Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 2 lipca 2012

POMYŁKA - EUFEMIZM PRZESTĘPSTWA


     Z cyklu:  MITY I HITY III WŁADZY
     
      POSTĘPOWANIE DOWODOWE PO POLSKU 

W pierwszej części przedstawiłam  zasady procesowe dowodzenia w polskim prawie.
Przedstawiłam też dowód z zeznań Jerzego B. i ustalenia faktyczne  poczynione z tego dowodu przez sędziów Sądu Okręgowego w Suwałkach - Jacka Sowula i Waldemara Malca.

W tej części udowadniam, iż te ustalenia faktyczne nie są zgodne z rzeczywistością. 

Ø  Czy fakt znalezienia szczątków w jeziorze w okolicach P. udowodnienie[1] iż są to szczątki Tomasza S. jest wystarcząjący do uznania, że był on przetrzymywany i zamordowany w okolicach P. ?

dziowie stwierdzili w uzasadnieniu, iż zeznania Jerzego B. i funkcjonariusza policji dowodzą tego.

 Jerzy B. zeznał, ze widzial u pasierba dużą ilosc pieniędzy. Było to podczas interwencji pogotowia ratunkowego 15 siepnia 1999r. Sędziowie ustalili, iż ta duża ilość pieniedzy to była zapłata Jacka W. za „udostępnienie miejsca przetrzymywania Tomasza S.“ przez Wiesława S. Potwierdzać to ustalenie miał fakt z zeznań oficera operacyjnego, który podsłuchał rozmowę, w której byla mowa o żądaniu Wiesława S. zapłaty za coś“ od Jacka W.

Sędziowie nie przepytali podsłuchanych  rozmówców, ani też Jacka W. i Wiesława S., żeby ustalić o jakich zobowiązaniach finansowych rozmawiano. Uznali arbitralnie i dowolnie, iż rozmowa dotyczyła zapłaty za  „udostępnienie miejsca przetrzymywania“, a pieniądze z zapłaty widzial Jerzy B. u pasierba. Nie wzięli też pod rozwagę faktu, iż w okolicy P. lasy są publiczne, jak więc Wiesław S. mógł  „udostępniać miejsce przetrzymywania„ w publicznym lesie?.  Ponadto sędziowie ustalili też, iż był jednym z aktywnych uczestników zbrodniczych działań, a nie osobą, której zaangażowanie ograniczone było do udostępniania czegokolwiek za wynagrodzeniem.

Powyższe „błędy i pominięcia“ to pikuś w porównaniu z faktem, iż podsłuchana rozmowa telefoniczna, w której omawiano zamiar i potrzebę uregulowania zobowiązań Jacka W. w stosunku do  Wiesława S. odbyła się 12 września 1999r., a więc prawie miesiąc po tym, jak Jerzy B. widział tę zapłatę u Wiesława S.

Fakt, że Tomasza S. przewieziono do P. i tam przetrzymywano tygodniami w klatce, torturowano i  zamordowano - ma też potwierdzać zeznanie Jarosława R. Ten świadek relacjonował podsłuchaną rozmowę pomiędzy oskarżonymi Jackiem W. i Krzysztofem A. Podczas rozprawy odwołał te zeznanie i twierdził, że „zredagował  je i zawarł fakty,których nie podawał“ – prokurator. Za obietnicę uchylenia aresztu, zgodził się je podpisać, Zeznanie złożył  21 grudnia 2000r, a na Święta Bożego Narodzenia był już w domu.

Sędziowie uznali,  że zeznania na rozprawie są absurdalne, bo przecież takie działania prokuratora są niemożliwe i oceniali tylko zeznanie z 21.12.2000r. Miało ono potwierdzać zeznania Jerzego B. i  ustalenia faktyczne jak przedstawione powyżej.

Nie wzięli sędziowie pod uwagę w tych rozważaniach i ocenach faktu fundamentalnego dla tej oceny - rozmowę tę  Jarosław R. miał podsłuchać – jak wynika z zeznania – 2-3 dni po zarzucanym porwaniu Tomasza S. a więc najpóźniej 20 kwietnia 1999r.

Jak więc te zeznania mogą potwierdzać 8 tygodni „działań“ oskarżonych  w okolicach P. – przetrzymywanie w klatce, torturowanie i zabójstwo – 9 czerwca 1999r, jeżeli Tomasz S. nie żył – zgodnie z tym zeznaniem -  już 19 kwietnia?

Następne bardzo istotne zeznanie, które dotyczyło miejsca zabójstwa i kto brał udział w zabójstwie, to relacja świadka incognito nr 2, który relacjonował rozmowę z Markiem J. ( skazanym za porwanie Tomasza S,)

„...J. powiedział...że z Damianem D. pojechali po Tomasza S. Nie mowił jakim samochodem... zawieźli ( Tomasza S.) do domu Adama S. Tam znajduje się rownież klub nocny....Slyszałem na mieście...że Sadowski nie przeżył tortur u Adama S.  w domu...”

Sędziowie doszli do swobodnego wniosku, iż wszystkie fakty podane przez świadka są OK, oprócz miejsca gdzie przewieziono i zamordowano Tomasza S.  Tutaj sędziowie doszli do wniosku, że żadne inne dowody nie potwierdzają faktu przewiezienia Tomasza S. do domu Adama S. i nie mogą uznać tej części zeznania za prawdziwe.

Fakt,  że takie same argumenty -- żadne dowody ( oprócz dowodu z wykorzystaniem teorii bezwzlędności omówionego powyżej) nie potwierdzały, iż Tomasza S. był w ogóle przewieziony i zamordowany w P. jakoś nie przeszkadzał sędziom.

Jest też oczywistym, że świadek nie posiadał żadnej bezpośredniej wiedzy ani na temat porwania , ani też zabójstwa. Co więcej wiedzę swoją czerpał nie tylko z rozmowy z Markiem J., ale z plotek na mieście. Jest oczywistym, że sędziowie nie mogli zweryfikować tych zeznań i nie powinny one być podstawą ustaleń faktycznych.

Ciekawostka  - Sąd w Olsztynie przeprowadził w tej kwestii również dowody w sprawie jednego z zabójców Tomasza S. – Damiana D. (rozpatrywanej oddzielnie) i doszedł - stosując te same przepisy procesowe i oceniając te same zeznania i okoliczności do diametralnie różnych ustaleń faktycznych “… (Tomasz S.) został przewieziony na teren posesji…mieszkańca  Suwałk, Adama S … potem w inne nieustalone miejsce, najprawdopodobniej do zabudowań rodziny Krzysztofa A. … bądź nieruchomości Marka P. … W wyniku przetrzymywania …został pozbawiony życia … a jego zwloki rozkawałkowano, przewieziono w okolice Olsztyna i zatopiono w jeziorze…”

Ø  Sam fakt, że świadek słyszał dwa strzały może, ale nie musi mieć związek przyczynowo - skutkowy z faktem znalezienia szczątków w jeziorze.

Sędziowie nie wyeliminowali innych możliwych przyczyn słyszanych przez świadka strzałów. Miejscowość P. otoczona jest tysiącami hektarów lasu. W lasach tych od zawsze był problem z kłusownikami używjącymi również nielegalnie broni palnej, działały  tam też koła łowieckie, wreszcie używali  broni pracownicy okolicznych leśnictw i nadleśnictwa. Dlaczego sędziowie a priori wyeliminowali wszystkie powyższe ewentualne i dużo bardziej prawdopodobne źródła strzałów, a przyjęli najmniej prawdopodobne – zabójstwo – nie poparte literalnie żadnym dowodem?  Jest też oczywistym, że taką weryfikację tym bardziej byli zobowiązani ustawowo przeprowadzić w sytuacji, kiedy nikt w P. nie tych słyszał strzałów poza Jerzym B.

Sędziowie nie zaoferowali żadnego logicznego, zgodnego ze zdrowym rozsądkiem, wiedzą i doświadczeniem życiowym dowodu, który potwierdził, iż strzały słyszane przez Jerzego B, były strzałami, które spowodowały smierć  osoby, której szczątki znaleziono w jeziorze.

Prokuratura nie znalazła świadka, który widział lub miał wiedzę, że Jacek  W. miał czy dysponował bronią palną.

Ø   Czy na podstawie faktu, że nie znaleziono żadnych śladów przetrzymywania, można ustalić, że Jacek W. usunął te ślady?

Zastanówmy się  najpierw - czym  w praktyce były te ślady?

Dorosły człowiek eliminuje dziennie przeciętnie około 2 -3 litrów moczu i około 800g – 1500g  kału. W nieodnalezionym miejscu przetrzymywania i zabójstwa przez okolo 8 tygodni  w miejscu gdzie stała klatka – na powierzchni ca 2 metrów kwadratowych - w ziemię wsiąkło ( przyjmując za podstawę obliczeń minimalne ilości) ca 110 l moczu i rozkładało się wsiąkając cześciowo w ziemię ponad 50 kg kału. Do tego trzeba dodać krew i drobne kawałki kości i tkanki miękkiej pozostałe po zabójstwie i rozkawałkowaniu.

W polskim klimacie, rozkład takiej ilości odchodów przez bakterie ciepłolubne może nastąpić, tylko wtedy kiedy ludzkie odchody bę trzymane w kompostowniku przez co najmniej rok, przesypywane materią organiczną i napowietrzane.

W ustalonych przez sędziów realiach – „przetrzymywanie w klatce w niedostępnym miejscu“ przemiana chemiczna  tych odchodów była bardzo powolna, ze względu na skondensowanie fekalii  na małej powierzchni i brak napowietrzenia. Wysychanie było też niemożliwe z tych samych powodów – mała powierzchnia i codzienne systematyczne „dodawanie“ szczególnie moczu. Obrazowo była to cuchnąca wydzielanym m. inn amoniakiem i siarkowodorem  maź, utrudniająca lub wręcz uniemożliwiająca oddychanie. Ta  maź była   conajmniej 20-30cmęboka, a na tej mazi żerowały miliony much, larw i innych insektów.

Wg ustalenia sędziów  ofiara była torturowana, (zarzuty oskarżenia dotyczyły zabójstwa kwalifikowanego). Jak odbywało się praktycznie torturowanie w takich warunkach?
     
    Sędziowie ustalili też niezgodnie z prawdą, iż okolice P.  są "odludnym miejscem".   O     zamierzchłych czasów PRL do lat 2000 w pobliżu znajdował się ośrodek wypoczynkowy Rady Ministrów. W 1999r. Kilka kilometrów od domu Wiesława S. znajdowała się granica tego ośrodka, a lasy w okolicy patrolowane były przez służby ochrony, czuwające nad bezpieczeństwem notabli w ośrodku RM. W P. i okolicach setki prominentów lokalnych i "z Warszawy" ma tam wille wakacyjne, z których część jest używana przez cały rok, a część od wiosny. A od wczesnej wiosny do czerwca 1999r. nadleśnictwo w P. przeprowadzało kwalifikacje drzew   do wycinki, co oznacza, że pracownicy nadleśnictwa i podległych leśnictw  literalnie przemierzyli każdy suchy  metr lasu. Nie jest możliwym, aby te setki ludzi pracujących w okolicznych lasach, spacerujących czy zbierających  runo leśne nie zauważyli oskarżonych w lesie czy okolicy prze 8 tygodni, czy też nie natknęli się na klatke z przetrzymywanym Tomaszem S. Sam fetor i "odgłosy" działania milionów much i innych insektów nie mógł ograniczać się do kilku metrów wokół klatki i ktoś musiałby je "poczuć" czy "usłyszec". 
     


Zasadnym jest też pytanie - czy ofiara mogła w ogóle  przeżyć w  takich warunkach  8 tygodni?

Równie zasadnym jest pytanie jak zabójcy  - bez masek gazowych i odpowiedniego zabezpieczenia przed patogenami i ekstementami w okolicy klatki i w samej klatce dokonali samego zabójstwa i poćwiartowania ofiary? Można domniemywać z dużą dozą prawdopodobieństwa, iż samo skondensowanie wydzielającego się amoniaku i siarkowodoru w miejscu gdzie stała klatka i wokół niej było wystarczające, by prowadzić do zawrotów głowy czy omdlenia z braku tlenu.

Jerzy B. nie widział w ogóle, aby mężczyźni przyjeżdżający do P. od kwietnia do czerwca chodzili do lasu, czy aby  Wieslaw B. z Romualdem W.  wzięli  ze sobą jakieś inne przedmioty poza piłą, tego dnia, kiedy Jerzy B. słyszał strzały.

Czy zważywszy na powyższej rozważane okoliczności i fakty – dwie godziny (tyle czasu spędziłi w lesie Wiesław S. i Romuald W. ) były wystarczające aby zabić ofiarę,  poćwiartować ciało, zapakować w plastykowe worki, część z tych worków wrzucić do jeziora, a resztę ukryć w nieznanym miejscu. Następnie  zmienić ubranie i dokładnie wyszorować się, umyć włosy,  tak aby pozbyć się skutecznie fetoru, którym musieli przesiąknąć podczas tych działań.

Jerzy B. nie zauważył, aby Wiesław S. czy Romuald W. mieli mokre włosy, zmienili ubranie etc. A co z tymi  nieznanymi  mężczyznami. którzy brali w tym czasie udzial w libacji na podwórku posesji? Czy Wiesław S. i Romuald W. przyłączyli się do tej libacji po powrocie z lasu? Kiedy Wieslaw S. czyścił tę piłę w benzynie? Natychmiast po powrocie? Czy po libacji? Czy też po włożeniu drewna do bagażnika samochodu Romualda W?

Sędziowie ustalili, że zabójcy byli pozbawieni jakichkolwiek skrupułów, ponieważ z zimną krwią poćwiartowali ciało.  Każdy rozsądny człowiek zgodzi się z taką oceną. Ale, czy brak skrupułów był wystarczający, żeby zabezpieczyć zabójców przed naturalnymi reakcjami organizmu na fetor, widok i dotyk takiej ilości ekstrementów?

To były te ślady“ i „warunki“ w jakich Jacek W. je usuwał.  Jak, gdzie i czym wywiózl czy wyniósł te „ślady“ – jeżeli miejsce przetrzymywania wg ustalenia sędziów znajdowało się w „niedostępnym miejscu“. Czy to dowodzenie jest zgodne z zasadami logicznego myślenia, a rozsądny i posiadający doświadczenie  życiowe, przeciętnie inteligentny  człowiek może być przekonany ponad wszelkie rozsądne wątpliwości, że możliwe było usunięcie powyżej opisanych śladów, tak że fachowcy CBŚ nie znależli śladu po tych „śladach“?

Sędziowie  nie rozstrzygnęli czy Jacek W. „usuwał ślady“ – czy też „dopilnował zatarcia śladów“ – i naprzemiennie używają obydwu wykluczających się ustaleń w uzasadnieniu wyroku. Świadczy to o beztrosce sędziow w ustalaniu stanu faktycznego w sprawie o zabójstwo, abstrahując od łamania zasad procesowych dowodzenia.

Na poparcie swojego ustalenia, iż Jacek W.  usunął ślady, sędziowie przedstawiają w uzasadnieniu wyroku część zeznań  Jerzego B., w którym zeznał on, że po podaniu w mediach  wiadomości o znalezieniu głowy w jeziorze, na posesję w P.  przyjechało wielu nieznanych mu mężczyzn, a o obecnosci Jacka  W. na posesji tego dnia swiadczył fakt, ze świadek słyszał kilka  razy „wymawiane imię Jacek“.

Powyższe ustalenie, iż ślady usuwano prawie trzy miesiące po zabójstwie (zabójstwa dokonano wg ustaleń sędziów najpóżniej 9 czerwca 1999r, a głowę znaleziono w jeziorze 24 sierpnia 1999r.) zgodnie z zasadami logicznego myślenia i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem,  eliminuje ustalenie:

-       „.. Obecność Jacka W. przy egzekucji wynikała między innymi z chęci dopilnowania zatarcia śladów...“

bowiem bezpośrednią przyczyną usuwania śladów zgodnie z  tym ustaleniem było odkrycie szczątków w jeziorze,  a nie „chęci“ Jacka W.
Stąd nie jest zgodne z logiką ustalenie, iż  „był obecny przy egzekucji“, jeżeli nie spełniony został warunek tej obecności - „chęć dopilnowania zatarcia śladów“.

Ø          Czy z faktu, że świadek Jerzy B. nie widział Jacka W. w dniu w którym słyszał strzały, można ustalić, że był obecny czy też brał udział w zabójstwie, rozkawałkowaniu i ukryciu zwłok?

Stwierdzenie „...Świadek ten nie wymienił osoby Jacka W., jako powracającego z lasu..“ jest nieuprawnioną manipulacją, bowiem sugeruje, iż świadek widzial Jacka W. udającego się do lasu, a takie domniemanie nie znajduje potwierdzenia w zeznaniu świadka – jedynym źródle wiedzy sędziów w tej kwesti. Dalszą część ustalenia faktycznego sędziów  „...jednakże co znamienne – świadek ten stwierdził, ze na posesji Wiesława S. było wiele osób i samochody były parkowane w sposób uniemożliwiający obserwację swiadka...“ jest wynikiem związku przyczynowo - skutkowego jaki znaleźli sędziowie w stwierdzeniu Jerzego B. „... Nie potrafię powiedzieć, kto wtedy był u nas. Jacyś mężczyźni byli u nas w tym okresie, ale jacy nie pamiętam...“ i w innym miejscu „...jakieś samochody były zaparkowane...ĺ z faktem, że świadek nie widział  Jacka W. w P. tego dnia.

Żeby udowodnić taki związek sędziowie winni wyjaśnić – przepytując świadka – czy ci męzczyźni byli „u świadka“ tego dnia, w którym świadek słyszał strzały? Bo cóż oznacza samo określenie  „ ten okres“?  Czy jest to przedział czasu „ od kwietnia do czerwca“ kiedy świadek słyszał strzały? Czy też oznacza konkretny dzień, w którym świadek słyszał strzały? Czy jest to okres „od marca do czerwca“ kiedy przyjeżdżali na posesję rożni mężczyźni – a świadek rozpoznał wsród nich Romualda W. i Jacka  W.?  Czy wreszcie świadek mial na myśli okres od wiosny 1999r. do momentu podania w radio wiadomości o znalezieniu głowy w jeziorze w P – co miało miejsce 24 sierpnia 1999r i po tym wizyty ustały?  Po ustaleniu precyzyjnie, kiedy ci nieznani mężczyżni przebywali  u swiadka, sędziowie mieli ustawowy obowiązek ustalić – iloma samochodami i czy w ogóle samochodami - mężczyżni przyjechali do P? Z zeznania nie wynika jasno, aby jakieś samochody w ogóle były zaparkowane w dniu zabójstwa.

Przy tych rozważaniach sędzia W. Malec winien podzielić się z sędzią J.Sowulem  swoimi obserwacjami z pobytu w domu Wiesława S. A mianowicie, że droga do lasu jest niewidoczna z podwórka posesji, gdzie jest wejście/wyjście z budynku, ponieważ znajduje się ona po przeciwnej stronie tego budynku, czyli jest równoległa do podwórka. Samochody były parkowane z boku budynku i nie mogły zasłaniać drogi do lasu, ponieważ była ona prostopadła do usytuowania parkingu, a bok budynku od miejsca gdzie parkowano samochody oddziela droga wewnętrzna na posesji i pasy trawy po obu stronach drogi wewnętrznej,   w sumie około kilkudziesięciu  metrów wolnej przestrzeni pomiędzy bokiem budynku i miejscem parkowania. Innymi słowy świadek Jerzy B. żeby obserwować drogę do lasu musial przejechać wózkiem po podwórku do rogu budynku, minąć ten róg i dopiero wtedy widział drogę do lasu. Samochody zaparkowane z boku budynku pod płotem posesji nie zasłaniały więc praktycznie  drogi do lasu i fakt czy byly tam zaparkowane, czy tez nie - był bez znaczenia.

Znamienny jest fakt, jak sędziowie sami zaprzeczyli temu ustaleniu: „...Świadek nie może wykluczyć, że poza tymi osobami do lasu przed oddaniem strzałow  poszły i inne osoby, gdyż samochody były parkowane za budynkiem, tak, że ich nie było widać...“ To ustalenie miało hurtowo wyjaśnić, dlaczego świadek nie widział w tym dniu ani Jacka W. ani Damiana D.

Jest oczywistym, że albo parkujące samochody zasłaniały widoczność świadkowi i dlatego nie widzial Jacka W. i innych, albo nie widział zaparkowanych samochodów „za budynkiem“, a wtedy całe to dowodzenie sędziów jest fałszywe. Bowiem nie mogły samochody, których - jak ustalili sędziowie – świadek nie widzial – uniemożliwiać równocześnie temu świadkowi obserwowanie powrotu Jacka W. z lasu.

 Na marginesie dodam, że świadek znał i Jacka W. i Romualda W. ponieważ od lat przyjeżdżali do jego pasierba Wiesława S. z pobliskiego Olsztyna,  co potwierdzaja zeznania wielu świadków, a co sędziowie pominęli w swoich ustaleniach i nie wyjaśnili, dlaczego świadek twierdził w zeznaniach, że ich nie znał.


Ø Czy ciało rozkawałkowano piłą, którą Wiesław S. wziął do lasu tego dnia, kiedy Jerzy B. słyszał strzały?

Podczas rozprawy biegły medyk sądowy zeznał, że ciało rozkawałkowano piłą mechaniczną.

Trzy lata wcześniej w  dwóch protokołach oględzin i dwóch protokołach autopsji opisał swoje obserwacje szczątków i stwierdził w nich, że cialo rozkawałkowano siekierą lub toporem. Prokurator brał udział w czynnościach oględzin ciała 24.08 i 2.09. 1999r i potwierdził swoim podpisem fakty i obserwacje z oględzin.

Przy  ustaleniu jakim narzędziem rozkawałkowano zwłoki, sędziowie mieli ustawowy obowiązek wziąć pod uwagę: 

§  zawartość protokołów oględzin i autopsji, albowiem są to fakty znane z urzędu, czyli domniemanie prawne, które uważa się za udowodnione mimo, że do udowodnienia nie doszło ( art. 168 k.p.k.) Wynika to z zaufania jakim sąd obdarza biegłego medyka sądowego co do jego wiedzy i bezstronności. Dlatego tart. 393 § 1 dopuszcza ujawnienie protokołów autopsji i oględzin na rozprawie, a biegły medyk sądowy nie musi składać żadnych wyjaśnień na rozprawie.
§  Obserwacje medyka sądowego udokumentowane w protokołach nie mogą być zmienione, bez dokonania ponownie tych czynności. Ponadto zakładając, że biegły był rzeczywiście godny zaufania sądu, jest oczywistym, iż biegły nawet jeżeli popełnił pomyłkę – cztery razy to nie mógł o niej wiedzieć, bez ponownego obejrzenia kości. 
§  Samo zdeterminowanie do jakiej grupy narzedzi należało narzędzie użyte do rozkawałkowania zwłok jest stosunkowo proste, szczególnie kiedy dotyczy to róznicy śladów na kościach pozostawionych przez siekierę czy topór, a tych pozostawionych przez piłę mechaniczną.
§  Po zabezpieczeniu i zatrzymaniu piły przez CBŚ i po odebraniu zenań od Jerzego B.- w dwa lata po znalezieniu szczątków - biegły wezwany przez prokuratora do złożenia „dodatkowych“ wyjaśnień, przypomniał sobie, że ciało rozkawałkowano piłą.

Ustalenie przez sędziów, iż ciało rozkawałkowano piłą, jest oburzającym przykładem, jak nie dochodzenie prawdy, a ukrywanie fałszywego zeznania biegłego i udowodnienie fałszywych  tez zawartych w oskarżeniu prokuratury było jedynym celem tego procesu. A wszystkie zasady procesowe zawarte w przepisach k.p.k, logika, wiedza i doświadczenie życiowe, zdrowy rozsądek, moralność, etyka zawodowa czy zwykła przyzwoitość, którymi winni kierować się sędziowei to bajka i fikcja.
cdn


[1] o dowodach identyfikacyjnych szczątków więcej tutaj
            http://faxe1.blogspot.ca/2012_01_01_archive.html




niedziela, 1 lipca 2012

Mity i hity III władzy - Zasady procesowe



Rozpoczęłam mój cykl „Mity i hity III władzy“ od omówienia konstytucyjnych gwarancji rzetelnego wymiaru sprawiedliwości.

W tym i następnych odcinkach zajmę się zasadami procesowymi, które w teorii gwarantują rzetelne postępowanie sądowe i zawarte są w ustawie Kodeks Postępowania Karnego i innych ustawach.

Fundamentalne zasady procesowe (chociaż nie wszystkie) zawarte są w Rozdziale I k.p.k. , zatytułowanym „Przepisy wstępne“.

Na pierwszym miejscu w art.2 k.p.k. zawarto  zasadę prawdy. Jest to zasada procesowa dotycząca postępowania dowodowego i tymi zajmę się w pierwszym rzędzie. A więc również zasadami

Ø    bezpośredniości
Ø    koncentracji materiału dowodowego
Ø    swobodnej oceny dowodów – art. 7 k.p.k.
Ø    rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego  (in dubio pro reo) art. 5 & 2 k.p.k
Ø    badania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.)

Zanim przejdę do omówienia tych zasad, podkreślić muszę, iż sama ocena dowodów i ustalenie stanu faktycznego podczas procesu w sądzie jest zadaniem nie wymagającym posiadania jakiejś tajemnej i niedostępnej zwykłym śmiertelnikom wiedzy czy też wykształcenia prawniczego. Twierdzenie, iż „..sędziowie,  czyli  osoby specyficznie wykształcone,  wyselekcjonowane i doświadczone…[1] mogą tylko podołać temu zadaniu jest kolejnym  mitem.

Jeżeli udowadniany fakt uznaje się za udowodniny wtedy, kiedy każdy normalny, przeciętnie inteligientny, doświadczony człowiek, zostanie przekonany ponad wszelkie rozsądne wątpliwości, że ten fakt jest zgodny z rzeczywistościa, to oznacza to również, że ten człowiek jest w stanie ocenić ten fakt zgodnie z logiką, wiedzą i doświadczeniem życiowym no i zdrowym rozsądkiem i nie musi być sędzią specyficznie wykształconym i wyselekcjonowanym.

Wiele skomplikowanych czynników, jak organizacja państwa, potrzeba organizacji i unifikacji  wymiaru sprawiedliwości i  uwarunkowania historyczne zdeterminowały jaki system prawny obowiązuje w Polsce, a co za tym idzie, również to, że dowody są przeprowadzane i oceniane przez sędziów podczas rozprawy.

W krajach byłego imperium brytyjskiego, co oznacza ca połowę populacji na świecie, obowiązuje system prawny, gdzie dowody przeprowadzaja strony, a sędzia pilnuje, aby strony przestrzegały zasad dowodzenia. Natomiast ocenia dowody ława przysięgłych,  czyli zwykli zjadacze chleba. Pryncypia samego dowodzenia i oceny dowodów w obu systemach są  takie same.

Zasada prawdy - nakazuje sędziom, aby wszystkie ich decyzje, były ustaleniami faktycznymi zgodnymi z rzeczywistym stanem rzeczy.  Taka prawda nazwana jest prawdą materialna.

Przeciwieństwem prawdy materialnej jest prawda formalna lub innaczej prawda sądowa, kiedy za prawdę uznaje sędzia ustalenia dokonane na podstawie domniemań, fikcji prawnych lub naukowych, co nie pozostaje w zgodzie z rzeczywistym stanem rzeczy.

Zasada prawdy ma w procesie karnym charakter nadrzędny, bowiem celem procesu jest wydanie orzeczenia zgodnego z prawdą.

Taka też jest dyrektywa art. 2 § 2 k.p.k. - podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić prawdziwe ustalenia faktyczne.  Sędziowie mają obowiązek badać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.), a nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzygać na korzyść oskarżonego (art. 5 § 2 k.p.k.).

Nie jest możliwe zrealizowanie zasady prawdy bez zachowania wszystkich zasad dowodzenia.

Pierwsze dwie zasady: bezpośredniości i koncentracji materiału dowodowego nie są w polskim prawie skodyfikowane. Być może z tego powodu w czasie procesu karnego niewielką wagę przywiązuje się do nich w ogóle. Tych zasad ortodoksyjnie przestrzega się w systemie brytyjskim.

Bezpośredniość oznacza, że sędziowie ustalają stan faktyczny opierając się na dowodach, które sami przeprowadzili na rozprawie, bez dopuszczania odczytania na rozprawie protokołów z przesłuchania oskarżonego, świadka lub biegłego, które zostały sporządzone w postępowaniu przygotowawczym albo na rozprawie, a jeżeli już to tylko w wyjątkowych sytuacjach uregulowanych przepisami k.pk.

Teoretycy doszukują się w art. 410 k.p.k. - podstawę wyroku może stanowić tylko całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej. Moim zdaniem, wręcz przeciwnie,  art. 410 k.p.k. dopuszcza brak bezpośredniości bez żadnych ograniczeń,  nakazując tylko ujawnienie całokształtu wszystkich okoliczności, na rozprawie. Ujawnienie nie oznacza  dowodzenia przed sądem. Oznacza że sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności, a nie że  ma przeprowadzić wszystkie dowody. Teoretycznie więc sąd nie naruszy zasad procesowych, jeżeli na rozprawie głównej ograniczy swoją rolę do ujawnienia całoksztaltu okoliczności sprawy ustalonych przez prokuraturę w postępowaniu przygotowawczym, nie stosując zasady bezposredności w ogóle!

I tak wygląda niestety praktyka. Przyzwyczajenia sędziów, tendencja do ułatwiania sobie życia i „chodzenie na skróty“,  uprawnienia prokuratury i ukształtowanie procedury powodują, że rozstrzygnięcie sądu jest w większości uzależnione od uzyskanych dowodów w śledztwie czy dochodzeniu. Sąd na rozprawie ogranicza większość postępowania dowodowego do ujawniania protokołów z postępowania przygotowawczego. Często – jak przedstawię na przykładach - nie weryfikuje nawet zeznań przepytując na rozprawie świadków i oskarżonych, a podstawą ustaleń faktycznych są ustalenia prokuratura. Co więcej najczęściej wynik postępowania przygotowawczego nie tylko kształtuje całkowicie podstawę orzekania, ale przesądza o winie oskarżonego.

A przecież sąd powinien korzystać z dowodów nie tylko przeprowadzonych bezpośrednio przed sądem, ale powinien korzystac z dowodów pierwotnych, bowiem tylko takowe pozwalają na poznanie prawdy bez niebezpieczeństwa zniekształceń - np. nie powinien  dopuszczać dowodów z „drugiej ręki“ – plotek, zasłyszń etc, co jest powszechną praktyką.


Wspomnę tylko o zasadzie koncentracji materiału dowodowego.

Zgodnie z tą zasadą - proces powinien stanowić zwarty ciąg czynności, które dokonywane są bez zbędnej zwłoki.

W polskim porzadku prawnym realizuje się tę zasadę poprzez dyskrecjonalną władzę sędziego, co umożliwia sądowi uwzględnianie faktów i dowodów powoływanych przez strony w dalszym etapie procesu, pomimo możliwości ich powołania na początku tegoż. Nieustannie zadziwia praktyka planowania rozpraw w procesie, gdzie powiedzmy 20 rozpraw odbywa się często po kilka miesięcznie, z przerwami wielotygodniowymi i taki process trwa pół roku do roku, zamiast miesiąc – gdyby stanowił zwarty ciąg czynności.

Ilość spraw na przewlekłość postępowania wygranych przez obywateli polskich w ETPC mówi sama za siebie - jak w ich przypadkach zwarty ciąg czynności był dokonywany bez zbędnej zwłoki.

Warto wspomnieć, iz k.p.k. z 1928r. przewidywał prekluzję w przytaczaniu faktów i dowodów. Strony były zobowiązane do przytaczania od razu wszystkich znanych przez nią faktów i dowodów pod rygorem utraty prawa do ich przytaczania w dalszym etapie procesu.

Zasady
Ø  swobodnej oceny dowodów (art. 7 k.p.k.)
Ø   rozstrzyganie na korzyść oskarżonego  niedających się usunąć wątpliwości  (5 § 2 k.p.k.)
Ø   badania oraz uwzględniania okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.)

zawierają określone dyrektywy dotyczące przeprowadzania i oceny dowodów skierowane do prokuratorów podczas postepowania przygotowawczego i sędziów podczas postępowania sądowego.

Przypomnę, iż osiągnięcie prawdy materialnej możliwe jest tylko wtedy, kiedy ustalenia faktyczne zostaną udowodnione, a to z kolei ma miejsce, gdy jednocześnie spełnione są dwa warunki: 

Ø  warunek obiektywnyprzeprowadzone dowody muszą u każdego normalnego, średnio inteligentnego i zdrowo myślącego człowieka rodzić przekonanie, iż ustalenia faktyczne są zgodne z prawdą;
Ø  warunek subiektywny – sędziowie powini być przekonani, iż dokonane przez nich ustalenia stanu faktycznego, są zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy.

Zgodnie z art. 7 k.p.k. ocena dowodów oparta jest na zasadzie swobodnej, czyli dowody nie mają z góry określonej mocy i wagi, a sama ocena zależy od przekonania sądu. Przekonanie to winno być kształtowanego na podstawie doświadczenia życiowego, wiedzy o rzeczywistości, zasad logicznego myślenia, zwykłego zdrowego rozsądku oraz wszystkich pozostałych dowodów. W teorii sędzia stosując powyższe kryteria oceny dowodów nie może ocenić ich dowolnie. Sędzia ma też ustawowy obowiązek uzasadnienia swoich ocen. Oceny te w teorii podlegają kontroli wyższej instancji. Taki rodzaj swobodnej oceny dowodów  nazwano - kontrolowaną.

W innych systemach prawnych występuje też swobodna niekontrolowana ocena dowodów i wtedy sąd nie ma obowiązku uzasadniania swoich orzeczeń, a dokonana przez niego ocena dowodów nie podlega kontroli instancyjnej. W anglo-saskim systemie prawa ława przysięgłych korzysta ze swobodnej niekontrolowanej oceny dowodów, nie muszą uzasadniać swoich ocen, a sam werdykt ławy przysięgłych nie podlega kontroli instancyjnej.

Następne dwie zasady nie wymagają wyjaśnień, obowiązki sędziego wynikające z nakazów tych zasad są jasne i proste. Wrócę do nich w częsci omawiającej praktyczne stosowanie.

Praktyka

Ustalenie winy oskarżonego zależy od prawidłowo przeprowadzonych dowodów i prawidłowego ustalenia stanu faktycznego zgodnego z rzeczywistością. Nie dysponujemy żadnymi danymi statystycznymi, które  przybliżyłyby skalę problemu o ilości faktycznie niewinnych,  skazanych na podstawie „błedów“ w ustaleniach faktycznych sądów. Pod  efemizmem  „błędy“, kryją się nie tylko faktyczne i nieuświadomione błędy sędziów, ale, co trzeba podkreślić,  w większości przypadków są to świadome manipulacje dowodami, świadome pomijanie części dowodów i świadome  fałszowanie dowodów przez sędziów.

Sądy rejonowe i okręgowe rozpatrują rocznie około 450 tys. spraw karnych. „ ... Ministerstwo Sprawiedliwości stwierdziło, że w Polsce jest niesłusznie skazanych co roku od 70 do 100 tysięcy osób. 
To są tylko te udowodnione przypadki, w których osoby poszkodowane dochodziły swoich roszczeń i dostały odszkodowanie od skarbu państwa ...”[2]

 Jeżeli  „oficjalnie“ co 5 skazany jest niewinny, jaka jest nieoficjalna rzeczywistość?

Bezmiar bezprawia i łajdactwa sędziów w ustalaniu stanu faktycznego i udowadnianiu winy znam w detalach w sprawie, z której wzięłam moje przykłady. Jest to sprawa o zabójstwo sygnatura SO K 65/2002  Sądu Okręgowego w Suwałkach  - rozpatrzona przez sędziów  Jacka Sowula i Waldemara Malca.

Okoliczności sprawy – w jeziorze w miejscowosci P. pod Olsztynem znaleziono część rozkawałkowanych zwłok. Jeden z oskarżonych Jacek W. był kolegą też oskarżonego w tej sprawie – Wiesława S i często bywał w P. W Suwałkach zaginął w kwietniu 1999r Tomasz S. – znajomy oskarżonych.  Wiesław S. i Jacek W. razem z kilkoma innymi osobami zostali oskarżeni o zamordowanie Tomasza S – szczątki odkryte w jeziorze były wg prokuratury sczątkami Tomasza S.

Jednym z najważniejszych świadków oskarżenia był Jerzy B. – ojczym Wiesława S. Elementy jego zeznań były jedynym źródłem wiedzy sędziów, niepotwierdzonym żadnymi innymi dowodami podczas dowodzenia fundamentalnych faktów i okoliczności zarzucanego zabójstwa.

 Nie znaleziono świadków –  wśród sąsiadów Jerzego B., czy mieszkańców P. i okolic, którzy potwierdziliby zeznania tego świadka. Dodać trzeba, iż prokuratura, policja i CBŚ przeszukiwała okolice P. i przesłuchiwała mieszkańców P. 10 miesiecy po odkryciu szczątków, a sam  Jerzy B. zostal po raz pierwszy przesłuchany ponad półtora roku po odkryciu szczątków, kiedy wszyscy oskarżeni  siedzieli w areszcie z zarzutem zabójstwa.

Jedynym świadkiem  w P.,  który miał coś do „zeznania“ i mogłyby te zeznania mieć związek ze sprawą - był Norbert D. – dozorca plaży w P. W czerwcu 1999r widział zaparkowany samochód z suwalskimi numerami i obcych mężczyzn na plaży.


Sędziowie dysponowali dwoma dowodami rzeczowymi, które według ich oceny potwierdzały elementy zeznań tego świadka. Były to – 8 prętów  metalowych  i piła spalinowa.

Wybrałam ten przykład, ze względu na ograniczony materiał dowodowy -  co ułatwia przedstawienie dokładnie i z detalami dochodzenie sędziów do prawdy.

Zeznania Jerzego B. w śledztwie: najważniejsze fragmenty. Zeznanie złożone 29.01.2001 .

„...Wiem, że mój pasierb jest aresztowany – sprawa zabójstwa T.S. Wiosną 1999r przyjeżdżal do nas do domu mężczyzna. Nie znam go. W tym miejscu okazano tablicę poglądową nr.5. Po zapoznaniu się z tablicą, świadek pokazuje na zdjęcie nr.2 – to jest ten mężczyzna o którym mówię. Odczytano z legendy zdjecia nr 2 Romuald W . W tym miejscu okazano tablicę nr.6 . Po zapoznaniu się z tablicą, świadek pokazuje na zdjęcie nr.1- na tym zdjęciu widnieje drugi mężczyzna który wiosną przyjeżdżał do W. Odczytano z legendy Jacek W. Przyjeżdżał jeszcze jeden mężczyzna z Suwałk, nie jestem w stanie rozpoznać go, Wiem tylko ze on kulał widocznie na nogę. Mężczyzna ten miał gdzieś ze 40 lat. Najwięcej takich wizyt było od marca do czerwca  1999r....

...(przyjeżdżali) osobowymi samochodami koloru czarnego bordowego. Przyjeżdżali także takimi busami dostawczymi. Takich wizyt było conajmniej trzy...

....Przypominam sobie, że do Wieśka były przywożone takie jakieś paczki z metalowymi prętami ze stali zbrojeniowej, ale co to było to nie wiem bo wszystko wnosili na strych a ja jeżdżę na wózku inwalidzkim i nie mogłem tego sprawdzic. Nie wiem po co ci mężczyźni przyjeżdżali do Wieśka.... nieczytelne...

Wizyty te skończyły się gdy w radiu podali że znaleziono głowę w jeziorze...

...O okolicznościach zabójstwa tego człowieka z jeziora – teraz wiem że nazywał się S. nic nie wiem.
Na pewno słyszałem strzały od kwietnia do czerwca 1999r. Strzały dobiegały z kierunku lasu gdzie jest pusta czerpalnia wody. Było to w dzień po południu około 17. Myślałem ze to leśniczy strzelał, ale kto strzelał nie wiem. Nie pytałem leśniczego strzałów było dwa raz za razem.
Nie potrafię powiedzieć, kto wtedy był u nas. Jacyś mężczyźni byli u nas w tym okresie ale jacy nie pamiętam.
Wiesiek w tym momencie był w lesie bo poszedł do lasu powiedział że idzie po drzewo. Trochę tego drzewa przyniózł ale niewiele.Wtedy też jak Wiesiek wrócił do domu umył piłę dokładnie rozbierając ją na części przy użyciu benzyny
W lesie był ze dwie godziny dziwiło mnie to bo w domu i przy domu było dużo drzewa. Przypomniałem sobie, że z Wieśkiem był mężczyzna ktorego wskazałem to znaczy Romuald W, bo mu Wiesiek dawał później drzewo które włożyli do bagażnika....“

Na rozprawie na sesji wyjazdowej sądu w miejscu zamieszkania Jerzego B., którą prowadził sędzia W.Malec, świadek powtórzył powyższe zeznania. Nowym elementem było stwierdzenie, że w czasie, kiedy słyszał strzały, na podwórku posesji odbywała się libacja. Przypomniał sobie, że pręty metalowe były zapakowane w szary papier i związane sznurkiem.

Jerzy B. przepytywany przez jednego z obrońców, powiedział, że przed złożeniem zeznań w śledztwie kilka razy ( pomiędzy lipcem a grudniem 2000r)  odwiedził go funkcjonariusz CBŚ z Białegostoku, a podczas tych wizyt nie składał zeznań, tak sobie rozmawiali.

Zeznania świadka Jerzego B. były podstawą następujących ustaleń faktycznych sędziów J.Sowula i W.Malca:
Ø  Tomasza S pzywieziono w okolice P. w kwietniu 1999r.
Ø  w okolice P. przewieziono klatkę zespawaną w Suwałkach i Tomasza S. przetrzymywano w tej klatce, usytuowanej gdzieś w lesie, w niedostępnym miejscu w okolicach P.
Ø  Jacek W, pasierb świadka Wiesław S. i co najmniej 3 innych mężczyzn torturowali Tomasza S. w miejscu przetrzymywania przez około 8 tygodni.
Ø  zabójstwa dokonano oddajac dwa strzłay do ofiary – od marca do czerwca, w dniu kiedy świadek Jerzy B. dwa slyszal strzaly
Ø  w dniu zabójstwa Jacek W. był w P.
Ø  po zabójstwie ciało rozkawalkowano piłą, którą Wiesław S. zabrał do lasu i zapakowano w worki, ktore wrzucono do jeziora i w inne nieznane miejsca. W tych działaniach brali udział Wiesław S., Jacek W. i Damian D.
Ø  Jacek W. był na miejscu zbrodni ponieważ miał chęć zatarcia śladów.
Ø  Ślady przetrzymywnia ofiary w klatce w okolicach P. przez około 8 tygodni i ślady zabójstwa bardzo dokładnie usunięto. Tak dokładnie , iż rok później CBŚ nie znalazło jednego śladu tych wydarzeń i nie ustaliło miejsca przetrzymywania i zabójstwa.
Ø  fakt, że śladów przetrzymywania, torturowania i zabójstwa nie znaleziono wskazuje, że Jacek W. był obecny przy zbrodni.



Fragmenty uzasadnienia wyroku skazującego Jacka W. na karę dożywotniego więzienia za przetrzymywanie, torturowanie i zabójstwo Tomasza S.

„...Bezprzecznie Tomasz S. został zamordowany w okolicach posesji Wiesława S, w dniu w którym Jerzy B. słyszł strzały szybko następujące po sobie z pomieszczeń które zajmował...

...Jerzy B. rozpoznał Jacka W. jako przyjeżdżającego na posesję...

...Jacek W był obecny podczas oddawania strzałów w głowę Tomasza S, które spowodowały jego zgon....

....zeznanie Jerzego B., według którego słyszał on dwa strzały następujące bezpośrednio po sobie, a następnie z lasu powrócił Wiesław S. i Romuald Wiśniewski. Świadek ten nie wymienił osoby Jacka W., jako powracającego z lasu – jednakże co znamienne – świadek ten stwierdził, ze na posesji Wiesława S. było wiele osób i samochody były parkowane w sposób uniemożliwiający obserwację swiadka....

...Świadek nie może wykluczyć, że poza tymi osobami do lasu przed oddaniem strzałow  poszły i inne osoby, gdyż samochody były parkowane za budynkiem, tak, że ich nie było widać...

...Podczas wykonywania egzekucji był obecny Jacek W, Wiesław S. a także inna osoba (Damian D, uznany wyrokiem innego sądu za niepoczytalnego -  w związku z tym nie odpowiadał za zabójstwo – przypisek autorki). Obecność Jacka W. przy egzekucji wynikała między innymi z chęci dopilnowania zatarcia śladów, co uniemożliwiło odnalezienie konkretnego miejsca przetrzymywania i pozbawienia życia Tomasza S...

...Bezpośrednio po uzyskaniu informacji ( o znalezieniu głowy w jeziorze 24 sierpnia 1999r – przypisek autorki) w miejscu zamieszkania Wiesława S. pojawił się szereg osób, które dokonały zatarcia śladów działalności przestępczej. Zostały wyniesione ze strychu posesji elementy metalowe, które służyły do skonstruowania klatki w której przetrzymywany był Tomasz S...“

Co do zeznań Norberta D.  w uzasadnieniu wyroku czytamy;

„...Zeznania tego świadka są o tyle istotne, iż wśród mężczyzn z Suwałk przebywających na terenie plaży  nie rozpoznał on ani Jacka W, ani Krzysztofa A ( inny oskarżony – pzypisek autorki) oskarżonych o pozbawienie życia Tomasza S, natomiast rozpoznał Adama S. i Marka J...“

Interesujący jest fakt, iz prokurator Tamasz Kamiński z prokuratury białostockiej  po odebraniu zeznań od Jerzego B. nie aresztował Romualda W., jak również nigdy nie przepytał go co robił i czego był świadkiem – kiedy poszedł do lasu z Wieławem S.?

Sędziowie również przesłuchując Romualda W. jako świadka nie pytali co robił w lesie podczas - jak sami ustalili zabójstwa, rozkawałkowania, pakowania i ukrycia szczątków, a także usuwania śladów.

Próba jakiejkolwiek normalnej analizy zeznań  Jerzego B. jest praktycznie niemożliwa. Zeznania te nie zostały  poparte żadnymi innymi dowodami i niemożliwe jest ich zweryfikowanie. Ich lakoniczność i nieprecyzyjność praktycznie nie może być podstawą  jakichkolwiek ustaleń faktycznych. Sędzia W.Malec  podczas sesji wyjazdowej sądu w miejscu zamieszkania Jerzego B. nie próbował ani uszczegółowić tych zeznań, ani też  wyjaśnić naturalnie nasuwających się wątpliwości.
cdn
1.  http://biolawgy.files.wordpress.com/2011/03/efekt-niedopuszczalnych-dowodc3b3w_b_kucharzyk.pdf
2.   SKAZANI ZA NIC - MAŁGORZATA ŚWIĘCHOWICZ,WWW.PRZEKROJ.PL (2010-09-28 00:00:00) przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,7580.html