i wydania wyroku.


Ściśle powiązana z domniemaniem niewinności dyrektywa in dubio pro reo nakazuje natomiast w sytuacjach wątpliwości, niedających się rozwikłać, rozstrzygać je zawsze na korzyść oskarżonego. Obie zasady są więc gwarancją oskarżonego i zmniejszają ryzyko skazania osoby niewinnej.

W polskim postępowaniu zrobienie praktycznego użytku z jakiejkolwiek zasady gwarantującej prawa podejrzanego i oskarżonego “jest w zupełności niemożliwe.” A wszystkie te zasady dla prokuratorów,  sędziow i jakże często adwokatów są wyrazem “skrajnej, godnej ubolewania naiwności”.

Trzeba uzmysłowić takim prawnikom jak adwokat Michał Tomczak, iż  jakoś w normalnych demokratycznych państwach prawa ta zasada jest możliwa do stosowania i nie jest “godną ubolewania naiwnością”. Tylko Polsce jest "zupełnie niemożliwe"! 

Dlaczego? To proste, bo mamy takich geniuszy prawniczych jak mecenas Tomczak. Bezprawie nazywają "zupełną niemożliwością" przestrzegania prawa, a tych którzy  nie godzą się na ten stan rzeczy - "skrajnymi, godnymi ubolewania naiwniakami"!

To chore założenie, że zasada domniemania niewinności jest „godną ubolewania naiwnością“ prowadzi do tego, że większość śledztw i dochodzeń w Polsce rozpoczyna się od “wytypowania” podejrzanych i zbierania dowodów potwierdzających ich winę. Najczęściej nasi śledczy „przywiozują się“ do swoich  „wytypowanych“ winnych i kiedy podczas śledztwa czy dochodzenia zbierane dowody zaprzeczają tej winie, zwyczajnie je ignorują je i szukają na „ siłę“ innych dowodów winy. Stąd wykorzystywanie „seryjnych świadków koronnych“, fałszowanie dokumentów, naciski na biegłych, aby ich opinie potwierdzały tezy śledczych, wymuszanie różnymi metodami zeznań świadków potwierdzających „winę wytypowanych“ podejrzanych  itd, itd.

To traktowanie fundamentalnych zasad postępowania sądowego, a w szczególności zasad dowodzenia jako „w zupełności niemożliwych (do zastosowania) i skrajną naiwność“ jest główną przyczyną „pomyłek sądowych“ i totalnego bezprawia. Podpisywanie się pod takimi absurdalnymi poglądami jest zezwoleniem na bezprawie totalne.

Takie traktowanie przez polskich prawników prokuratorów, sędziów i adwokatów  zasad, które w każdym normalnym państwie prawa są podwalinami współczesnego procesu karnego świadczy o żenującym poziomie tak wiedzy jak i przede wszystkim etyki tych prawników.

Fakt, że olewanie wszelkich zasad rzetelnego procesu tak przez organy ścigania, jak i władzę sądowniczą w Polsce jest naszą tragiczną codziennością, nie oznacza niemożliwości ich stosowania!  

Aby Panowie prawnicy nie zarzucali, iż bezzasadnie pomawiam, czy poszukuję  sensacji, aby po staremu nie okrzyknęli  pieniaczem i nie aby nie dać powodu do podejrzenia o moje ewentualne  niezrównoważenie psychiczne czy też bezpodstawne „niezadowolenie z rozstrzygnięć sądów“, na potwierdzenie przywołam orzecznictwo ETPC w sprawach przeciwko Polsce z ostatniego roku, tylko naruszenia art3, 5 i 6 Konwencji. Dadam dla pełnego obrazu - do ETPC wpływa rocznie ponad 5 tysięcy skarg z Polski. Rocznie Trybunał rozpatruje z tej liczby okolo 70-80 spraw, w których w zdecydowanej większości uznaje winę Polski.

Naruszania art. 3 Konwencji (zakaz tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania)

1.      Grzywaczewski v Polska 31 maja 2012 warunki, w jakich osoba chora na cukrzycę była pozbawiona wolności
2.     Piechowicz v Polska
3.      Horych v Polska oba wyroki z 17 kwietnia 2012 obostrzenia stosowane wobec osadzonych na warunki w jakich był pozbawiony wolności
4.      Wenerski v Polska /Nr 2/, skarga nr 38719/09
5.      Bystrowski v Polska 13 września 2011 r
6.      Wersel v Polska 13 września 2011 r. ,   
7.    Zieliński v Polska 20 września 2011 r., 
8.     Głowacki v Polska – skarga nr 1608/08 zakaz tortur
9.      Paweł Pawlak v Polska – skarga nr 13421/03, zakaz tortur
10.    P. i S. v  Polska, skarga nr 57375/08, 
  

Naruszenia art. 5 Konwencji (prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego)

nadmierna długość tymczasowego aresztowania.
11.         Zambrzycki v Polska 20 grudnia 2011 r.
12.         Gałązka v Polska 14 lutego 2012 r.
13.                 Ruprecht v Polska 21 lutego 2012 r.Dochnal v Polska, skarga  nr. 31622/07
bezprawność aresztowania, a także pozbawienia prawa do skorzystania ze środka odwoławczego,
14.                 Biziuk v Polska 12 stycznia 2012 r.
15.                 Mamełka v Polska 17 kwietnia 2012 pozbawienie wolności skarżącego po orzeczeniu wobec niego warunkowego przedterminowego zwolnienia z odbycia reszty kary
16.        Stokłosa v Polska orzeczenie asesora 
17.         Kędzior v Polska skarga nr. 45026/07 przymusowe umieszczenie w domu pomocy społecznej 

naruszenia art. 6 Konwencji (prawo do sprawiedliwego procesu)
brak właściwego pouczenia o krokach, które mógł przedsięwziąć skarżący w związku z odmową sporządzenia kasacji przez obrońcę z urzędu.
18.                 Wojciechowski v Polska 20 grudnia 2011 r.
19.                 Szubert v Polska skarga nr 22183/06
20.                 Jerzy Włodarczyk v Polska
21.                 Żebrowski v Polska

naruszenia art. 6 Konwencji nadmierna długość postępowania karnego
22.                 Gil v Polska 20 grudnia 2011 r.
23.                 Chyżyński v Polska, skarga nr 32287/09
24.                 M. Orlikowski i J. Orlikowska v Polska
25.                 Mularz v Polska
26.                 Postek v Polska
27.                Tarnowski i inni v Polska skarga nr 43939/07
28.               Potocka v Polska skarga nr. 1415/11
29.               Bańczyk i Sztuka v Polska skarga nr. 20920/99
                                         
naruszenia art. 6 Konwencji brak bezstronności sądu. 
30.                 Pohoska v Polska 10 stycznia 2012 r.
31.                 Lewandowski v Polska skarga nr 66484/09,
32.                 Toziczka v Polska skarga nr 29995/08

naruszenia art. 6 Konwencji dostęp do sądu
33.                 Nowaszewski v Polska  27 marca 2012 r
34.                 Bar-Bau Spółka z o.o v Polska 10 kwietnia 2012 r
35.                 Richert v Polska
36.                 Korgul  v Polska 17 kwietnia 2012 r

Prawo do rzetelnego procesu
37.             Kędzior v Polska skarga nr. 45026/07
art. 1 Pierwszego Protokołu Dodatkowego do Konwencji
38.         Waldemar Nowakowski v Polska skarga nr55167/11. słuszne zadośćuczynienie.

ETPC z polskimi geniuszami prawniczymi nie zgadza się i zasad rzetelnego procesu nie uznaje za godną ubolewania naiwność. Wręcz przeciwnie trzepie Polskę po kieszeni i bardzo krytycznie odnosi się do stosowania zasad rzetelnego procesu, a do tych należy domniemanie niewinności.

Przypominam, też, że jest tysiące spraw, których nie rozpatrzył ETPC i to nie z powodu braku podstaw, a zwyczajnie z braku mocy przerobowych. ETPC to loteria!. W dziesiątkach tysięcy spraw poszkodowani przez wymiar sprawiedliwości nie skarży się w ogóle w Strasbourgu!.

Przypomnę kilka z nich.  Absurdalnie „zupełna niemożliwość“ zastosowania zasady domniemania niewinności,  doprowadziły do tragicznej śmierci Doroty Mrugały, a walka córek tragicznie zmarłej o oczyszczenie imienia matki i zadośćuczynienie za spowodowanie jej śmierci  uznawane jest za „godną ubolewania naiwność“.  Popieranie wypowiedzi adwokata Tomczaka jest równocześnie godzeniem się z takim traktowaniem i zmarłej i walki o jej dobre imię jej córek.

Zupełna „niemożliwość“ stosowania zasady domniemania niewinności doprowadziła do „wytypowania“ mojego brata jako zabójcy zaginionego T.S. Kiedy w jeziorze pod Olsztynem, znaleziono szczątki NN, zanim jeszcze przeprowadzono jakiekolwiek badania identyfikacyjne, uznano, że są to szczątki T.S, a fakt, że brat znał T.S i bywał w okolicy, gdzie znaleziono szczątki (odwiedzał kolegę) miał być i w sądzie był,  wystarczającym dowodem zabójstwa. 

Fakt, że 3 kosztowne i czasochłonne badania identyfikacyjne, nie potwierdziły, iż znalezione szczątki to szczątki T.S nie przeszkadzał prokuraturze.  Wydali tyle pieniędzy na te badania i poświęcili pół roku śledztwa tylko na tę identyfikację, więc uznali, iż byłoby „skrajną i ubowlewania godną naiwnością“  ustalanie kim był zamordowany i kim byli jego mordercy.

Prościej, taniej i wygodniej (wykryto sprawców) było stosowanie konsekwentnej „ niemożliwości zastosowania zasady domniemania niewinności“ i udowadnianie przez fałszowanie opinii biegłych, dokumentøw sprawy i wymuszanie zeznań,  iż te szczątki to jest T.S, a zabójcą jest m.innymi mój brat. Wszystkie dowody wskazujące na innych sprawców zostały zignorowane, np. DNA kobiety, znalezione na torbach, w których znaleziono szczątki, jedyny materialny dowód w tej sprawie. Do dzisiaj nawet Prokurator Generalny twierdzi, że nasz zarzut zignorowania dowodów wskazujących na innych sprawców, np.  znalezienia DNA kobiety i brak jakichkolwiek działań skierowanych na poszukiwanie tej kobiety, jest zupełnie normalne. „ Przecież wsród podejrzanych nie było kobiety, więc prokurator nie miał możliwości porownać tego DNA“(sic!) – odpowiada PG.

W innej sprawie, niewinny człowiek siedzi skazany za brutalne zabójstwo kobiety i jej córeczki, ponieważ prokuratura nie miała innego podejrzanego. A skazany chociaż mial alibi – to przecież „był dziwny“ i znał ofiarę, a kogoś trzeba było skazać i utrzymać statystyki wykrywalności. „Dziwność“ oskarżonego wystarczyła i zastąpiła… a jakże,  to „skrajnie naiwne“ domniemanie niewinności!

Jeszcze inny niewinny człowiek o imieniu Adam (Dudała), skazany na 25 lat za zabójstwo 2 osób, „pomylił się prokuratorowi“ z innym Adamem. I tutaj domniemanie niewinności uznano za „godną ubolewania naiwność“ wobec czego, odrzucono wszystkie dowody zaprzeczające, iż ten Adam miał cokolwiek wspólnego z zabójstwami, łącznie z alibii i zeznaniami świadków, którzy nie widzieli go w miejscach (innych i w innym czasie) zabójstw. Niewinny Adam Dudała odsiaduje wyrok już 11 lat. 

W innej sprawie, Policja wykryła 10 (słownie dziesięć) maków samosiejek na 8 (słownie ośmiu) działkach w Rakoniewicach (woj.wielkopolskie). 8 działkowiczów zostało uznanych przez śledczych za „producentów narkotyków“. Oczywiście nikt sobie nie zawracał głowy „skrajnie naiwnym“ domniemaniem niewinności. Okrzyknięto działkowiczów „producentami narkotyków“ Aby udowodnić  „przestępcze działania“ działkowiczów zebrane makówki i łodygi przekazano do laboratorium kryminalistycznego, które zbadało procentową zawartość morfiny w roślinach. Badania jednoznacznie wykazały, że zabezpieczone makówki  zawierają morfinę w ilościach nie przekraczających zawartego w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii z 29 lipca 2005 r. poziomu 0, 06 proc. dla maku niskomorfinowego. Czyli “narkotyków“ z tych 10 maków nie dałoby się „zrobić“!
 Mimo to śledczy wiedzieli „lepiej“ i skierowali akt oskarżenia do sądu!  I sąd przyjął to oskarżenie!
Horror działkowiczów (emerytów) nigdy nie karanych, okrzykniętych „producentami narkotyków“ w małym miasteczku nikogo nie obchodził. W końcu przecież „zupełnie niemożliwe“ jest stosowanie zasady domniemania niewinności, a wymaganie stosowania prawa i zdrowego rozsądku jest „godną ubolewania naiwnością“!

Te sprawy wygrane w Strasbourgu i te przykłady powyżej potwierdzają kultywowanie dziedzictwa modelu procedury karnej powstałej w latach 1949/50 i w 1955 r. kiedy takimi drobiazgami jak “domniemanie niewinności” nie zawracano sobie głowy. W tamtych czasach nie było niewinnych, a tylko źle przesłuchiwani, a prokuratura potrzebowała tylko człowieka – jakiegokolwiek, dowody zawsze znalazła. Odzyskanie “niepodległości“, doszlusowanie do UE i sygnowanie Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności niewiele w rzeczywistości i w działaniach organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości zmieniło.

Legitymowanie tych bezprawnych praktyk przez samych prawników, objawianie tak nieodpowiedzialnych  i żenujących „prawd“ świadczy o tkwieniu prawników mentalnie dalej w głębokim PRL-u. Jest to tym bardziej tragiczne, kiedy takie banialuki „objawia“ adwokat, który być może jutro będzie bronił(?!) podejrzanych czy oskarżonych, których pozbawiono gwarancji domniemania niewinności.  To jest jeszcze jeden  bulwersujący przykład degrengolady wymiaru sprawiedliwości.

Jak zwykle polecam czytanie bloga mojego "internetowego brata" Adama Kłykowa - Blog weredyka